katiemorag
23.05.20, 22:16
Zdenerwowałam się dziś! Niby bieda a każdy ma auto, pod blokiem nie ma jak zaparkować! Koleżanka z bloku naprzeciwko, 3 dzieci i 4 w brzuchu, ona nigdy nie pracowała, jej mąż pracuje od czasu do czasu, zależy jak mu się chce, jak szef wkurzy to się zwalnia. Ostatnio sprząta biurowce w środku rano i wieczorem. Pensja minimalna. Obydwoje po szkołach zawodowych. I są uważani za biednych. Dopłaty do czynszu, obiady darmowe w szkołach, ciuchy jakieś dla dzieci darmowe, jedzenie tez ktoś przywozi... a samochód maja. Jak ja bym straciła prace to pierwsze co robię to sprzedaje samochód bo nie jest on niezbędny do życia. Mieszkając w centrum miasta, mając widok z okna na przystanek autobusowy i tramwajowy nie jest on niezbędny do życia.
Dla mnie posiadanie samochodu w dużym mieście jest synonimem jakiegoś dostatku, czy się mylę?