Dodaj do ulubionych

A taka matka?

20.12.20, 18:34
Na kanwie wątków o matkach. Co sądzicie o takiej matce?

Nie wyraża uczuć miłości i kochania, nie przytula, nie całuje. Nie chwali, nie docenia.
Nie interesuje się zbytnio światem dziecka. Nie spędza z nim czasu, uczy samodzielnego zajęcia się sobą. Nie rozwija w zakresie dodatkowych aktywności.
Jednocześnie:
- dba o dziecko w zakresie ubrań
- dba o właściwe odżywianie, obiera pomarańczę, robi ziemniaczki z masełkiem itd.
- wpaja wartość edukacji, dziecko wie, że musi się starać w szkole i uczyć
- rozwija miłość do czytania
- organizuje wczasy
- stara się finansowo zapewnić jako taki byt

Dziecko stara się schodzić z drogi matce, samodzielnie zajmuje się sobą, samo się bawi, trochę boi się reakcji matki, ewentualnej krytyki. Dziecko nie jest doceniane. Nawet jak jest dobrze to dostaje przekaz, że mogłoby być lepiej. Dziecko wciąż chce jak najlepiej spełniać oczekiwania, ale czuje, że nie jest wystarczająco dobre. Dopiero w dorosłym życiu od obcych ludzi dowiaduje się, że matka była z dziecka taka dumna. Naprawdę?!

Czy to jest mimo wszystko kochająca matka?
Obserwuj wątek
    • bye-bye Re: A taka matka? 20.12.20, 18:50
      Moja babcia taka była. Zimna, nie okazująca emocji. No może poza irytacja czasem.
      Wiem, że mojej mamie bardzo brakowało ciepła. Jako dziewiętnastolatka "uciekła w małżeństwo"- założyła rodzinę i po urodzeniu pierwszego dziecka niezwykle ja zaskoczyła miłość jaką człowiek czuje do własnego dziecka.
      • ginger.ale Re: A taka matka? 21.12.20, 00:23
        Babcia to pokolenie wojenne, niestety często wiązało się to konsekwencjami psychicznymi na całe życie. Traumy często przenoszone również na następne pokolenie.
      • wapaha Re: A taka matka? 21.12.20, 09:11
        bye-bye napisała:

        . Jako dziewiętnastolatka "uciekła
        > w małżeństwo"- założyła rodzinę i po urodzeniu pierwszego dziecka niezwykle ja
        > zaskoczyła miłość jaką człowiek czuje do własnego dziecka.

        Napisałam w innym wątku coś podobnego. Tylko, że moja się już nie odnalazła w macierzyństwie. Mam wrażenie że robiła to musiała robić i nic ponad to
    • agniesia331 Re: A taka matka? 20.12.20, 18:52
      Nie, nie jest. To dbająca o sprawy egzystencjonalne zimna ryba. Nie na darmo mówi się, że jak dasz dziecku ( chyba) do 7 gczy 9o roku życia caly ogrom miłości i akceptacji to to procentuje na całe życie.
    • lumeria Re: A taka matka? 20.12.20, 18:57
      Nie, to nie jest kochająca matka. To jest tzw. zimny chów

      To jest matka zaspakajająca swoje obowiązki rodzicielskie i fizyczne potrzeby dziecka z całkowitym pominięciem sfery emocjonalnej. Czyli sedna relacji rodzic-dziecko.

      Czytałaś coś o rodzicielstwie przywiązania? O tym, ze oprócz ziemniaczków z masełkiem dziecko potrzebuje zdrowej emocjonalnej więzi z rodzicem?
    • alina460 Re: A taka matka? 20.12.20, 19:23
      Zimny chów czy gorzej?
      W sumie do egzystencji wystarczyło zapewnić odzienie i jedzenie, a tu jest jednak więcej.
      Może właśnie uczucia wyrażane były w działaniu typu: pomoc w lekcjach, organizowanie wyjazdu itp.?
      • lumeria Re: A taka matka? 20.12.20, 20:15
        >Może właśnie uczucia wyrażane były w działanu

        Skąd dziecko ma wiedzieć, ze organizowanie wyjazdu to przejaw uczuć? I jakich?

        Taki rodzic troszczy sie o wypełnianie tego co uważa za powinności dobrego rodzica. Ale brak w tym wgladu na potrzeby dziecka, także ciepła, serdeczności.
      • summerland Re: A taka matka? 20.12.20, 22:57
        Ale wyjazdy to mogla organizowac dla wlasnych korzysci. Moja tesciowa wysylala meza na kolonie nieraz na kilka turnusow, tez podejrzewam, ze chciala sie "pozbyc" dziecka.
        Co do wymagan w zwiazku ze szkola to moze jej wlasne ambicje nia kierowaly, zeby corka miala jakies osiagniecia ktorymi matka mogla sie pochwalic.
        Mam jednak nadzieje, ze sie myle.
    • stories_of_old Re: A taka matka? 20.12.20, 19:24
      Nie. To przepis na wychowanie nieszczęśliwego człowieka.
      Prawdopodobnie ta matka jest przekonana, że wszystko dobrze robi, a tak naprawdę realizuje jakąś chorą sztafetę pokoleń.
    • snakelilith Re: A taka matka? 20.12.20, 19:27
      Dorosłe dzieci powinny sobie zdawać już sprawdę, że rodzicie są tylko ludźmi i nie są doskonali. Mogą posiadać więc przeróżne deficyty, także problemy z pokazywaniem uczuć, czy nawet te uczucia mieć w stosunku do statystycznej normy nieco mniej rozwinięte. Więc tak, matka mogła być dumna i kochać na swój sposób, a dziecko mogło czuć się niedowartościowane i kochane za mało. Tak bywa i nie zawsze jest zła wola kogokolwiek.
      • szorstkawelna Re: A taka matka? 20.12.20, 20:23
        snakelilith napisała:

        > Dorosłe dzieci powinny sobie zdawać już sprawdę, że rodzicie są tylko ludźmi i
        > nie są doskonali. Mogą posiadać więc przeróżne deficyty, także problemy z poka
        > zywaniem uczuć, czy nawet te uczucia mieć w stosunku do statystycznej normy ni
        > eco mniej rozwinięte. Więc tak, matka mogła być dumna i kochać na swój sposób,
        > a dziecko mogło czuć się niedowartościowane i kochane za mało. Tak bywa i nie z
        > awsze jest zła wola kogokolwiek.
        >

        Podpisuję się.
        • fitfood1664 Re: A taka matka? 20.12.20, 22:04
          A ja nie, zdecydowanie nie. Dorosły człowiek powinien wiedzieć że dzieci mają potrzeby emocjonalne, zwłaszcza jeśli planuje się rozmnożyć. Jedyne wytłumaczenie to że jest to osoba odpowiedzialna a dziecko to wpadka. Wytłumaczenie, nie usprawiedliwienie. Jakby tu ktoś opisał że tak dba o psa czy kota, to by dopiero tu był wrzask, a dziecko, co tam dziecko?
          Taki chów zostawia trwałe ślady w psychice dziecka. Matka niewydolna.
          • malgosiagosia Re: A taka matka? 20.12.20, 22:43
            fitfood1664 napisał(a):

            > A ja nie, zdecydowanie nie. Dorosły człowiek powinien wiedzieć że dzieci mają p
            > otrzeby emocjonalne, zwłaszcza jeśli planuje się rozmnożyć.

            Sa dorosli, ktorzy po pierwsze, nie planuja sie rozmnozyc, tylko sie rozmnazaja, a po drugie nie znaja okreslenia "potrzeby emocjonalne, ani nie wiedza co to jest.
          • milupaa Re: A taka matka? 20.12.20, 22:49
            Podpisuje się. Nie trzeba kończyć doktoratu aby wiedzieć i zdawać sobie sprawę że hodowanie dziecka to nie jest jego wychowywanie i że dziecko potrzebuje okazywania mu miłości, gestem, czynem i słowem . Dorosły sobie wytłumaczy- nie umie inaczej, pewnie jednak mnie kocha na swój sposób. Dziecko nie. Dla mnie takie osoby nie powinny mieć dzieci.
      • pani07 Re: A taka matka? 20.12.20, 20:22
        ichi51e napisała:

        > Kazdy z nas ma jakis bagaz matka wyzej byla tworem swoich rodzicow - kochala ja
        > k umiala co tu ja oceniac?
        >

        Ale jakoś ten opis w ogóle z miłością matki się nie kojarzy- za to ze skrzywdzeniem i dorastaniem z poczuciem odrzucenia przez dziecko- już tak. I do tego żyjemy jednak w czasach, gdy ma się dostęp do różnych informacji o rodzicielstwie, krzywdzeniu dzici i nie o klapsach mowa.
        • ichi51e Re: A taka matka? 20.12.20, 20:25
          No ale 30 lat temu tego nie bylo. Po co matce wywlekac ze zgodnie z najnowszymi teoriami krzwdzila? Tak jak snake pisze trzeba przezyc zalobe i zrozumiec
          • pani07 Re: A taka matka? 20.12.20, 20:29
            ichi51e napisała:

            > No ale 30 lat temu tego nie bylo. Po co matce wywlekac ze zgodnie z najnowszymi
            > teoriami krzwdzila? Tak jak snake pisze trzeba przezyc zalobe i zrozumiec
            >

            Tak, pewnie to jest jakaś droga na zerwanie z przeszłością i świadomość tego skrzywdzenia.
        • potworia116 Re: A taka matka? 20.12.20, 23:59
          Ale w tym opisie nie ma ani słowa o uczuciach matki, jej zapleczu, zaszłościach, kontekście, w którym funkcjonowała, demonach z którymi musiała się mierzyć (lub nie). Na jakiej podstawie możemy tu wydać osąd?
        • grrruuuu Re: A taka matka? 20.12.20, 22:36
          Nie każdy psychopata krzywdzi. Są psychopaci, którzy nigdy nie łamią prawa, są po prostu zimni, pozbawieni emocji, ale nie można im nic innego zarzucić
            • grrruuuu Re: A taka matka? 20.12.20, 23:53
              Chyba niekoniecznie, a może - nie wszyscy. Nie wiem, może to jest jakoś stopniowalne. Z tego co czytałam to są tacy, którym po prostu ta krzywda jest obojętna jak stanowi koszt osiągnięcia ich celu, ale nie jest tak, że wyszukują okazje
            • fragile_f Re: A taka matka? 21.12.20, 01:38
              Nieprawda, psychopaci po prostu nie czują wyrzutów sumienia i traktują ludzi instrumentalnie, nie potrafią kochać, nie czują strachu przed konsekwencjami. Co nie zmienia faktu, że potrafią być cennymi osobami na odpowiednich stanowiskach (np. neurochirurg dziecięcy, który potrafi wykonywać swoją pracę na chłodno, a napędza go ambicja, nie empatia).
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: A taka matka? 21.12.20, 08:48
              Nie każdy psychopata to sadysta. Psychopata to po prostu skrajny egocentryk, który siebie i swoje potrzeby stawia na pierwszym miejscu, nie licząc się w ogóle z innymi ludźmi - zawsze. Jeśli coś czego pragnie związane jest z krzywdą drugiego człowieka, to nie będzie to dla niego przeszkodą, by to zdobyć, ale niekoniecznie będzie czerpał przyjemność z tej krzywdy.
            • koraleznasturcji Re: A taka matka? 21.12.20, 13:24
              Sadyści lubią krzywdzić innych. Psychopaci mogą krzywdzić, jeżeli uważają, że to zasadne albo korzystne. Jeżeli korzystna dla nich jest opinia "dobrego człowieka", psychopata będzie najskuteczniejszym filantropem w okolicy., nie będzie miał żadnych konfliktów z prawem, a nawet będzie pierwszy wbiegał w płomienie ratować uwięzione dzieci.
    • nangaparbat3 Re: A taka matka? 20.12.20, 20:21
      Takie wzorce. Wydaje mi się, że do niedawna powszechne. Nie okazuje się czułości, nie chwali, nie tuli. Dba, wymaga, moralizuje, ppoucza. Jak trzeba, ukarze. Tak ją nauczono - chociaż może gotowa by była dla dziecka krwi sobie utoczyć.
      Dobrze, że to się zmienia - chociaż kto wie, czy nieokazywanie czułości przez kochającą matkę nie jest lepsze niż granie uczuć przez narcystyczną?
      • lumeria Re: A taka matka? 20.12.20, 20:27
        >nieokazywanie czułości przez kochającą matkę

        Ten motyw pojawia sie w tym wątku kolejny raz. Wytłumacz mi, jak dziecko ma czuć się kochane, jeśli brakuje ciepła, serdeczności, przytulenia?

        Cos takiego - kocham cie, bo daje ci jeść?
        • nangaparbat3 Re: A taka matka? 20.12.20, 21:42
          Nie mam pojęcia. Jednak wiem, że to bardzo częste, w każdym razie dawniej.
          Natomiast uważam, że ma to wiele wspólnego z kulturą. Pamiętam początek któregoś z filmów Bergmana - bohaterka przychodzi do domu dwojga starszych ludzi. Patrzę i uważam, że to obcy - po chwili okazujje się, ze to babcia i dziadek, którzy ją wychowywali.
          A z drugiej strony Portugalia. Dziewczyna przyjeżdża do pracy, szefowa , z którą dotąd kontaktowała się mailami, zupelnie obca osoba, wstaje, podchodzi - i cmok-cmok. Chłopak w recepcji klubu fitness, gdzie przychodzi się zapisać - cmok-cmok. I tak dalej.
          Chiński film, młodziutka dziewczyna ze wsi wyjeżdża do pracy - rodzice żegnają się z nią na długo, z naszego punktu widzenia zero uczuć - ale ona wie, że ją kochają i będą tęsknić.
          Inny język gestów, mimiki, dystansu.
          W tureckim serialu, który właśnie obejrzałam, ciągle płaczą mężczyźni. Naprawdę, nigdy dotąd ni widziałam tylu płaczących mężczyzn. Wiem skądeś, ze w Iranie/Iraku jest podobnie - płacz jest rzeczą męską, rzeczą kobiety jest nieokazywanie uczuć.
          Ja jako ja wolę model śródziemnomorski, zdecydowanie. U nas często dość oschłe matki okazują miłość przez karmienie, tak jak ta z wątku - to dość trudne, bo odmowa jedzenia bywa odbierana jako odrzucenie, okropieństwo, wydaje mi się, że może prowadzić do zaburzeń odżywiania u dziecka.
          Tak po prostu jest, nie jesteśmy specjalnie dotykalscy ani chwalący. Prawie wszyscy jesteśmy potomkami chłopów, oni mieli naprawdę ciężkie życie, kobiety tym bardziej. Umierali z głodu jeszcze w XIX wieku. Bicie żony było normą. Musiało się być silnym i przydatnym. Nie ma co się dziwić.
          • milupaa Re: A taka matka? 20.12.20, 23:42
            Bergman jest specyficzny i to był film a nie życie, o czym ty prawisz smile W każdej kulturze matki okazują uczucia dzieciom, te normalne matki. To jest wrodzona potrzeba ludzka, uniwersalna. Chiny to w ogóle sa specyficzne, ich jest za dużo i nie mają żadnego szacunku dla ludzkiego życia więc dla dzieci też nie.
            • irma223 Re: A taka matka? 23.12.20, 15:21
              No nie wiem, czy rzeczywiście to było takie powszechne. Trzy pokolenia wstecz od mojego kobiety rodziły dużą gromadę dzieci, ale dzieciństwo przeżywała połowa z tych dzieci. Z trudem mogły zapewnić rodzinie podstawowe wyżywienie (by dzieci nie marły z głodu), na czułości w ogóle nie miałyby czasu. Tak było we wszystkich rodzinach poza wyższą sferą, czyli praktycznie wśród 90% społeczeństwa. Tamte dzieci w swoim dorosłym życiu musiały się zmierzyć z okropieństwem II wojny światowej i tu też podstawą było zapewnienie przeżycia wszystkich i wątpię, by ktoś oczekiwał od matek czulenia się do dzieci, raczej zapewnienie przeżycia i jedzenia to już był cud.
              Za socjalizmu kobiety pracowały, urlopy wychowawcze 3-letnie to dopiero lata 80-te.

              Wiem, że na emamie wszystkie miały czułe mamusie, a te miały czułe swoje mamy (i tak dalej), ale w swoim otoczeniu nie znam takich realnych przykładów.
    • nammkha Re: A taka matka? 20.12.20, 20:29
      Nie jest kochająca. Podobnie zajmuje się dzieckiem Państwo Polskie w domu dziecka. Dziecko ma co jeść, gdzie spać, chodzi do szkoły itp. Rodzice dają znacznie więcej niż wartości materialne. Najbardziej razi mnie zdanie „nie interesuje się zbytnio światem dziecka” Dla mnie to podstawa macierzyństwa. Zauważenie dziecka, obserwacja poznawanie tego jakie jest.
      • pani07 Re: A taka matka? 20.12.20, 20:31
        Takie skojarzenie: obejrzałam dziś wzruszający filmik o porzuconym małym kocie i psiaku- znalazły się w schronisku i wydawało się, że mały psiak - karmiony teraz, opieka zapewniona - wyglądał jakby miał odejść zaraz. I potem wspólne "zamieszkanie" w większej klatce tego kociaka i psiaka- uratowało tulenie, przytulanie, bycie obok, troska.
        • fitfood1664 Re: A taka matka? 20.12.20, 22:08
          Był pierdylion doświdczeń, małe dzieci bez okazywanej czułości umierają, mimo że mają zapewnione wyżywienie i bardzo godziwe warunki mieszkaniowe, podobnie u innych gatunków, nie tylko naczelncyh, młode potrzebuje rodzicielskiej troski, inaczej umiera. Mowa oczywiście o tych gatunkach gdzie normą jest opieka rodzicielska.
            • thea19 Re: A taka matka? 21.12.20, 11:26
              myślisz, że psychopata wie, że jest psychopatą albo, że jest zaburzony? Skąd wiesz czy dzieciom nic nie dolega? Diagnozował je psychiatra?
            • canaille Re: A taka matka? 21.12.20, 11:45
              Wiesz, ja Cię rozumiem. Twoje oburzenie mniej, bo może wynika z niezrozumienia tematu.

              Jako dziecko miałam potrzebę nawet nie przytulania (kojarzę jakieś siedzenie u matki na kolanach i piosenkę), ale mówienia mi, że jestem kochana - owszem. Taaa...
              Moje dziecko ma potrzebę i słuchania, że jest kochane i przytulania. Byłam o mały włos od zastosowania kalki z matki jeśli chodzi o mówienie dziecku, że je kocham. Moje dziecko ma też potrzebę większego kontaktu fizycznego niż ja. Więc nie, nie tulę cały czas. Sama z siebie - raz na ileś dni mnie weźmie taka ochota i po chwili - luz. Ale zawsze gdy ona zgłosi taką potrzebę - odpowiadam. Jak nie mogę przytulić natychmiast - mówię co mam do zrobienia.
              Nosić dziecka też nie nosiłam, bo mam problemy z kręgosłupem. Ale dla mojego dziecka nawet leżenie obok, siedzenie na kolanach było formą niezbędnego kontaktu. Więc to robiłam.

              Odpowiedź na potrzebę. Tylko tyle, aż tyle.
    • lumeria Re: A taka matka? 20.12.20, 20:38
      Ja nie rozumiem jak można opiekować sie jakimś rozumnym stworzeniem i nie zbudować jakiejś emocjonalnej więzi.

      Nawet opiekując sie zwierzakami znajomych nie tylko wsypuje jedzenia i czyszczę kuwetę czy zabieram na spacer, ale tez niemalze mimowolnie obserwuje - co zwierzakowi sprawia przyjemnosc? Czy lubi byc miziany, jak sie lubi bawić, czy woli by z nim posiedzieć czy zostawić w spokoju. Obserwuje kiedy jest spokojne, kiedy sie cieszy i to robimy.

      Nie wyobrażam sobie, by dziecka, którym się opiekuje nie przytulic, uspokoić czy zabawić - tak jak ono tego potrzebuje.
    • asia_i_p Re: A taka matka? 20.12.20, 20:58
      To trzebaby było znać punkt wyjściowy tej matki.

      Moja mama - doceniała, chwaliła, nie przytulała, nie całowała (poza skrajnymi sytuacjami), nie krytykowała, czasem bez sensu nakrzyczała, nigdy nie ośmieszała, rozmawiała ze mną - dużo, nie bawiła się w ogóle, bardzo dbała zdrowotnie i rozwojowo.

      Z tym że jej punktem wyjścia była rodzina z przemocowym ojcem alkoholikiem, jej wspomnienia z dzieciństwa to ojciec szukający ze strzelbą matki, bo musi "tę k.... zabić", więc ona zrobiła skok o lata świetlne, praktycznie zdziałała cud, zbudowała nową siebie. Ale jakaś wypieszczona córka dobrej rodziny, która do zestawu otrzymanego od rodziców dorzuciła nitkowanie zębów, sceptycyzm religijny i regularne obozy zagraniczne, spokojnie mogłaby się wypowiedzieć, że nie była dostatecznie kochającą matką.
    • agonyaunt Re: A taka matka? 20.12.20, 21:27
      >Czy to jest mimo wszystko kochająca matka?

      Jak jest w normie rozwojowej, to nie, jak ma zaburzenia, to tak. Mnie to brzmi jak kobieta ze spektrum, do zimnego chowu czy psychopatii brakuje mi złych emocji. Z drugiej strony niepokoi to schodzenie z drogi matce. Szkoda, że gdzieś po drodze zabrakło ludzi, którzy pomogliby tej dwójce się lepiej zrozumieć.
    • umi Re: A taka matka? 20.12.20, 22:26
      A miala ta matka swoja matke? Bo tak czasem zachowywaly sie kobiety wychowywane kiedys bez matek. Jako dzieciom nie mial im kto okazac ciepla i potem same nie umialy.
      Kochajaca matka to raczej jest, bo widac, ze o wszystko starala sie zadbac. Ale rownoczesnie miala albo jakies deficyty/traume/porzadne braki albo cos z glowa (zdarza sie). Mozliwe, ze ja tak samo wychowyano i byla przekonana, ze bez tego dziecko nie bedzie "twarde" czy "samodzielne".
      Czyli z gola cos na pewno, ale raczej na pewno tez bez zlej woli.
    • panna.nasturcja Re: A taka matka? 20.12.20, 22:47
      Nie, to nie była kochająca matka.
      To była matka dbająca o zaspokojenie bytowych potrzeb dziecka. Z powodu tego dziecka lub z powodu obrazu siebie jako matki.
      Nie była to matka, która kocha dziecko.
      Można o kogoś Bytowo dbać w ogóle go nie kochając, żona go nawet nie lubić a dać dobrze jeść, ubrac, dbać o edukację.
      Nie ma czegoś takiego jak matka, która kocha, ale nie umie tego okazać. Takie zwierzę nie istnieje. Owszem, można nie umieć mówić o miłości.
      Ale jak dziecko jest kochane to o tym WIE. CZUJE.
      I jak nie jest, tez. Choć wyparcie ma ogromną moc.

      I tak, matka mogła mieć milion deficytów, sama wychować się w patologii itd.
      Ale to nie zmienia faktu, ze dziecka nie kochała.
      • fragile_f Re: A taka matka? 20.12.20, 22:57
        Na Netflixie jest serial dokumentalny o dzieciach, w którymś odcinku pokazują bezdomną matkę z faweli, żyjącą w wydzielonym blachą falistą pokoiku w większej szopie. Widać po niej, że miała (ma) straszne życie, mieszka w potwornych jak na nasze standardy warunkach, ojciec dziecka się wypiał - a jednocześnie miłość do synka dosłownie waliła po oczach. Nie miała mu nic materialnego do zaoferowania - ani edukacji, ani normalnych warunków bytowych, ale bez przerwy go całowała, tuliła i dotykała.
        • malgosiagosia Re: A taka matka? 21.12.20, 03:07
          fragile_f napisała:

          Nie miała mu nic materialnego do zaoferowa
          > nia - ani edukacji, ani normalnych warunków bytowych, ale bez przerwy go całowa
          > ła, tuliła i dotykała.

          To rownie dobrze mogly byc zachowania atawistyczne. Szukanie ciepla, wsparcia i pociechy tulac cieple cialko dzecka. Podobnie jak dzieci tula misia czy kocyk.
      • umi Re: A taka matka? 20.12.20, 23:48
        Nie ma czegoś takiego jak matka, która kocha, ale nie umie tego okazać. - Jest. Przestaw sobei na ojca, bo ojcom w polskiej (i nie tylko) kulturze duzo wiecej uchodzi. Nigdy nie slyszalas o ojcu, ktory dbal o podstawowe bytowe potrzeby dzieci i wrecz sie zapracowywal, a nie umial w zaden sposob okazac czulosci? Kiedys ten model byl powszechny i facetom to uchodzilo. Niektorych kobiet tez sie to tyczylo, ludzie okazuja troske w rozny sposb - jeden gada, drugi cos dla kogos zrobi itd. Poczytaj sobie o jezykach milosci. Najlepiej byloby, gdyby kazdy uzywal kazdego, ale ludzie sa w rozny sposob uposledzeni - genetycznie albo wychowaniem. I nie kazdy umie. Ta ze startera dala wszysko oprocz uczuc, ale nie ma danych czy ona sama jakiekolwiek dostala. Moze nie i moze nie umiala. Sa ludzie, ktorzy np. nie umieja sie tulic, bo nikt ich nie tulil. Inni nie umeija mowic o uczuciach, bo znimi nie rozmawiano. Jako nastolatka rozmawialam z psiapsiolami o stanikach, ktory model ladniejszy. Ale byly i takie, co przy takiej rozmowie odpadaly bardziej niz dyskusji o fizyce kwantowej. Zwykly stanik to bylo dla nich tabu, nikt z nimi nie poruszal zwyklych, ludzkich tematow to i same nie umialy z innymi. Tak samo jest z okazywaniem uczuc.
        • panna.nasturcja Re: A taka matka? 21.12.20, 01:12
          Ja NIE piszę o mówieniu o miłości, takoż NIE piszę o czułości i przytulaniu.
          Tylko o miłości.
          Nie piszę również czy opisana matka sama była kochana bo danych brak.
          Odpowiadam na pytanie czy była KOCHAJĄCĄ matką.
          Nie była. Nie kochała tego dziecka.
          • umi Re: A taka matka? 21.12.20, 12:44
            Mogla kochac, bo dbala. Nieidelanie, ale to co jest w starterze nie jest zaniedbywaniem. Miaal problem z okazywaniem uczuc - albo jakis rodzaj dysfunkcji, albo sama tak ja wychowano i po prostu nie umiala. To nie znaczy, ze nie kochala.
    • lumeria Re: A taka matka? 20.12.20, 22:56
      Bardzo ważne i pomocne pytanie - czy czułaś, ze matka cie lubiła? Tak zwykle, po ludzku.

      To pytanie pomogło mi wiele sobie poukładać. Bo bez tej podstawowej sympatii trudno mówić o miłości.
    • hamerykanka Re: A taka matka? 20.12.20, 23:08
      Podobnie, ale mniej dbania. Tzn jedzenie bylo zapewnione, ale jesli byl wybor chleb czy papierosy, byly papierosy.
      Ciuchy-niezbedne minimum. Choc robila na drutach i mogla naprodukowac swetrow (jestem rocznik 75).
      Chwalenie psuje dziecku charakter. Lepiej przyczepic sie do czworki niz pochwalic za piatke. Za to chwalenie sie w rodzinie spowodowalo ze kuzyni znienawidzili mnie serdecznie.
      Bedziesz jesc rzeczy nielubiane, chocbys wymiotowala. Albo siedziala dwie godziny nad talerzem.
      Ojciec lubil bic paskiem lub kablem od zelazka. Kazal przynosic i dopoiero wtedy odbywalo sie bicie. Po latach-we zasadzie niedawno powiedziala mi, ze bylo jej mnie zal i ze uwazala to za okrucienstwo. Czemu nie sprzeciwila sie? Mam do niej o to zal.
      Kochala ksiazki i czytala pasjami. Romanse. Nauczyla mnie milosci do ksiazek. Ale potem odkrylam, ze uciekala od rzeczywistosci i realiow w ksiazki. Zamiast wstawic sie za mna w sytuacjach, gdzie potrzeba bylo doroslego, wolala nie robic nic.Nawet kjiedy zostalam zaatakowana przez faceta z nozem, jak chodzilam wieczorem z psem na spacer. Ojciec sie na mnie wydarl ze nie powinnam byla z nim rozmawiac-nie rozmawialam, ale to szcegol. Wolal wydrzec sie na mnie zamiast zadzwonic na policje. Facet byl zatrzymany tego samego wieczoru, podzgal innego w brzuch, facet w stanie krytycznym zabrany byl do szpitala, ojciec trojga dzieci. Mnie uratowal wtedy moj doberman, wyskoczyl z krzakow i zaczal atakowac.
      Taka niezaradnosc zyciowa i niechec do zrobienia czegos-zamiast poszukac pracy i cos robic, lepiej siedziec w mieszkaniu i czytac ksiazki i z sasiadka plotkujac robic na drutach. A bylo bardzo ciezko. Przez dlugi czas zylismy tylko na ziemniakach i kanapkach ze smalcem i cebula.
      Nie zdalam na wymarzona weterynarie-byly rozne afery porzy egzaminach-ci z weterynarzami w rodzinie mieli egzamin typu "a co u taty?". Zamiast wspomoc kiedy bylam zalamana psychicznie, mowila mi"i co ja teraz powiem rodzicom i znajomym, ze moja corka nie zdala na studia?:
      Kiedy mialam zalamanie nerwowe na studiach na pierwszym roku, wolala raczej powtarzac-music wziac sie w garsc, jestes nasza przyszloscia (finansowa), niz pomoc.
      Przez problemy zyciowe i malzenskie nabawilam sie klinicznej depresji. Przez lata nawet nie raczyla sie dowiedziec czym wlasciwie jest depresja. Za to pare miesiecy temu uslyszalam, zebym przestala brac "dragi", bo ona sie wstydzi przed rodzina ze corka jest chora psychicznie. i ze bierze leki. Rozlaczylam sie bo nie bylam w stanie powiedziec nic kulturalnego w tym momencie.
      Napisala mi list, dlugi elaborat, jak to powinnam byc bardziej tolerancyjna w malzenstwie, a moze maz wroci.I chyba przymknac oko na liczne zdrady, zarazanie mnie chorobami wenerycznymi, nie placenie rachunkow przez co malo co bank nie przejal domu i przemoc fizyczna i psychiczna, wliczajac gwalty.
      Bo portki w domu sa najwazniejsze.
      A to 'co znajomi i rodzina powiedza" jest wazniejsze od tego, jak sie czuje i jakie mam problemy. Bo ona chce uslyszec rzeczy, ktore moze rozprowadzic wokol i chwalic sie.
      Teraz jest od pol roku obrazona i nie dzwoni-bo mialam zaobowiazek rozmawiania za kazdym razem kiedy zadzwonila. Pech chcial, ze bylam wtedy wolontariuszka w banku zywnosci i pakowalam przyczepe i nie moglam stac i rozmawiac o wszystkim przez godzine. Powiedzialam jej ze nie moge rozmawiac i czy moglaby zadzwonic za godzine. "Ale przynajmmniej powiedz, zdrowi jestescie? Co w domu?". Odlozylam sluchawke. Nie oddzwonila od pol roku. Nie znosze manipulacji psychicznych, a w tym jest mistrzynia.
      Ciesze sie, ze dzieli nas wielka woda.
      • ferra Re: A taka matka? 21.12.20, 00:05
        Bardzo mi przykro, że doswiadczylas takiego qrestwa, Mam nadzieje (wierzę w to), ze nauczysz się nie cierpiec z tego powodu i zbudujesz siebie od nowa. Pomimo.
        • hamerykanka Re: A taka matka? 21.12.20, 00:22
          Dziekuje. Jest trudno, kiedy juz jako nastolatka dowiadujesz sie, ze nie mozesz liczyc na rodzicow. Ale oni licza na Ciebie i dofinansowywanie. Kiedy odwiedzalam ich w czasie studiow, ojcie mowil "o, komornik przyjechal".
          Ojciec zreszta wygrywa. Kiedy zdalam egzamin magisterski z wyroznieniem, uslyszalam od niego "za co ci dali ten dyplom, chyba za tepote". Ojciec nie skonczyl zawodowki.
          Kiedy poprosilam oo komputer, zeby moc pracowac nad pracamagisterska, uslyszalam od niego "moze dupa bys zarobila".
          W domu, ktory kupili, nie bylo dla mnie miejsca. Kiedy przyjezdalam, spalam na kanapie w pokoju dziennym. A kiedy cos powiedzialam uslyszalam od niego "to moj dom, jak ci sie nie podoba to spier...laj". No wiec sper..lillam jak moglam najdalej.
          Kiedy bylam na doktoranckich i mialam stypendium, z kolei odwiedzajac musialam placic za jedzenie, ktore jedlismy wszyscy. Bo ja mam pieniadze, a oni nie. Stypendium 600 zl (99-2003).
          Teraz pewnie sa rozczarowani,bo nie mam kasy, nie wysylam drogich prezentow. A propos prezentow, kupilam mamie fajna kurtke za 200$, ze specjalna warstwa termiczna. Wlasciwie to byl plaszczyk
          Uslyszalam "to kup i ojcu, bo bedzie zly i zazdrosny".
          • canaille Re: A taka matka? 21.12.20, 00:37
            Rozumiem Cię. Na pocieszenie - daleko zwiałaś, dobre i to. Co prawda zapamiętałam, że "aby uciec od tego co Cię trapi trzeba być kimś innym, a nie gdzie indziej", ale czasem łatwiej jest zmieniać się w lepszym/dalszym miejscu. Cóż, ktoś musi tę lekcję odrobić.
            Choć kobiety wspierające odpałowych mężczyzn nieodmiennie mnie wku*&iają.
          • ferra Re: A taka matka? 21.12.20, 00:39
            Jestes jak kwiat, który wyrósł na śmietniku.
            (masz ambitne zadanie na nowy rok - jesli przemknie Ci mysl/zaswędzi Cię ręka, aby kupić coś i wysłać tym $%%#^%^ to na tej ręce usiądz i siedz do czasu aż Ci przejdzie). Negatywna więź jest silniejsza (bardziej wikła) niż pozytywna.
            • umi Re: A taka matka? 21.12.20, 00:42
              Wymagac od nich zaczac i wolac. I jeczec, jak jej zle. Takie sledzie z zerowa empatia lapia tylko jak im sie d.pe truje dlugo i skutecznie. Ale nie nastawiac sie ze zalapia, po tylu latach to juz pewnie beton. Genetycznie chyba nie byli uposledzeni, skoro corka im wyszla zupelnie inna. Wiec pewnie dziadkowie dolozyli swoje kamyczki, albo slabosc charakteru.
            • hamerykanka Re: A taka matka? 21.12.20, 02:44
              Dzieki. Przeszlam terapie, bo mialam trudne do kontrolowania poczucie ze musze wszystko kontrolowac, wszystkim sie zajac. Typowe dla DDA ale i dla dzieci toksycznych rodzicow.
              Kiedy bylam nastolatka, matka mi sie skarzyla na ojca i oczekiwala, ze z nim porozmawiam, zamiast rozwiazywac sama swoje problemy. Na forum rodzinnym przeczytalam cytowany artykul o 'rodzicach siedzacych na kolanach dzieci' czyli odwroceniu sie rol, no i probuje kontrolowac wlasnie obdarowywanie, potrzebe kontaktu i zwierzania sie (dobre dziecko powie wszystko mamusi), , kupowania sobie ich milosci.
              Ojciec zreszta skladal konkretne zyczenia, co mam mu z Ameryki wyslac. Od lampek na sufit swiecacych i mrugajacych jak gwiazdki, po jeepa, bo 'kumpel ma i jezdzi po gorkach i on tez chce'.
              Wyszlam z domu rodzinnego z dwiema walizkami. Glownie wyladowanymi ksiazkami.
              Odwiedzilam ich raz, w czasie ciazy.
              Ojciec zazyczyl sobie zupy z kraba. Przywiozlam wszystkie skladniki, lacznie z puszkowanym miesem kraba. Ugotowalam i podalam. Ojciec sprobowal, skrzywil sie i powiedzial "nooo...myslalem ze takiego prawdziwego kraba przywieziesz a nie takie gowno".
              Przywiozlam mu m.in zegarek, fajnego Timexa. Ojciec spojrzal na niego i powiedzial "eee...taki szajs, myslalem ze bedzie cos lepszego". Chodzilo mu o Rolexa . Bylam bardzo blisko wyrzucenia go do kosza.
              Na drugi dzien spowodowal klotnie i sie obrazil, zamykajac sie na caly dzien w sypialni. Slyszalam jak opowiadal kumplom jak to wszystko szajs i gowno.
              Matka nie zrobila nic. Jak zawsze, stala z boku i slowa nie powiedziala. Wiecej nie pojade. Mam dosc na bardzo dlugo. A jak mi sie teskni, to wlasnie przypominam sobie te wizyte i mi przechodzi.
              A tak przy okazji tego obrazenia sie matki, nie wyslala jedynej wnuczce zadnej kartki na urodziny, mnie zreszta tez. Tak ja urazilam!
              • hamerykanka Re: A taka matka? 21.12.20, 02:54
                Przypomnialo mi sie jeszce cos z tej wizyty, smieszno-strasznie. Moj ojciec, jak zwykle zreszta, mial zepsuty samochod, bo kasy brak na naprawe, wiec martwilam sie jak dojedziemy z Warszawy z lotniska w srodku nocy. Rodzice zapewnili mnie ze nie ma sprawy, cos zalatwia. Ojciec poprosil swojego kumpla, ktory przyjechal do nas. Ze swoja dziewczyna-nie wiem czemu. Ojciec usiadl na przednim siedzeniu a ja, w ciazy, ta kobieta i maz siesnilismy sie na tylnym. W trakcie podrozy ojciec oczywiscie nie mogl wytrzymac bez papieroska, wiec zapalil. Poprosilam go o zgasznie, bo nie moglam oddychac. Z pretensja zgasil, powiedzial kuplowi zeby sie zatrzymal i wysiadl zapalic. Z e zlosci i tej typowej dla niego nienawisci, jesli jest zmuszony do zrobienia czegos, na co nie ma ochoty, palil pol godziny, a my siedzialismy, smiertelnie zmeczeni po 27 godzinnej podrozy z kilkoma przesiadkami, i czekalismy.
                Kiedy wysiedlismy pod domem, przybiegla matka....i wyciagnela do mnie reke po pieniadze, zeby zaplacic kierowcy. Tak wlasnie zalatwili nam transport.
                • pani07 Re: A taka matka? 21.12.20, 12:32
                  Hamerykanko, serce boli od samego czytanie tego, a co dopiero doświadczenia sad aż chce się wirtualnie przytulić- i to co osiągnęłaś, jak się wyrwałaś przy tym doświadczeniu, jest wielkim sukcesem.
                  I jak to czytam, naprawdę rozumiem, że można nie chcieć iść i nie iść na pogrzeb rodziców i odciąć się w dorosłym życiu zupełnie.
                • umi Re: A taka matka? 21.12.20, 12:39
                  Jesli kiedykowliek bedziesz miala kontakt z nimi, wymagaj. Mow jak Ci zle, mow jakie masz klopoty, marudz i wymagaj. Osobno z matka, osobno z ojcem. Wg mnie matka (o ile w ogole) szybciej moze sie ocknac. Wiec truj d.pe, zal sie a jednoczesnie nie ustepuj pola, zebys byla partnerem na rowni, nie smarkula ktorej moga rozkazywac. I nie na noze, tylko w tonie rozmowy.
                  Ale generalnie mysle, ze to biedni ludzie sa, pod wzgledem umyslowym. Cos tam mocno w ich zyciu nie wyszlo, wiec najlepiej zostaw to za soba i idz dalej. Najwazniejsze, ze byli i wiesz jacy byli, nie musisz tworzyc sobie zludzen w glowie, jak ci ktorzy swoich nie poznali i zalowac nie wiadomo samemu czego. Rodzicow sie nie wybiera, wiec sa jacy sa i OK. W koncu czlowiek i tak staje sie dorosly.
                  • hamerykanka Re: A taka matka? 21.12.20, 18:26
                    Dziekuje.
                    I ciesze sie, ze corka ma zerowy kontakt z dziadkami. Wole, zeby rosla bez nich i ich toksycznosci. To jeden z powodow, dla ktorych corka nie mowi po polsku, nie nalegalam na to. Jak wyobraze sobie, ze moja matkamoglaby wydzwaniac do niej i saczyc swoje problemy i skarzyc na mnie,ze nie mysle o niej, nie dzwonie, nie pisze, nie wysylam prezentow, to sobie gratuluje.
                    Zawsze bylo" no, proooooszeeee...no zrob to dla mnieee...dla matki nie zrobisz?". Rzyg.
                    • alpepe Re: A taka matka? 22.12.20, 12:19
                      Pochodzisz z patologicznej rodziny. Otrząśnij proch z sandałów i nie patrz za siebie. Osiągnęłaś bardzo wiele w życiu, choć musiałaś się wyczołgać z gnoju.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka