Dodaj do ulubionych

A propos kieszonkowego

07.09.20, 16:13
Sporo tu osób, które wyznają zasadę 1 zł za rok. Czyli - dziecko 8 letenie 8 zł tygodniowo.
Do jakiego wieku stosuje się taką zasadę? Zakładająć, że to tylko na własne zachcianki dziecka typu kino, telefon itp finansują rodzice?
Syn 10 lat dostaje 10 zł tygodniowo. W zasadzie nie wydaje, bo nie ma na to czasu.Moę od połowy września więcej będzie miała okazji, bo sam zacznie chodzić na jedne zajęcia, w miejsce gdzie jest sporo sklepów. I zastanawiam się, kiedy mu zwiększyć pobory..
Obserwuj wątek
    • chococaffe Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 16:39
      Moim zdaniem to nie zależy od wieku tylko od gotowości do przejmowania samodzielnych decyzji zakupu określonych rzeczy. Im więcej dziecko kupuje ze "swojego" tym większe powinien mieć kieszonkowe. Zasada wieku jest też mało elastyczna bo nie uwzględnia inflacji smile

      Najlepiej ocenić na oko ile kosztują mnie więcej akceptowalne wydatki dziecka i tyle dać (przy akceptowalnych nie mam na myśli kontroli całkowitej - raczej chodzi o to, że jeżeli dziecko wyda pieniądze na dróżdżówkę a nie na gazetkę to jego problem)
      • kochamruskieileniwe Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 16:43
        No właśnie się zastanawiam, bo w lecie wyjeżdzał na obozy (pytałam nawet tutaj le dać) i nigdy nie wydał całej kwoty z portfela, nie mówiąc o pieniądzach u trenera - tych na "czarną godzinę". Obłowił się na tych wakacjach smile
        Wychodzi na to, że mam minimalistę w domu...
        • chococaffe Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 16:52
          Ale nie trzeba go za to karać smileMożna założyć, że np w czasie tych samodzielnych wyjść "należy" mu się napój, przekąska i np gazetka (czy jakiś inny drobiazg tego typu) Jeżeli wyda to wyda, jeżeli nie to zostanie mu na później.

          Potem będzie pewnie więcej wyjść z kolegami i solo, więc przekażesz mu część budżetu "rozrywkowego", potem część ubraniowego. itd.

          Chyba wazniejsza, albo przynajmniej równie ważna jest decyzja o tym kiedy dziecko jest gotowe do przejmowania kolejnych budżetowych odpowiedzialności. Np masz X złotych, kup sobie dwa T-shirty i to już decyzja dziecka czy kupi dwa średnie czy jeden drogi a drugi tani.
                • chococaffe Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 17:24
                  Czyli to odpada.

                  Ja, upraszczając, jestem za tym, żeby dziecko miało wspólną przestrzeń rozrywkową z kolegami, o ile budżet lub zasady nie stoją na przeszkodzie. A z tym się wiążą podobne (niekoniecznie identyczne) wydatki. Czyli chodzi o to, żeby dziecko nie przełykało śliny za każdym razem jak koledzy kupują w piekarni kawałek pizzy.

                  Są też wydatki "biologiczne" (picie, posiłek jeżeli nie ma z/w domu lub szkole, jakieś chusteczki higieniczne jak zapomni z domu)

                  I wydatki rozrywkowe typu książka czy gra.

                  I te biologiczne muszą być na 100% pokryte, a towarzyskie i rozrywkowe w drodze luźnego obliczenia za ile z tych rzeczy faktycznie płaci bezpośrednio (albo chcesz , żeby płacił już bezpośrednio i zarządzał swoim mini budżetem)
        • mona-taran Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 10:18
          Też mam takiego minimalistę, czy raczej gospodarnego typa, bo nie wydaje na pierdoły, tylko zbiera na coś większego zawsze. Jak był młodszy zbierał na droższe zestawy LEGO, teraz na różne elektroniczne zachciewajki. Ostatnio zbierał na wymarzonego kompa, uzbierał jakieś 60% ceny, resztę mu dołożyłam.
          Ma 14 lat, dostaje 50€ na miesiąc.
      • bigzaganiacz Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 16:47
        Zasada wieku jest też mało elastyczna bo nie uwzględnia inflacji smile



        Zasada wieku jest dobra gdy placone jest w walucie a nie w pacakach


        Wydatki beda podobne jakies gry dostepy i tego typu pierdoly

        Zeby kupic gre z 10 zloty to musi z pol roku oszczedzac gdyby dostal 10 euro to juz wystarczy ponad miesiac



        Konkluzja , nie ma co slepo papugowac rozwiazan z innych miejsc bo w pl moga nie dzialac najlepiej
    • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 16:49
      Stosuje zasade kieszonkowe wtedy gdy potrzeba czyli chce np wyjsc do kina z kolegami dostaje na to piekiadze. Nie stosuje zasady kieszonkowego wypalcanego co tydzien czy miesiac bo niby w jakim calu. Kupujemy to co chce wiec na co niby mieliby wydawac. Zreszta corka sobie zarabia a syn dostaje jak potrzebuje , nie narzeka. Ma pieniadze ktore dostal np na urodziny, nie wydaje bo nie ma na co.
            • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 17:58
              bigzaganiacz napisał(a):

              > Moze nie wybiegaj zbytnio w przyszlosc bo czy dzialolo czy nie dzialo to sie do
              > piero okaze

              Alez sie okazuje, corka ma prawie 18 lat, od ponad roku pracuje i z pieniedzmi radzi sobie doskonale. Syn tez nie ma problemu.
              • bigzaganiacz Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:03

                Alez sie okazuje, corka ma prawie 18 lat, od ponad roku pracuje i z pieniedzmi radzi sobie doskonale. Syn


                Sama sie utrzymuje ?
                Czy dorabia mieszkajac u mamusi bo jak to drugie to twoj entuzjazm moze byc przedwczesny
                • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:10
                  bigzaganiacz napisał(a):

                  >
                  > Alez sie okazuje, corka ma prawie 18 lat, od ponad roku pracuje i z pieniedzmi
                  > radzi sobie doskonale. Syn
                  >
                  >
                  > Sama sie utrzymuje ?
                  > Czy dorabia mieszkajac u mamusi bo jak to drugie to twoj entuzjazm moze byc prz
                  > edwczesny

                  Wiem ze nie miesci ci sie w tym malym rozumku ze ludzie w pewnym wieku pracuja zeby sobie na wlasne extra potrzeby zarobic bo to uczy duzo wiecej niz regularnie wypalcane kieszonkowe przez rodzicow.
                  I nie martw sie, corka za nic nie placi, to co zarobi to na wlasne drobne przyjemnosci i oszczedza, a za duze przyjemnosci placimy.
                • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 11:58
                  Wtrącę się. Zgadzam się, że celów może być i jest dużo.
                  Niestety my nie wypłacaliśmy regularnego kieszonkowego nigdy.
                  Dzieci radziły sobie i radzą raczej doskonale. Mimo znajomych niektórych dysponujących naprawdę ogromną obiektywnie kasą.
                  Czyli raadhiyah model też może działać i mieć pozytywny efekt jeśli chodzi o zarządzanie budżetem czy zarabianie kasy i racjonalne wydawanie. U nas jedno, choć młode, dziecię samo się utrzymuje. Drugie lepiej zarządza swoją urodzinowo okolicznościową kasą i w ogóle kasą ode mniewink
                  Dzieciaki przyjaciółki, u nich od zawsze i z premedytacją rodzicielską zero kieszonkowego - radzą sobie finansowo wręcz wybitnie dobrze, starsze już na swoim choć studiuje i ot tak potrafi podarować matce wielki nowy telewizor bez okazji chyba nawet. Drugie kończy studia, mieszka z rodzicami jeszcze, ogarnia wyjazdy zagraniczne, wakacje, ubrania, prezenty dla kolegów ślubne itd samo. Pracuje i zarabia w firmie jakiejś na część etatu ( nie powiem jaką część bo to zmienne i rośnie, po dyplomie będzie cały) i dostaje naukowe stypendium na swoim wydziale od zawsze.
          • mikams75 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 17:08
            zeby moc sie rzadzic wlasnymi pieniedzmi, podejmowac decyzje na co je wyda uwzgledniajac dlugoterminowe planowanie, bo wie, kiedy i jaka kwota bedzie dysponowac, zeby zbierac na cos, zeby kupic prezenty bliskim.
            • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:03
              mikams75 napisała:

              > zeby moc sie rzadzic wlasnymi pieniedzmi, podejmowac decyzje na co je wyda uwzg
              > ledniajac dlugoterminowe planowanie, bo wie, kiedy i jaka kwota bedzie dysponow
              > ac, zeby zbierac na cos, zeby kupic prezenty bliskim.

              Zeby to wszystko robic to trzeba zarabiac. Pieniadze cudze czyli niezarobione przez siebie wydaje sie inaczej. Ja daje pieniadze na przyjemnosci, dostaja pieniadze z okazji np urodzin oraz za jakas extra pomoc, czyli w czyms co nie nalezy normalnie do ich obowiazkow. Np decyduja na co przeznacza pieniadze z urodzin itp. Jednak nie place regularnego kieszonkowego bo nie widze w tym sensu, nie jest to potrzebne.
              • mikams75 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:12
                oo nie, wydaje sie inaczej jak dzieciak dostaje na wszystko o co poprosi a kieszonkowe dawane raz na miesiac pozwala na decyzje podobne jak w przypadku pensji (oczywiscie kwoty i zakupy na miare dziecka). I wlasnie o te nauke chodzi w przypadku kieszonkowego. Dziecko jak ma wydac na cos wlasna kase, to sie trzy rrazy zastanowi, czy mu to potrzebne. A jak wie, ze jak poprosi, to dostanie pieniadze, to jest mu to potrzebne, odpada myslenie nad priorytetami. A to wazna nauka dla mlodych ludzi.
                • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:25
                  mikams75 napisała:

                  > oo nie, wydaje sie inaczej jak dzieciak dostaje na wszystko o co poprosi

                  Nie dostaje na wszystko o co poprosi, to nie tak. Dostaje w zaleznosci od sensownosci i potrzeby. Wiec jesli chce od czasu do czasu wyjsc z kolegami to dostaje pieniadze w kwocie wystarczajacej i zazwyczaj cos z tego zostaje. Jesli chce cos drozszego to rozmawiamy i np mowimy w sobote planujemy zrobic to i to jesli pomozesz to dostaniesz tyle i tyle, jesli masz jakies pieniadze np z urodzin albo od dziadkow itp to mozesz dolozyc. Wtedy mysli, liczy, szuka najlepszej oferty czasem musi poczekac. Nie placimy za ich normalne obowiazki domowe czyli utrzymanie swoich sypialni i lazienek w porzadku, wyniesienie smieci (nie zawsze, bo my tez wynosimy) rozladowanie zmywarki (tez nie zawsze) czy nakarmienie kotow. Innych obowiazkow nie maja. Placimy za extra prace np wokol domu, sprzataniu garazu itp.
                  Nie uznaje regularnej wyplaty pieniedzy dzieciom.
                  • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:33
                    Pomalowalismy synowi pokoj ostatnio, dostal nowe lozko, chcial jakies tam swiatla, ok, kosztowaly iles tam, plus do tego rzeczy do instalacji. Mial wiecej niz potrzeba bo dostal na urodziny i zaoferowal ze zaplaci. Ok, zgodzilismy sie. Partner kupil, zainstalowal, syn przyniosl gotowke ale partmer stwierdzil ze ma zatrzymac, to extra prezent od nas. Syn uradowany, zaoferowal extra pomoc w domu. Na tej zasadzie tez sie uczy.
                    Corka zarabia, nie placi za nic w domu, te pieniadze moze wydac jak chce, wiec czasem kupi jakies buty, ciuch, ale wiekszosc oszczedza na wakacje z chlopakiem, oprocz tych ktore bedzie miala z nami bo za te zaplacimy.
                    • akseinga1975 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:01
                      O takie podejscie mi sie podoba. Ja mieszkajac jeszcze z rodzicami pracowalam. Nie chcieli zebym sie dokladala do budzetu domowego. Super wspominam ten czas mialam kase na ciuchy i przyjemnosci. Potem jak wyprowadzilam sie na swoje priorytety sie zmienily. Jestem bardz wdzieczna rodzicom za takie podejscie. Wcale mnie to nie zepsulo. Jako nastolatka tez mialam staly doplyw gotowki od babci glownie😁 zostawiala mi w tajemnicy przed dziadkiem w ksiazeczce modlitewnej.
                      • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 13:04
                        Też nie chcę dokładania do budżetu domowego. Dziwi mnie trochę wyprowadzka i samodzielne harowanie na utrzymanie uczącego się dziecka w wieku ledwo 20 lat. Ale to może jakaś klątwa rodzinnawink bo i my z mężem dokładnie w tym wieku wyfruneliśmy z gniazda. Tłumaczyłam starszakowi, że pracując jak teraz miałby masę kasy TYLKO na swoje przyjemności i fanaberie. Płacić na jego utrzymanie, kawalerkę etc jak ma fanaberię mieszkać oddzielnie w centrum w tym samym jednak mieście nie mamy zamiaru. W dodatku dom rodzinny ma mega liberalny, mógłby sprowadzać towarzystwo na noc itd.
                        Widzę, że przyjaciół dziecko studiujące uwzględnia korzyści finansowe płynące z mieszkania nadal z rodzicami, mimo swojego długoletniego związku partnerskiego i braku zgody rodziców na mieszkanie partnera nieślubnego ( jeszcze) z nimi.
                  • bigzaganiacz Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:05
                    Nie dostaje na wszystko o co poprosi, to nie tak. Dostaje w zaleznosci od sensownosci i potrzeby. Wiec


                    Czyli niczego sie nie uczy tylko mamusia musi najpierw ocenic sensownosc a wtedy moze da a moze nie
                    Lipa grazynko
                    • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:12
                      bigzaganiacz napisał(a):

                      > Nie dostaje na wszystko o co poprosi, to nie tak. Dostaje w zaleznosci od senso
                      > wnosci i potrzeby. Wiec
                      >
                      >
                      > Czyli niczego sie nie uczy tylko mamusia musi najpierw ocenic sensownosc a wted
                      > y moze da a moze nie
                      > Lipa grazynko

                      Glupi jestes.
                      • akseinga1975 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:18
                        Nie rozumiem tego cisnienia na nauke gospodarowania pieniedzmi. Mnie jako nastolatce nie brakowalo pieniedzy. Co nie spowodowalo, ze na swoim nie umialam sie gospodarowac. Nigdy nie mialam dlugow, a kretyty celowe splacalam. Moze byc odwrotnie, ze wieczne braki gotowkowe w wieku nastoletnim, po podjeciu pracy wpadnie sie w wir wydawania i pozyczek.
                            • bigzaganiacz Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 20:15
                              HaHaHa
                              Dobre, absolutnie nie ma nic w tym zlego ze dostalas mieszkanie ale oszczec sobie osmieszania sie swoimi wypowiedziami i gospodarowaniu pueniedzmi bo nie masz absolutbie zielonego pojecia o tym


                              Pytanie pomocnicze jak przehulalas wszystko to mamusia pomogla z czynszem ?
                              • akseinga1975 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 20:21
                                Od wyprowadzki z domu rodzinnego w wieku 24 lat nie wzielam od rodzicow ani grosza. Teraz ma 45 lat i tata nadwyzkami sie z nami dzieli bo jak mowi do grobu nie wezmie. Byly chude lata a ja umialam sie gospodarowac bez zadnej pomocy.
                                • bigzaganiacz Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 21:33
                                  wezmie. Byly chude lata a ja umialam sie gospodarowac bez zadnej pomocy.


                                  Uznajmy ze mieszkanie dostane za darmo nie bylo zadna pomoca ale jak nawet w takim wypadku wpadlas w chude lata to moze juz sie noe wypowiadaj na temat pieniedzy




                                  Brzmisz jak mlody sebus kulczyk ktory zaczynal prace jako dziecko od roznoszenia ulotek
                                  • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 14:02
                                    A dlaczego nie?
                                    Po pierwsze nie ważne ile się zarabia ważne ile się wydaje.
                                    Nie jest zamożny ten, który dużo wydaje lecz ten kto mało chce.
                                    Pieniądze może są i ważne, ale bez przesady.
                                    Zasadniczo sama lubię je mieć i raczej mam jakieś ale duperelami nie zamierzam się przejmować i nie liczę zawartości portfela, portfeli.
                                    Są ludzie, którzy bez grosza niemal potrafią egzystować, ba jeździć autem po mieście i oszczędzać ostro i bardzo i szczerze ich podziwiam, naśladuję nieudolnie czasami.
                                    Widzę, znam ludzi naprawdę ciężko harujących i zarabiających mozolnie na życie i rodzinę i np na wymarzony dom. Znam też innych ludzi tak funkcjonujących choć wcale nie muszą bo obiektywnie mają kasy jak lodu. Ale nawet swój pomost drewniany nad jeziorem przed dużymi domami letnimi/ całorocznymi sami z dziećmi własnoręcznie niestrudzenie bez przerwy odmalowywują w wolny dzień zamiast leżeć na leżaku.

                                    Moje osobiste podejście do pieniędzy jest takie, że mam mieć, mają być i tyle. W przeciwieństwie do nie mieć i do braku, do przeliczonej każdej złotówki w portfelu. Nie lubię nie mieć choć były chude lata, możliwe, że nadal są. Kwestia podejścia. Mój ogarnięty mega finansowo wujek mawiał, że jakieś straty muszą być. I że trzeba tak robić, żeby zarobić ale się nie narobić.
                                    Ale są to stosunkowo niewielkie pieniądze, które mam w kieszeni.
                                    Te po opłaceniu rachunków.
                                    Na dowolną i mam nadzieję racjonalną ilość książek/ ubrań/ kosmetyków/ wyjścia z domu/jakiś wyjazd/ przyjemności dzieci typu dodatkowe konie/ nowy laptop
                                    Staram się nie fetyszyzować pieniądza. Uczę dzieci tego. Staram się nie empatyzować z pieniądzem także.
                                    Niezależnie od aktualnych okoliczności życiowo- bytowych.



                                • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 13:36
                                  Nie tłumacz się akse. Tylko winni się tłumacząwink
                                  Nie bardzo rozumiem jaką winę się Tobie tutaj wmawia, w dodatku odmawiając nieodmawialnego prawa do wypowiedzi wg własnego uznania i widzimisię
                          • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 13:31
                            Mnie niewink
                            Mojej matce kupili dwa pokoje w cegle.
                            Do tej pory tam mieszkasmile
                            Nie dorobiła się nawet bidula auta nigdy.
                            Nawet mam ZERO nadziei, nie mówiąc o pewności, że to mieszkanie odziedziczę czy, że jej wnuki odziedziczą. Choć należy mi się, czy moim dzieciom jak psu michabig_grin big_grin
                            Matkę mam ulubioną choć hmmm narwaną i nieprzewidywalną i nigdy nie robiła tego, co do matki należywink
                            A sama skubana w komunistycznyvh czasach mając chyba ze 20 lat dostała ( i rodzeństwo też swoje podostawało) ładne mieszkanie w prezencie od moich dziadków.
                            My na swoje pierwsze własne ( wynajmowaliśmy wcześniej, dojeżdżaliśmy) wymarzone malutkie mieszkanie musieliśmy z mężem intensywnie harować, na szczęście nie całe życietongue_out .

                        • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:34
                          akseinga1975 napisała:

                          > Nie rozumiem tego cisnienia na nauke gospodarowania pieniedzmi.

                          A ja rozumiem, nie jest to jednak kwestia cisnienia ale zwykla nauka. Dzieci jednak nie puszcza sie na zywiol, i tak jak w nauce wszystkiego potrzebuja przewodnictwa, porady i praktyki ale niektorzy te dwie pierwsze rzeczy nazywaja kontrola. Ok, moze byc i kontrola, ale ci ktorzy tego arguments uzywaja tez kontroluja chicby przez ustalenie okreslonej stawki, przez jakies tam jednak info co dzieci kupuja bo moga np trawe, albo tatuaz, piercieng itd.
                        • ggrruu Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 21:25
                          Nie brakowało czyli ile miałaś do dyspozycji? No limit? Równowartość średniej krajowej? Dawanie kieszonkowego nie oznacza, że dziecku brakuje pieniędzy. Chodzi o to, że co innego jest mieć nawet 1000 zł i z tego wydawać i patrzeć, jak ubywa, a co innego wydać 1000 zl, chodzac do rodziców i proszac: zapłać za kino, zapłać za pizze,
                          • akseinga1975 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 21:36
                            Absolutnie nie bylo to no limit. Nie podam konkretnej kwoty bo to bylo jakies lata temu, ale pamietam wzgledny komfort finansowy. Jak wydalam wszystko np na upatrzony komplety bielizny to biedowalam do konca miesiaca nie proszac o wiecej.
                    • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 13:17
                      Big zaganiacz - ja nie oceniałam sensowności i mogły i mogą dostawać na wszystko.
                      I tak nauczyły się identycznie wsxystiego, co mogły nauczyć się z kieszonkowym.
                      A kiedyś lata temu przyjaciółki podejście takie właśnie tylko, że Z ZASADY i IDEOLO uważałam za mocno wątpliwe i mało uczące dzieci czegokowiek
                      U nas przypadkowo i bez premedytacji zaistiało podobne podejście bo mieliśmy inne zmartwienia na głowie i to kieszonkowe jakoś umknęło i na potem było odkładane
                      Tak samo bez sensu żarcie tanie i nie markowe kotom/ psom kupowaliśmy, teraz kupujemy drogie i żadnego budżetu w najmniejszym stopniu nam to nie rozwala, a dochody mamy takie same by nie powiedzieć gorsze.
                      Teraz czasu nie cofnę ale to kieszonkowe trzeba było pewnie wyznaczyć od razu jakieś i trzymać się go. Aczkolwiek negatywnych konsekwencji na umiejętność dziecinną ogarniania finansów nie ma żadnych.
                      Nie jest to niezbędna rzecz w wychowywaniu dziecka.
                    • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 20:14
                      mikams75 napisała:

                      > a ja nie uznaje oplat za jakies okolodomowe prace, zyjemy razem, to czasem trze
                      > ba sie wysilic i zrobic cos wiecej niz na co dzien. Bezinteresownie.

                      Alez oczywiscie, czasem bezintwresownie tez sie robi. Ale jednak extra pomoc za pieniadze to lepsze niz dawanie dziecku regularnej wyplaty ktora przeznacza na cokolwiek, nawet ma rzeczy niekoniecznie dla niego dobre i odpowiednie oraz zostawianie tego bez jakiegolwiek nadzoru.
                      • mikams75 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 21:30
                        niezupelnie bez nadzoru, drobne kieszonkowe nie pozwalaja na szalenstwa a poza tym dziecko zazwyczaj na cos zbiera a drobne wydaje np. na lody z kolezankami, czego nie ukrywa specjalnie przede mna. Oraz na rzeczy, ktorych zakup uwazam za bezsensowny (np. kolejna pierdolka czy bransoletka) - i to jest zaleta kieszonkowego, dziecko moze samo przemyslec czy dana rzecz jest warta kupienia zamiast wiercic dziure w brzuchu rodzicom i byc sfrustrowanym odmowa. Jak sobie dziecko samo odmowi, to jakos tematu nie ma.
                        A i u mnie jeszcze z kieszonkowego ma sobie oplacac kary w bibliotece. Od razu przestaly sie gubic kateczki z data oddania, terminy ma w kalendarzu i ich pilnuje.
                  • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 12:46
                    Ja ocenę sensowności i potrzeby ZAWSZE zostawiałam od małego dzieciom. Nie wnikałam w sensowność i w potrzebę. Uznawałam, że oni jakoś tam wnikają, a ja jestem jako rodzic od zapewnienia kasy i tyle. Mąż może by i czasem wniknął ale dzieci jasno wiedziały, że po kasę mają zawsze konkretnie do mnie i ja zawsze dam i mam ( jak nie mam to zdobędę) i niech nie zawracają sobie dudy myśleniem o kasie bo to rola rodziców.
                    Kiedyś podsłuchałam młodsze klarujące starszemu za drzwiami, że niech idzie do matki bo matka nawet jak nie ma to ma i no problem.
                    Dzieci od małego jakoś i tak moim zdaniem sensowność i potrzebę danego wydatku swoimi małymi rozumkami doskonale ogarniały ( identycznie nigdy nie uczyłam obchodzenia się ze zwierzakami dobrego i też nigdy nie robiły głupot i zwierząt nie męczyły). Raz pamiętam musiałam odmówić kasy ( bo cholera nie poprosiłam teściowej, może trzeba było) na huczną liczną kilkudziesięciogościową imprezę z okazji osiemnastki. Fakt, dzieciak poprosił ojca, nie mnie. Raz poprosiłam teściową o zabawkę na Dzień Dziecka upragnioną starszaka za absurdalną dla teściowej cenę coś ok 1600 zł. Mały był, wszyscy koledzy przyklejeni do gameboyów. PSP wchodziło wtedy na rynek - poszłam i sama kupiłam wobec asertywności ukochanej teściowej. Raz też dziecko wolało chyba Egipt bo koledzy wszyscy, a pojechało z ojcem do Londynu.
                    Generalnie nie byli zasypywani kasą, żyli skromnie, ale wiedzieli, że jak jest coś, co chcą to mogą mieć tylko niech zwerbalizują pragnienie. Niezwerbalizowane też były realizowane bo dobrze znamy swoje dzieci.
                  • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 12:53
                    A ja uznaję, sama od urodzeniawink niemal miałam wypłacaną " pensyjkę" od taty. Ale jakoś tak niechcący wyszło, że nie płaciliśmy i nie płacimy kieszonkowego ani za extra prace garażowo wokołodomowe swoim dzieciom.
                    Przyjaciele za to jedni, właśnie tak jak Ty, NIE UZNAJĄ regularnej wypłaty pieniędzy, kieszonkowego dzieciom.
                • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 12:23
                  Brzmi rozsądnie mikams75. Ale u nas jakoś ciut inaczej efekt. Bo dzieci zawsze wiedziały, że jak poproszą to na wszystko mogą dostać ( w ramach naszych finansowych możliwości oczywiście. Ale jest plus w osobie teściowej o zasadniczo nieograniczonych możliwościach finansowych, więc opcja wydatków dziecinnych grubo ponad nasz budżet zawsze była na wyciągnięcie ręki plus jakaś tam dalsza ewentualnie rodzina teoretycznie chętna zawsze do spełniania życzeń gdyby co)
                  Mimo wiedzy, że jak poprosi to dostanie i braku kieszonkowego dzieci nie rozbestwiły się i raczej zdecydowanie umiały myśleć nad priorytetami, nie szastały głupio kasą, nie prosiły o łatwą kasę od babć czy od nas, ode mnie.
                  Bez tej ważnej nauki dla młodych ludzi jaką jest dysponowanie kieszonkowym wyszli na ludzi pod względem finansów także.
              • igge Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 12:12
                Ja próbowałam kilkatrotnie. Po przemyśleniu, zapłacić za coś super extra pomoc ( ponad normalne współmieszkanie i utrzymywanie w czystości domu) i NIGDY mi się nie udało mimo namawiania i potrzeb finansowych przyjemnościowych dzieciaków bo cholery nie chciały. Mają wdrukowane, że zarabianie to musi być za coś, co jest poza czymkolwiek robionym dla domu i rodziny czy zwierzaków.
                A ja chętnie zapłaciłabym za drobiazgi, za które, moim zdaniem, SPRAWIEDLIWIE byłoby zapłacić.
                Wolą zrobić za darmo. Praca czy zarabianie i praca to poza domem/ ogrodem itd.
                Więc, jak mam chęć to wcisnę jakąś mniejszą czy większą kasę w ramach podarunku bez okazji i tyle.
                Poprosić o kasę też nie lubią bardzo i rzadko to robią, bardzo rzadko, starsze raz wyjątkowo i o śmieszną kwotę, choć chcę by umiały jak byłaby potrzeba.
                Młodsze ma skarbonkę, założyć planuje sobie konto zaraz i ogarnia finanse.
      • tapatik Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 17:11
        To co robisz, to nie jest kieszonkowe. Kieszonkowe to coś w rodzaju pensji wypłacanej co tydzień. Ewentualnie można zastosować metodę płacenia za wykonanie pewnych obowiązków w domu. Na przykład, jeśli dziecko będzie regularnie wynosiło śmieci, to dostanie 10 zł tygodniowo, ale ma to robić samo, ewentualnie po zwróceniu uwagi przez innego domownika, że wiadro na śmieci jest pełne. Jeśli dziecko się z obowiązków wywiązuje to dostaje kasę.
        Celem kieszonkowego jest nauczenie dziecka samodzielności i oraz czegoś, co psychologowie nazywają odroczoną gratyfikacją.
        Jeśli dziecko chce kupić grę za 100 zł i będzie dostawać 10 zł co tydzień i będzie te 10 zł odkładać do skarbonki, to po 10 tygodniach kupi tę grę, ale jeśli dziecko jest rozrzutne i regularnie te 10 złotych rozpieprza na duperele, to tej gry nigdy nie kupi. W ten sposób uczymy dziecko oszczędzania oraz patrzenia w przyszłość.
        • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:07
          Jak wyzej napisalam. Dzieci maja obowiazki domowe za ktore nie placimy, nam tez nikt za nasze nie placi. Jesli pomoga w czym extra to dostana nagrode czyli pieniadze. Kieszonkowe dla mnie to sa pieniadze ktore dam dziecku kiedy potrzebuje np na kino, lyzwy itp. Nie wyciaga od kolegow ani nie mowi ze nie moze pojsc bo nie ma pieniedzy. Natomiast nie wyplacam regularnie zadnych pieniedzy. Jak na razie prawie doroslej corce to nie zaszlodzilo a patrzac na syna tez bedzie ok.
          • tapatik Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 18:57
            raadhiyah2020 napisała:

            > Kieszonkowe dla mnie to sa pieniadze ktore dam dziecku kiedy
            > potrzebuje np na kino, lyzwy itp.

            Czyli są potrzebne pieniądze - idzie do rodziców, mówi, że chce i ma. Nie uczy się oszczędzania i gospodarowania własnymi pieniędzmi.
            To co robisz, to nie jest kieszonkowe.
            Co więcej kontrolujesz wydawane przez niego pieniądze, zamiast pozwolić na samodzielność.

            > Nie wyciaga od kolegow ani nie mowi ze nie moze pojsc bo nie ma pieniedzy.

            Wyobraź sobie, że wypłacasz synowi 10 zł tygodniowo. Jeśli on je przefiuka na bzdury, to pod koniec tygodnia nie pójdzie do kina z kolegami. Będzie miał do wyboru, albo przefiukać na początku tygodnia, albo zaoszczędzić i wydać na kino z kumplami w piątek.

            > Natomiast nie wyplacam regularnie zadnych pieniedzy.

            Czyli twoje dzieci nie mają kieszonkowego.

            > Jak na razie prawie doroslej corce to nie zaszlodzilo a patrzac na syna tez bedzie ok.

            Co rozumiesz pod pojęciem "nie zaszkodziło"?
            • raadhiyah2020 Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:10
              tapatik napisał:


              > Czyli są potrzebne pieniądze - idzie do rodziców, mówi, że chce i ma. Nie uczy
              > się oszczędzania i gospodarowania własnymi pieniędzmi.


              Alez uczy sie, przeczytaj co napisalam kilka postow wyzej do mikams75.

              > To co robisz, to nie jest kieszonkowe.
              > Co więcej kontrolujesz wydawane przez niego pieniądze, zamiast pozwolić na samo
              > dzielność.

              Alez nie kontroluje, jesli pojdzie do kina to wyda na bilet i jedzenie a co kupi to jego sprawa. Zazwyczaj kupuje tyle ze jeszcze mu zostanie. Z corka bylo podobnie. Przeczytaj co napisalam o pieniadzach z okazji albo ktore dostal od dziadkow oraz tych ktore dostanie od nas za extra pomoc.


              > Wyobraź sobie, że wypłacasz synowi 10 zł tygodniowo. Jeśli on je przefiuka na b
              > zdury, to pod koniec tygodnia nie pójdzie do kina z kolegami. Będzie miał do wy
              > boru, albo przefiukać na początku tygodnia, albo zaoszczędzić i wydać na kino z
              > kumplami w piątek.

              A dlaczego ma nasze pieniadze jak to okreslasz przefiukac? Tak, to sa nasze pieniedze, takie wydaje sie inaczej niz wlasne zarobione. Uczy sie tego ze jesli chce wyjsc do kina z kolegami to pojdzie i dostanie pieniadze takze na jedzenie a nie mowie ze ma kupic hot doga zamiast nachos ani wode zamiast jakiegos slodkiego napoju. Zawsze ma wiecej niz potrzeba, decyduje czy wyda wszystko czy cos zostawi.


              > Czyli twoje dzieci nie mają kieszonkowego.

              Maja, doataja pieniadze do kieszeni jesli np wychodza.


              > Co rozumiesz pod pojęciem "nie zaszkodziło"?

              To rozumiem ze zna wartosc pieniedzy i potrafi nimi bardzo dobrze zarzadzic. Nie jest ani dusigroszem ani nie jest rozrzutna. Potrafi ustawic wydatki i dostosowac do mozliwosci.
    • aerra Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:47
      Mój dostaje miesięcznie, nie tygodniowo, ale to szczegół. Z początkiem roku szkolnego jest rewaloryzacja, na razie co roku dostaje 10 zł więcej, ale nie zakładam, że będę się tego trzymać sztywno.
      Aktualnie prawie wczesny nastolatek...
    • kermicia Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 19:53
      U nas od tego roku młody (12) moze płacić telefonem w sklepach. Niestety kupuje tylko słodycze, żadnych innych potrzeb ten człowiek nie ma indifferent Ilekroć odkrywam, że kupił w Żabce koszmarne chemiczne muffinki, mam ochotę odciąć go od nfc. No i w sumie nie wiem co robić. Niby duży i ma prawo sam wybrać, na co kasę wyda, z drugiej strony wybiera najgorszy syfiasty cukier.
    • solejrolia Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 21:06
      Na początku liceum pożegnaliśmy tą zasadę.
      Okazało się, ze córka woli dostać raz w miesiącu, za to większą kwotę. A jak założyłam jej konto, i miała kartę płatniczą, to już w ogóle to ułatwiło nam życie- jeden większy przelew, razem z kieszonkowym kwota na migawkę, i składki szkolne.
    • eowen Re: A propos kieszonkowego 07.09.20, 22:10
      Ja daję tyle, ile uważam. 5latka dostaje 2 zł tygodniowo. Nie wiem, kiedy zwiększymy jej limit. Na razie odkłada i co jakiś czas kupuję sobie zabawki. Bo bez okazji dzieci dostają tylko książki i gry planszowe, reszta na urodziny czy w święta.
    • mikams75 Re: A propos kieszonkowego 08.09.20, 00:05
      ja stosowalam podwyzki z okazji urodzin do konca szkoly podstawowej, po zmianie szkoly wyrazna podwyzka byla z okazji nowego etapu. Pozniej zobacze, czy ta kwota wystacza, jak nie to bedzie podwyzka na urodziny a pozniej moze na nowy rok szkolny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka