Dodaj do ulubionych

Podwórko sąsiada

16.11.18, 17:02
Jest sobie bliźniak (dom) w jednej części mieszka moja znajoma a druga część stoi od lat nieużywana (umarła właścicielka - dzieci mają swoje życie i zostawili temat nieruszony). Ogród po paru latach zaczął przypominać dżunglę, zarośnięty i zaniedbany (dom też, ale to już inna sprawa)

No i moja znajoma poprosiła te dzieci czy mogłaby korzystać puki nie potrzebują tego ogrodu. Bo jej podwórko jest za małe dla nich na tą chwilę. Ona by się zajęła odgruzowaniem tego ogrodu, wykarczowałaby krzaczory, posiała trawkę, w lato postawiła basen, może jakieś meble ogrodowe. Słowem, nie inwestowałaby może jakiejś strasznej kasy, nie wprowadzała nieusuwalnych zmian, ale by korzystała i dbała. I w sumie wszyscy byli by zadowoleni - bo właściciele kiedyś za te 5 lat powiedzmy mieli by problem odgruzowania ogrodu z głowy, ktoś by o niego dbał itd, a ona puki dzieci małe, miałaby miejsce dla nich na zabawy. Oczywiście płot pomiędzy działkami miałby zostać, oni zrobiliby sobie małą furteczkę na działkę sąsiadów.

No sąsiedzi się nie zgodzili. Ich prawo oczywiście. Znajoma żałuje, ale w sumie pretensji nie ma bo i o co?
I tak sobie myślę - ja bym się pewnie zgodziła, bo w sumie co mi szkoda? Niewiele tracę a w ogólnym rozrachunku mam jakiś tam zysk bo ktoś robi za mnie robotę.
A może mam za miękkie serce i w sumie głupio bym zrobiła. Zgodzilibyście się na takie korzystanie w analogicznej sytuacji? Biorąc pod uwagę, że ten teren naprawdę w tej chwili od jakichś 10 lat stoi całkowicie nieużywany.
Obserwuj wątek
    • bei Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:08
      Ja tez bym wyraziła zgodę, z zastrzeżeniem, ze gdy zechcę np wakacjować to chciałabym mieć wówczas podwórko bez dzieci.
      • ginger.ale Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:11
        Ja również bym się zgodzilła, bo w razie sprzedaży nie trzeba byłoby karczować zaniedbanego przez x lat ogródka, a prac ogrodowych wyjątkowo nie cierpię.
    • panna.anna4 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:10
      Ludzie potrafią się przyzwyczaić do używania cudzej rzeczy, pewnie boją się że byłby problem z późniejszą zmianą ustaleń. A w tle jest jeszcze zasiedzenie.
      • iwoniaw Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:13
        Otóż to. W życiu bym się na coś takiego nie zgodziła.
      • magia Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:33
        Też tak uważam.
        Do tego dochodzi potencjalne uszkodzenie okien albo elewacji podczas zabaw dzieci.
      • manon.lescaut4 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:33
        O tym samym pomyslalam i dlatego nie dziwie się, ze odmówili. Nie wspominając już nawet o tym, ze skoro dzieci miałyby być głównymi użytkownikami, to tym bardziej mogłoby być ciężko powrócić do stanu pierwotnego. W sumie tupet niezły miała kobieta, która o coś takiego zapytała.
      • iwles Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 06:55
        panna.anna4 napisała:

        > Ludzie potrafią się przyzwyczaić do używania cudzej rzeczy, pewnie boją się że
        > byłby problem z późniejszą zmianą ustaleń. A w tle jest jeszcze zasiedzenie.


        Ale to mozna spisac umowe dzierżawy.
        • panna.anna4 Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 16:44
          Kolejna niepotrzebna komplikacja dla właścicieli.
        • iwoniaw Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 16:56
          Ale właściciele nie poszukują chętnego na dzierżawę ogródka. A koleżanka autorki wcale nie zamierzała przedstawić im żadnej korzystnej oferty, tylko chciała tam urządzić plac zabaw dla swoich dzieci w zamian za ogarnianie tegoż placu. To jakbyś uznała, że skoro po sąsiedzku właściciel mieszkania w nim nie mieszka, ani nikomu nie wynajmuje, to urządzisz tam sobie pokój dla dziecka i nawet okno umyjesz, bo brudne i zamieciesz podłogi, bo się trochę przez to nieużywanie przykurzyły wink
      • panna.ze.dworku Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 17:10
        Zasiedzenie nie wchodzi w grę - właściciel jest, ba nawet można by spisać konkretną umowę na np pięcioletnie użytkowanie ogrodu w zamian za dbanie o teren czy jakoś tak. Natomiast że dzieci się nie zgodziły? No cóż, może być i tak, że nie ma jasno ustalonej własności, bo nie było postępowania spadkowego po śmierci właścicielki itd...
    • kota_marcowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:19
      W życiu bym się nie zgodziła, w obawie przed późniejszymi problemami. Trafisz na walniętego sąsiada i albo się go potem nie pozbędziesz albo wysunie ci roszczenia finansowe z kosmosu ile to on niby nie włożył w tą działkę. Nie mam ani czasu ani przede wszystkim ochoty ciągać się później po sądach.
      • katja.katja Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:34
        Ja też nie. Nie lubię takich amatorów cudzej własności "bo ktoś nie używa to ja sobie wezmę, a jak się nie zgodzi to nieużytek i cham".
    • alpepe Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:27
      Spisałabym umowę dzierżawy za symboliczną kwotę i bym się zgodziła.
    • majenkir Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:38
      Ja bym się nie zgodziła.

      Co Ty masz z tym "puki"??
    • gryzelda71 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:46
      Nie zgodziłabym się. Już widzę jak po wykarczowaniu, zasianiu trawy i kilku sezonowym użytkowaniu pani z uśmiechem opuściłaby działkę.
      • vodyanoi Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:52
        Nie musi byc kilkusezonowe. Wystarczy, ze na wiosne tam by weszla, dokonala prac przez miesiąc i gdyby akurat po tym miesiacu jej pracy wlasciciele postanowili dom sprzedac lub tam zamieszkac. Mysle, ze dlugo by pani im wypominala, ze sobie darmowa sile roboczą wzięli, jakby czlowiek nie mogl zmienic zdania w sprawie swojej nieruchomosci. I zapewne dlatego sie nie zgodzili, zeby takiej sytuacji uniknąć.
        • frey.a86 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:54
          Mogło być też tak, że oni już teraz rozważają sprzedaż lub zagospodarowanie domu, w co niekoniecznie chcą wtajemniczać sąsiadkę.
      • manon.lescaut4 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:03
        Zwłaszcza ze (doczytałam) pani ma świetny argument - ich własne podwórko jest obecnie za małe na ich potrzeby... Na pewno stanie się wystarczające w przyszłości, chyba jak dzieci pójdą na studia...
    • woman_in_love Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:57
      Zglosic do strazy miejskiej, niech im wlepia mandat za zasyfienie.
      A na drugi raz uzywac bez zgody i potem wystapic o zasiedzenie.
      • frey.a86 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 17:57
        Lecz się.
      • majenkir Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:12
        woman_in_love napisała:
        > Zglosic do strazy miejskiej, niech im wlepia mandat za zasyfienie.


        ??? Trawa po kolana to nie zasyfienie.
        • woman_in_love Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:18
          Po paru latach to nie trawa po kolana, tylko dzungla, wszystko gnije, walaja sie smieci, gruz, stare galezie, szczury i ogolne zasyfienie. A budynek to zagrozenie pozarowe. Wezwac straz miejska i pozarna. A wlasciciele niech zaczna dbac i wynajma kogos do opieki nad ta katastrofa.
          • iwoniaw Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:23
            walaja si
            > e smieci, gruz, stare galezie, szczury i ogolne zasyfienie


            Sugerujesz, że koleżanka autorki wątku podrzuca sąsiadom za płot śmieci, gruz i odpadki, które wabią szczury? big_grin
            • woman_in_love Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:25
              Nie, natomiast takie miejsca przyciągają okolicznych oszczędzaczy i po paru latach są lokalnym wysypiskiem.
              • iwoniaw Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:22
                Nie w tym przypadku - autorka wyraźnie napisała, że do przystosowania ogródka na plac zabaw dla dzieci koleżanka nie musiałaby żadnych nakładów większych ponosić, a wywiezienie paru kontenerów śmieci i gruzu to już konkretna kasa.
          • majenkir Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:27
            woman_in_love napisała:

            > Po paru latach to nie trawa po kolana, tylko dzungla, wszystko gnije, walaja si
            > e smieci, gruz, stare galezie, szczury i ogolne zasyfienie. A budynek to zagroz
            > enie pozarowe. Wezwac straz miejska i pozarna. A wlasciciele niech zaczna dbac
            > i wynajma kogos do opieki nad ta katastrofa.

            Ales sobie dospiewala tongue_out. Przeciez to natura. W lesie tez Ci wszystko gnije?
            • woman_in_love Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:26
              Las to las. Natomiast nieruchomość w mieście to nie las i tam jednak ma się obowiązki.
              • frey.a86 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:28
                I dlatego nakłaniasz do kradzieży?
                • woman_in_love Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:47
                  Zasiedzenie to nie kradzież, tylko taka konstrukcja prawna.
                  Mająca na celu zachęcenie leni do zajmowania się swoimi dobrami i pilnowania ich.
                  • biala_adelajda Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:11
                    W opisanej sytuacji nie ma możliwości, żeby doszło do zasiedzenia. Najmniejszej.
    • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:10
      Nie wiem w czym problem, pewnie w typowej nieufności, że ktoś nas wydyma, bo jakżeby inaczej?

      Osobiście nie widzę problemu, sami wydzierżawiamy na wsi ponad hektar pola, bo stałoby odłogiem, nikt z nas rolnikiem nie jest, sąsiad rolnik korzysta, my też korzystamy i wszyscy zadowoleni.
      • gryzelda71 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:15
        Ale to zupełnie inna sytuacja jednak.
      • demodee Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:23
        Na dzierżawę to ja też bym się zgodziła, spisałoby się umowę,sąsiadka płaciłaby czynsz dzierżawny, ja bym płaciła podatek od zysku z nieruchomości i wszyscy byliby zadowoleni.

        Ale tutaj pani chce korzystać bez płacenia...
      • katja.katja Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:38
        Nie chodzi o dymanie Neniu tylko o roszczeniowość.
        Tupet niektórych ludzi nie zna granic. Nie mówiąc już o tym, że wyszłaby głupia sytuacja gdyby tuż po pracach włożonych w ogród tak się akurat by złożyło, że trzeba byłoby nagle szybko sprzedać.
        Wtedy powstałby wątek jak to z biednej sąsiadki zrobiono darmowego ogrodnika, chamstwo..
        • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:08
          Owszem tak, niektórzy ludzie są roszczeniowi. Ale czy to oznacza, że wszyscy? Większość ludzi jakich znam jest całkiem w porządku. Nie można tak wiecznie wszystkim wokoło nie ufać a priori. W moim przykładzie zyskują dwie osoby, tu nie zyskuje nikt. Można tak sporządzić umowę, że zabezpiecza obie strony.
          • iwoniaw Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:25
            Można tak sporządzić umowę, że zabezpiecza obie strony.

            Owszem, tylko w opisanym przypadku pani nie jest chętna na umowę czy - tym bardziej - płacenie czynszu, tylko uznała, że cudze "stoi i się marnuje", więc ona by sobie za darmo skorzystała. To jednak różnica, nie uważasz?
            • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 21:43
              A gdzie informacja, że pani nie jest chętna na umowę? Nie korzystała by za darmo tylko za swoją pracę na działce, to można wymiernie ocenić i ująć w umowie.
          • jeziorowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:39
            Nie, w twoim przykładzie zyskuje tylko twoja znajoma. Jej sąsiedzi ryzykują uszkodzeniem elewacji domu/okien przez bawiące się cudze dzieci, problemami z zasiedziałą sąsiadką, dewastacją ogrodu (są amatorzy starych drzew i krzewów, amatorzy trawnika zrobią sobie go sami maleńkim kosztem jeżeli zdecydują się na zakup domu). Jeżeli i oni mieliby być „na zero” to powinni mieć umowę z dokładnymi warunkami opuszczenia przez panią ich terenu, kwot odszkodowań za ewentualne zniszczenia itd. Jeżeli mieliby coś zyskiwać to twoja znajoma powinna płacić za dzierżawę.
            • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 21:47
              Ty masz jakieś pojęcie o zasiedzeniu czy gdzieś tylko dzwoni ale nie wiesz gdzie?
              A o czym piszę, jak nie o umowie? Sąsiedzi przecież nawet o niej nie wspomnieli, tylko od razu odmówili.
              • jeziorowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:10
                Nie napisałam o zasiedzeniu tylko o zasiedziałej sąsiadce, czyli osobie, która prawdopodobnie uważa, że jeśli „posprzątała” po swojemu w cudzym ogrodzie to właściciele nie będą mogli jej wyprosić w dowolnym momencie, np. tydzień po rozłożeniu basenu. Sąsiedzi nie powinni wspominać o umowie, oni od twojej znajomej nic nie potrzebują, to ona powinna wyjść z taką propozycją przedstawiając im w jaki sposób zamierza zabezpieczyć ich majątek i ile im płacić za użytkowanie. Tak zrobiła a oni odmówili? Czy może przyszła zaoferować im „interes życia” polegający na tym, że ona u nich będzie się szarogęsić a oni mają być wdzięczni?
                • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:19
                  jeziorowa napisała:

                  > Nie napisałam o zasiedzeniu tylko o zasiedziałej sąsiadce, czyli osobie, która
                  > prawdopodobnie uważa, że jeśli „posprzątała” po swojemu w cudzym ogrodzie to wł
                  > aściciele nie będą mogli jej wyprosić w dowolnym momencie, np. tydzień po rozło
                  > żeniu basenu.

                  Powiedz mi, dlaczego masz takie złe zdanie o innych ludziach? Sama taka jesteś? Twoi najbliżsi, przyjaciele? Pewnie zaraz się okaże, że nie.
                  Dlaczego więc z góry zakładasz, że inni ludzie tacy są?

                  Poza tym to nie moja znajoma, mylisz mnie z autorką wątku.
                  • jeziorowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:25
                    Moja siostra stryjeczna odzyskiwała swoją ziemię przez kilka lat. Kosztowało ją to wiele nerwów, czasu i pieniędzy. Wiem, że tylko niektórzy są bezczelni, mają tupet, chcą innych okraść. Uczciwy człowiek sam proponuje korzystną umowę dla osoby, która wyświadcza mu grzeczność/przysługę. Możliwe, że pani tylko nie pomyślała, ale możliwe też, że nie tylko...
                    Przepraszam, że pomyliłam cię z autorką wątku - nie zrobiłam tego celowo.
                    • nenia1 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:55
                      Nie musisz mnie przepraszać, nic się nie stało, tylko precyzuję.
                      Rozumiem, masz za sobą takie doświadczenia, ale jakby się tak zastanowić, to jednak większość ludzi jaka cię otacza nie myśli tylko o tym, żeby cię oszukać i wykorzystać, prawda? Pani ma dzieci, działka obok stoi od lat nieużywana, i to pewnie cała historia.
                      • taki-sobie-nick Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:59
                        nenia1 napisała:

                        > Nie musisz mnie przepraszać, nic się nie stało, tylko precyzuję.
                        > Rozumiem, masz za sobą takie doświadczenia, ale jakby się tak zastanowić, to je
                        > dnak większość ludzi jaka cię otacza

                        Większość ludzi, jaka mnie otacza, to są wybrani. Ja ufam im, oni mnie.

                        A za większość przypadkowych ludzi, z którymi los nas łączy (koledzy z pracy, szkoły, współpasażerowie samolotu) to bym nie ręczyła.
                  • kota_marcowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:44
                    No ja mam choćby po lekturze tego forum big_grin
                    W życiu nie podniosę zgubionego portfela czy telefonu, list sąsiada, który trafi do mnie przypadkiem dyskretnie spalę i dziesięć razy się zastanowię gdy ktoś poprosi mnie o przysługę, po czym i tak odmówię tongue_out
              • katja.katja Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 00:20
                I dobrze, że szybko postawili swoje granice, brawo za asertywność. Nie zmarnowali czasu ani swojego ani sąsiadeczki, krótka piłka.
          • katja.katja Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 23:55
            Mogę powiedzieć za siebie, większość ludzi jakich znałam licząc od dzieciństwa to łajzy, chamy niemyte, drobne cwaniaczki, agresorzy, psychopaci i roszczeniowcy.
            Nieliczni są w porządku, ale ci nieliczni nie wyskoczyli z chamskim hasłem, że własność sąsiada się "marnuje", a że oni mają to sobie zagospodarują.
    • satur9 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 18:27
      "PUKI"?!?! OJP, wszystko jasne, patologia...
    • katja.katja Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:29
      Też bym się nie zgodziła. Nie wiadomo kiedy bym sprzedała dom, załóżmy, że trafem stałoby się to bezpośrednio po porządkach sąsiadki w ogrodzie (narobiłaby się, a nie zdążyła skorzystać), dziwna sytuacja i głupia.
      Poza tym obcy ludzie to obcy ludzie, nie wiadomo o co mogą mieć pretensje, mogą zażądać np. zwrot jakiś kosztów itp.
    • mae224 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:53
      Nie.
      Ktoś mi opowiadał kiedyś o swojej babci: dobroduszna kobieta miała duży dom za młodu (odziedziczony) i wynajmowała kogoś w jakimś tam celu, nie pamietam... załóżmy opiekunkę do dzieci. Tej biednej opiekunce coś się w życiu nie złożyło i została bez dachu nad głową, więc wielkoduszna kobieta pozwoliła jej zamieszkać w przybudówce... takim garażu, tymczasowo. Zgadnijcie, czy trzy pokolenia później coś się zmieniło w życiu owej byłej opiekunki?
      Ja bym się nie zgodziła, kto wie, może potem zaczęli by rościć sobie prawa do domu??? Tylko formalny wynajem/dzierżawa/sprzedaż...
    • jeziorowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 19:57
      Jak będą sprzedawać dom (nie wiadomo kiedy, może jutro lub za miesiąc albo za 10 lat) to zaniedbany, zarośnięty ogród nie będzie istotnym problemem w przeprowadzeniu transakcji. Obcy ludzie, panoszący się jak u siebie problemem najprawdopodobniej będą. Niech pani zaproponuje dzierżawę na sensownych warunkach to będą pewnie chcieli z nią rozmawiać.
    • bei Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 20:37
      Z tytułu posiadania posesji przysługują nie tylko prawa, ale i obowiązki. Właścicielka powinna dwa razy do roku posesję wykosić (nie musi osobiście)😊. Jej sąsiedzi to mili ludzie, nie wnoszą pretensji, ze zachwaszczony ogród sieje chwastami na ich ziemię. Nie widzę nic złego, ze zapytali o użytkowanie podwórka. Można umowę użyczenia zredagować tak, by obie strony były zadowolone. Nie powinni tez dąsać się, ze właścicielka „ nieużytku” nie chce użyczać posesji. Ot, to jej zdanie i trzeba je uszanować.
    • eowen Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:08
      Jeśli tyle raz jest ziemia stoi odłogiem, to nie ma większego znaczenia, czy sobie jeszcze krzaki kolejne kilka lat będą rosnąć. Z drugiej, jak ktoś zauważył, pewnie dzieci czuję pewien dyskomfort z oddaniem swojej rzeczy pod czyjąś opiekę. Ja bym pewnie się nie zgodziła. Jeśli źle trafisz, to odkręcanie potem sytuacji może być dużo gorsze niż odgruzowanie ogródka.
      • jeziorowa Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:20
        Jakie odgruzowanie? To nie teren po budowie/rozbiórce. Tam nie ma gruzu tylko rośliny.
    • mae224 Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:11
      No i wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację: sąsiadów nie ma, pani sąsiadka (bez umowy) wchodzi sobie obejrzeć stary ogród, spada jej na głowę gałąź albo wpada do niezabezpieczonej studzienki, coś sobie uszkadza poważnie. Czyja jest wtedy odpowiedzialność prawna? Czy Pani nie ma praw domagać się odszkodowania?
      • profes79 Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 16:36
        Pani jeszcze może mieć problemy za wejście na cudzy teren. Co prawda raczej nie w Polsce bo tu się do prawa własności podchodzi bardzo swobodnie, ale już w cywilizowanych krajach jak najbardziej.
    • ciapkiwciapki Re: Podwórko sąsiada 16.11.18, 22:55
      kuzynka ma obok siebie wlaśnie taką zaniedbaną działkę. od 30 lat nieużytkowaną. i tak: kilka lat temu sąsiad poprosił spadkobierców tej działki o możliwość wypasania tam kur. ok. zgodzili się. sąsiad zaczął wycinać krzaczory, kosić trawkę; kury wypasał regularnie. dwa lata temu na tej działce posadził sobie tuje - tuż przy swoim ogrodzeniu ale jednak właśnie na tej "dzikiej " działce.
      i teraz finał: spadkobiercy się dogadali między sobą i postanowili działkę sprzedać. sąsiad od kur wysuwa żądania zwrotu za "intestycje" które dokonał na tej działce. straszy potencjalnych nabywców. pomimo mapek geo. twierdzi, że tuje posadził na swojej działce a tylko kiedyś tam źle postawił ogrodzenie.
      reasumując: nigdy w życiu. nigdy nie pozwoliłabym na użytkowanie


      • majenkir Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 00:21
        Mysmy kupili dzialke budowlana pod Lodzia, pusta, pomiedzy domami. Sasiad zapytal czy moze tam wypasac owce, zgodzilismy sie i wszyscy byli zadowoleni. Po paru latach sprzedalismy, nowi wlasciciele postawili dom, nie bylo zadnych problemow. Ale to jednak inna sytuacja niz z tego watku...
    • sylwadomowa Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 06:43
      Nie zgodziłabym się za nic. Z takiej grzeczności można się wchrzanić w kłopoty z prawem do dysponowania własnym terenem. Wpuszczona sąsiadka staje się bowiem faktycznym użytkownikiem, posiadaczem, licho wie, czym, w razie zmiany sytuacji może życzyć sobie zwrotu kasy za poniesione nakłady, a w końcu zasiedzi teren - i majątek diabli wzięli... Never.
    • scarlett74 Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 08:14
      Nie zgodziłabym się , przede wszystkim ze względu na późniejsze nieporozumienia. Może spadkobiercy chcą sprzedać dom, może trzymają dla swoich dzieci, czy tam jakieś inne plany?A potem sąsiadka będzie miała pretensję, że ona tyla siły/czasu/pracy/kasy włożyła w uporządkowanie (bo syf był straszny, chwasty/dziadostwo/gruz/szczury i robale...wink), a tu niewdzięczni sąsiedzi.
    • aniani7 Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 15:43
      Kieruję się nadrzędną zasadą, żeby samej sobie nie komplikować życia, dlatego nie pozwoliłabym na użytkowanie podwórka.
    • hamerykanka Re: Podwórko sąsiada 17.11.18, 15:51
      Ja tez bym miala watpliwosci. Jakis czas temu byl podobny watek, ze sasiadka nie uzywala kawalka podworka,, ktore zaczal uzywac jej sasiad, dentysta bodajze, jako parking dla pacjentow. Potem polozyl kostke i zaczal uwazac, ze to jego i byly duze problemy odzyskac swoja wlasnosc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka