Dlaczego ostatnio wszyscy muszą chodzić w tych "skarpeteczkach"? Celowo nie piszę o skarpetkach, bo dla mnie skarpetka to coś chociaż do kostki okrywające całą stopę. Wyglądają jakby spadły z pięt i według mnie żadnej istotnej funkcji nie spełniają oprócz tego, że są modne. No bo tak-estetyczna? Póki są w bucie niby tak, ale po zdjęciu butów-dla mnie wygląda to paskudnie, a w najlepszym wypadku groteskowo. Może ochronna? Raczej nie, bo buty mogą obcierać tam, gdzie one nie sięgają. Przed potem chronią może? Są cienkie, a i tak część stopy przylega do buta bezpośrednio, więc też niezbyt (nawet nie wspominam tu o koronkowych

). A może są wygodne? Średnio, bo mimo wszystko but może obetrzeć, a ta niby-skarpetka-ściągnąć. Poza tym noszenie ich również zimą do wygodnych nie należy. Ile razy na przystanku stoją nastolatki z gołymi kostkami, ale ubrane w grubą kurtkę, szalik, czapkę i rękawiczki...trzęsące się z zimna. A latem? Może miałoby to sens, ale one raczej nie chłodzą w upały, a dodatkowo grzeją. Ostatnio coraz więcej facetów w tym chodzi i to jest straszne-gdyby mój takie coś założył, to bym go wyśmiała. Wynika z tego, że po prostu wszyscy ślepo podążają za modą i muszą chodzić w tym, co noszą wszyscy-i nagle okazuje się, że normalne skarpetki są wieśniackie, a latem nie można chodzić w sandałkach (według młodzieży to wstyd), bo teraz modne są adidasy+niby-skarpetki...