Dodaj do ulubionych

Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału!

22.10.04, 14:13
W każdym razie doprowadzała, ale już odpuściłam. Co nie oznacza ze czuję się
z tym dobrze. O co chodzi. Mój mąż jest zapalonym wedkarzem. Od 1 maja do 31
października w każdy weekend nie ma go w domu - bo jest sezon. Wprawdzie
zjawia się rano w niedzielę, żeby jak to on mówi pobyc z rodziną, ale czy w
jeden dosłowie jeden dzień da się nadrobić cały tydzień? Dodam, ze jego praca
to ciągłe wyjazdy. A więc widzimy się trochę w niedzielę, trochę w
poniedizałek i piątek. Jesteśmy 3 lata po ślubie i mamy dzidzię 2,5 roczku.
Jeżeli są tu jakieś Panie które jakoś się z tym uporały - jakkolwiek prosze
napiszcie. Przykro mi, nie tak wyobrażałam sobie małżeństwo. Dodam tylko że
przed ślubem nie było tematu ryb, nie jeździł wogóle!!! Szok nie?
Obserwuj wątek
    • iwcia75 Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 14:15
      to samo było z moim tatą. albo ryby albo grzyby albo działka. nic sie z tym nie
      dalo zrobic. robil wszystko,zeby tylko nie musial spedzac czasu z rodzina.
      wolnosc ponad wszystko. nie daj sie zwieżć,ze to taka pasja. to wymowka,zeby
      nie byc z rodzina.
      • allija Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 14:22
        Nie wiem czy twoja dzidzia to on czy ona. Ja mam 2 chłopaków. Jedyny plus z
        takiego wędkowania to to, że teraz jeżdżą we trzech a ja mam ŚWIĘTY SPOKÓJ
        przez weekend co jakiś czas.
        Niestety, przed ślubem nie ma także wiele innych tematów.
    • olivia_x Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 14:33
      Problem w tym, że ja nie chcę tak żyć. TO przerażające mysleć, że nic mnie już
      w życiu innego nie spotka jak tylko wypad na ryby. Moja dzidzia to synek, wiem
      że będą razem jeździli, nie ma z tym problemu!. Chodzi mi tylko o jakieś
      ograniczenie tych wypadów. Na litość Boską nie co weekend! Żadne moje argumenty
      do niego nie trafiają. To przykre wiedzieć że jest się na drugim miejscu. Mówi
      mi że mnie bardzo kocha, ale ryby to jego pasja - i co ja mam do cholery o tym
      sądzić. Kocham Cie ale... Jakie ale?
      • bachak Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 14:53
        Wędkarstwo było dla mnie zmorą jeszcze ok. 2 lata temu, bo wtedy mój mąż
        jeźdżił na ryby z moim ojcem. Ja jeździłam z nimi tylko po to żeby się
        poopalać, poczytać. Natomiast odkąd mój mąz zmienił pracę i bardzo często
        pracuje w weekendy problem zniknął. Natomiast jeśli zdarzy mu się sobota lub
        niedziela to wolimy z małym jechać w góry, do rodziny. Ryby zeszły na dalszy
        plan. W tym roku nie był wędkowac ani razu.
    • saba76 Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 16:05
      My jestesmy 7lat po slubie,a z hobby męza "dogadałam sie" dopiero rok temusmile
      Mój małżonek,zapalony muzyk,samouk gra i gra i gra .
      Latem sa Festiwale(mąz ma zespół przykościelny)-oprocz mszy oprawiają
      sluby,chrzciny,koncerty koolęd i tp.Próby są w wekendy wieczorem więc o
      wyjeździe,czy wyjściu gdzie kolwiek nie ma mowy.
      Wzwiązku z dziećmi ,ja niewyobrażam sobie iśc z 2 na msze św ,więc przestałam
      chodzić, i chyba wogóle w tym względzie zagubiłma się i wcale mi to
      nieprzeszkadza.
      Z hobby męza poprostu pogodziłam sie,choć nieraz mówie otwarcie-Przeszkadza mi
      to np w danym dniu.
      Ja poszukałam swojego-areobik wodnysmile w każdy wtorek i czwartek mąz musi
      położyć dzieci spać i dać kolacje-mnie nic nieinteresuje.
    • umasumak Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 19:30
      Hej hej! Ja na Twoim miejscu negocjowałabym z mężem. Owszem niech ma te
      wyjazdy, ale co drugi weekend np. Myślę, że nie zawalczyłaś o to w odpowiednim
      czasie i Twój mąz już poprostu się przyzwyczaił to tego stanu rzeczy.
      • utalia Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 22.10.04, 20:11
        Ja bym sie chyba okropnie awanturowala. A czy Ty pracujesz czy zajmujesz sie
        calymi dniami dzieckiem? Bo jesli to drugie (a nawet jesli oboje pracujecie to
        tak samo)to niech zabiera coreczke na ryby. Ty tez masz prawo co drugi weekend
        odpoczac od dziecka (nawet wymysl sobie, ze chodzisz np. w soboty i niedziele
        na basen od 9-13, taki internsywny kurs), tez masz prawo na swoje pasje i
        hobby. Prawda, no tego przeciez ci nie odmowi. I raz pojedzie z mala na rybki
        to mu sie odechce, bedzie wolala w domu posiedziec, gdzie bedziesz pod reka do
        pomocy Co Ty na to. Utalia
      • olivia_x Walczyłam jak tygrysica 25.10.04, 07:13
        i co ... i nic, od początku prosiłam błagałam itd. dodam że zaczął jeździć na
        ryby gdy byłam w ciąży! Gdy urodziłam, też jeżdził. I ciągle jeździ! Ma mnie
        gdzieś i tyle
    • mamapulpecji Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 23.10.04, 00:26
      he, he, he...
      a mój jest zapalonym golfistą! Tak od roku, jak jest 'sezon', to on nie może
      usiedzieć w domu, tylko leci na swojego golfa.
      Były chwile, że przesadzał. Wyjazdy 'rodzinne', gdzie siedziałam sama przez
      cały dzień, bo on musiał pograć. Bywało bardzo awanturowo, oj bywało. Rozmowy
      na początku nie pomagały, ale drążyłam temat i wreszcie zrozumiał, że trochę
      przesadza. A z drugiej strony ja przystopowałam z awanturowaniem się o to i
      umawiamy się, kiedy on gra, a kiedy jesteśmy razem.
      I tak np. dziś ustaliliśmy, że on jutro pogra, a w niedzielę jest ze mną i
      cóeczką. I myślę, że to jest dobry układ.

      Postaw siebie w sytuacji męża - że masz pasję, która wciąga Cię bez reszty,
      jest jak nałóg. Nie wiem, np. jeździsz konno i kochasz to. czujesz, ze idzie Ci
      coraz lepiej i jest to dla Ciebie wspaniały relaks. A Twój mąż tego nie znosi i
      ciągle robi Ci awantury. Pomyśl, jak bys się czuła.

      Proponuję zrobić to, co my - umówić się, kiedy on wędkuje, a kiedy jest TYLKO z
      Wami i nie mówi o rybach.

      Zresztą, minie mu pewnie kiedyś, sama zobaczyszsmile
      • mayessa Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 23.10.04, 00:36
        Kurczę,od razu jak przeczytałam temat wiedziałam,że będzie o rybach.To
        rzeczywiście uciążliwe hobby dla partnerów wędkarzy.Ale chyba nic nie poradzisz-
        trzeba zaakceptować.
    • matusia3 Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 23.10.04, 09:45

      Współczuję! To jest pasja do końca życia,nie da się jej ujarzmić,zawsze sie
      odezwie.Mój tata jest zapalonym wędkarzem,moja mama jak dzieci były małe była
      wiecznie sama.To jest nałóg jak hazard,mój tata jeździ nawet jak są mrozy i lód
      na jeziorze.Zawsze podziwiałam moją mamę jak ona to wytrzymuje.

      Pozdrawiam

      matusia
    • ania.freszel Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 23.10.04, 13:28
      A ja uwazam ze chlop powinien miec swoje zainteresowania. Co moze wolalabys
      cwoka za przeproszeniem, ktory siedzial by caly weekend przed telewizorem i
      zlopal piwsko? Moze, co ja tam gadam, na pewno 90% z Was zgodzi sie ze mna ze
      facetowi czasem trzeba "smycz" poluzowac (tak tyci tyci- nie za wiele czywiscie)
      bo jak sie kiedys zerwie to raz i na dobre. Moj ma akwarium,komputer i zdjecia.
      Swoja droga robi naprawde piekne wiec temat zamkniety. Zreszta czy to nie
      przyjemne jak Ci przywiezie rybke na obiad a Ty mu ja dobrze przyrzadzisz? Oni
      sa jak dzieci musza miec swoje zabawki. Oczywiscie trzeba wywalczyc sobie czas
      na wlasne hobby lub na wypad z kolezankami na kawke np 2 x w miesiacu, ale to
      jest temat na zupelnie odrebny watek....
      PS Swoja droga, kto powiedzial ze w malzenstwie bedzie tak jak to sobie
      wyobrazalysmy?
      Pozdrawiam
      Aneczka
      • olivia_x Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 07:08
        HE, HE dzieki za rady dziewczyny, ale:
        1. Mąż uważa, że jak jest sezon, to normalne że go nie ma w domu i rozmowa w
        stylu dziś jesteśmy razem, jutro masz ryby nie ma sensu
        2. Moje pasje, owszem mam ale mi ich nie wolno mieć, bo ja jestem matka i mam
        siedzieć w domu, przed ślubem chodziłam na aerobik, udzielałam się w polityce,
        teraz kiedy synek jest dość duży chcę powrotu tzn raz-dwa razy w tygodniu jakiś
        sport itd, nie wolno mi - wiem że to temat na inny wątek. I nie o to chodzi!.
        Utwierdziłyście mnie w przekonaniu że z tego się już nie wyleczy, a to że mi
        się to nie podoba to mojego mężą g... obchodzi!
        • procesor Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 10:31
          olivia_x napisała:
          > 2. Moje pasje, owszem mam ale mi ich nie wolno mieć, bo ja jestem matka i mam
          > siedzieć w domu, przed ślubem chodziłam na aerobik, udzielałam się w
          > polityce, teraz kiedy synek jest dość duży chcę powrotu tzn raz-dwa razy w
          > tygodniu jakiś sport itd, nie wolno mi - wiem że to temat na inny wątek.

          Może i jest na inny wątek ale to bardzo istotne.
          Jak to - ci NIE WOLNO?? On to tak sformułował, zwerbalizował??
          "Nie wolno ci nigdzie wychodzic"?
      • umasumak Aneczka :)) 25.10.04, 08:25
        ania.freszel napisała:

        > A ja uwazam ze chlop powinien miec swoje zainteresowania. Co moze wolalabys
        > cwoka za przeproszeniem, ktory siedzial by caly weekend przed telewizorem i
        > zlopal piwsko?

        Ale dlaczego od razu takie skrajność? Przecież jakby odpuśćił ociupinkę z tym
        hobby, to nie stałby się automatycznie ćwiokiem z TV i piwskiem. Chodzi o to,
        żeby raz na jakiś czas łaskawie przeznaczył weekend dla rodziny i żeby w tym
        czasie poszedł z dzieckiem na spacer, basen, rower itp, a nie siedział przed
        TV.

        Wiesz mój małżowin jest zapalonym rowerzystą, ale odkąd jesteśmy parą, nie
        zostawia mnie na całe weekendy w imię dalekich wypraw. Jeździmy razem, przy
        czym on dostosowuje się do naszych możliwości, bo ani ja, ani moje starsze
        dziecko nie przejedziemy 100 km dziennie, a od czasu kiedy jest mała Anielka,
        jeździ ze starszą córką. Nie widzę żeby w związku z tym pomstował wink).


        Moze, co ja tam gadam, na pewno 90% z Was zgodzi sie ze mna ze
        > facetowi czasem trzeba "smycz" poluzowac (tak tyci tyci- nie za wiele
        czywiscie
        > )
        > bo jak sie kiedys zerwie to raz i na dobre.

        No zgadza się. Ale jw - bez przesady smile). A mąż autorki wątku przesadza i to
        bardzo.


        > PS Swoja droga, kto powiedzial ze w malzenstwie bedzie tak jak to sobie
        > wyobrazalysmy?

        Nikt tego nie powiedział, ale też nikt nie uprzedzał, że nagle zamiast
        człowieka którego znałyśmy przed ślubem i który nawet na temat wędki czy ryby
        się nie zająkną, po ślubie będziemy miały zapalonego wędkarza, który cały swój
        wolny czas poświeca łowieniu. Ja uważam moja droga, że to już jest oszustwo ze
        strony tego pana.

        > Pozdrawiam
        > Aneczka

        Ja też pozdrawiam
        Uma
    • mamadwojga Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 08:01
      Dzięki Bogu mój mąż jest ... MODELARZEM. I siedzi w domu smile A dzieci dbają o
      to by jego hobby było w totalnym zaniku (bo jak można sklejać cokowiek z
      rocznym dzieckiem na kolanach, he he)
      Jedyną wadą tego hobby są koszty.
      Ale lepiej na model motorka niż na piwsko smile
    • jhbsk Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 08:40
      Oświadcz w piątek, że jutro znikasz na cały dzień i zostawiasz mu dziecko pod
      opieką.
    • kasiacs Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 08:58
      a przywozi chociaz jakies ryby? Mnie najbardziej zaniepokoilo to ze przed
      slubem nie jezdzil. Moze on ma drugie zycie? Ja na Twoim miejscu wybralabym sie
      z nim raz na jakis czas, jak bedzie ladna pogoda. Ty bedziesz sobie chodzic z
      synkiem a on niech lowi. No i powiedz mu o swoim pomysle wieczorem przed
      wyjazdem.
      Moze sie doszukuje problemow gdzie ich nie ma, ale jakos dziwne mi sie to
      wydaje ze tak nagle pojawila mu sie taka straszna pasja.
      Pozdrawiam
      K.
    • anek.anek Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 10:37
      Ja mam chyba gorzej, bo mój "niemąż" nie dość, że pracuje non-stop i w tygodniu
      nie wraca do domu przez 22-23, to jeszcze jest pasjonatem żeglarstwa. Ale
      morskiego, a mieszkamy w W-wie - co wiąże się i z czasem i oczywiście kosztami.
      Ale z drugiej strony to fajna pasja i nie buntujęsię. Mi też się to podoba,
      więc kupiliśmy profesjonalny kapok naszemu trzylatkowi i czasem jedziemy razem
      nad Zalew Zegrzyński popływać we trójkę. w tym roku też po raz pierwszy
      spędziliśmy urlop na łódce. Pojechaliśmy bez synka, bo to byłoby zbyt ryzykowne
      (w moim mniemaniu, i zbyt męczące dla tak małego dziecka, jednak na jachcie,
      nawet dużym nie ma zbyt wiele miejsca do biegania, a na morzu nie da się szybko
      dopłynąć do brzegu żeby mały sobie odpoczął) - do chorwacji.
      W przyszłym roku jedziemy już we trójkę.

      zapalonym wędkarzem był mój ojciec i matka przeżywała dosyć długo to co Ty.
      doszli jednak do kompromisu: na normalne wędkowanie tata zabierał nas nad
      wisłę, lub jakąś inną pobliską rzekę, latem razem z mamą i cały dzień
      spędzaliśmy we czwórkę na swoistym rybnym pikniku. Bardzo to miło wspominam.
      wędkowanie weekendowe zostało ograniczone, ale za to ojciec miał co roku
      tydzień wyłącznie dla siebie - i wyjeżdżał na ryby w Bory Tucholskie razem z
      kolegami z całej Polski. Jak mieliśmy już po kilkanaście lat to zaczęliśmy
      jeździć razem z nim, a matka w tym czasie relaksowała się w domu. To była
      frajda: pod okiem taty złowiłam pierwszego szczupaka!
      • 1979pi Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 10:52
        Rozumiem że wędkarstwo może być pasją ale jak on się ukrywał przed ślubem?To
        się nie rodzi z dnia na dzień.Mały ma 2,5 roku wciśnij go tatusiowi na pare
        godzin na rybki niech się uczy.Wiem że jest troche zimno ale może razem
        pojedziecie?Nagle zapałaj chęcią zostania prawdziwym wędkarzem każ kupić sobie
        wędke i cały sprzęt i jedzcie razem.Może to go ostudzi
    • monika_oli Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 12:15
      Mój mąż też jest zapalonym wędkarzem. Ja na szczęście już przed ślubem o tym
      wiedziałam i tak właściwie nawet to nasza pierwsza randka (może dla niektórych
      to mało romantyczne) odbyła się nad wodą przy wędkach. Ja naprawdę lubię te
      wypady nad wodę (bardzo mnie odprężają). Teraz, kiedy mamy małe dziecko i
      rzadziej jeżdżę bardzo mi ich brakuje. Ale córeczka jest bardzo wszędobylska i
      do tego kocha wodę, więc boję się ją zabierać np nad Wisłę. Wiesz, ja jeżdżę
      na te ryby nie po to aby je łowić - to działka męża, ale po to żeby pobyć na
      świeżym powietrzu, popatrzeć na przyrodę, popstrykać parę fotek, poopalać się,
      ostatnio też pobawić się z córeczką w piasku lub pochlapać w wodzie. Zanim
      nasza córcia przyszła na świat, to bywało że prosto po pracy jeździliśmy nad
      jezioro - tam obiad z grila i siedzenie do jakiejś 1-2 w nocy, potem do domku i
      rano do pracy. Myślę że poprzedniczki mają dużo racji radząc Ci abyś wybierała
      się z mężem na ryby, nie koniecznie w każdy wekend, ale przynajmniej raz na
      jakiś czas - to może być naprawdę fajny pomysł na rodzinne spędzenie czasu.
    • tintin Re: Pasja mojego męża doprowadza mnie do szału! 25.10.04, 12:31
      Wiesz, jako facet w ogóle cię nie rozumiem.
      Jak to facet znika z domu?
      Ja sobie nie wyobrażam żebym zniknął. tak samo nie wyobrazam sobie żeby żona mi
      zaczęła znikać. <Mamy dzieci a to znaczy że jest masa roboty. Możemy sobie dać
      po wolnym wieczorze.
      Słuchaj, po prostu powiedz tak: w sobotę zabierasz małego do zoo, potem na plac
      zabaw, potem do parku a ja musze posprzatac mieszkanie. No chyba ze ty
      sprzatasz, a ja ide do zoo. "))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka