Moim problemem jest lęk przed zachorowaniem na raka. Mój tata dwa lata choruje na najgorszą odmianę raka mózgu, jaką jest glejak wielopostaciowy. Ja mam stwierdzoną nerwicę . Boję się wszystkiego, ciągle wyszukuję u siebie i bliskich objawy. Boję się o mamę, która kompletnie się nie bada. Nie chodzi do ginekologa, a jest już po 50 tce. Nie ma czasu. Całe dnie pracuje, do tego mój tata choruje. Dzięki Bogu jest na chodzie.
Gdy słyszę, że ktoś ma nowotwór lub przerzuty od razu lecę do toalety , tak mnie boli brzuch. W mojej rodzinie choruje, lub chorowało 5 osob. A znajomych dziesiątki. Jak jest u was ? Może jest ktoś w podobnej sytuacji i będzie dla mnie wsparciem ?

Aha, wyczytaląm, że jedząc i pijąc wrzątek można się nabawić raka przełyku. Ja od dawna tylko spożywam gorące