stwory_z_mchu
11.02.19, 06:39
Oświećcie mnie, bo albo trafiłam na lekarza idiotę (takie wrażenie w sumie zrobił na mnie podczas wizyty, na znanym lekarzu ma opinię 2.5 na 5), albo ten kraj jest naprawdę po^¥€¥&-+-_##+.
Córka od piątku ma jakiegoś wirusa, gorączka do 39.5°C, doszedł kaszel i o 5 nad ranem wysypka. Pojechaliśmy do enelmedu.
Lekarz pyta, czy potrzebne L4. My, że tak, na dzisiaj, bo ja w 9 mcu ciąży mam dzisiaj kontrolę w szpitalu na patologii ciąży.
Lekarz mówi, że skoro ja mam L4 to on mężowi zwolnienia nie wystawi, bo ja się mogę zajść dzieckiem.
Serio? Mam odwołać wizytę w szpitalu (ma zapaść decyzja, jak i kiedy zakończy się moja ciąża), albo jechać z chorą i rozsiewającą wirusy córka do szpitala klinicznego. Jest taki przepis, czy lekarz poszalał z interpretacją?
Jakoś to ogarniemy, mąż pewnie weźmie opiekę (co nam nieco pokrzyżuje plany), ale co jak ktoś nie może sobie tak poradzić? No wkurzylam się ;/