sally_zielona
21.10.04, 21:44
Kajtek urodził się ponad 2 lata temu przez cesarskie cięcie. Po porodzie,
przez 2, może 3 tygodnie po zdjęciu szwów, rana się ślimaczyła i ciekła, ale
ogólnie mogę powiedzieć, że goiła się dobrze. Teraz mam widoczną tylko białą
kreskę. Oczywiście na początku brzuch mnie bolał i, żeby na przykład wstać z
krzesła lub co gorsza z łóżka musiałam się nieźle nagimnastykować. Potem
przestało boleć, ale długi czas czułam coś jakby odrętwienie (trudno to
uczucie wytłumaczyć). Każde dotknięcie brzucha było dla mnie nieprzyjemne.
Gdy powiedziałam to ginekologowi w kilka miesięcy po porodzie, powiedział, że
to normalne, że zostały przecięte nerwy i możliwe, że zawsze będę już
odczuwała pewien dyskomfort. Jednak po kolejnych kilku miesiącach to uczucie
odrętwienia minęło.
Teraz przechodzę do sedna sprawy. Otóż, mimo iż minęło ponad 2 lata, ciągle
czuję bliznę w brzuchu, nie tą na skórze lecz w środku. Oczywiście nie
odczuwam jej cały czas, ale na przykład kiedy się przeciągam, czuję tę bliznę
w środku. Wydaje mi się, że mogę wskazać miejsce, gdzie były rozcinane
powłoki brzuszne (wcale nie pokrywa się z miejscem przecięcia skóry). Czasami
coś mnie w tej okolicy zakłuje lub zapiecze. Wczoraj dziecko kopnęło mnie w
brzuch. Nie mocno, ale ja miałam wrażenie, jakby blizna mi się rozchodziła.
Dziewczyny, czy to normalne? Czy Wy też czujecie bliznę w środku, czy tylko
moja jest jakaś zgrubiała? A jeśli tak, to jak długo jeszcze będzie to
trwało? A może to co odczuwam, to tylko skutek urazu psychicznego?
Zaczęłam się tym przejmować, bo myślę o drugim dziecku i boję się, że może
pęknie mi macica, albo coś podobnego. A jak to było u Was z planowaniem
ciąży, jeżeli pierwsza zakończyła się cesarką? Czy są wśród nas dziewczyny,
które po cesarce rodziły naturalnie?
Sally