ardiss1
10.01.19, 17:53
Mała firma. Rodzinna praktycznie choć, rodzinny się w niej nie zatrudnia, ale panuje w niej taka rodzinna atmosfera.
Jedna z osób tam zatrudnionych jestem ja. Przyszłam stworzylam coś nowego. Zatrudnione zostały kolejne osoby. Firma się rozrasta. Szef naciska by zrobić kierownika. Pada na mnie. Proponował wielokrotnie. Mówiłam ze nie chce bo mało osób wiec to nie bardzo być szefem siebie i jeszcze jednej osoby przeciez. Ale jednak robiłam wszystko jak kierowniczka. Zajmujemy się sprzedażą wiec zestawienia ile kto czego przyniósł dla firmy. Pilnowanie obiegu dokumentów. A że do tego jestem skrupulatnie to wychwytywalam ew błędy i wszystko działało.
Ale zaczęły się kwasy. Przyszla kolejna osoba I szef juz ostatecznie chciałby być była jedną osobą kierująca tym ambarasem, by ustalić zasady, hierarchię itd.
Pada na mnie. Robilabym w zasadzie to samo co do tej pory ale z tytułem kierownik.
I teraz pytanie. Czy w związku z tą zmianą winnam rozmawiać o podwyżce? Zmiana stanowiska w umowie będzie na pewno. Ale czy finansowa winna być?
Nieswojo się czuje bo jednak robić będę w sumie to samo... czy powinnam coś mówić na ten temat?
Z Szefem jestesmy przyjaciółmi od lat i świetnie nam się wspolpracuje. Jeśli są między nami kwasy to bardzo szybko wyjaśniamy. Atmosfera dla mnie rewelacyjna. Nie chciałabym jej psuć.
No i taki mam dylemat...
Co zrobić?