nisar
18.07.19, 06:08
Dużo się pisze i mówi o przegranych dzieciakach, które nie dostały się do LO. Albo do wymarzonego LO, wymarzonej klasy. Wszystko się zgadza, ale mam wrażenie że umyka nam trochę jeszcze jedna, bardzo mocno przegrana grupa - wszyscy ci, którzy do LO się dostali. Dostali się i będą się tam przez następne cztery lata uczyć. W maksymalnie przeładowanych klasach, uczeni przez przemęczonych nauczycieli (bo nie ma ich tylu, żeby każdy miał tylko pensum, będą mieli mnóstwo nadgodzin), w szkołach które nie są obliczone na takie obłożenie, w których będzie za mało wszystkiego - miejsca w klasach, pomocy dydaktycznych, książek w bibliotece, stołów w stołówkach, sedesów w toaletach. Będą się uczyć w dziwnych godzinach, od wczesnego ranka do bardzo późnego popołudnia lub nawet wieczoru (tu przypominam, że nie wszystkie dzieciaki mieszkają dwa przystanki tramwajem od szkoły, wiele będzie dojeżdżać z okolicznych miejscowości). Będą się uczyć w fatalnych warunkach w wieku, w którym agresja i głupie pomysły są na porządku dziennym.
I przypominam o jeszcze jednym drobiazgu - to wszystko dotyczy także trzech kolejnych roczników. Nie podwójnych. Ale oni także trafią do szkół, w których będzie to, co opisałam powyżej. Tylko nie w pierwszej a w drugich, trzecich lub czwartych klasach.
Ten dramat będzie trwał. Jeszcze cztery lata.