Koleżanka pracuje jako sprzątaczka w biurze. Teraz jest kilka pań pracujących ( nie wszystkie jednak pracują w domu ) i zadzwoniły do szefowej ( tej od sprzątania ) że brudno pod biurkami. Szefowa zadzwoniła do pracownicy, że panie się skarżą, że trzeba posprzątać. Odkurzanie w biurze jest przewidziane raz w tygodniu. Po odkurzeniu, już na 3 dzień telefon do szefowej, firmy sprzątającej. I tak się zastanawiam, jaki trzeba mieć tupet czy ogólnie być syfiarą i nie mieć honoru, żeby nakruszyć ciasteczkami i wydzwaniać z pretensjami, że jest nieposprzątane. Od razu przed oczami stanęła mi ematka

sorry za uprzedzenia.