arista80
15.12.20, 11:42
Do tej pory te obostrzenia nie były jakieś bardzo sztywne, gdzieniegdzie można było wyjść do restauracji, do baru, szkoły (przedszkola, podstawówki i niektóre gimnazja) były otwarte, dało się wyjść.
No i pare dni dni temu jakiś wypowiadający się non stop w tv lekarz przyczepił się do zdjęć z ulicy z jednego z miast, na której byli ludzie - zamaseczkowani, robili zakupy lub spacerowali na świeżym powietrzu, wszystko zgodnie z prawem, bo nie ma zakazu wychodzenia. No ale on podniósł alarm, bo olaboga są ludzie na ulicy, a że międzyczasie Niemcy wprowadzili lockdown, Włochy nie mogą być gorsze. MImo że jakiś miesiąc temu obiecywano, że jak zaczną spadać zakażenia i zwalniać miejsca w szpitalach (i tak jest, bo codzinnie wychodzą statystyki z których jasno wynika, że sytuacja polepsza się), to na Boże Narodzenie będziemy cieszyć się większą wolnością. No ale obiecani cacanki...a większość starszych ludzi spędzi te święta samych, bo mieszkające w innych miastach dzieci będą miały zakaz odwiedzin.
Jedyne co mnie pociesza, że wtedy i tak nie ma szkoły więc dzieci nic nie stracą. Jakkolwiek przykro mi, bo ile jesteśmy bardziej domownikami, to w okresie świątecznym zawsze zabieraliśmy dzieci pooglądać szopki, pospacerować po udekorowanych ulicach, jakaś wycieczka do innego miasta. W tym roku wszystko niet - prawdopodobnie trzeba będzie siedzieć na tyłku.