pocieszcie, że nie tylko ja tak mam. Ogólnie gotuję ja, sporadycznie mąż i właśnie dziś był ten dzień. Odkąd jestem wege gotuję oddzielnie dla facetów i dla mnie. Dzis postanowił mnie "wyręczyć" i usmażył steki. Kuchnia wygląda jak po bitwie. Kawałki mięsa i tłuszcz na całej płycie grzewczej, płyta szklana nad kuchenką niby przetarta z tłuszczu, ale w efekcie rozmazana tylko, zlew (nie wiem jak on to robi) cały zachlapany i woda na ociekaczu stoi. Zresztą obok jest parapet i na nim też woda. Wszystko co stało na ociekaczu, nadaje się do powtórnego mycia bo pochlapane. Patelni użył 2 bo w jednej podsmażał a potem przełożył na drugą i dał do piekarnika (nie wiem po co, bo obie się nadają). Podłoga upaćkana tłuszczem, kawałkami sałaty a i nawet ogórek się tam znalazł. No ale, wyręczył mnie

.......poszedł, bo się spieszył do klienta, a ja teraz ściereczki, odkurzacze i mopy uruchomię w ramach tego wolnego czasu, który zaoszczędziłam hehe. A miałam juz w zasadzie kuchnie na świeta posprzątaną.