Dzisiaj na wesoło w prześmiesznym stylu. Piłam z rana w pracy kawusię z koleżankami, rozmawiałyśmy radośnie i życzyłyśmy sobie przemiłego dnia. Siedzimy sobie we cztery, a do pokoju wchodzi naczelniczka i mówi żartobliwie, niby groźnie: "A co wy tu za zebrania urządzacie, petenci czekają". Na co my niby przestraszone odpowiadamy: "Pani naczelnik, proszę się nie złościć, zaraz wszystko nadrobimy, jesteśmy prawdziwymi przodownicami pracy". A ona na to: "Mam nadzieję, tak trzymać. A teraz i ja się z wami napiję kawusi, zjem pączusia i finito". Koleżanka na to: "finito już zjedzone, zostały tylko krułasan" i wszystkie w śmiech, bo jedno z ciasteczek, które kupujemy też nazywa się "finito"

Hihihi naprawdę. Śmiechu co nie miara, wszyscy w znakomitej formie. Do kolejnej przerwy dziewczyny. Przepięknego dnia wam życzę.