Dodaj do ulubionych

Dziwne zachcianki

23.09.20, 13:10
Chodzi mi o nieco nietypowe chetki.
Kiedy bylam.dzieckiem to często czytalam (?) Taka rosyjska książeczkę. Na jednym z rysunków byla babcia, ktora piekla - no i teraz nie wiem co? Bułki? Pierozki? Strasznie działało mi to na wyobraźnię smakową.
Na innym.obrazku w innej książce bylo z kolei różowe słońce. No bylo. Za każdym razem kiedy to widzialam to brała mnie wariacka ochota na deser truskawkowy z bitą śmietanąsmile czułam po prostu te teksturę i od razu gdzies niedaleko smak truskawek.
Tych książek nie ma, ale wspomnienie z całą synestezyjną otoczka wciaż silne.
Macie takie skojarzenia?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 14:43
      Mam wyłącznie takie skojarzenia. Dlatego jak gotuję to najpierw wyobrażam sobie co bym chciała zjeść - kolor, zapach, aromat, teksturę, a potem dopasowuję do moich zachcianek przygotowywane danie. Raz mam ochotę na coś kwaśnego i śliskiego w kolorze poziomkowym innym razem na coś ciepłego i gęstego, o smaku mięsa, jeszcze innym razem na beżowe, chrupiące i skrzypiące smile
      • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:00
        Tak! 😄 W wielu bajkach występowały wielkie jak młyńskie koła złociste kołacze a ja dostawałam ślinotoku, choć byłam raczej dzieckiem-niejadkiem i nie wiedziałam za bardzo co to jest. Wyobrażałam sobie kołacz jako coś w rodzaju takiego puszystego biszkoptu, złotego, z lekko twardą skórką.

        W ogóle jedzenie w bajkach i książkach dla dzieci bardzo działało na wyobraźnię 🙂 Do dziś pamiętam, jak jakaś matka wyprawiała córkę na wędrówkę i "pasła" ją przedtem jajecznicą na kiełbasie, nie cierpiałam ani kiełbasy, ani jajecznicy a jakoś od tego opisu momentalnie robiłam się głodna.

        Do dziś bardzo lubię smakowite opisy potraw w książkach, tylko teraz dla odmiany lubię też jeść 😋
    • lellapolella Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 14:56
      Mam taką różę. Gdy ją zobaczę, natychmiast muszę zjeść lody. Nawet teraz, gdy szukałam foty, wyżarłam resztkę z zamrażarki. Ja tej róży nawet nie lubię- trzymam ją tylko dla alibibig_grin
    • jak_matrioszka Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:01
      Ja mam chetko-niechetki.
      Bohaterowei bajek jadali ser i popijali winem - czytajac o tym polaczeniu dostawalam slinotoku jeszcze przez wiele lat, mimo iz wino zaczelam pic dopiero po drugim dziecku (35+ lat).
      Kawa - opis czarnego, smolistego napoju pobudza moja wyobraznie jak cholera, i czuje jak nie cierpie bylejakiej lury z termosu. Gdzie jest haczyk? Ja kawe lubie tylko teoretycznie, a w praktyce zadnej nie przelkne, bo jej smak mnie obrzydza.
      Jako dziecko lubilam tez czytac opisy ciast i ciasteczek, przy czym wiekszosci tych wypiekow na zywo nie ruszylam, bo moje slodycze to lody i czekolada.
      • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:07
        O właśnie, sery, pieczenie, złociste bochny chleba i gąsiory wina - takie typowe jedzenie w bajkach 🙂 Uwielbiałam bajkę "Stoliczku nakryj się", w książce była piękna ilustracja z tym stolikiem zastawionym jedzeniem, nie mogłam się na nią napatrzeć.
        • jak_matrioszka Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:22
          Z tych wszystkich opisow, to te miesa pieczone i owoce (pod ktorymi uginaly sie stoly) to bym chetnie zjadla smile Miesa pieczone zawsze sobie w postaci drobiu wyobrazam, albo takich rozpadajacych sie kawalkow czerwonego miesa, i nie odmowilabym gdyby czestowali big_grin
          • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:34
            Teraz to ja bym chyba zjadła wszystko, tylko jako dziecko byłam taka wybredna 😄 ale najbardziej chyba te soczyste, wołowe pieczenie, wyobrażam sobie takie mięsiwo, z chrupiącą, upieczoną skórką na wierzchu albo pieczone indyki. I zagryzła kołaczem 😉
              • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:42
                Mogę zjeść twoje kołacze 😄 Inna rzecz, że ja sama chyba w życiu kołacza nie jadłam, z tego co mi google kiedyś podpowiedziały, to raczej bliżej mu do drożdżowego placka niż mojego wymarzonego biszkoptu, wyczuwam że mogłoby się skończyć rozczarowaniem 😉
                • jak_matrioszka Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 16:01
                  I moja kawa popijesz! Tak swoja droga, to kiedys byl watek, ze zaproszenie na kawe = zaproszenie na sex. Ja na kawe bylam zapraszana setki razy, i za kazdym razem najpierw jestem zachwycona (patrz moj pierwszy wpis), a zaraz potem stanowczo dziekuje na nie big_grin Ilu to ja kosza dalam w ten sposob, a wystarczylo zamiast kawy zaproponowac lody i bym poszla bez wahania wink
                • aqua48 Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 08:47
                  nuclearwinter napisała:

                  > chyba w życiu kołacza nie ja
                  > dłam, z tego co mi google kiedyś podpowiedziały, to raczej bliżej mu do drożdżo
                  > wego placka niż mojego wymarzonego biszkoptu,

                  Tak, klasyczny kołacz to po prostu zwykły drożdżowy placek z serem. Nic specjalnego, zapychające i muliste. Nigdy nie lubiłam, prócz kołaczyków mojej babci, która robiła je z pyszną kruszonką, zawsze najpierw tę kruszonkę zjadałam, potem wyjadałam mokry serowy środek,, a kołaczyk czyli drożdżowy rancik zostawał..
      • lellapolella Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 21:31
        Kawasmile Jak byłam mała, czyli za komuny, kawa była rarytasem. Jak się miało szczęście gdzieś wystać, to kupowało się w całych ziarnach. W niektórych sklepach były takie duże młynki, gdzie można było ją zemleć. Lądowała z powrotem w torebce, cieplutka i tak pachniała, że nie można się było oprzeć. Zawsze wracając z tą kawą do domu, ładowałam tam palec i do dziś pamiętam to smakowe rozczarowanie...
    • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:04
      Mnie się wiele kolorów kojarzy z jedzeniem 🙂 Mieszkałam kiedyś w kamienicy która miała ściany pomalowane na kolor zabielanej zupy pomidorowej, teraz mam na klatce odcienie brązu - czekolada, karmel, do tego ściany w odcieniu wanilii, jakoś tak smacznie wygląda dla mnie to połączenie.
      • jak_matrioszka Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:43
        Jechalam kiedys autem z kolezanka Norwezka i mijamy inne auto, a ja mowie "jaki ladny kolor, jakby ktos ugotowal zupe na burakach i dodal smietanki!". Kolezanka barszczu czerwonego nie zna, wiec chwile trwalo, zanim opracowala porownanie w myslach, ale przyznala mi racje smile Jedzenie jest dobra paleta porownawcza dla barw.
    • konsta-is-me Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:22
      Do tej pory chce sprobowac ciasta z puszki z "Marry Poppins"...
      Czytalam kiedys bajke o babce co upiekla pierozki i odstawila na polke zeby stwardnialy czy moze skruszaly i strasznie chcialam sprobowac takich odłożonych na polke pierogow .
      • nuclearwinter Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 15:29
        Chyba znam tę bajkę, córka tej babki (chyba określanej jako "kobiecina") chciała sprawdzić, czy pierożki już doszły i zjadła wszystkie. A potem tłumaczyła, że myślała że one jeszcze przyjdą, skoro mają dojść 😉 Też chciałam zjeść te pierożki, wyobrażałam sobie, że to takie jakby ruskie pierogi z mocno przypieczoną skórką.
    • mama-ola Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 16:27
      Miałam w drugą stronę. Opisy jedzenia węgorzy z Blaszanego bębenka sprawily, że nigdy nie zjadłam i nie zjem. I mój mąż czuje tak samo.
      Klocki z Rummicuba przypominają mi białą czekoladę i właśnie na nią mam ochotę, gdy w to gram.
      • boogiecat Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 15:57
        O tak, sa tak doskonale opisy posilkow w literaturze, ze niby jest pysznie, ale czuc, ze cos jest nie tak.
        Ja do tej kategorii zaliczam opis kolacji w Czarodziejskiej gorze- w pierwszym odczuciu- "eh pojechalabym do takiego Berghoff" tongue_out vs pulapka i nieprzyzwoitosc.

        A z takich czysto zachciankowych- moja corcia zapalala miloscia do ramenu, po obejrzeniu sceny w "Ponyo", gdzie pani daje przemoczonym dzieciom goraca zupe.

        A mnie zostal w pamieci obraz z filmu wloskiego (chyba), gdzie wyglodniala banda uciekinierow, dopadla chaty z suszacymi sie kielbasami, dojrzewajacym serem i bochnami chleba- najlepszy posilek ever.
    • agnes_gray Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 16:38
      Czytałyśmy z siostrą "Anię z Zielonego Wzgórza" i pokrewne książki - tam zawsze na deser była legumina. Bardzo nas ta legumina fascynowała smile

      Aż pewnego dnia odkryłyśmy przepis na leguminę w książce kucharskiej! Mimo, że z przepisu nie wydawała się taka smakowita, jak w książkach, spróbowałyśmy ją przygotować.
      Niestety, legumina w naszym wykonaniu nadawała się jedynie do użycia w zastępstwie płyt chodnikowych big_grin
    • potworia116 Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 21:14
      Każde skojarzenie z Dziećmi z Bullerbyn budzi we mnie ochotę na bułeczki cynamonowe. Problem w tym, że nie wiem czym one są. Próbowałam kilku wypieków, które dałoby się podciągnąć pod tę nazwę, ale lipa, ot, drożdżowe buły posypane cynamonem.

    • kochamruskieileniwe Re: Dziwne zachcianki 23.09.20, 21:35
      Z książki Wiatr z ksiązyca (o Florze i Dorze) - ciasto agrestowe.
      Z Szóstej klepki - ser panierowany smażony. Wówczas, bo gdy to czytałam był głęboki kryzys. I o grubym plastrze sera panierowanego mogłam pomarzyć, bo świętem w domu był czas gdy pojawiło się, wystane w kolejce 1/2 kg sera dla całej rodziny.
      Dopiero póżniej pojawił się w sklepach ten ciemnożółty, wręcz pomarańczowy ser w pudełkach z napisem: not for sale suspicious
          • homohominilupus Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 12:27
            A pamiętacie chyba Kwiat Kalafiora Musierowicz, tam w Sylwestra Gabrysia i paczka jej przyjaciół zajadała się fondue serowym, tylko danie się tak nie nazywało, a było bieda daniem, ponieważ 'czego jak czego ale żółtego sera w sklepach nie brakowało'
            Z tym że to musiał być podłej jakości ser, jakieś seropodobne coś.
            I jeszcze pamiętam opisy wspaniałych przyjęć jakie wydawała Mała Księżniczka dla Rózi w pokoiku na strychu.
            Uwielbiałam tę książkę.
            • kochamruskieileniwe Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 13:41
              Kwiat kalafiora dzieje się na przełomie 1977/78 roku. Ser wówczas był.
              Gdy wydano go - było ciut gorzej (1981)

              Szósta klepka , o której pisałam, było to kolejne odświeżenie książki. Bo czytałam ją jakoś wkrótce po wydaniu (1977). I właśnie w głębokim kryzysie ten ser za mną "chodził"
              • nolus Re: Dziwne zachcianki 28.09.20, 21:31
                simply_z napisała:

                > mnie sie podobal pokoi z malej ksiezniczkiwink. ten na strychu..kiedy zaczela dos
                > tawac rozne drobiazgi,

                Uwielbiałam to wink)) I jeszcze "Tajemniczy ogród" oczywiście - furtka ukryta za pnączami...

                I parę zabaw pozyczonych od "Dzieci z Bullerbyn"...
            • viridiana73 Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 14:18
              A mnie się też "Mała księżniczka" przypomniała; ten moment kiedy znalazła w rynsztoku pieniążek i kupiła za niego torbę maślanych bułeczek. Co prawda zostawiła sobie tylko jedną, ale opis był tak sugestywny, że czułam wręcz ten zapach, smak i ciepło świeżutkiej bułeczki jedzonej małymi kęsami (żeby starczyło na dłużej).
              • homohominilupus Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 14:41
                viridiana73 napisał(a):

                > A mnie się też "Mała księżniczka" przypomniała; ten moment kiedy znalazła w ryn
                > sztoku pieniążek i kupiła za niego torbę maślanych bułeczek. Co prawda zostawił
                > a sobie tylko jedną, ale opis był tak sugestywny, że czułam wręcz ten zapach, s
                > mak i ciepło świeżutkiej bułeczki jedzonej małymi kęsami (żeby starczyło na dłu
                > żej).

                o tak, to też!
              • aqua48 Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 14:59
                viridiana73 napisał(a):

                >Co prawda zostawił
                > a sobie tylko jedną, ale opis był tak sugestywny, że czułam wręcz ten zapach, s
                > mak i ciepło świeżutkiej bułeczki jedzonej małymi kęsami (żeby starczyło na dłu
                > żej).

                O tak, ja miałam podobnie smile Mała księżniczka to też jedna z moich ulubionych książek dzieciństwa.
          • aqua48 Re: Dziwne zachcianki 24.09.20, 15:02
            qwirkle napisał(a):

            > Ale ona chyba utopiła się w sosie do leguminy chyba smile

            Nie. W śmietance przeznaczonej do ubicia i udekorowania biszkoptu na cześć ulubionej nauczycielki panny Stacy, tyle że Ania mysz wyjęła, a śmietanki nie wylała, bo zapomniała i Maryla tę śmietankę ubiła i podała z biszkoptem na stół.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka