Dodaj do ulubionych

naszych matek dziwactwa

17.12.20, 13:22
nieszkodliwe i te bardziej...

Na kanwie wątków o pięknych matkach zatroskanych o swoje brzydkie kaczątka i brzydszych sióstrsmile

Moja mama od zawsze ma hopla na punkcie wagi. Kiedyś w młodości była okrąglejsza, w dorosłym życiu zawsze 36/38. Ja zwykle o 1-2 wyżej.
Było to dość dolegliwe w czasach dojrzewania, jak słyszałam:" widziałam Twoją koleżankę, dużo grubsza od Ciebiesmile Albo zobacz jaka ta gruba, a nosi krótkie spodenki, a Ty się wstydzisz..."
Teraz mnie to śmieszy. Jak mi czasem opowiada, że spotkała jakąś moją koleżankę z podstawówki (ja wyjechałam z rodzinnego miasta) to zwykle zaczyna: widziałam X, ale przytyła... Albo szła Y z mężem, super wyglądali, oboje tacy szczuplutcysmilesmile
Po jej zjeździe klasowym usłyszałam, która chuda a która zapuszczona.
Jak schudnę do jej wymiarów, to zatroskana o moje zdrowiesmile

Innych rzeczy nie komentuje - włosy, ubiór, zachowanie. Tylko wagasmile


Obserwuj wątek
    • trilllian Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 13:40
      Moja jest mistrzem wyszukiwania wad, ale takim łaskawym. Np. widzi jakaś bluzkę i zawsze powie "ladna, w ogóle nie widać że ten szew skręca". Albo przywożę jej choinkę na co ona: tu obetnę i będzie prosta. Itd..

      Moja teściowa z kolei ma fiksację na składach produktów, ale tylko wybranych. Czyli np. śmietany ze stabilizatorem nie kupi choćby zabrakło innej (i jeszcze skomentuje jak u mnie taka stoi w lodówce) ale np. coca cola i bułeczki maślane z terminem pół roku do przodu już spoko smile
      • zona_glusia Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:50
        >Moja jest mistrzem wyszukiwania wad, ale takim łaskawym. Np. widzi jakaś bluzkę i zawsze powie "ladna, w ogóle nie widać że ten szew skręca". Albo przywożę jej choinkę na co ona: tu obetnę i będzie prosta. Itd..
        Mojej tez się to zdarza. smile Taki komplement połączony z anty-komplementem.
        • annajustyna Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:08
          Przypomniała mi się moja babcia: "Masz ładne w sumie nogi, ale ludzie mówią, że trochę krzywe" - jacy ludzie, co ich to w ogóle I niby gdzie miałaby to usłyszeć 😂😂😂
      • 1maja1 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:14
        Moja tesciowa to samo, nie uzywa maggi, bo glutaminian sodu pani, fuj, ale w lodowce w drzwiach trzyma kostki Winiary😆 Cole pije litrami od niepamietnych czasow, bo na cos trzeba umrzec😉
    • daniela34 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 13:41
      To u mnie raczej lajtowo, mama nigdy nie krytykowała mojego wyglądu, ale ma 2 obsesje u siebie które usiłuje mi wszczepić: metki i tasiemki (wieszaczki) od ubrań. Nie znosi jak wystają (ok) i wycina. Usiłuje mnie skłonić do wycinania moich, ale się jej nie udaje. Poza tym w koj wyglad nie ingerowała nieproszona i go nie komentowała.
      • fortalesa Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 14:18
        czyli zaniedbana byłaś, jak nie miałaś takiej "serdecznej troski"wink
        • daniela34 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 14:57
          Raczej nie byłam 😀 natomiast rzeczywiście pewnie zdarza mi się do tej pory, że wystaje mi jakaś metka albo tasiemka, jak nie zauważę. Sokoli wzrok mamusi wypatrzyłby na pewno.

          Natomiast moje zmiany wagi na przyklad nigdy nie były komentowane. Jak zeszczuplałam mocno to, ponieważ widziala, że chudnę stopniowo i jem, to jedyny komentarz był taki: "Ale fajnie wyglądasz w tej sukience, kup sobie te czerwone szpilki."
          Mama byla rzeczywiście sliczną dziewczyną i kobietą, ale raczej nie jest zafiksowana na wlasnym/cudzym wyglądzie."
          Z obsesji ma natomiast następujące: "wyciąć, wyciąć, natychmiast wyciąć " (obsesja metkowa), "jadę na 2 dni w związku z tym WSZYSTKO mi się przyda"(obsesja taboru cygańskiego) oraz "schowam starannie w kompletnie nielogiczne miejsce" (obsesja: idealnym miejscem na nici do haftu jest zabytkowa waza do zupy)
          • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:02
            Ja właśnie znalazłam swój FUNKCJONUJĄCY telefon komórkowy, który mi zginął półtora roku temu.
            • daniela34 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:41
              Jak moja mamusia. Kiedyś znajdziemy jakiś skarb, który schowała starannie ("a marmoladę i proszek do zębów w skarpetach"), jestem tego pewna
            • marszawka Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:54
              A gdzie byl? Ja swój schowalam 1,5 roku temu i nie wiem gdzie🤷🏻‍♀️
              • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:13
                Moja córka pod moją dłuższą nieobecność sprzątnęła papiery ze stołu do pojemnika takiego na kółkach. Pojemnik schowała do piwnicy. Mam kilka takich pojemników z zakiszonymi papierami.
          • primula.alpicola Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:12
            Metka to jeszcze pół biedy, jak nie wystaje, to niech zostanie.
            Ale te wieszaczki?! Wycinam w cholerę, i tak nigdy nie używam do wieszania, a wystają zawsze. Nie unikniesz tego.
          • 35wcieniu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:03
            Nici w wazie to nie wymysl Twojej mamy tylko jakaś ludowa mądrość przekazywana przez pokolenia. Moja też miała nici w wazie.
            • daniela34 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:04
              To muszę jej zapytać
              • mmoni Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:29
                "Kto nici w wazie trzyma, tego choroba się nie ima"?
                • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:20
                  Wymyśliłaś to, czy serio? Bo nie wiem, czy wkładać nici do wazy czy nie muszę.
                  • mmoni Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:37
                    Nie, wymyśliłam to! Podkreśl to sobie wężykiem, że to dowcip jest. Człowiek coś powie dla jaj, wyjdzie na chwilę, wraca, a tu się już nowe wierzenie tworzy.
                    • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:07
                      I tak powstają gusła i legendy. Może za sto lat to zdanie o wazie będzie w księdze przysłów czy innej z mądrościami narodów.
                • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:22
                  😁
                  Takie duperele wrzucam do wazonika na komodzie - by nie spadło i się nie zgubiło. Myślę, że to wsadzanie do wazy jest z podobnych przyczyn. Najtrudniejsze do znalezienia są rzeczy schowane tak, by nie zginęły.
                  Moja mama miała obsesję brania tysiąca rzeczy i niezliczonej ilości żarcia na wyjazdy, upychania wszystkiego po kątach i pakowania wszystkiegi tak, że rzeczy ginęły jej bezpowrotnie i musiała kupować nowe.
                  • iwoniaw Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:13
                    Moja z tym jedzeniem na wyjazdy ma tak do dziś - Jak to nie bierzesz dziecku kanapek na drogę? To może chociaż owoce? - Mamo, jedziemy max trzy godziny, większość trasy po autostradzie, właśnie zjedliśmy śniadanie, przed obiadem będziemy na miejscu. - No jak uważasz, ale ja bym tam na wszelki wypadek coś zapakowała... 😉
                    • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:43
                      Ja też bym zapakowała, ale to dlatego, że w drodze może się coś wydarzyć i z 3 godzin może się zrobić np. 8. A czekając na pomoc (a wcześniej policję) na autostradzie raczej nic nie kupisz.
                      • nocnamagia Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:46
                        Ja tak samo. To nie jest żadne dziwactwo tylko przezorność
                        • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:45
                          Toteż wcale nie miałam na myśli kanapek na drogę. Moja matka gotowała tuzin jajek, piekła kurczaka i schab,brała pomidory, kanapki, owoce, przegryzki, 3 termosy itp. Na trasę do Zakopanego czy nad morze.
                          Kiedyś jechali z ojcem z góry (normalnym 4osobowym samochodem o normalnym rozmiarze bagażnika) i zabierali moją córkę, wówczas 4letnią. Młoda ledwo się zmieściła...
                          • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:02
                            Oczywiście - po drodze i tak jadło się obiad.
                          • huang_he Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:26
                            Ja się kiedyś z tego śmiałam u własnej matki, ale po prostu zaczęłam to dostrzegać jako osoba co najmniej nastoletnia. I dopóki nie urodziły mi się głodomory.
                            Teraz jest niby zatrzęsienie restauracji, ale czasem nielatwo znalezc w nich zjadliwe jedzenie, ktore podpasuje wszystkim. I dlatego sama wolę byc przygotowana, bo mam mizofonię i odgłos wysokotonowych jęków z powodu konania z głodu zabija we mnie wszelką radość z wycieczki. Zapewne za 10 lat moje dzieci będą się ze mnie nabijać, bo pewnie nie zauważę tego momentu, kiedy tona żarcia nie będzie potrzebna.
                            • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:37
                              Nie widziałaś tych zapasów mojej mamy. To było dziwactwo. Brała tego zawsze sporo za dużo, połowę się wyrzucało, bo nikt normalny nie był w stanie tyle zjeść. W zamrażarce zawsze mnóstwo rzeczy - nie wiadomo kiedy tam włożonych (i w sumie nawet nie wiadomo co to jest, prawie nic nigdy nie podpisywała), bo po co podpisywać. Namiętnie robiła przetwory i tak je chomikowała, że nawet mój ojciec ich nie znajdował. A poza tym zawsze " nie rusz tego, to na święta"😁
                              Wywalałam z piwnicy 18letnie przetwory (tu akurat napisała datę), niektóre były pewnie starsze.
                          • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 19:44
                            morekac napisała:

                            > Toteż wcale nie miałam na myśli kanapek na drogę. Moja matka gotowała tuzin jaj
                            > ek, piekła kurczaka i schab,brała pomidory, kanapki, owoce, przegryzki, 3 termo
                            > sy itp.

                            Oooo! To jest moje "w poszukiwaniu straconego czasu". Kiedyś zrobiłyśmy sobie z siostrą taką retro wycieczkę. Bez kawy i hot-dogów na stacji benzynowej za to z koszem pełnym kotletów, kurczaka pieczonego, jajek gotowanych i ogórków kiszonych. No i herbata w termosie. Takie smakowe wspomnienie rodzinnego wyjazdu na wakacje.
                      • iwoniaw Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:00
                        z_lasu napisała:

                        > Ja też bym zapakowała, ale to dlatego, że w drodze może się coś wydarzyć i z 3
                        > godzin może się zrobić np. 8. A czekając na pomoc (a wcześniej policję) na auto
                        > stradzie raczej nic nie kupisz.

                        No to byście się dogadały 😉 Ja nadal jednak nie widzę opcji, że nie dość, iż muszę czekać na policję/lawetę 8h, to jeszcze ktokolwiek wówczas ma chęć wyjąć sobie kanapeczkę i przegryźć 😉
                        • huang_he Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:06
                          Nie jezdzisz z dziecmi, albo masz dzieci wyjątkowe.
                          Ja tez kiedys nic na drogę nie brałam. Teraz godzinna trasa to obowiązkowe: zarcie, hektolitry wody oraz worki na wymioty. Przy czym - to, które wymiotuje, w trasie nic nie je i nie pije, a to, ktore nie wymiotuje, jest glodne po 5 minutach od odpalenia silnika i po prostu UMIERA natychmiast z glodu i pragnienia. A jak nie dostanie, to jest jak ten miałczący kot w samochodzie i jestem w stanie zrobic wszystko, żeby się zamknął.
                          I tak mam obok siebie siedzące - jedno jedzące, a drugie haftujące.
                          • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:44
                            Moja matka tak ma. Ledwo wyruszy w trasę, to robi się głodna. Pociąg, samochód nieważne. Pociąg rusza, wyciagnij prowiant za 3...2...1...
                            Na szczęście w autobusie miejskimi nie wyciąga pomidora i kanapki 😂

                            Ja siedzę w aucie z tyłu między bliźniakami z chorobą lokomocyjną. Czasem nie nadążałam podstawiać worków 🙄
                        • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:36
                          Utknęłam tak kiedyś na trasie Poznań-Wrocław bladym świtem (wyjeżdżałam 5-6 rano) - zasypało drogę tak, że stała się nieprzejezdna. Chyba 5 godzin jechałam (zamiast 2), na szczęście bez dziecka. Gdyby trasa była dłuższa to pewnie jechałabym 8 zamiast 3.

                          > to jeszcze ktokolwiek wówczas ma chęć wyjąć sobie kanapeczkę i przegryźć

                          A mnie jest trudno sobie wyobrazić, że przez 8h czekania nikt nie zechce nic zjeść, choćby z nudów. Szczególnie jeśli w samochodzie są dzieci.
                    • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:43
                      Ja też nie znoszę "jedzenia na drogę" jak zgłodniejemy to się zatrzymamy i coś kupimy, każdy bierze po butelce wody, ja ewentualnie kawę w kubku termicznym. Kiedyś byli u nas znajomi z 2 dzieci i razem podróżowaliśmy- każde wyjście z domu wiążące się z jazdą dłuższą niż 30 min, to musowo chlebak przekąsek dla każdego dziecka, my gotowi do wyjścia, a oni pakowali te wszystkie chipsy, krakersy, kabanosy, żelki itd.
                      • chicarica Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 17:02
                        Myślałam że to tylko ja to tak odbieram bom bezdzietna, ale dokładnie takie miałam odczucia jak z koleżanką i jej dzieckiem jechałyśmy nad jezioro. Sterta pudełek wypełnionych żarciem (jechałyśmy rowerami więc jeszcze chciała część tej sterty wcisnąć mnie pomimo że moich pudełek tam nie było), do tego po drodze trzeba było się jeszcze zatrzymać "na fryteczki" w jakiejś kebabiarni, w dodatku miała lekki problem z wytłumaczeniem panu w kebabiarni że chce kupić same frytki, bo tu po prostu się tak nie je, frytki to dodatek do jedzenia, jak ziemniaki. OJP. Serio to normalne że dziecko musi tak wiecznie coś mielić, bo jak nie to umrze z głodu i nieszczęścia albo ktoś MOPS zawiadomi?...
                        • iwoniaw Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 17:18
                          Zależy czy przez "normalne" uważasz "powszechne" czu coś innego. Te kilkanaście lat temu, gdy chadzałam z maluchami na place zabaw, bywałam tam jedyną opiekunką nieletnich bez zapasu jedzenia i nie wtykającą do dziobów a to ciasteczka, a to chrupeczka, a to bananka... Ponadto cały czas, od urodzenia pierwszego dziecka (tzn. wcześniej też, ale odnoszę się do argumentu "jak ktoś nie jeździ z małymi dziećmi, to nie wie, o czym mowa), co najmniej kilka razy w roku odbywamy podróże małe i duże, które trwają po te kilka h i NIGDY nie zdarzyło się, by dziecko którekolwiek nie wytrzymało od jednego posiłku do drugiego i MUSIAŁO zjeść coś już, natychmiast, w tej chwili. Wyjątkiem małe niemowlęta na etapie "wyłącznie na piersi", ale reszta spokojnie obywa się bez jedzenia pomiędzy posiłkami. Rozumiem zabranie prowiantu na całodzienną wędrówkę przez dzikie okoliczności przyrody, ale nie na krótką (krótszą niż przerwa między śiadaniem a obiadem) podróż trasą, na której nie brak możliwości zakupu jedzenia w formie dowolnej (to na wypadek "nieprzewidzianych okoliczności").
                          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 20:16
                            Ej, no tak piszecie, jakby nie było nic pomiędzy: albo prowiantu po sufit i pochłanianie bez przerwy, albo kompletnie nic. Nigdy nie pakowałam na podróż wałówki na cały tydzień, ale lubię mieć coś na wszelki wypadek. Coś! Jabłko, banana, paczuszkę małą krakersów, wafelek. Kanapki niekoniecznie, bo jak się nie przydadzą, to potem nie ma chętnych. Nigdy Wam się nic nie przydarzyło na trasie? Tak mi właśnie dzisiaj mignęło w wiadomościach, że coś tam coś tam na A4 i w związku z tym jest 22-kilometrowy korek. I od razu mi się ten wątek przypomniał.
    • koraleznasturcji Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 14:20
      Moja babcia (ale mama mamy, więc powiedzmy, że mieści się w temacie) bardzo przestrzega rozróżnienia między "strojem młodzieżowym" a "stosownym do wieku". I wydaje w tej materii zaskakująco szczegółowe wytyczne - np. moja mama ubiera się niestosownie, bo ma czerwone buty (czerwone, czyli młodzieżowe), ale np. ja w latach nastoletnich ubierałam się nie dość młodzieżowo, jako że nie miałam długiego ciemnego swetra z wykładanym kołnierzem golfowym, ciemnych rurek, butów z cholewami z futerkiem lub chociaż szerokiego paska z błyszczącymi dżecikami. Co ciekawe, udało mi się w końcu dociec źródła przekonania o tym, że tak właśnie ubiera się młodzież, źródłem była stylizacja bohaterki serialu "Klan". Moja babcia uważała ją za wyrocznię, bo to była córka pana doktora i studentka big_grin
      • taka-sobie-mysz Re: naszych matek dziwactwa 21.12.20, 11:01
        😃
    • bi_scotti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 14:45
      Moja matka miala (w moim przekonaniu wink) "obsesje" na temat wlasciwego poslugiwania sie sztuccami, niejedzenia ryby nozem i inne takie tam panienko-z-dobrego-domu swiry. Przy czym, oczywisicie, never ever (never!)nie zwrocilaby komukolwiek uwagi a i mnie tylko w cztery oczy etc. Poniewaz jednak znalam ja i rozumialam jej "facial expressions" to czasem a z wiekiem czesciej ciezko mi sie bylo powstrzymac od smiechu gdy widzialam jej reakcje na rozne ludzkie zachowania przy stole big_grin I przyznam, ze zapadlo - ile razy widze cos, co wiem, ze moja matka by "ocenila" usmiecham sie na wspomnienie ...
      Cheers.
      • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:01
        tak miały moje obie babcie!
        dotąd ja w życiu z nożem na rybę nie odważyłabym się!

        ach no i: "nie mówi się 'smacznego'. to w złym guście".
        • lily_evans11 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:09
          Ani "na zdrowie"!
          • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:12
            tego nie znałam
        • koronka2012 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:20
          Serio? przecież są specjalne noże do ryb a poza tym używanie dwóch widelców jest lokalnym kuriozum. Coś jak zgięty paluszek...
          • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:28
            sorki, nie czuję się na siłach polemizować.
            o dziwactwach jest ten wątek, więc tego...
          • panna.nasturcja Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:42
            Bo bo to jest elegancja tych, co to im się wydaje, ze wiedzą.
            Noże do ryby w PRL nie występowały w przyrodzie, wiec się przyjęło, ze rybę widelcami dwoma. Ale z SV nie ma to nic wspólnego.
            • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:51
              No nie do końca, ja na przykład nie potrafię sobie wyobrazić jedzenia ciasta czymś innym niż widelczykiem, tymczasem u moich rodziców to w przyrodzie nie istniało, więc jadło się łyżeczkami.
              Kiedy więc nie masz pierdyliona sztućców i kieliszków różnego przeznaczenia, to się posługujesz tym, co masz, dlatego będę broniła tych nieszczęsnych dwóch widelców, choć u mnie to już w ogóle człowiek się męczył jednym.
            • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:11
              obie babcie były przedwojenne, ale nie wiem, czy to coś zmienia.
            • konsta-is-me Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:09
              Nie, nie to gdzieś wcześniej już było.
              Pamiętam takie zdanie że (starszej niż PRL) książki.
              Że ryby nie je się nożem.
              • nangaparbat3 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:15
                W "Lalce".
                • nangaparbat3 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:16
                  Podano sandacza, którego Wokulski zaatakował nożem i widelcem. Panna Florentyna o mało nie zemdlała, panna Izabela spojrzała na sąsiada z pobłażliwą litością, a pan Tomasz... zaczął także jeść sandacza nożem i widelcem.

                  "Jacyście wy głupi!" - pomyślał Wokulski czując, że budzi się w nim coś niby pogarda dla tego towarzystwa. Na domiar odezwała się panna Izabela, zresztą bez cienia złośliwości:

                  - Musi mnie papa kiedy nauczyć, jak się jada ryby nożem.

                  Wokulskiemu wydało się to wprost niesmaczne.

                  "Widzę, że odkocham się tu przed końcem obiadu..." - rzekł do siebie.

                  - Moja droga - odpowiedział pan Tomasz córce - niejadanie ryb nożem to doprawdy przesąd... Wszak mam rację, panie Wokulski?

                  - Przesąd?... nie powiem - rzekł Wokulski. - Jest to tylko przeniesienie zwyczaju z warunków, gdzie on jest stosowny, do warunków, gdzie nim nie jest.

                  Pan Tomasz aż poruszył się na krześle.

                  - Anglicy uważają to prawie za obrazę... - wydeklamowała panna Florentyna.

                  - Anglicy mają ryby morskie, które można jadać samym widelcem; nasze zaś ryby ościste może jedliby innym sposobem...

                  - O, Anglicy nigdy nie łamią form - broniła się panna Florentyna.

                  - Tak - mówił Wokulski - nie łamią form w warunkach zwykłych, ale w niezwykłych stosują się do prawidła: robić, jak wygodniej. Sam zresztą widywałem bardzo dystyngowanych lordów, którzy baraninę z ryżem jedli palcami, a rosół pili prosto z garnka.

                  Bolesław Prus, "Lalka" rozdział XVI, tom I
          • bi_scotti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:24
            koronka2012 napisała:

            > Serio? przecież są specjalne noże do ryb a poza tym używanie dwóch widelców jes
            > t lokalnym kuriozum. Coś jak zgięty paluszek...

            Eeee ... to nie tak. Historycznie rzecz biorac, posiadanie i uzywanie special fish forks & knives wiaze sie z pojawieniem sie sporej klasy nouveau-riche w wiktorianskiej Anglii (rewolucja przemyslowa i nagle wzbogacenie sie wielu, ktorym sie powiodlo). Panny zaczely zyczyc sobie na prezenty slubne zestawow sreber z uzglednieniem fish forks & knives, co cwani producenci dzielnie propagowali i z czego finansowo korzystali. Przez dluuugi czas, jeszcze dobrze do po-wojny (WW2) ci z "old money" consistently uzywali wylacznie dwoch (regular, nie spacial fish forks!) widelcow do rozprawiania sie z ryba ale wraz z nimi i te umiejetnosci odeszly w zaswiaty wink Do tego stopnia, ze teraz (niektorym) sie wydaje, ze fish forks & knives byly "od zawsze" wink A to po prostu niegdysiejsi nowobogaccy stali sie sami stara gwardia big_grin Life.
        • minniemouse Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 02:15
          stephanie.plum napisała:
          dotąd ja w życiu z nożem na rybę nie odważyłabym się!

          rybę prawidłowo je sie akurat nożem i widelcem smile


          Minnie
      • beaucouptrop Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:48
        Jedzenie ryby dwoma widelcami jest passe i chyba tylko w Polsce był taki zwyczaj. Przeciez istnieją specjalne noże do ryby.
        • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:14
          moje obie babcie już nie żyją, więc im nie przekażę, ale podziwiam dobre chęci.
          • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:03
            A moja babcia powtarzała "do ryby i kury najlepsze pazury", czyli rybę i drób można śmiało rękami jeść, pałkę w rękę i ogryźć należało porządnie, a każdą kosteczkę z szyjki wysokać. smile
            • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:12
              o, i to rozumiem
              • minniemouse Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 02:17
                niezupełnie, w dalszym ciągu wypada jeść nożem i widelcem, także zwykłym nożem, zarówno drób jak i RYBY.

                Minnie
                • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:35
                  ile jeszcze osób będzie mi to tłumaczyć?

                  dziękuję, naprawdę, ale to jest wątek o dziwactwach.
        • konsta-is-me Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 20:25
          "Jedzenie ryby dwoma widelcami jest passe i chyba tylko w Polsce był taki zwyczaj."
          Jak ci powiem że w Austrii np.tez jest /był taki zwyczaj, to napiszesz, że pewnie przejęli od prostackich Polaków ?
      • bywalec.hoteli Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 00:52
        A córkę masz? Ciekawe jakie dziwactwo wskazałaby u mamy? big_grin
        • nangaparbat3 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:20
          To by było dobre. MOja w każdym razie miałaby dużo do opowiadania smile
    • jolie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:10
      Głównym problemem mojej matki i chyba trudno nazwać to dziwactwem, bo jest powszechne, to " co ludzie powiedzą". Na przykład - jestem u rodziców sama z dziećmi/ z najmłodszym, a moja matka roztrząsa, dlaczego Zdzisław nie przyjechał chociaż na chwilę, jeszcze sąsiadka z góry pomyśli, że się rozwiodłam😳. I oczywiście uważa, że sąsiedzi patrzą na wszystko z okna. My z siostrą mamy z tego bekę, zresztą czytamy sobie w myślach w pewnych sytuacjach. Z bardziej autorskich dziwactw to odwieczny problem nieumytej głowy - tzn. gdzieś nie pójdzie, nawet na moment, bo jak twierdzi, ma nieumytą głowę.
      • koronka2012 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:08
        jolie napisała:

        > Głównym problemem mojej matki i chyba trudno nazwać to dziwactwem, bo jest pows
        > zechne, to " co ludzie powiedzą".

        My z siostrą naszą matkę nazywany między sobą Kardashianką 😜 Bo nie wiedzieć czemu wydaje się jej że oczy reszty świata są skierowane na nią i jej poczynania 😂.

        Zdarza mi się jej uświadamiać że jest przeciętną emerytką a nie celebrytką, za którą ganiają paparazzi...
        • aniani7 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:30
          Moja ma podobnie, potrafi do trzech godzin zastanawiac sie, w co sie ubrac, bo sasiadka juz widziala ja w tym i tym. Dodatkowo opowiada, jak jakies tam mlode dziewczyny patrzyly np. na jej torebke (dodam, ze chanel nie ma) i panowie jacys tam mijani po drodze, wszyscy sa w niej zakochani. Odbilo jej tak mniej wiecej z 15 lat temu, wczesniej ani sie nie stroila, ani wszyscy sie w niej nie podkochiwali, byla skromna kobieta. Dodatkowo ma dziwactwa zwiazane z wiara, np. w niedziele nie mozna sie kapac czy myc wlosow, bo to praca.
          • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:56
            No pewnie, wodę trzeba przynieść ze strumyka, drew narąbać, potem piec podgrzać, garnek z wodą nastawić, balię przygotować... A nie, wróć.
            • aniani7 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 20:16
              Hahahaha czynnosc wykonujesz, wg.mojej mamy przykra, chyba dlatego to grzech.
    • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:14
      O moja matka ma tego mnóstwo.
      Nie wolno było prać skarpetek w pralce. Bo pralka się zużywała (kompletnie niezrozumiałe bo męskie skarpety były zbierane do wora i prane hurtowo w pralce). Jak tylko przemyciłam jedną parę to dostawałam straszny ochrzan. Przy czym rodzice absolutnie nie musieli tej pralki oszczędzać ze względów finansowych. W każdym razie musiałam do wyprowadzki z domu męczyć się piorąc skarpety w ręku tongue_out
      Wieszanie prania miała swoje zasady. Pranie do linek musiało być przypinane w taki sposób aby nie okręcało linki tylko do niej przylegało i było złapane tylko ząbkami od spinacza. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Żadna rzecz nie mogła być po prostu przewieszona przez sznurek. Każdy rodzaj odzienia miał swój sposób wiszenia, którego nie wolno było zmieniać.
      Matka miała drzemkę w środku dnia. Nie wolno było jej absolutnie budzić. Chyba, że kolejna wojna tongue_out Kiedyś w czasie kiedy spała (byłam może w 6 klasie) robiłam na ZPT naszyjnik z drutu. Paskudnie rozcięłam sobie palec- bliznę mam do dziś. Matka spała w tym samym pokoju a ja na palcach przeszłam obok niej z kapiącą na podłogę krwią i sama się opatrzyłam.
      Prezentów pod choinką nie wolno było tknąć nawet palcem dopóki nie zjadło się każdej potrawy wigilijnej. Nawet takich , których się nie lubiło.
      Do kościoła chodziła dwa razy do roku. Na BN i Wielkanoc. Przygotowania trwały już od rana. Atmosfera jak w schronie Hitlera przed kapitulacją. Każdy na palcach. Matka wybierała strój- kożuch/futro. Czapka z lisa czarna czy srebrna itd. Ojciec musiał być dopasowany ze strojem tongue_out W Wielką Sobotę szła z koszyczkiem (w niedzielę i poniedziałek nie chodziła). Koszyk musiałam nieść ja. Iść jakieś dwa metry przed rodzicami. Koszyk nieść przed sobą nie przy nodze bo "mogą jajka wypaść". Jak żyję w życiu mi nie wypadły!
      Na wakacjach był absolutny zakaz spożywania kultowego napoju z torebki foliowej. W związku z tym nie mam zielonego pojęcia jak to smakowało wink
      W kuchni każda potrawa musiała być robiona w takiej kolejności i w taki sposób jak matka robiła. Dla mnie ważny jest efekt i smak. Dla niej wszystko musiało być dokładnie tak jak ona robi.
      • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:20
        "Do kościoła chodziła dwa razy do roku. Na BN i Wielkanoc. Przygotowania trwały już od rana. Atmosfera jak w schronie Hitlera przed kapitulacją. Każdy na palcach. "

        🤣🤣🤣🤣
      • lily_evans11 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:35
        Umarłam big_grin
      • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:03
        Super opis big_grin a jaka jest Twoja mama teraz i jaką jest babcią?
        • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:19
          Długo by pisać. To typowy wampir energetyczny. Próbuje grać uczuciami i ma obsesję kontroli. Ponieważ niespełnioną to tym bardziej ją to drażni.
          • annajustyna Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:12
            A ojciec jak reagował na te jej dziwactwa?
        • hanusinamama Re: naszych matek dziwactwa 20.12.20, 00:48
          Łkam...ksiązke powinnaś o tym napisac.
      • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:26
        Aaa dodam jeszcze firanki w oknach. Muszą być, nie rolety tylko koniecznie firanki. Bo bez firanek "jest biednie" wg mojej matki wink
        • chlodne_dlonie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:28
          Oo, tu z kolei moja była teściowa też nie potrafiła zrozumieć jak to tak, w salonie same rolety rzymskie..??
          Widział to kto takie rzeczy..??
          LOL
          • lot_w_kosmos Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:32
            Moja musi mieć do tego nastawiane kwiatków po 10 w kazdym oknie, koniecznie kwitnących , bo inaczej jest goło, biednie i każdy mysli, że w takim domu kiepska gospodyni mieszka.
          • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:29
            My na dole nie mamy drzwi oprócz wiatrołapu i toalety i teściowa uważa, że wygląda dziwnie, bo nie ma też futryn. Według niej jak nie ma futryny to wygląda, jakby ktoś planował drzwi i zapomniał, a jak jest sama futryna bez drzwi, to od razu widać, że tak miało być.
        • annajustyna Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:15
          No to w Holandii i Danii sami nędzarze żyją.
      • chlodne_dlonie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:26
        No nieźle..wink
        Ale ze skarpetkami, to i w moim rodzinnym domu taki dziwaczny zwyczaj istniał, co ciekawe tyczył się on ojcowych skarpet wink Nie wiem do dziś czy z powodu ich większej, ekhmm..aromatyczności tongue_out czy dlaczego właściwie, ale fakt faktem, że ojciec te swoje, zbierane cały tydzień skarpety, w specjalnie do tego przeznaczonej miedniczce, co sobota prał. Inna rzecz, że to był chyba jedyny jego 'domowy' obowiązek, bo cała reszta spoczywała od zawsze na Mamie, więc moze w taki sposób chciała mu pokazać, że nie wszystkie czyste rzeczy biorą się z szafy tongue_out
      • bib24 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:53
        ale wariatka. szok.
      • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:07
        Niezła mamuśka smile Nie ma jakiegoś ZA, czy czegoś podobnego?
        • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:27
          E tam, po prostu ciężki charakter wink
      • kanna Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:12
        Troszkę wygląda jakby miała ZA big_grin

        Choć wieszanie prania rozumiem, jak się "przerzuci " przez sznurek, to się robi zagięcie, jak pranie wisi przypięte spinaczami - nie.
        • turzyca Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:33
          >jak pranie wisi przypięte spinaczami - nie.

          Ale sie rozciaga, kiedys ojciec mi tak zalatwil piec bluzek, pod wplywem wlasnego ciezaru sie tak rozciagnely, ze na biodrach zyskaly dodatkowych 10 cm. Nie dalo sie ich odratowac. A zgiecie mozna rozprasowac.
      • lot_w_kosmos Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:35
        Matka mojej koleżanki stoi zawsze przy pralce i czeka aż ta się wyłączy. Wtedy natentychmiast!!! wyjmuje pranie, bo inaczej bęben się urwie.....
        Jak pralka pierze i wiruje jak glupia to się nie urwie, ale jak tylko stanie to od razu katastrofa będzie!
        • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:26
          O to moja do dziś żałuje, że w tej starej, oszczędzanej przeciekał bęben i ojciec kupił nową. A dlaczego? Bo ona stała właśnie przy pralce i cofała ją pokrętłem aby proces prania był dwukrotny. A w nowej tak nie można wink
          • kropkaa Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:23
            Faktycznie tak było w tych starych pralkach. Tak szybciutko należało cofnąć, żeby nikt, łącznie z pralką, nie zauważył 😁
      • obrus_w_paski Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:53
        Sorry wiem ze to tragedia ale uśmiałam się
        • 1maja1 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 15:04
          Heca, jak wyszlas z tego bez uszczerbku na zdrowiu, to podziwiam. Moja matka podobna, atmosfera w czasie swiat taka sama i zawsze sie darla, ze ona ost raz robi Wigilie. Tyle ze do kosciola z nami nie chodzila nigdy. Tez spala w ciagu dnia i jak ja halas obudzil to grzmiala ostro. Pranie musialam wieszac tak jak ona chciala.
          Ja jakos sie trzymam jako dorosla, ale najstarsza siostra ma nerwice.
      • rosa-fira Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:38
        Wygrałaś🤣
      • bywalec.hoteli Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 16:54
        Heco, brzmi jak opis jakiś obsesji.
      • lumeria Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 17:01
        Moja matka miała miesiączkę co niedziela. big_grin Dzieci musiały same iść do kościoła.

        Wiec właściwie ona w kościele bywała tak na większe święta kiedy wypadało sie pokazać, i dzięki bogu, bo co tydzień takich schiz przy szykowaniu się nikt by nie wytrzymał.
      • morekac Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 12:27
        >Nie wolno było prać skarpetek w pralce. Bo pralka się zużywała (kompletnie niezrozumiałe bo męskie skarpety były zbierane do wora i prane hurtowo w pralce).

        To nie dlatego. Mieliście pralkę skarpetkożercę. Nie chciała ci mówić, bo bałabyś się obsługiwać pralkę. Męskie oczywiście też żarła, ale nikt tego nie zauważał, bo wszystkie były czarne. Czarne to czarne, robiło się z nich pary bez problemu.
      • nangaparbat3 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:24
        Heca, to jak z powieści.
    • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:30
      Chowanie noży. Nóż nie ma prawa leżeć na wierzchu, bo dziecko może sobie zrobić krzywdę. Nieważne, że dziecko ma już 15-30-45 lat smile W ogóle już tu nie mieszka i akurat nie przebywa nawet gościach. Widok noża leżącego na wierzchu wywołuje w mojej matce odruch natychmiastowego umycia go lub wytarcia i schowania do szuflady. Przykładowo ojciec szykuje sobie kolację, odwraca się po coś do lodówki, wraca do stołu - noża, z którego przed chwilą korzystał, już nie ma smile Można się przyzwyczaić smile

      Podobnie ma mój mąż z gaszeniem światła. Robię coś w pokoju (ewidentnie dłuższy temat), wychodzę dosłownie na minutę np. żeby coś wyrzuć, jak wrócę to na bank światło już będzie zgaszone smile Zresztą nawet nie muszę wychodzić, mąż w każdej chwili gotów jest uznać, że do tego co robię światło mi nie potrzebne i zgasić. smile

      Strasznie jestem ciekawa co by mój syn (13 lat) wpisał w tym wątku 🤔
      • 3fanta Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:54
        W pralce nie wolno prać obuwia bo się zniszczy zarówno pralka jaki buty.Wszyscy prali trampki i adidasy w pralce a my szorowałyśmy szczoteczką.Na każde wyjście sobotnio niedzielne musiała być sukienka lub spódnica bo co babcia powie.Mama i jej siostry zawsze się bały co babcia powie.Nie oglądaj horrorów bo będziesz miała koszmary.Jakoś nigdy nie miałam.Nie ucz się w łóżku.Uwielbiałam się uczyć w łóżku.
      • bi_scotti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:04
        z_lasu napisała:


        > Podobnie ma mój mąż z gaszeniem światła. Robię coś w pokoju (ewidentnie dłuższy
        > temat), wychodzę dosłownie na minutę np. żeby coś wyrzuć, jak wrócę to na bank
        > światło już będzie zgaszone smile Zresztą nawet nie muszę wychodzić, mąż w każdej
        > chwili gotów jest uznać, że do tego co robię światło mi nie potrzebne i zgasić
        > . smile
        >
        > Strasznie jestem ciekawa co by mój syn (13 lat) wpisał w tym wątku 🤔

        Mam jak Twoj maz - ergo, ja juz wiem, co by wpisaly moje dzieci big_grin Thanks za wrazenia "z drugiej strony" lustra/lampy wink Cheers.
      • berdebul Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:51
        To gaszenie światła jest strrrrraszne. Tez mam taki egzemplarz. 😡😡😡
        • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:58
          Ja już nauczyłam przynajmniej tyle, że nawiązuje kontakt wzrokowy jak mi gasi światło w mojej obecności (no, bo przecież nie można wymagać żeby zapytał wprost jak człowiek, prawda? 😠). Więc trzyma rękę na włączniku i czeka na reakcję, a jak nie zauważę w porę to gasi i czeka na reakcję 🙄 Najgorzej jak idę po coś i wracam np. z piramidą kieliszków na tacy 😉 a tu światła już nie ma 😤
          • basiastel Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:41
            Rozumiem, że robi to z oszczędności. Trzeba mu wytłumaczyć, że włączenie światła zużywa więcej energii niż pozostawienie zapalonego przez 6 minut. Gaszenie światła przy wychodzeniu tylko na chwile się nie opłaca.
            • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:46
              Ależ on to doskonale wie! Podobnie jak moja matka - na poziomie racjonalnym - wie, że można bezpiecznie zostawić nóż w zasięgu prawie 50-letniej pełnosprawnej kobiety 😄. Tylko co z tego?
            • berdebul Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:39
              Wie. Kiedyś leżałam pod biurkiem, podłączając jego(!!!) komputer i zgasił. Od tego czasu pyta, czy potrzebuję tej lampki/światła w pokoju X/kuchni. 🤬
              • em_em71 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:45
                😄 nieźle.
                Moj tez gasi i jeszcze wylacza tv jak konczy ogladac i wychodzi z pokoju, a ja np robię cos w kuchni i zerkam /kuchania otwarta/
                • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:11
                  Moi rodzice oboje tak mają ze światłem. I zawsze gdy są u nas to skomentują, że światła nie gasimy, dzieci nie nauczyliśmy świateł gasić, u nas to ciągle wszystko rozświetlone, pali się w każdym pomieszczeniu itp. Ale fakt, że moja rodzinka przegina w drugą stronę wink
            • evee1 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 07:31
              basiastel napisała:
              > Rozumiem, że robi to z oszczędności. Trzeba mu wytłumaczyć, że włączenie światł
              > a zużywa więcej energii niż pozostawienie zapalonego przez 6 minut. Gaszenie św
              > iatła przy wychodzeniu tylko na chwile się nie opłaca.
              To jest akurat nieprawda. Mythbusters robili doswiadzcenia i wyszlo im, ze gaszenie swiatla jest bardziej ekonomiczne niz nie gaszenie go, nawet przy krotkim czasie gaszenia.
              • berdebul Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 08:43
                Wyliczali w to koszt nowej żarówki? Bo włączanie i wyłączanie skraca czas życia żarówek.
                • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 08:57
                  Prawda. Poza tym: jakiego rodzaju oświetlenie testowali? Żarówki, świetlówki, ledy, halogeny? Bo wyniki mogą się mocno różnić.
        • m_incubo Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:25
          Ja mam odwrotnie. Znaczy mój egzemplarz. Jak włazi do domu, to włącza wszystkie światła po drodze, od przedpokoju począwszy, i tak już zostawia, więc gdy przebywa w domu, sam, siedząc w salonie, świeci się w sypialni, obu łazienkach, wszystkie lampy w kuchni, światło w przedpokoju i dwie lampy w salonie.
          Mnie krew zalewa, tak idiotyczne to jest, że się niedługo przez to rozwiodę, to jeszcze durniejsze niż ciągłe gaszenie światła za kimś, tak ma moja matka. Można sobie wyobrazić ich dwoje w jednej chacie, np. w święta. Samo opisanie tego w poście podniosło mi ciśnienie.
          • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:00
            Są takie żarówki reagujące na ruch, nie kosztują nie wiadomo ile. Wymień. Pan przechodzi, żarówka się pali, pana nie ka, ciemno.
            • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:04
              Ale nie wiadomo czy problem jest w tym, że pan nie pamięta zgasić czy w tym, że ma się świecić. Znam takie osoby, które zapalają światła w całym domu jak są same, bo inaczej czują się nieswojo.
        • lea_233 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:21
          Gaszenie światła to betka.
          Jeszcze gorsze od tego jest "Coś się gotuje!" i natychmiastowe wyłączanie gotującej się potrawy. wrrrr.
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:25
            😂
          • azalee Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 17:10
            LOL big_grin
            • minniemouse Re: naszych matek dziwactwa 20.12.20, 00:18
              ojezu, na to cierpi moj maz i corka. a ja ku*wicy od tego dostaje. mozna wiec powiedziec ze tez to mam, ale by proxy..
      • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:23
        o rany! to z nozami to takie swojskie! Babcia zawsze chowala noze i zawsze ochrzaniala moja mame i mnie, ze zostawiamy noze. Bo jak u nozownikow. Albo ktos wejdzie i nas tym zadzga. Takie argumety slyszalam jak w dziecinstwie zaczynalam dociekac dlaczego babcia sie znowu awanturuje o noze. Moja mama sie z babci smiala, ze swiruje i sie nozami nie przejmowala. Babcia natomiast regularnie nas ochrzaniala za te noze. Babcia zmarla i.... moja mama maniakalnie chowa noze. Gorzej... ja na swoim tez chowam noze, choc nie az tak maniakalnie, zdarza mi sie zostawic jak np. w ogole zostawiam balagan w kuchni, ale nie a opcji, zeby sobie ot tak sam jeden noz lezal cala noc, w dzien mi nie przeszkadza. Zeby tradycja nie zginela ostatnio powiedzialam corce, ze noze sie chowa big_grin
        • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:43
          Ja słyszałam tłumaczenie, że to na wypadek jakby ktoś lunatykował w nocy, żeby sobie nie wszedł do kuchni i noża nie wziął.
          U mnie przeważnie leży sobie na desce do krojenia chleba.
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 08:59
            U mnie zawsze na wierzchu leżą dwa - taki szeroki do smarowania i taki mniejszy z ząbkami do krojenia. I nerwowa się robię jak któregoś nie ma smile
            • konsta-is-me Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:27
              Ja nie znoszę kiedy noże leżą na wierzchu, ale bardziej dlatego ,że mam tycia, mikroskopijna kuchnie i najmniejszy drobiazg robi bałagan
        • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:02
          A to ciekawe. Uważałam szajbę mojej mamy za raczej nietypową i dającą się racjonalnie wytłumaczyć (nabrała takiego nawyku jak dzieci były małe i tak jej zostało - nie miała powodu, by z tym jakoś usilnie walczyć). Ale argument "jak u nożowników" mnie rozwalił. O co chodzi?
          • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:10
            nie wiem big_grin mnie sie nozownik z rzezimieszkiem kojarzy.
            I musze przyznac, ze taka walka z nozami na wierzchu miala na mnie silny wplyw - ja np. takie popularne drewniane bloki z nozami na blat uwazam za wyjatkowo beznadziejna ozdobe kuchni, dla nie nie do przyjecia.
            • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:15
              > mnie sie nozownik z rzezimieszkiem kojarzy

              No tak, ale jaki to ma związek z nożem na kuchennym blacie? Rozumiem gdyby się babci kojarzył z nożownikiem nóż za cholewką na przykład. Ale nóż w kuchni??? Tylko nożownicy używali noży w kuchni? Wiem, że próbuję zracjonalizować coś, co racjonalne nie jest, ale chciałabym dociec genezy smile
              • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:18
                Hmmm... Tak sobie myślę... Że kiedyś jednak przemoc domowa była znacznie bardziej rozpowszechniona i może stąd kobiety miały ten odruch, że lepiej, żeby nóż nie leżał w zasięgu wzroku (i ręki) agresora.
                • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:51
                  niestety babci nie dopytam, przekazac sie jednak udalo.
                  W mojej rodzinie kobiety od pokolen bojowe byly a babcia bardzo mlodo owdowiala, mysle, ze tak zle nie bylo albo nie zdazylo byc.

                  ale dalej drazac temat - noze na wierzchu przeszkadzaja mi w moim odzinnym domu, w moim teraz a juz w domu wakacyjnym (nie moim, moze to ma znaczenie) jak sa na suszarce na wierzchu, to mnie zupelnie nie ruszaja. Ale ak tak sobie mysle, ze ktos mialby wpasc i uzyc, to tam jest wieksze ryzyko. No i po co bylo mi rozmyslac?? wink
      • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:33
        O, a moja teściowa to kolei chowa wszystko. Mamy suszarkę nad zlewem i taką na sztućce i jest kilka rzeczy, które po prostu na tych suszarkach mieszkają, ponieważ są używane codziennie lub prawie codziennie (obieraczka do jarzyn, mały nożyk, miarka kuchenna). Jak teściowa wpadnie do kuchni to wszystkie te rzeczy znikają pochowane w zupełnie nieprzewidywalnych miejscach 😁
        • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:53
          moja uwielbia odwieszac scierke. Potrzebuje scieke pod reka, bo dlonie co chwila obcieram. Ledwo sie odwroce, to scierka z drugiej strony na wieszaku juz jest. A zeby tam siegnac, to chlapie na podloge uncertain
      • chatgris01 Re: naszych matek dziwactwa 20.12.20, 15:17
        Hmmm, też nie lubię, jak noże leżą na wierzchu, ale byłam przekonana, że to przez to, że się naczytałam/naoglądałam za dużo kryminałów tongue_out
    • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:47
      zawsze uważałam, że dziwactwem mojej mamy jest jej abnegacja.

      przenigdy się nie maluje
      przenigdy nie bywa u fryzjera (włosy, cieniutkie, szarutkie, podcina sama i spina w coś co przypomina pęczek sznurówek...)
      przenigdy nie kupuje sobie ciuchów. nosi najczęściej to, co dam jej ja, siostra, albo ciotka - jej siostra.
      jest dla niej zupełnie normalne, że "donasza" po mnie stare dżinsy.

      zależy jej tylko na butach i torebce. przy całości wizerunku takim, że niejedna bezdomna ubrana jest lepiej, te muszą być tip top, i tu mama naprawdę wykazuje się gustem.
      oraz sprecyzowanymi preferencjami - szlachetna prostota. mój ojciec nie szczędzi kasy, bo to w sumie jedyna rzecz, którą może mamie kupić.
      (jeszcze kupuje jej samochody, mogę użyć liczby mnogiej, bo ostatnio kupił drugi raz, i bilety do filharmonii, mama mogłaby chodzić codziennie)

      znam mamę raczej dobrze, a jednak zaliczyłam zdziwienie, bo kiedy przytyłam (pisałam już o tym) zaczęła "pochylać się z troską" nad tym, że zmieniła mi się figura.
      no fakt, racja, ale czemu ona myśli, że musi mi to uświadamiać???
      przecież ja znakomicie o tym wiem, niestety.

      oczywiście mama jest szczupła jak sylfida. albo raczej jak ascetka.

      gdyby nie to, że zawsze była naprawdę świetną mamą, i jest fajną babcią, uznałabym, że pomyliła drogi życiowe i powinna być mniszką.
      • aqua48 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:38
        stephanie.plum napisała:

        > gdyby nie to, że zawsze była naprawdę świetną mamą, i jest fajną babcią, uznała
        > bym, że pomyliła drogi życiowe i powinna być mniszką.

        O to moja też tak miała. Mimo że była z wykształcenia artystą-plastykiem wiec powinno jej zależeć na wrażeniach estetycznych w życiu prywatnym stosowała abnegację modową, makijażową i dentystyczną. Najlepiej jej było na wsi, we własnym ogródku z rękami unurzanymi w ziemi i nawozie, w powyciąganych portkach i starym, dziurawym t-shircie. Oczywiście na wyjścia w mieście "do ludzi" ubierała się porządnie smile
        Do fryzjera chodziła podcinać włosy na krótko, bo (kolejne dziwactwo) nie znosiła dotykać włosów. Nosiła prawie wyłącznie spodnie i do końca życia pouczała mnie z troską, że powinnam też się tak ubierać bo a) marznę b) przecież będzie mi wygodniej. Mnie akurat w spodniach jest potwornie niewygodnie i jak jest chłodno marznę w nich, czego moja Mama nigdy nie umiała zrozumieć smile Jadła wybiórczo "odchudzając się" np. przy pomocy chleba ze smalcem na obiad zamiast normalnych dań, które na stole były.. Nie umiała gotować i robiła to z musu i bez serca.
        A w ogóle była bardzo kochaną mamą i fantastyczną babcią. I typem kobiety-kumpla z którym można konie kraść, skłonnym do wygłupów i rozmaitych szaleństw..
        • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 22:34
          podobne te mamy.
          moja (pani architekt-ka), o zęby na szczęście dbała, ale spodnie! racja!
          zawsze spodnie, kieckę wkłada raz do roku na wielki dzwon.

          (to akurat po niej dziedziczę, uważam, że sukienki dobre są dla facetów...)
        • znowu.to.samo Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 11:01
          O matko to jak moja. Kompletnie o siebie nie dba. Zakłada ciuchy sprzed pierwszej wojny, bo jeszcze nie dziurawe, a włosy pół życia na króciutko. No, higienę utrzymuje. Nie przeszkadza jej to prenumerować np Twojego Stylu i krytykowania wyborów moich strojów i torebek. Oczywiście nie wprost, tylko przewracając oczami: " jak tobie się podoba to jest najważniejsze..."
      • bei Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:37
        Gdy przytyjesz, to Twoja garderoba nie będzie pasować na mamęsmile, może to miała na myśli?

        Mój tata był b wrażliwy na cudze tycie, wpierw sam był szczupły, później przytył i dla niego tycie było synonimem chorob.
        • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:43
          może o to jej chodzi!!!
          dzięki, zrobiłaś mi dzień.

          :~)
      • nangaparbat3 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:29
        Podobno dbałość o własny wizerunek jest wprost proporcjonalna do stopnia socjopatii wink
        Już lubię Twoją Mamę - a jak ciepło o niej piszesz, przywracasz wiarę w mozliwość ciepłych relacji rodzinnych smile
    • fornita111 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:48
      Moja jest preppersem i zbieraczem wszelkiego rodzaju "przydasi". To pierwsze uwazam za fajne dziwactwo, to drugie- niekoniecznie wink
      • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:01
        a jak się objawia jej preppersowstwo?
        • fornita111 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:12
          Schron w piwnicy jest- wyposazony. Mama utrzymuje, ze potrafilaby sie wyzywic wylacznie roslinami z laki i lasu, gdyby zaszla potrzeba. (Wiedza zapomniana- kiedys faktycznie sie jadlo te wszystkie mlecze, koniczyny, pokrzywy itd.) Zbieranie wody z powietrza na taka folie i zlewanie jej potem do butelki. No i maniacko czyta o wszystkich mozliwych scenariuszach zaglady swiata- jak przetrwac w razie skazenia Ziemi, jak w razie ocieplenia i suszy, jak w razie wojny. Rozne pulapki ma poobmyslane na wrogow, takie w stylu Kevina samego w domu wink
          • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:15
            wow!
            • fornita111 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:20
              Ja sie z niej czasem smieje, ale cos mi mowi, ze to ona sie bedzie smiala ostatnia wink Tfu, tfu, odpukac!
              • chlodne_dlonie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:31
                Qczę..patrząc na to, co się dzieje..heh
                Może mieć rację, no..uncertain
          • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:22
            Nieźle!!
          • mrs.solis Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:27
            Lubie twoja mame smile
          • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:20
            Pod choinkę kup jej książkę Adolfa Kudlinskiego wink
            • hamerykanka Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 16:03
              Kup jej konia. Bo jak wszystko stanie, to nie bedzie benzyny (dystrybutory potrzebuja elektryki) i jedynym pojazdem beda konie!
              Moj znajomy sie cieszy ze mam dwa i przestrzega zeby nie sprzedawac, a jak zacznie sie wojna, bedziemy je trzymac w garazu, zeby nie ukradli! (to jego slowa)
              No i bedzie miala nawoz pod te wszystkie rosliny do jedzeniasmile
    • majenkir Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:49
      fortalesa napisał(a):
      > Innych rzeczy nie komentuje - włosy, ubiór, zachowanie. Tylko wagasmile



      O rany, jestem Twoja mama!😂😂😭
    • mrs.solis Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 15:53
      Jedyne czym mnie wkurzala moja mama to jej ciagle psioczenie, ze smierdze. Chyba dopiero z ematki sie dowiedzialam o nadwrazliwosci wechowej czy sluchowej u doroslych ludzi. Przeszkadzaly jej moje perfumy, dezodoranty potrafila nawet sie krzywic jak tylko umylam rece mydlem szczegolnie jesli to bylo "mydelko fa siaba daba da". Ja za to z wiekiem nabawilam sie nadwrazliwosci sluchowej na odglos rzucia i ciamkania, nawet moj kot mnie drazni jak mi mlaska nad uchem albo jak slysze jego odglosy jedzenia. Czasem sie zastanawiam czy mam kota czy mala wlochata swinie.
      • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:25
        Masz na pewno małą włochatą świnię, ktoś podmienił.
      • lumeria Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 18:10
        >ciagle psioczenie, ze smierdze

        Trochę hardcore, szczegolnie wobec nastolatki....
    • joaz Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:09
      Ciekawy wątek. O ile nic mi nie przychodzi do głowy w sprawie własnej matki to przyglądam się sobie i swoim dziwactwom.
      1. gaszenie światła. Nakleiłam takie nalepki na włącznikach przypominające o gaszeniu. Cała rodzina ma to w dudzie smile
      2. Picie alkoholu tylko z kieliszków do tego przeznaczonych. Wkurza mnie jak dostaje np. wino w kieliszku do szampana.
      3. Ciągła segregacja śmieci - sprowadzam czy zostały wyrzucone do właściwych pojemników.
      • caponata75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 00:18
        A mam tak samo, dokładnie te same punkty. Mąż, który kiedyś nigdy nie wyłączał światła, po 20 latach znajomości już to jakoś ogarnia. Syn poszedł w moje ślady i też wszędzie gasi światło i świetnie segreguje śmieci.
        Jeśli chodzi o mamę , to również gasiła ciągle światło, nawet gdy wychodziła na 5sekund z pomieszczenia. Jednak jej największym skrzywieniem było ciągłe tropienie kurzu, sprzątanie, odstawianie mebli, by za nimi odkurzyć itd. Do tego regularne wyrzucanie rzeczy wg niej zbednych lub zagracajacych mieszkanie. Pod koniec życia wywalała hurtowo to, co jeszcze zostało, by nie robić mi problemu po swojej śmierci.
        • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:03
          >Do tego regularne wyrzucanie rzeczy wg niej zbednych lub zagracajacych mieszkanie.

          Większość ma raczej odbicie w kierunku niewyrzucania niczego.
        • hosta_73 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:11
          "Pod koniec życia wywalała hurtowo to, co jeszcze zostało, by nie robić mi problemu po swojej śmierci"

          Bardzo oryginalny bzik 😊
          • aqua48 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:25
            hosta_73 napisał(a):

            > "Pod koniec życia wywalała hurtowo to, co jeszcze zostało, by nie robić mi prob
            > lemu po swojej śmierci"
            >
            > Bardzo oryginalny bzik 😊

            Bardzo praktyczne podejście. Moja też tak zrobiła pod koniec życia, uporządkowała swoje rzeczy wywalając wszystkie nagromadzone graty, i od czasu do czasu pytając mnie czy chciałabym to czy tamto. Nie miałam potem problemu z likwidacją mieszkania i przeglądem pozostałości. Zostały mi tylko cenne pamiątki.

        • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 00:34
          Mój dziadek od jakiegoś czasu w każdej rozmowie telefonicznej informuje mnie, gdzie leży jego karta i gdzie pin i żebym nie zapomniała wziąć i wypłacić kasę, jak przyjadę na jego pogrzeb. Okropny temat.
          • caponata75 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 09:04
            Okropny, ale rozumiem takie podejście. Oszczędza wielu kłopotów spakobiercom. Widziałam w swoim życiu (zawodowym) wiele mieszkań osób, które zbierały 'przydasie'. Do mieszkania można było wejść w ubraniu ochronnym, a rupiecie były nawet na balkonie. W takim mieszkaniu nie sposób znaleźć dokumenty, karty czy choćby testament.
            Szwedzi mają nawet specjalne słowo na robienie porządków pod koniec życia. Podobno istnieje u nich pozbywania się rzeczy na stare lata.
          • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 21:11
            jowita771 napisał:

            > Mój dziadek od jakiegoś czasu w każdej rozmowie telefonicznej informuje mnie, g
            > dzie leży jego karta i gdzie pin i żebym nie zapomniała wziąć i wypłacić kasę,
            > jak przyjadę na jego pogrzeb.

            Nie płać ani nie wypłacaj pieniędzy kartą dziadka po jego śmierci. Lepiej zrobić w banku dyspozycję na wypadek śmierci.
      • kropkaa Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:36
        Nic mnie tak nie wkurza, jak przyjadą goście, pijemy białe wino, kończy się i zaczynamy czerwone. Idę po kieliszki do czerwonego, a ktoś mówi: nie, nie, po co zmieniać. To przeważnie jacyś amatorzy, ale jak tak można. Poza tym wolę sama otwierać wino, bo kilka razy ktoś całą folię z szyjki zerwał i potem butelka taka goła stała. Wrr.
        • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:17
          Jak mnie wkurza ta folia wokół szyjki, jeśli mam butelkę w zasięgu, to też obrywam.
          • kropkaa Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:30
            No coś Ty! Przecież butelka taka goła, jakby lekko upośledzona była 🤪
        • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 20:02
          😂😂😂
          A w czasach studenckich też wino z właściwych kieliszków piłyście?
          Bo u nas się piło z każdego możliwego naczynia a nawet z butelki przechodniej.
          A jak nie było korkociągu to korek należało wcisnąć do butelki trzonkiem od widelca.
    • angazetka Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:25
      Nie mogę napisać, bo mnie tu czyta big_grin
      • stephanie.plum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:28
        TO dopiero jest dziwactwo!!!
        :~D
        • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:30
          😂
        • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:49
          stephanie.plum napisała:

          > TO dopiero jest dziwactwo!!!
          > :~D

          😂😂😂
      • fornita111 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:35
        big_grin
      • fortalesa Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:01
        Wygrałaśsmile
        • damartyn Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:34
          Podbijam-Wygrałaś!
    • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 16:39
      Czapkę i rajstopy pod spodniami nosi się od września do początku maja. Wlosy myje się wieczorem- nigdy rano przed wyjściem z domu- wszystkie choroby zaczynają się od zmarzniętej głowy i odkrytych uszu.
      • fortalesa Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:03
        O to moja też to ma. Jak przeziębienie to murowane że od braku podkoszulki. I od picia zimnej wody z kranusmile i zatoki trzeba chronić, czapka ponizej plus 10 to mus.
        • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:08
          A to u nas jest inaczej. Ja się całe życie przeziębiam od gołej głowy, a ona - ode mnie. Nawet jeśli kolejność zachorowań zupełnie na to nie wskazuje 😁
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:57
            > Ja się całe życie przeziębiam od gołej głowy, a ona - ode mnie.

            Ona - znaczy moja matka smile Bo wyszło, ze na to, że głowa smile
        • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:10
          O kurczę zapomniałam o zimnym piciu- w moim domu zimne z lodówki, równało się murowana choroba. Teraz mieszkamy w USA, ja niespecjalnie lubię wodę, czy napoje z lodem, ale moje dziecko z lodem pija wszystko. Kiedy ostatnio odwiedzili mnie rodzice, moje dziecko poskarżyło się, że babcia podała jej jogurt, który wsadziła na 45 sekund do mikrofalówki, aby się ogrzał. Dodam, że dziecko ma 13 lat i po jogurty samo może sięgnąć, ale babcia nie pozwoliła takiego zimnego big_grin
          • laura.palmer Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:14
            O, to jak moja babcia. Choćby był 30-stopniowy upał nie wolno było pić niczego zimnego, a lody kazała trzymać chwilę w ustach i broń boże nie połykać takich zmrożonych.
            • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:22
              zimne najgorzej przecież pić w upał heh każdy to wie wink
          • heca7 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:23
            Ja pamiętam jak któraś tutaj pisała, że jej kazano lody jeść na zmianę z gorącą herbatą. Tzn popijać każdą łyżeczkę gorącym. W efekcie chorowała a o wszystko obwiniane były lody wink
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:26
            Moja ma tak samo! I też gnębi moje dziecko. smile
          • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:34
            No, ja całe życie choruję od zimnego picia czy lodów. Ale u mnie to dzieci pilnują, żebym nie piła płynów z lodówki, takie mają dziwactwa.
            • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:36
              a ja od braku czapki wink
          • mrs.solis Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:44
            Z tym zimnym piciem wypisz wymaluj moj tesc. To jakas schiza musi byc. Kiedys sie porzadnie wkurzylam, bo z tej troski o nasze zdrowie wyciagnal z lodowki piwo , ktore sie chlodzilo. Upal byl wtedy niemilosierny, przyszlismy skads z mezem z mysla, ze zaraz napijemy sie tego zimnego orzezwiajacego piwka , a tu zonk. Piwo bylo cieple, a on nam znowu zrobil wyklad o szkodliwosci picia zimnych napoi.
            • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:05
              ale przecież z zimnym piciem to nie mit. Stare baby a nie wiedzą: " Czynniki predysponujące do ostrego zapalenia gardła to: (...)chłodne powietrze poprzez skurcz naczyń zaopatrujących błonę śluzową gardła upośledza miejscowy przepływ krwi, której funkcją jest dostarczanie składników odżywczych oraz krwinek białych i przeciwciał zapewniających odporność na czynniki chorobotwórcze.
              Zimne napoje – powodują miejscowe oziębienie podobnie jak zimne powietrze."
              • minniemouse Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 02:33
                szmytka1 napisała:
                > ale przecież z zimnym piciem to nie mit. Stare baby a nie wiedzą: " Czynniki predysponujące do ostrego zapalenia gardła to: (...)chłodne powietrze poprzez skurcz naczyń zaopatrujących błonę śluzową gardła upośledza miejscowy przepływ krwi, której funkcją jest dostarczanie składników odżywczych oraz krwinek białych i przeciwciał zapewniających odporność na czynniki chorobotwórcze.
                >Zimne napoje – powodują miejscowe oziębienie podobnie jak zimne powietrze."


                no ta, ta, i w ten sposób nawet bez zarazków w okolicy zakażają 🙄
                mnie z wiary w powyższe głupoty wyleczyli skutecznie blisko 40 lat temu - zaraz po przyjeździe do Kanady. w prowincji gdzie w maju przy plus 10 już jest "lato" wiec chodzi sie w krótkich spodenkach i bez rękawków.

                Minnie
                • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 08:48
                  hah to ty myslisz, że w gardle sama z siebie przez x lat życia zandych szczepów bakterii nie wyhodowałaś, bo ktoś kichnał na ciebie np? Otóż pewnie masz tam bogate życie wewnętrzne, które tylko czyha na sprzyjające warunki...
                  • memphis90 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:30
                    Mówisz o nosicielstwie bakterii patogennych. Ja mam własną, doskonałą florę fizjologiczną, która sama z siebie chroni mnie przed anginą. Nigdy w życiu nie miałam bakteryjnego zapalenia gardła, uszu czy zatok. A jem lody na mrozie, wychodzę z mokrą głową w styczniu, piję napije z lodem w największy upal...
            • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:11
              Ja naprawdę choruję. Zimne piwo to dla mnie zapalenie gardła. A potem paskudny kaszel. I moje córki mają schizy. Kiedys załatwiłam się piwem stojącym w piwnicy. Z lodem nie pijam niczego, a lody sobie trochę rozpuszczam. Niemniej nie wmawiam nikomu, że oni też się rozłożą po zimnym piwie.
              • berdebul Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 08:48
                Robiłaś posiew? Możesz mieć bakterię, która przy opisanej powyżej mniejszej podaży białych krwinek zaczyna szaleć.
            • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:18
              Może Twój teść jest moją matką big_grin? Moi rodzice spędzili całe zeszłe lato u nas i też mama wyciągała piwo z lodówki, żeby się ogrzało, na szczęście tylko piwo ojca, my się buntujemy, ale jemu nie wolno nic zimnego do ust włożyć.
              • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:55
                Może twój teść ma tak jak ja? Kiedys, gdy byłam młoda i ciągle siedzialam w górach, również zimą, nie załatwiało mnie ani przemoczenie do majtek, ani przewianie, ani mokre buty. Za to lody albo piwo - bardzo często.
          • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:06
            bo to prawda " Czynniki predysponujące do ostrego zapalenia gardła to: (...)chłodne powietrze poprzez skurcz naczyń zaopatrujących błonę śluzową gardła upośledza miejscowy przepływ krwi, której funkcją jest dostarczanie składników odżywczych oraz krwinek białych i przeciwciał zapewniających odporność na czynniki chorobotwórcze.
            Zimne napoje – powodują miejscowe oziębienie podobnie jak zimne powietrze."
            • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:12
              Ale większości ludzi się to nie zdarza.
              • szmytka1 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:15
                co nie znaczy, to to ściema i można wyśmiewać, bo jednak jakiejś mniejszości się zdarza i wiadomo dlaczego
                • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:22
                  Bardzo kocham moją mamę, ale to co ona wyprawia z tym zimnym piciem to już zakrawa o szaleństwo. Ja się nie wyśmiewam z kogoś kto choruje, kiedy pije zimne, ale ja mogę połknąć worek lodu, zapić lodowatą wodą, piwem, colą i zrobić to z mokrymi włosami na mrozie i uwierz mi, nie rozchoruje się.
                • laura.palmer Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:07
                  To niech ta mniejszość, której się to zdarza, pije sobie ciepłe napoje, ale od innych niech się odczepią. Jak żyję nie miałam zapalenia gardła po lodach albo lodowatych napojach i nie znam nikogo, komu by się to zdarzało.
                  • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:13
                    Toteż ja się nie czepiam. Za to moje córki potrafią wykrzyknąć ze zgrozą: "Znowu zimne picie z lodówki? Nie możesz!". Albo "Chyba ten serek to musisz sobie ogrzać" / "Tobie lód nie przysługuje".
                    • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 12:47
                      Nie Ty smile Szmytka napisała, że się wyśmiewamy z tych co chorują, kiedy piją zimne.
      • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:49
        magdallenac napisała:

        > Czapkę i rajstopy pod spodniami nosi się od września do początku maja.


        Byłam Twoją matką do jakiegoś dwudziestego piątego roku życia.
      • kasiaabing Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 22:09
        domu- wszystkie choroby zaczynają
        > się od zmarzniętej głowy i odkrytych uszu.
        Wg mojej to od nienoszenia podkoszulek pod bluzką, zwanych roboczo podkładami
      • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:25
        wszystkie choroby zaczynają
        > się od zmarzniętej głowy i odkrytych uszu.

        i noszenia za cienkich majtek wink

        • magdallenac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:58
          Albo za krótkich koszulek- krzyże na wierzchu big_grin
          • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 01:43
            nerki! nerki!
      • lumeria Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 19:52
        >Czapkę i rajstopy pod spodniami nosi się od września do początku maja. Wlosy myje się wieczorem- nigdy rano przed wyjściem z domu- wszystkie choroby zaczynają się od zmarzniętej głowy i odkrytych uszu.

        No ja mam podobnie - lubię mieć zakryte uszy kiedy jest zimno albo kiedy wieje. Z mokrymi włosami tez nie wychodzę od kiedy cala fryzura mi zamarzła na sztywno pewnego mroźnego poranka 😀

        I tak się zastanawiam, czy jest jakaś korelacja miedzy nagminnym noszeniem czapeczek a brakiem zapaleń uszu? Bo w moim środowisko właśnie czapkowych terrorystek (muślinowa czapeczka nawet w upały!) nie słyszałam o zapaleniach uszu u dzieci.
        • nickbezznaczenia Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 21:57
          Nie ma to za sobą nic wspólnego. Znana mi dwójka dzieci bez czapek nie miewała zapaleń ucha.
        • jowita771 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 00:41
          Na pewno noszenie czapki ma się nijak do zapalenia zatok. Jak zachorowałam na zatoki i powiedziałam o tym mamie, to wykrzyknęła zdumiona: jak to? Przecież ty chodzisz w czapce do mają.
          Jak kiedyś wiosną gadałyśmy o pogodzie i powiedziałam, że ciepło jest i wyszłam bez czapki, to powiedziała: to musi być faktycznie ciepło, jak już ty chodzisz bez czapki.
    • clk Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:53
      - co ludzie powiedzą - od małego do dzisiaj (37 wiosen później). Doprowadza mnie to do szaleństwa jako dziecko nastolatkę jako dorosła osobę. „Przyjechałaś nowym samodochem? Postaw o 30cm w prawo bo pani Jola nie zobaczy”. „Tak głośno rozmawiasz na tarasie trzeba ciszej bo ludzie usłyszą”
      - co za tym idzie - Jako dziecku nie wolno mi było mówić gdzie byłam na wakacjach bo „ ludzie będą wiedzieć gdzie byliśmy i będą nam zazdrościć”. Więc od dziecka ściemniałam babremat tego gdzie byłam. Nie, nie było czego zazdrościć
      - Jako Kontrast poprzedniego punktu – robienie całej masy rzeczy na pokaz np. chodzę nie do kościoła w najlepszych rzeczach, Najlepsze prezenty dla wszystkich etc ä Żeby nikt nie powiedział że jesteśmy biedni mimo że nie było ich na to stać
      - zbieractwo - dom zagracony, ale nie ma opcji wyrzucenia niczego. 1 000 000 różnych talerzy , przydasi, moje zabawki i książki z dzieciństwa jaki również zeszyty. Ogólnie syf. Kilka lat temu wysłaliśmy mamy na weekend i ja i Ojciec zamówiliśmy kontener i całą masę rzeczy wyrzuciliśmy. Do dzisiejszego dnia się nie zorientowała.
      • jolie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 17:57
        Poza zbieractwem - wszystko się zgadza, mamy tę samą matkę😀. Ma w rodzinie ksywę Bukietowa.
        • clk Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:07
          Wiedziałam ze matka mi o czymś nie powiedziała - zaginiona siostro wink
          • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:12
            Zagubiła się wśród miliona przydasi. 🤣
            • mrs.solis Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:35
              😂 dobrze, ze odnalazla sie zywa , bo rownie dobrze mogli odkopac jej trupa spod tych przydasi.
          • jolie Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 19:33
            😂
      • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:40
        Wiesz, jak mojej mamie wywalałam rzeczy po cichu, to też się nie orientowała, ale jak na jej oczach wywaliłam pełnoletnią herbatę, to były pretensje. Miała bowiem zamiar opryskać naparem różę na działce. Róża była jedna, a tej herbaty ze 2 litry (suchej 2 litry)...
        • komorka25 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:23
          Bo chciała mieć PRAWDZIWĄ smile różę herbacianą.
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:52
            😂
          • morekac Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:24
            😁
          • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:39
            🤣
    • dzieckolat90tych Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:06
      Swoją mamę nazywam prekursorką ruchu zero waste. Nic nigdy nie wyrzuca - gromadzi, zużywa, robi upcycling, przerabia, a w ostatecznej ostateczności oddaje. Zawsze wszystko zużywa do ostatniej kropli.
      Zbiera deszczówkę do podlewania kwiatów i wodę z pralki do mycia podłóg. Naprawia zepsute sprzęty. Nic u niej nie może być jednorazowe.
      Co dziwne nie robi tego ani ze skąpstwa ani z pobudek ekologicznych, po prostu tak według niej jest normalnie, a jak ktoś wyrzuca opakowanie po jogurcie to jest dopiero dziwak, bo przecież można w takim plastikowym kubku posadzić kwiatek, pożyczyć sąsiadce cukru albo nazbierać jagódek...
      Poza tym, rzadko pierze, bo według niej wcale nie nie brudzi, a jak nie ma plamy to wystarczy przewietrzyć...
      Ma tez mocno skostniałe zwyczaje żywieniowe i to co uznaje za jadalne. Aprobuje bardzo niewielki wycinek współczesnej kuchni.
      Trochę zaczęła się przełamywać pomagając przy wnukach.
      • hosta_73 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 10:19
        "można w takim plastikowym kubku posadzić kwiatek, pożyczyć sąsiadce cukru albo nazbierać jagódek..."

        Moja mama 👍🏻😅
    • huang_he Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:33
      Ja po latach zrozumiałam, jak moja własna matka z troski wpędzała mnie w kompleksy. Opowiadała o swoich, a że budowę mamy bardzo podobną... Np. miałam pewnie ze 13 lat, jak mi powiedziała, że jej własna matka (moja babcia) kazała jej ustawiać się bokiem do ludzi, bo wtedy jej nogi wyglądają ok. Przodem nie bardzo, bo grube. A że ja miałam takie same... Przez całe liceum wstydziłam się nosić krótkich spódnic przez te grube nogi. A mam 1,60 i ważyłam wtedy... 45 kg. Budowa całkowicie w normie.

      Teraz potrafi z taką troską zauważyć coś, na co ja absolutnie nigdy nie zwracam uwagi. Mam np. sporą bliznę po wewnętrznej stronie uda. Mam ją od 30 lat! W ogóle nie pamiętam, że ją mam. A moja mamusia latem zawsze powie, że ojej, no chyba ta blizna mi się powiększa. I ona nie robi tego złośliwie, nie robi żeby mi dopiec, tylko po prostu puści taką uwagę, jakby to cokolwiek miało zmienić.
    • olkkaa_99 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:34
      Moja mama opracowała autorski sposob rozwieszania prania. Rości sobie prawo do wylacznosci na tę czynność. Wszyscy inni nie mają o rozwieszaniu pojecia, amatorzy.
      • swiezynka77 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:38
        Moja tak ma z każdą czynnością. Jej sposób jest jedynym właściwym.
      • angazetka Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 18:53
        Jestem twoją mamą!
        • grey_delphinum Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:06
          Nie wiem, jak to opisać, ale moja mama jest święcie przekonana, ze zawsze wszyscy na nią patrzą. Ludzie nie zwracają na nią w ogóle uwagi, ale moja mama uważa, że każdy ocenia jej strój, figurę, zachowanie.

          Czasami potrafi barwnie opowiadać o tym, jak każdy napotkany człowiek z zazdrością patrzył na jej nową torebkę czy buty lub zamartwiać się, ze ktoś tam na pewno zauważył brzydka fryzurę i teraz wszyscy będą o tym gadać.
          W sumie smutne to trochę sad
          • ginger.ale Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:42
            Mam taką laskę w pracy. U niej odchył jest konkretny. Wszyscy się w niej kochają. Nawet Ci, którzy są w kafejce na parterze, gdy ona przyjeżdża do pracy, nie są tam wcale po kanapkę/kawę, a po to, by na się nią napatrzeć, jak idzie do wejścia...etc.
            • feiticeira Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 00:56
              O tak, znam to, mam taką w rodzinie. Wszyscy się na nią patrzą, oceniają i biorą za punkt odniesienia. Oczywiście męski ród gapi się z miłości, a damski z zazdrości.
              Okropnie jej współczuję, to musi być bardzo ciężkie, żyć w takim świecie, gdzie nie można pozwolić sobie na luz, bo zaraz ktoś to zauważy.
      • mirkabella Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:02
        Opowiedz smile
    • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:34
      U mnie więcej dziwactw ma tata, a mama je przejmuje.
      Światło (już pisałam), trzeba gasić, a my nigdy nie gasimy, wszędzie się świeci, jak tak można.
      Lodówka, po co ją ciągle otwierać, nagrzewa się, otwierasz-bierzesz szybko to, co chcesz-zamykasz natychmiast. Nie można otworzyć, popatrzeć, pomyśleć, co by tu wyjąć, nie, bo się nagrzewa (mają nową, z systemem samo rozmrażania, nic jej się nie dzieje złego od otwierania).
      Cicho mów, bo sąsiedzi usłyszą. Ale co ja takiego mówię, nich sobie słyszą, to żaden sekret. Nie, nie, mów ciszej, po co mają wiedzieć. Nawet jak kosiarka u sąsiadów chodzi to trzeba mówić tak, by nie usłyszeli.
      Obieranie wszystkiego, bo się skórka do żołądka przyklei. I udało się jej, mam tę samą obsesję wink
      Nie jeść zimnego (po za lodami, bo te lubią i jedzą), ale jogurty, serki trzeba wyjąć wcześniej z lodówki, żeby się zagrzały. A dzieciom zagrzać trzeba porządnie.
      Czapka, musiała być na głowie, bo bez czapki to już koniec, zapalenie ucha, gardła, oskrzeli i płuc.

      U ojca by się jeszcze kilka znalazło, on nie dość że ma dziwactwa to jeszcze przesądy big_grin
      • m_incubo Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 03:44
        Jesteś moją siostrą?? Albo bratem? 🤪
        Wszystko, co opisałaś, to moja matka!
        • ga-ti Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 13:41
          Mogą być siostrą smile Rodzeństwo mnie zdemaskowało big_grin
      • memphis90 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 09:34
        O mato, ciepławy serek danio... Sama myśl działa na mnie pawiorodnie...
      • nimaletko Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 15:35
        ga-ti napisała:

        > Obieranie wszystkiego, bo się skórka do żołądka przyklei. I udało się jej, mam
        > tę samą obsesję wink

        Ja obsesji nie mam, ale gdy miałam 5 lat, do ścianki żołądka przykleiła mi się skórka od pomidora.
        Pochorowałam się tak strasznie, że wylądowałam w szpitalu, na szczęście zanim zdążyli cokolwiek zrobić, zwymiotowałam tę nieszczęsną skórkę prosto na buty lekarza. big_grin
        • morekac Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 18:36
          Obstawiam, że te wszystkie skórki to był rotawirus. Jak skórka może się przykleić? Zostanie strawiona.
    • crea.tura Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:45
      Prasowanie - wszystkie ubrania, to oczywiste. Ale też majtki, skarpetki, pościel, ręczniki, kuchenne ściereczki.
      Czystość okien - myte przynajmniej kilka razy w roku.
      Czystość lodówki - w środki jest zawsze niemal sterylnie.
      No i odkłaczanie. Mama ma fobie zmechacenia swetrów, płaszczy, szalików. Nie może być na nich ani jednego paproszka, włoska, kuleczki, wszystko jest wyskubywane (nieważne, że to np, mój płaszcz a my właśnie stoimy na pogrzebie, jeśli zauważy to musi wyskubać). Plus z tego taki, że zawożę mamie zmechacone ubrania, odbieram jak nowe smile Wełniane płaszcze i swetry mi nie straszne, MAMA SIĘ TYM ZAJMIE big_grin
    • mae224 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 20:48
      O, odkryłam w tym wątku, że moja nie ma nic takiego szczególnego, ale za to odkryłam te, które się powtarzały u teściowej. Niestety nie żyje, więc nie pora na ich wysmiewanie.
      Ale zauważcie, jak bardzo powtarza się schemat polskiej choroby "co ludzie powiedzą".
      • alpepe Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 14:25
        Ta polska choroba, a serial nakręcili Anglicy.
        • znowu.to.samo Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 19:17
          To samo miałam napisać. Że to takie polskie. Na szczęście są narody gdzie jest jeszcze gorzej, np muzułmańskie, gdzie to urasta do jeszcze gorszych w skutkach absurdów
          • konsta-is-me Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 19:30
            Nie, to nie "takie polskie".
            W różnym natężeniu występuje pod każdą szerokością geograficzna...
    • waleria_s Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 21:50
      Pierze zawsze ręcznie, bo od pralki wg. niej ubrania niszczeją, robią się zmechacone. W domu z ojcem mają nowoczesną pralkę z delikatnymi programami, ale nie dotrze, że warto się przestawić.
      Nie używała odkurzacza do całkiem późnego roku życia.
      Ma ogólnie swoje dziwactwa związane z dbaniem o porządek w domu, np. nie używa typowych środków do czyszczenia załóżmy łazienki, a stosuje proszek do prania (wtf) do czyszczenia wanny.
      Na twarz kładzie tylko jeden krem-zapychacz, bo inne ją niby uczulają. W praktyce oznacza to, że coś ją tam raz uczuliło/podrażniło 30 lat temu, ale co tam, wszystko bee, jej skórze wszystko szkodzi.
      Bardzo dużo plotkuje, zwłaszcza przez telefon. Nie są to nawet złośliwe plotki, ale obmawia innych ze swoją najlepszą koleżanką każdego dnia, a czasem nawet dwa-trzy razy dziennie. Czasem łapię się za głowę, że potrafi u ludzi dostrzec taką pierdołę w zachowaniu i potem to rozstrząsać.
      To trochę inny typ dziwactwa, ale osobiście postrzegam to też w tych kategoriach. A mianowicie... Dziwactwem jest dla mnie to, że ekstremalnie rzadko bada się u ginekologa.
      • annajustyna Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 15:49
        No bo po co częściej, przecież w ciąży nie jest...
      • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 20:10
        waleria_s napisał(a):

        > Na twarz kładzie tylko jeden krem-zapychacz, bo inne ją niby uczulają.

        Czyżby krem Nivea w blaszanym pudełeczku?
    • niejedynywolnylogin92 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 22:53
      Moja nigdy nie mówi komplementow. Ale lata temu strzeliła jednym, który pamiętam do dziś : ładna jesteś, ale taka trochę grubawa
      🤣
      • lumeria Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 19:40
        niejedynywolnylogin92 napisała:

        > Moja nigdy nie mówi komplementow. Ale lata temu strzeliła jednym, który pamięta
        > m do dziś : ładna jesteś, ale taka trochę grubawa
        > 🤣

        Moze to dobrze? Z takimi komplementami to krytyki nie trzeba....

        A od prawdziwego komplementu głowa by ci urosła tak, ze byś umarła - chyba z wrażenia, nie? big_grin
        • niejedynywolnylogin92 Re: naszych matek dziwactwa 20.12.20, 10:48
          Mogłabym umrzec z zaskoczenia, że ona umie komplementowac, ale chyba nie umie 😀
    • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 17.12.20, 23:38
      - odpowiedni wyglad - niewyszykowana nie wyjdzie nawet ze smieciami, bo jak to sie tak pokazac. Jej ulubione powiedzenie - no i jak ja w tym bede wygladac.
      - przez wiele lat jak kupilam sobie np. nowa bluzke i jej mowilam, to zawsze pierwsze pytanie bylo - a wyszczupla? Przestala pytac dopiero jak przytylam i zaden ciuch tego nie ukryje
      - cieple ubranie - zawsze wszystko jest za cienkie, za marne i sie krzywi. Kupilam dziecku czapke - phii... taka cienka? Dla siebie szalik - taki cienki? A wnuczke ubrala kiedys w dwie pary majtek, bo cieplejszych w szafie nie znalazla. I zeby sobie tylka nie przeziebila, to biegala za nia po placu zabaw podtykajac podkladke/kocyk, co oczywiscie przy dziecku biegajacym w kolko i siadajacym to tu to tam sensu najmniejszego nie ma. No i bylo kilka akcji o przegrzanie dziecka. A i do ktoregos tam roku powinno dziecko spac w czapeczce. Ja podobno spalam w czapeczce. Nie wiem czy caly rok, ale zima w domu bylo 16 st.
      - odnosnie prezentow - prezent musi byc porzadny. Niewazne czy ladny, czy przydatny. Porzadny. Cokolwiek to znaczy.
      - latanie po calym miescie, zeby kupic cos, co mozna kupic pod domem, ale moze gdzie indziej bedzie ladniejsze.
      - kupowanie i oddawanie, bo jednak nie jest ladniejsze big_grin
      - wlosy myje sie wylacznie wieczorem i nie czesciej niz raz na tydzien
      - zeby byc zdrowym trzeba jesc codziennie.... i tu zawsze rewelacje typu jedno jablko, jedne sliwke, 3 orzechy, lyzke tego, szklanke tamtego i jakby to zsumowac, to moznaby peknac i nie zjesc ani jednego normalnego posilku. No ale to regeneuje watrobe, tamto oczyszcza sledzione itd.

      • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 02:54
        Dopisze - podczas pobytu u mnie: to ja pozmywam! Niech zmywarka ci odpocznie.
        • jeszcze_blizniaki Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 07:24
          Moja mama jest normalna. Ale była teściowa, napiszę: karetka ją miała zabrać, bardzo chorą: nie pojedzie z nieumytą głową- myłam w ostatniej chwili przed przyjazdem karteki. Chciała dopiero po ciemku tą karetkę żeby sąsiedzi nie widzieli.
          Torbę moją zawsze z podłogi zabierała wyżej (kasa ucieka czy coś). Na rogu nie siadaj przed ślubem.
          Szacunek jej się należał, więc na weselu na siłę siedziała obok syna. Wózek wnukowi kupili jaki chcieli, nie jaki my chcieliśmy. Ech, cyrk był.
        • summerland Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 04:53
          😀
      • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 16:36
        mikams75 napisała:

        > A wnuczke ubrala kiedys w dwie pary majtek, bo cieplejszych w szafie nie znalazla.

        😂😂😂

      • dzieckolat90tych Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 20:14
        Przy tych majtkach to się autentycznie popłakałam ze śmiechu
        • mikams75 Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 21:49
          dziecko jeszcze dlugo wspominalo, ze bylo niewygodnie big_grin
          Babcia z wnusia zrobily sobie spacerek i przyszly mnie odebrac ze stacji. Dziecko na powitanie wypalilo - mam dwie majtki. A ja nie zalapalam big_grin

          ps. to byl latem!
          • z_lasu Re: naszych matek dziwactwa 18.12.20, 21:57
            > ps. to byl latem!

            🤦‍♀️
          • hosta_73 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 08:55
            mam dwie majtki
            😂😂
            • abecadlowa1 Re: naszych matek dziwactwa 19.12.20, 20:11
              Jedna majtka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka