Dodaj do ulubionych

szczyt nieprzytomności!!! :)

26.10.04, 15:05
Witam mamy!
Chce się z wami podzielić pewną historią sprzed tygodnia, jaka rozegrała się
w naszej sypialni.

Od tygodnia mamy kota (zwierzę półroczne, więc nie takie małe).
Drugiej nocy jego pobytu u nas obudziłam się, bo coś po mnie łaziło. Nie
chcę, żeby zwierzak nas budził, miał zakaz wstępu do spialni!
Zrzuciłam więc toto, a on dalej się gramoli, bezczelny. No to ja go znowu
spycham, a ten uparciuch znowu na mnie włazi. Wkurzyłam sie porządnie, biorę
zwierzaka na ręce i niosę do drugiego pokoju. Zamknę go tam i będzie spokój!
Idę wściekła i nagle, w połowie przedpokoju orientuję się, że wynoszę z
łóżka... Własnego syna.
Ja wiem, że to brzmi dość nieprawdopodobnie, ale jak się mnie budzi, to
jestem nieprzytomna. Efekt - nawet dziecka nie poznaję smile))Z każdym razem,
jak sobie to przypomnę, to ryczę ze śmiechu!
Ktoś mnie przebije?
Obserwuj wątek
    • danik1 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:12
      Ale sie usmialam!!!
      A swoja droga, szkoda, ze Twoje dziecko nie moze opisac jak wygladalo to z jego
      strony! Pewnie nie tak zabawnie. I dobrze, ze chcialas go zamknac w drugim
      pokoju a nie np. w lazience!!!
      ha, ha, ha
      • jagasz Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:16
        Aleksandrynka żartujeszwink)))))))))))))))))))

        aga
    • ania.silenter_exunruzanka Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:26
      smile)))
      pozdrawiam
    • mamaaga99 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:39
      Świetna historia !!! Dobrze, że oprzytomniałaś w przedpokoju !!! Przypomnieli
      mi się tutaj Flinstonowie (nie jestem pewna jak się to pisze) - ten motyw z
      smokiem (?) wyrzucanym za drzwi !

      Pozdrawiam ciepło smile))
      Aga
      • milarka Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:50
        mamaaga99 napisała:

        > Świetna historia !!! Dobrze, że oprzytomniałaś w przedpokoju !!! Przypomnieli
        > mi się tutaj Flinstonowie (nie jestem pewna jak się to pisze) - ten motyw z
        > smokiem (?) wyrzucanym za drzwi !

        Dziewczyny!! pękam przez was ze śmiechu!!!
        smile))))
    • umasumak Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 15:56
      Super! A ja np bardzo czesto mylę sobie imiona moich córek i..... naszej
      suki wink). W ten sposób na Gamę wołam Anielka albo Józia, a na Anielkę i Józię
      Gama wink).
      • malgosia87 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 16:17
        umasumak napisała:

        > Super! A ja np bardzo czesto mylę sobie imiona moich córek i..... naszej
        > suki wink). W ten sposób na Gamę wołam Anielka albo Józia, a na Anielkę i Józię
        > Gama wink).
        A ja myslałam, że mnie to sie zdarza dlatego, że imiona córki (Julka) i suczki
        (Milka) brzmią podobnie smile)
    • magda1711 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 17:15
      Ale się uśmiałam smile))
      Ciekawe co myślało sobie wtedy Twoje dzieckosmile))
    • aleksandrynka Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 19:40
      agasz, nie żartuję!!!!
      smile)))))
      Synuś jakos to zniósł, zaraz go utuliłam i szybko zasnął. Pewnie był nieźle
      zdziwiony!
      wink
      Pozdrawiam!
      • joasiiik25 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 19:51
        smilesmilesmilesmilesmilesmile
        Opowiem wam historie ktora opowiedziala mi ostatnio kolezanka:
        "spia razem z synkiem (7m)w tym samym pokoju. Kuba zbudzil sie na jedzonko wiec
        tatus sie zerwal na rowne nogi, zeby podac mamusi synka do lozka. zerwal sie i
        zakrecilo mu sie w glowie wiec runal na ziemie i....ZASNAL. A. sie budzi
        rozglada sie po ciemnym pokoju i mysli: gdzie M. poszedl? do lazienki?czemu nie
        daje Kuby? podniosla sie a tatus spi na dywaniesmile"

        Jak mi to opowiadala to strasznie "rechotala" i nie mogla wydusic zadnego
        slowasmile
    • mapta Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 26.10.04, 20:20
      Moja kumpela, mama Alberta, opowiadala mi, ze w kilka miesiecy po urodzeniu
      sie synka, w okresie najwiekszej nieprzytomnosci umyslu, pewnej nocy karmiac
      malego, spytala meza: - Ej, a jak nasz syn ma na imie?
      A ten do niej przez sen: -no jak to, Adolf!
      A ona w szoku, ze to niemozliwe, zeby TAKIE imie dali synowi, zaprzeczyla: nie,
      przeciez to Alfred!

      ...i tak sobie pogadali nocna pora smile)))))
    • mapta a moja maz... tez nocna pora 26.10.04, 20:24
      ups,
      jeszcze raz:
      a moj maz , ktorejs nocy zwisal z lozka glowa w dol, tylko nogi zostaly na
      tapczanie. Ja, wybudzona na karmienie, zdziwilam sie ogromnie tym widokiem i go
      pytam: hej, co ty robisz, moze wroc do lozka?
      A on mi na to: - nie moge, bo musze cos zalatwic.
      Wiec ja juz w zupelnym szoku: - Co ty, kochanie, musisz zalatwic o tej porze????
      Na to on: - musze policzyc ile bluszczy mam tutaj zasadzic...


      Cale szczescie, ze moj malzonek nie wprowadzil swoich nocnych wizji w czyn i
      nie mam teraz loza obsadzonego bluszczem jak Tristan z Izolda...
      smile))
      • almagrapa Re: a moja maz... tez nocna pora 26.10.04, 22:04
        no i sie popłakałam ze śmiechu smile))) Mapta przebiłaś wszystko (według mnie)
        Pozdrawiam. Ala
        • wegatka Re: a mój brat... też nocną porą 27.10.04, 00:28
          Ja też się popłakałam smile))

          Mój brat karmił w nocy dziecko na zmianę z bratową. Dziecko spało z nimi, a
          butelka stała w termosie obok łóżka. I pewnwgo razu zaspany tatuś, chcąc
          nakarmić synka, wepchnął butelkę ze smoczkiem swojej żonie w usta smile
          • katse Re: a mój brat... też nocną porą 27.10.04, 01:06
            oj nocne karmienie mojego dzieciaka tez bylo wesole
            czesto wypuszczalam butelke i ta butelka tak sobie dyndala, az Dominika jej nie
            wypuscila z usteczek
            albo wkladalam jej do oka (przebudzilam sie raz i zobaczylam co robie)

            ale najlepszy jest moj maz
            gada przez sen jak najety
            i odpowiada na pytania

            mowie mu posun sie
            - a on tak tak zaraz oddzwonie
            sturcham posun sie
            - on: a, no tak, oczywiscie, oczywiscie ze przyjade rano
            gdzie Ty jedziesz rano
            - on: no jak gdzie do łazienki
            ja ze smiechem: po co do łazienki
            - on: a daj spokój kawy mi się chce

            i wiele wiele innych

            ale przebił wszystko mówiąc przez sen, jak go budziłam

            no co Ty chcesz, przecież ja nie śpie, nie widzisz że się kąpie.

            normalnie ryczałam ze śmiechu

            K
            • wegatka Re: a mój mąż... wieczorową porą 27.10.04, 01:28
              Kiedyś mój mąż zdrzemnął się na kanapie. Obudziła go jakaś głośna reklama w
              telewizji. Usiadł więc, wziął ze stołu kalkulator, wycelował w telewizor i
              chyba przez jakieś trzy minuty kombinował ze zmarszczonymi brwiami, którym
              przyciskiem ściszyć głos smile
    • umasumak Re: szczyt bezczelności (do oliffka1) 26.10.04, 21:13
      Dziwne się wydaje to, że namnożyło się ostatnio debiutanckich postów
      szklujących Joaśkę. Jeśli jesteś taka mądra, to pisz proszę pod swoim nickiem,
      a nie wymyślaj co chwilkę nowych. W poście o mężu Joasiiik wystąpiły dwa
      całkiem nowe nicki, pod którymi kryła się osoba próbujaca ją ośmieszyć, tutaj
      jest podobna sytuacja. Przybastuj kobieto, bo jesteś nudna jak flaki z olejem.
      • aleksandrynka Re: szczyt bezczelności (do oliffka1) 26.10.04, 21:46
        napisałam to żeby było weselej, ale widzę, ze ciężko jest uniknąć personalnych
        przepychanek, nawet w tak niewinnym poście. Ech, dziewczyny...
        • umasumak do Aleksandrynki 26.10.04, 21:56
          Aleksandrynko, wiem że napisałaś żeby było przyjemnie i przykro mi, że dałam
          się "wkręcić". Wierz mi, że mnie też niezmiennie irytują sytuacje, kiedy z
          miłego wątku robi się jak to nazwałaś "personalna przepychanka". Niewątpliwie
          wadą moją jest, że nie potrafię przejść obojętnie wobec takich zagrywek. Ale
          obiecuje, że już się zamykam i przestaje się bawić w adwokata kogokolwiek na
          tym forum. Jak widać funkcja to niewdzięczna i niepłatna na dodatek wink).
          Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam smile)
          • aleksandrynka Re: do Aleksandrynki 26.10.04, 22:27
            uma, spoko. Napisałam to tak ogólnie, akurat "pod Tobą". Rzeczywiście, z tym
            adwokatowaniem różnie bywa, ale jeśli mam jakiekolwiek pretensje, to do osoby,
            która mi tu bałagani, zamiast opowiedzieć swój "szczyt roztargnienia!" Chyba,
            że to było na temat, a my nie zrozumiałyśmy smile
            Ja też się juz zamykam. smile
            Pozdrawiam serdecznie!
            • joasiiik25 Re: do Aleksandrynki 27.10.04, 08:52
              czy cos przegapilam?
              • aetas A mój mąż szukał naszego syna... 27.10.04, 09:03
                Synek spał z nami do końca 10. miesiąca, jak już przeniósł się do własnego
                łożeczka, to jeszcze wiele razy mąz budził się w nocy i go szukał smile albo
                mówił do mnie przez sen: - Uważaj, uważaj na niego! (Żebym mu niby nic nie
                zrobiła... wink

                A jak Karol miał roczek, to pewnego dnia chciałam ugotować wodę w czajniku
                elektrycznym na gazie (taki Philips co ma kształt jak blaszany czajnik, to mnie
                musiało zmylić wink) i zaczełam zmywać naczynia, zorientowałam się po chwili,
                kiedy już buchały płomienie wokól czajnika!!!
                Nie udało się go uratować sad
                Później bardzo długo nie kupowaliśmy elektrycznego, bo małżonek mówił, że
                przecież ja i tak wolę wodę na gazie gotować smile
                W ogóle jak to sie stało to sie okropnie przestraszyłam, ale zaraz potem
                myślałam, że pęknę ze śmiechu (i to było dla mojego małżonka prawie oburzające,
                że niby jakaś stuknięta jestem? wink) Chociaż on ma poczucie humoru super, to
                jednak chyba za szybko moja rozpacz ustąpiła miejsca rozbawieniu...
    • xerius Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 05:42
      Kiedy moj jeszcze niemaz dowiedzial sie ze zostanie ojcem, natychmiast "oblal"
      to z kolega z pracy i po powrocie do domu wreczyl mi wielki bukiet i
      zasnal.Obudzil sie poznym wieczorem , patrzy podejzliwie na kwiaty i mowi: a to
      od kogo dostalas?
      Bylismy ostatnio w Polsce, wiadomo nieprzespany lot, zmiana czasu, bylam
      wykonczona. Ale siedzimy sobie z moja siostra, gadamy, chwila ciszy, ona o cos
      mnie zapytala, a ja mowie ze absolutnie nie wolno fotografowac obiektow
      wojskowych...( kiedy mi sie to zdazylo przysnic?)
      Kasia

      • utalia Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 06:31
        Jak najbardziej wierze, ze byla to prawda sama mialam tego typu omamy jak
        karmilam i czeste byly pobodki. Kiedys to nawet cos mi sie pomieszalao, ze
        drugie dziecko placze i teraz musze to nastepne nakarmic...a jak do tej pory
        mam tylko to jedno!!!! Nie mowiac o tym, ze nie raz chcialam z naszego loza
        przenosic mala a okazuwalao sie, ze spi w swoim i odwrotnie. A dzisiaj, choc
        juz prawie od roku nie karmie, obudzilam sie tzn. obudzila mnie moja coreczka
        bo wypadl jej smoczek . Bylo to ok. 4 rano i do tej pory nie moge zasnac. Ale
        juz mnie sen morzy wiec moze skorzystam, ze tego ze nie karmie i moze uda sie
        teraz tak ciurkiem pospac do 9. Dobranoc Utalia
    • mamaszyma Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 08:42
      AQle się uśmiałam. Wyobraziłam sobie ta sytuację... super. Synkowi było może
      mniej do śmeichy, ale za pare lat bedzie to swietna anegdota rodzinna. Mnie
      się często zdarzało, ze myliłam synka z mężem. Jak maz sie tylko poruszył, to
      go łapałam, bo wydawało mi się, ze synek spada z łóżka. Albo jak mi spadła
      poduszka to przeerażona szukałam synka pod lózkiem. A tera historia nie
      związana z dziekciem. Moja siostra przebudziła sie którejś nocy, poatrzy, a
      szwagier siedzi na łóżku, nogi spuszczone na podłogę i patrzy w okno. Siostra
      go pyta, co Ty robisz???? a co on, a tak se siedze pod ta palmą.... Ranonawet
      tego nie pamiętał.....
      • ewa2233 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 09:23
        Oglądamy z mężem film. Ja tradycyjnie przysypiam ze zmęczenia, ale głupio mi
        przyznać, że ZNOWU nie mogę dokończyć kolejnego filmu.
        (Na koncie mam kilka obejrzanych do połowy).
        Co chwilę więc pomrukuję : "nie śpię, nie śpię"!, by mąż nie narzekał.
        Aż nagle znowu się przebudzam i "przytomnie" mówię, że nie śpię i robię mądrą
        minę (przecież wiem jaka akcja!smile a mąż spokojnie: śpij, śpij, ja już od 20
        minut oglądam INNY film smile
    • joannago Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 09:22
      Dziewczyny, popłakałam się ze śmiechu smile Do dam tylko, że siedze w pracy i
      dziwnie wyglądam jako jednostka rechocząca do monitora.
      A moja dzisiejsza noc była niewiele gorsza - zasnęłam na siedząco karmiąc synka.
      Smoka aby nie szukac trzymałam w zębach za kułeczko, synuś sie najadł i
      chciałam go odłożyć ale jeszcze najpierw smoczeksmile no i macam po całym łóżku
      kaze przesunąć się mężowi a ten zirytowany pyta co robię? na co ja odpowiadam:
      szukam smoka. On nie wytrzymał - wyciągną smoka z moich zębów i dał synkowi
      mówiąc: twoja mama dzisiaj zabrała ci smoka a jutro zostaniesz bez pamersów,
      kaszki i zabawek - biedaku smile))

      • wegatka Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 13:21
        Komentaż Twojego męża - super, popłakałam się smile)))))
      • tynka11 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 28.10.04, 14:58
        o matko dziewczyny juz nie moge az lzy mi ciurkiem polecialy !!!!smile
    • rob30 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 10:52
      No to opowiem coś w trochę podobnym klimacie. Wróciłem kiedyś z długiej i
      męczącej podróży, i oczywiście uwaliłem się do łóżka. W międzyczasie zadzwonił
      kumpel - odebrała mama i przyszła "wyciągnąć" mnie z łóżka do telefonu. Na taką
      propozycję oświadczyłem: "Dobrze, już idę tylko zejdę z drzewa".
      Wyobraźcie sobie minę mamy, a zwłaszcza minę kumpla, którego nie omieszkała
      poinformować, żeby troche poczekał bo muszę zejść z drzewa smile

      Pozdr.
      Robert
      • aaania nocne karmienie :) 27.10.04, 11:23
        Po któryms tam nocnym karmieniu, podnoszę córeczkę do odbicia, klęcze na łóżku i bujam się do przodu i do tyłu. Słyszę charknięcie, odwracam głowę do męża i widzę, jak otwiera oko i w ułamku następnej sekundy rzuca się na mnie i małą, łapiąc nas pewnym chwytem. Okazało się, że ratował nam życie, bo widział tylko jedną fazę tego naszego bujania się (tą do tyłu) i był przekonany, że właśnie spadamy z łóżka. wink
    • kubusala Mój szczyt nieprzytomności i złosliwości:)))) 27.10.04, 11:55
      Zawsze gdy jedziemy gdzies z mężem i małym, zabieramy ze soba małą granatową
      torbę do której pakujemy: 3 pampersy,chusteczki nawilżane, kremik do pupki i
      soczek.
      Miesiąc temu mój maz jechał na delegacje i zabrał ze sobą te torbę prosząc mnie
      o 1 w nocy abym mu zapakowała tam przybory toaletowe... W hotelu w obecności
      kolegi otwiera torbę i wyciąga 3 pampersy, chusteczki nawilżane,kremik do pupki
      i soczek. Kolega najbardziej sie smiał z tego kremiku do pupki..smile))

      No i mój szczyt złosliwości: Umasumak każdemu daje po łapkach kto tylko
      skrytykuje Joasiiik, Umasumak to już jest przezabawnesmile)))
      • umasumak Śmiej się do woli Kubusalo! 27.10.04, 13:07
        kubusala napisała:

        > No i mój szczyt złosliwości: Umasumak każdemu daje po łapkach kto tylko
        > skrytykuje Joasiiik, Umasumak to już jest przezabawnesmile)))

        Nie, nie za krytykę nie daję po łapkach. Robię to tylko wtedy, kiedy krytyka
        nie jest konstruktywna (np w kwestii merytorycznej), lecz stanowi przejaw
        bezinteresownej, głupiej, czasem wręcz okrutniej złośliwości. Ja wiem, że to
        takie niepopularne wstawić za kimś i że znacznie łatwiej dołączyć do nagonki.
        Ale ja taka nie jestem i nie będę, nawet kosztem śmiesznośći. Więc śmiej się do
        wolo Kubusalo! Na zdrowie!
        • kubusala Re: Śmiej się do woli Kubusalo! 27.10.04, 13:15
          Dziękuję,że pozwalasz mi się smiać, przynajmiej tyle mi wolnosmile
          A swoją drogą to sztuką nie jest śmiać się z kogoś, ale również z samej siebie,
          ja tę sztuke posiadam i sądząc po tym watku inni też.
          Więcej takich wątków dziewczyny!
    • daka-78 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 13:39
      Jedna z pierwszych nocy po porodzie nasz maluch budził się co godzinę na
      cycusia byłam jeszcze nie wprawiona i zszokowana więc postanowiłam po karmieniu
      nie wracac do łóżka (śpimy z mężem wysoko na antresoli)tyle że nie miałam gdzie
      sie położyć więc leżałam na podłodze koło łóżeczka.Jakież było moje zdziwienie
      gdy mój mąż przyczłapał sie za mną i ułożył naprzeciwko.Spaliśmy tak na tej
      podłodze aż obudziło nas kwilenie synka podnieśliśmy sie jednocześnie i...
      okazało się że jesteśmy razem splątani naszymi nogami utkneliśmy obok łóżeczka.
      Nie byliśmy w stanie się podniesc dziecko placze a my na tej podłodze dopiero
      opracowana naprędce strategia pomogła wydostać się nam z naszej
      głupoty..Pozdrawiam!
      • agulka295 Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 27.10.04, 14:49
        Witam i opowiem tu o mojej siostrze: siostry synek jak byl malutki to często
        budził sie w nocy i ona musiała go kołysac, więc żeby mogła się jakos wyspać to
        uzgodniła z mężem, że jak będzie sie synek budzil do 24:00 to ona go kołysze a
        jak po 24:00, to mąż, no i synek się zbudzil po 24:00 , ale siostra patrzy że
        mąż twardo śpi więć budzi go i mówi wstawaj ja juz swoja połowę kołysałam, a
        twoja nadal płacze...smile
    • p_swiat Re: szczyt nieprzytomności!!! :) 28.10.04, 21:51
      no to ja dodam coś od siebie
      Mój mąż jakiś czas temu wybrał się na targi pojechał pociągiem z kolegą - ja
      chciałm skontaktowac się z nim bo zamarwiała się jak podróż itp, dzwonię do
      niego i nic abonent czasowo niedostepny, nie mam telefonu do kumpla więc
      dzwonie do męża pracownika o podanie mi go - jest 22:00 dostaje go i dzwonię.
      Mówię czesc daj mi Męża do telefonu on na to jakiego męża mówię mojego
      (zdenerwowana)On: ja spie w łóżku , Ja: jak to w łóżku , a nie w pociągu
      dodaje, a mój maż gdzie jest , On: nie wiem jestem z żona, Ja: jak to z żoną, a
      nie z moim mężem??? On: nie mam męża, Ja: a to Krzysiek????? On: nie Piotrek
      jestem . I tak sobie pogadałam z obcym facetem.
      Pozdrawiam Pola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka