regego
12.01.19, 10:54
Mam w bloku sąsiadkę, starsza pani zawsze świetnie ubrana, bardzo inteligentna, po kierowniczych stanowiskach, zwiedziła pół świata, 3 mężów przeżyła, ogólnie emerytka z górnej półki do tego bardzo sympatyczna. W ciągu ostatniego roku dopadła ją demencja i zmiana totalna, oskarża wszystkich że ją okradają, zaprasza obcych ludzi do mieszkania, opowiada nie stworzone rzeczy że sąsiedzi z piętra wyżej okradają ją przez okno aparatem, ogólnie idąc klatką bardzo mocno trzymam kciuki żeby akurat nie stała na niej (a robi to ostatnio bardzo często). I tak sobie myślę że starość bywa okrutna i ciężka, jej to raczej nie przeszkadza, za to widzę jej syna (nie mieszka z nią ale kilka razy dziennie do niej przyjeżdża) jak on razem z matką się postarzał jak mu ciężko i jaka ta sytuacja jest patowa - kobieta nie chce się przeprowadzić do niego, nie chce opiekunki bo ją okradnie ogólnie pani nie do ruszenia.
Tak się chciałam pożalić, bo wiem że nic nie mogę zrobić ale bardzo smutno na to patrzeć.