Dzisiaj, wychodząc z domu rzuciłam okiem na wieszak przy drzwiach , który zawsze był pusty, nie licząc składanej parasolki i łyżki do butów i uświadomiłam sobie, że wszystkie haczyki są zajęte przez maseczki-naliczyłam osiem, plus jedna dyżurna w torebce, nie otworzona nawet i jedna luzem w samochodzie.Do spółki z dzieckiem te maseczki-ale chodzi o to,że nawet nie wiem, kiedy i jak się nazbierały przez te kilka tygodni.