Wątek na wesoło. Moje dziecko, biedna ofiara deformy trafiła do szkoły średniej, która jest ogromna. Przerwa 10 minutowa wystarcza na wyjście z sali i przejście na drugi koniec do innej pracowni.
Ma już swoją małą grupkę i rozpoczęły zwiedzanie szkoły na własną rękę (pytać nie honor). Wczoraj turystki poszukiwały stołówki. 1:0 dla szkoły. Jeszcze jej nie znalazły.
Za to "odkryły" bibliotekę ale córka nie ma pewności czy dzisiaj też ją odnajdzie.
Jak nie wróci ze szkoły to znaczy, że zaginęła w czeluściach szkoły