Dodaj do ulubionych

nawyzywałam na teścia

28.10.04, 11:20
No i w końcu stało się. Nawyzywałam na teścia z którym mieszkam. Poprostu
doprowadził mnie do szału.
Do póki pracowałam to jeszcze coś robił a odkąd urodziła dziecko myśli że
sama wszystko zrobię!
Więc tak zbierało się już od dawna. Ja, mój mąż, córeczka i teść tak wygląda
nasza rodzinka. Mąż ciężko pracuje, zaczyna o 5-6 a kończy o 14 a cvzasem o
17. ja cały dzień siedzę w domu z dzieckiem, które uwielia sie bawić.
Najpierw teść zacząl się we wszystko wtrącać. Przykrył mi dziecko jak było
gorąco (dostała potówek) i wogóle wszystko wiedział najlepiej. Jego córka
zaliczyła wpadke mając 19 lat i przy dziecku do pół roczku nic sama nie
robiła nawet jej mąż pieluchy prał!
Ale do rzeczy! O wszystko trzeba się prosić po kilka razy. Jak proszę go
dzień wcześniej żeby rano wstał i zakupy zrobił mówi że dobrze a śpi do 11.
Zanim się wybierze i zrobi te zakupy jest 13 a moje dziecko wtedy nie śpi
tylko chce się bawić. Więc już obiadu nie zrobię. Jego obowiązki to robienie
zakupów i wychodzenie z psem i zmywanie po obiedzie! A tak to tylko ogląda TV
i śpi (więcej zresztą niż moja córeczka). Ostatnio muszę mu oprzypominać że
ma pozmywać a zawsze w sobotę ma umyć podłogi ( o czym też trzeba
przypomnieć).

Wszystko zaczęło się w sobotę. Przypomniałam mu że ma podługi umyć to
powiedział że kawe tylko wypije. po godzinie znów mu przypomniałam to z psem
musiał isć po następnej godzinie zgłodniał. Wkońcu mu powiedziałam że noc go
zastanie to powiedział że jutro umyje a ja na to że sprząta sie w sobotę a
niedziele się odpoczywa! Wię sie wziął o 22 jak już dziecko spało i zaczął
hałasować. Więc mu powiedziałam że mógł to już dawno zrobić a nie teraz jak
dziecko śpi!
Ale w poniedziałek to już sie tak wkurzyłam......Dziecko juz spało i
dochodziła 22. Chcieliśmy się z mężem położyć i trochę poprzytulać. I na
chceniu się skończyło!! Teściu był w kuchni i poszedł do swojego pokoju a za
chwilkę (nawet nie minuta) pies w kuchni szczeka bo wody nie ma. Jakby nie
mógł sprawdzić jak był w kuchni! Ja wchodzę do pokoju a moje dziecko oczy
wielkie i buzia od ucha do ucha usmiechnięta. I ja już wiem że conajmniej 3
godziny bede musiała sie z nią pobawić żeby usnęła. Normalnie wpadłam we
wściekłość. Bo ja od 7 rano będę na nogach bo córeczka tak wstyaje a on śpi
do 11 albo nawet i 13!
Wpadłam na korytarz i zaczęłam na niego krzyczeć!
Że on to sobie potem śpi, że prawie nic nie robi, że mógł zobaczyć czy pies
ma wodę, że ja teraz co najmniej do 1 w nocy dziecko bede bawic! Myślałam
następnego dnia umyć płytki w kuchni ale jakoś tak wyszło że krzycząc na
niego powiedzuiałam że to on jutro wstaje o 7 rano i myje kłytki i szafki w
kuchni!
Oczywiście córeczke lulałam do 1 i obudziła mnie o 7. O 8 weszłam do pokoju
tęścia i powiedziałam stanowczym głosem "pobudka". Wstał zrobił zakupy a
potem sprzątał kuchnie!

Dziewczyny jak myślicie nie uniosłam się za bardzo! Wkurz mnie to że on nawet
zlewu sobie nie umyje! Wszystko patrzy na mnie a ja się nie rozdziele!
Co wy byście zrobiły? Moja córeczka ma 4,5 miesiąca i odkąd się urodziła to
tak jest. nawet jak chrzest był to nic mi nie pomógł w sprzątaniu ani zakupów
nie zrobił. (mała nie miała miesiąca jak ją chrzciliśmy) A jak miał z nią
zostawać (teraz już go nie prosze o to) to albo mu marudziła albo
mówił "zabierzcie ją ze sobą jest ładna pogoda" chociaż jechaliśmy sdamochdem
na zakupy i dobrze o tym wiedział!

Ale sie rozpisałam! Ale wreszcie się wyżaliłam!
Napiszcie co o tym myślicie!
Obserwuj wątek
    • ewaand Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:31
      A przepraszam bardzo, czyje to dziecko jest twoje z mężem czy może z teściem?
      Mieszkacie u niego, czy on u was?
      Jak ty byś sobie radziła mieszkając sama z mężem i np. dodatkowo z psem, wiele
      matek tak ma i jakoś sobie radzi i nie ma pretensji.
      Nie chcę na ciebie napadać, ale wydaje mi się, że ty jesteś bardzo przemęczona
      i w związku z tym rozdrażniona, ale pomocy powinnaś oczekiwać przede wszystkim
      od własnego męża, a nie jego ojca.
      pozdrawiam
      Ewa
      • aleksandrynka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:22
        Jak ty byś sobie radziła mieszkając sama z mężem i np. dodatkowo z psem, wiele
        matek tak ma i jakoś sobie radzi i nie ma pretensji

        no ale ona mieszka jeszcze z TEŚCIEM. On chyba umie też coś koło siebie i domu
        zrobić? Czy się mylę, i przyszła służąca...
        • joanna1982 Re: do aleksandrynka 28.10.04, 12:25
          No właśnie chodzi o to że tak nie bardzo coś robi tyle co herbate sobie zrobi
          bo umyć szklanke to za wiele
          • iwles Re: do aleksandrynka 28.10.04, 12:28
            joanna1982 napisała:

            > No właśnie chodzi o to że tak nie bardzo coś robi tyle co herbate sobie zrobi
            > bo umyć szklanke to za wiele


            a parę linijek wyżej pisałaś, że zmywa po obiedzie..........
            • joanna1982 Re: do aleksandrynka 28.10.04, 12:31
              owszem ale tylko po obiedzie
    • kubusala Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:31
      Hmm powiedz mi, czy ten Twój post to jakis żart czy serio?
      • twinmama76 kubusala czytasz w moich myslach ;-)) 28.10.04, 15:17
        Tez pomyślałam, że ktos jaja sobie robi wink))
    • maja45 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:32
      Może zamieszkacie osobno, wtedy teśc nie bedzie Ci przeszkadzał.
      Jesli to jednak jego mieszkanie, to jestem trochę zaskoczona faktem, że to Ty
      dyktujesz mu warunki. Nie wiem, czy wczesniej ustaliliscie podział prac w domu,
      ale miom zdaniem nie masz prawa dyktować starszemu od siebie człowiekowi, ojcu
      Twojego meza ,co ma robić i o której godzinie.
      Pomoc jest kwestią dobrej woli a nie czyms oczywistym, czego mozna wymagać .
      Takie jest moje zdanie.
      Pozdrawiam.
      Marta
      • joanna1982 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:42
        To na serio!
        A mieszkanie jest wspólne. Własnościowe i dziedziczone jest po równo!
        A obowiązki były podzielone. Ja mu i ugotuję i wypiore i jak chce to ciasto
        upiekę. A mąż też ma swoje obowiązki. Poza tym rachunki płacimy wspólnie i
        jedzenie też wspólnie. A żadne prośby do teścia nie docierają. Mąż też nie raz
        już na niego nawyzywał że 50 razy trzeba mu mówić co ma zrobić! A pies jest
        jego a nie nasz.
        • mama_radka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:49
          Mam propozycję - może w takim razie sprzedajcie to mieszkanie i kupcie 2
          mniejsze....
          Jak inaczej się nie da.
          • laskosia Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:52
            współczuję
            Wam,
            teściowi
            i
            psu
        • janowa Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:54
          Wiesz co? Ja rozumiem, ze masz prawo byc zmeczona i przewrazliwiona niecale 5
          miesiecy po porodzie. Mozliwe tez, ze tesc nie nalezy do najpracowitszych osob
          na swiecie, ale przeciez go nie zmienisz.
          Powiem szczerze, ze po przeczytaniu tej historii nasunela mi sie glownie jedna
          mysl - straszna z ciebie hetera. Nie obraz sie, ale krzykiem i wiecznym
          gderaniem chyba nic nie zalatwisz...

          Tak przy okazji, to chcialabym, zeby moj maz ciezko pracowal do 14-tej albo
          nawet do 17-tej... Jezeli wraca tak wczesnie to nie moglby ci pomoc? A
          przynajmniej w weekendy umyc te podloge? To nie jest zlosliwosc z mojej strony,
          serio pytam. I ile tesc ma lat?

          Pozdrawiam,
          D.
          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
    • kubusala Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:51
      Wiesz, jesli to na serio, to myślę,że jesteś mega bezczelna.
      Może to kwestia tylko moich pogladów i wizji na starosć, ale tak sobie myślę:
      Mam prawie dwuletniego syna i poza ogromną radościa i szczęściem jakie mi
      przynosi to te dwa lata to równiez nieprzespane noce, ząbki, stresy, o samym
      porodzie nie wspomne, o wydatkach tez nie mówię, bo z tym trzeba sie liczyć i
      jak sobie pomysle co mnie jeszcze czeka przez najbliższe 20 lat..
      szkoła,choroby,problemy wieku dorastania....
      No i jak potem syn wprowadziłby sie do mnie z synowa i Ona gębe na mnie darła
      bo nie pozmywałam podłóg...to walnęłabym sobie w łeb.
      Skąd u Was takie rozczeniowe podejscie dziewczyny? z czego to wynika? a jakis
      szacunek dla starszych? Robienie zakupów? mycie podłóg?, nie no jestem
      zaskoczona i oburzona i w dalszym ciągu myśle, że to żart, bo nie możesz
      przeciez byc az tak bezczelna.
    • ulkapolla Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:53
      Wiesz co, szkoda mi tego czlowieka. Ja rozumiem, ze przy malym dziecku mozesz
      byc zmeczona i czasem miec wszystkiego dosyc ale traktowac ojca meza jak
      sluzacego to lekka przesada.
    • hancik5 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 11:54
      Joasiu, zostaw starszego pana w spokoju, niech sobie śpi ile chce...

      Nie wyobrażam sobie, żebym mogła wymagać od mojego taty czy teścia mycia
      podłogi...

      W ogóle uważam, że starszym ludziom należy się dużo więcej spokoju i odpoczynku.

      Nie no, nie mogę ! Joasiu - uważaj, bo ty też możesz być kiedyś teściową ,...

      • joanna1982 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:07
        No dobra tesc ma 55 lat. Nie choruje. Ogólnie to nic do niego nie mam. Ale na
        miłość boską jak ja mam zrobić choćby obiad skoro zakupów nie ma kto zrobić.
        Mam z dzieckie się targać i z wózkiem z 6 piętra? Mi już kolana nie wytrzymują.
        W ciązy dużo przytyłam. Tak to owszem i piore i gotuje, kurze ścieram i
        wszystkie inne domowe obowiązki jak najbardziej. Ale czy aż tyle wymagam?
        Umycia podług i zrobienia zakupów? Nawet jak proszę dzień wcześniej żeby kupił
        coś na obiad (daję kasę) to mówi że jutro kupi? I wszystko od nowa!
        A inny przykład-idzie zrobić sobie herbate bierze szklankę-pozniej ja odnosi
        jak chce zrobić nastepną herbate tylko że bierze nastepną czystą zsklankę a tą
        co przyniósł stawia na stole. A ja to póżniej zmywam bo teść zmywa tylko
        talerze po obiedzie.
        Ja naprawdę inne rzeczy robię sama i okna umyje i przecież jak piore to jego
        żeczy też piore i prasuje mu jak trzeba.
        Czy to na prawde za dużo wymagam? Ja rozumiem że jest sam i ze mu ciężko ale
        musi mieć czasem jakieś zajęcie. A co do podziału prac to na[prawde tak było
        ustalone. Mąż odkurza (mamy dywany) i ściera kurze a ja sprzątak łazienkę i
        ubikację (zlewy, kibelek, wanna) i w kuchni zlew i kuchenka i lodówka.
        A co do męża może i w porównaniu z innymi szybko wraca do domu ale do pracy ma
        daleko i musi wstawac1,5 godz. wczesniej! a praca fizyczna wiec wraca zmęczony
        ale po mimo tego stara sie dzieckiem troszke zająć.
        • iwles a co robi w domu twój mąż? 28.10.04, 12:15
          Nie mógłby zrobić zakupów dzień wcześniej - wracając z pracy?
          Myślę, że teść, skoro jest już na emeryturze - to chyba się napracował w
          życiu...
          synowa, która krzyczy na teścia i robi mu awantury, że nie wykonuje jej
          rozkazów "natychmiat" ????
          wiesz..... tak to z boku nieładnie wygląda.....
    • delecta Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:01
      Puknij się w głowę, dziewczyno!

      Po pierwsze - temat sformułowany niepoprawnie.
      Po drugie - współczuję Twojemu Teściowi.

      I pytanie: co to znaczy, że "mieszkanie jest wspólne, własnościowe i
      dziedziczone po równo"?
      Mieliście wszyscy wspólnego spadkodawcę?
      Coś mi się wydaje, że to Twój teść i mąż odziedziczyli je...
    • mama_radka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:07
      Trochę się tak pozastanawiałm i wyszło mi tak, że mimo wszystko teściów trzeba
      szanować, i jeśli coś lezy na sercu można o tym spokojnie pogadać, ja, czasami
      mam też dosyć teściów, co kilka razy napisałam na forum, ale nigdy nie
      krzyczałam na nich, bo tak nie mozna. A może dlatego tak robię, bo po prostu
      nie lubię krzyczeć. Ale wiem jedno nalezy się szacunek. A to, że czegoś tam nie
      zrobi cóż - przecież jak raz podłogi nie umyje nic się nie stanie. A np. nigdy
      nie przeoczyłaś czegoś? Przecież mógł zapomnieć, przeoczyć, że w misce nie ma
      wody dla psa, a może była, a pies wypił i chciał jeszcze?
      A Twój mąż jaką rolę ma w rodzinie - tylko praca? A potem co?
      A że przykrył dziecko kołderką, wg. mnie - myślał, że jest zimno. Przeciez nie
      zrobił tego aby ją skrzywdzić - to źle? Ludzie mają problemy. Jak przykrył to
      moglas odkryć...
    • burza4 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:11
      Wiesz, jakby mi ktoś dyktował co mam robić i o której, to ja bym zrobiła taką
      awanturę że hej... niewiele z tego rozumiem - mieszkanie wspólne, dziedziczone
      na pół? testament po teściowej? bo rozumiem, że nie wybudowaliście za własne
      pieniądze, tylko korzystacie z owoców jego pracy?

      rozumiałabym, że oczekujesz, żeby sprzątał po sobie, ale z jakiej racji ma wam
      pomagać, latać po zakupy skoro świt, bo ty akurat masz takie kaprynio - tego
      już nie rozumiem? bo według mnie to zasranym obowiązkiem dzieci na starość jest
      pomóc rodzicom - podając obiad jeśli się wspólnie mieszka? uważasz, że teść ma
      być twoim chłopcem na posyłki, którego we własnym domu będziesz po kątach
      rozstawiać???? pytasz o opinię - to powiem wprost - nawet na płatną sprzątaczkę
      nie wypada podnosić głosu, a ty zaprezentowałaś skrajne chamstwo.

      Co to za tłumaczenie, że mała ma 4,5 miesiąca, on zrobił zakupy o 13 i biedulka
      już nie mogła zrobić obiadu??? nie rozśmieszaj mnie, proszę... ciekawe, że
      zdecydowana większość kobiet siedzących w domu z dzieckiem jest w stanie jakoś
      sobie z takimi "problemami" poradzić bez żadnej pomocy. I obiad tez ugotować,
      nawet przy dwójce i trójce dzieci.
      Żenada...
      • laskosia Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:17
        Jestem mamą 2,8 lentniej dziewczynki
        Mieszkam z mężem w domu należącym do męża i teściów
        Mój mąż jest handlowcem i poza domem spędza więcej czasu niż w
        Jak córka skończyła 7mc-y wróciłam do pracy
        Moim dzieckiem do tego czasu opiekowałam się w większości ja- nikogo nie
        prosiłam by robił mi zakupy, sprzątał
        Czasem korzystałam z dobrej woli dziadków, którzy zajęli się małą - w tym
        czasie mogłam zrobić jakieś pożyteczne rzeczy, coś załatwić lub wyjść na zakupy-
        nigdy od nich niczego nie żądałam, nigdy
        Nie wyobrażam sobie bym mogła rozkazać mojej teściowej lub teściowi zrobić to
        czy tamto… ja również nie chcę by ktoś rozkazywał mi
        Jesteśmy dorosłymi ludźmi na coś się umawiamy i nikt nikogo nie pilnuje
        Zastanów się czy twoje "nawyzywanie" jest ok.?
        Naprawdę współczuję ludziom, którzy mają takie podejście do życia- pamiętaj
        teść niczego Tobie nie musi dawać - MOŻE ALE NIE MUSI- ciekawe jak Wasza córka
        będzie traktowała Was w przyszłości skoro pokazujecie jej taki właśnie
        podejście do ojca Twojego męża…
        Oj nie zdziw się jak Ci "nawyzywa", żeby sobie ulżyć…
        Fjanie, że każdy ma fatalną teściową, teścia, rodziców, znajomych i tak się
        musi z nimi męczyć skoro sam taki idealny, ciekawe…
        Powodzenia
        P.s.
        Myślę, że kupno 2 mieszkań i rozłąka z teściem i jego psem dobrze by Ci
        zrobiła - nie musiała byś mu prać, gotować i ciast piec… i znosić jego humorów

        a moim teściom jestem wdzięczna, że mi pomagają choć wcale nie muszą smile))
    • sakada Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:18
      Czytam to czytam i oczom nie wierzę. Daj temu człowiekowi święty spokój! Ciesz
      się, że nie jesteś moją synową, bo za takie zachowanie... Ehh, szkoda gadać.
    • karin5 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:19
      A ja Cię rozumiem i jak chcesz pogadać to mój nr gg 6083380.
      pozdrawiam
    • melka_x Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:29
      Wiem Joanno, że pewnie wydaje Ci się to niemożliwe, ale prawdopodobnie Ty też
      kiedyś będziesz stara. I może będziesz będziesz mieszkać z córką i zięciem.
      Może czasem zapomnisz czegoś sprawdzić, może czasem nie będziesz miała siły czy
      zwyczajnie ochoty czegoś zrobić, może czasem przełożysz sobie jakieś prace na
      później. I oby Twój zięć nie wpadał rano do Twojego pokoju z krzykiem, że
      pobudka i awanturą, że jak to podłogi jeszcze nie wyszorowane, zakupy nie
      zrobione, a w ogóle to rusz się stara babo do roboty.

      Nie twierdzę, że starsi ludzie, o ile są sprawni i zdrowi, powinni być z
      automatu wyłączeni z wszystkich domowych spraw, ale tego, żeby moi rodzice czy
      teściowie mieszkając ze mną szorowali podłogi, no tego akurat sobie nie
      wyobrażam.


      • joanna1982 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:35
        z tymi podłogami to akurat prosiłam go kilkukrotnie o ich umycie bo co
        niedziele przychodzi do niego jego córka z rodzinką więc wypadało by żeby
        posprzątać. Ja zdążyłam już umyć łazienkę i ubikacje za z podłóg do umycia jest
        tylko korytarz i kuchnia bo łazienke i wc ja umyłam a w pokojach są dywany
        które sprząta mąż
        • sakada Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:46
          Nie o to chodzi, że teść nie powinien niczego robić. Problem polega na tym, że
          Ty nie masz (moim zdaniem) prawa czegokolwiek od niego żądać. Możesz co
          najwyżej poprosić.
        • janowa Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 13:02
          Jak juz dziewczyny pisaly wyzej - co bys zrobila, gdyby tescia nie bylo? Zylabys
          z brudnymi podlogami? A powod, ze to jego corka przychodzi w odwiedziny jest
          dziwny - rozumiem, ze dla swoich gosci ty myjesz podlogi? Paranoja.
          Dopoki brzuch mi pozwalal, sprzatalam (z myciem poglog, lazienkami itp. smile co
          tydzien 180 m2 mieszkania i nie przyszlo mi do glowy, ze to jakas katorga...
          Rozumiem, ze na spacer z dzieckiem nie wychodzisz, bo z tym wozkiem z 6-ego
          pietra to taki straszny problem (swoja droga, w blokach powyzej 4 pieter chyba
          sa windy?). A starszy pan siaty dla ciebie musi dzwigac na gore? I dlaczego nie
          poprosisz meza o zakupy na 2-3 dni jak wraca z pracy? Jemu chyba latwiej i
          mialabys na czas...

          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
      • lunis Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:46
        Joasiu, jestem zszokowana Twoim podejściem.
        Co ma Twój teśc do tego? Przecież to że masz dziecko nikt Cię nie
        zmuszał.Schodzisz z wózkiem, bolą Cię nogi...
        Mnie też bolą ,mam synka, który ma 9 miesiecy, nieraz nie mogę wyjsć bo jest mi
        ciężko, schodzę z wózkiem 11 kg plus 11 kg synek, czyli 22 kg i daję radę,
        chciałam dziecko to zdaję sobie sprawę że nikt nie musi mi pomagac, jak nie
        chce.Nigdy jeszcze nie został nikt z moim dzieckiem nawet minutę!
        Co dopiero pomógł finansowo, mąż tylko pracuje, ja siedzę w domu bez rzadnych
        dochodów,żyjemy z jednej pensji.I żeby ktoś nam pomogł?
        Bardfzo bym chciała mieszkac u teściów zeby dzielic nawet wszystko na pół, to
        musi być luksus....i czasem żeby ktoś został z dzieckiem.Chciałabym iść do
        pracy, ale nawet nie mam nikogo żeby zostawic dziecko na pół godziny i pojechac
        do pracy.
        Jesteś w super sytuacji, szanuj teścia, i nigdy nie rozkazuj mu.Jak nie chce to
        nie.To Ty musisz zając sie domem, kobiety są lepsze we wszystkim.
        Znam wszystkie obowiązki kobiet nie pracujących, masz dobrze ze niekiedy
        ktokolwiek Ci pomoze chociażby raz w tygodniu.Mi nikt nie pomaga.Mąż pracuje
        9,10 godzin plus dojazdy, i jestem zdana na siebie.Dziecko chodzi,oczy muszę
        miec wokoło, pilnowac, obiad robię na jednej nodze, czasem z dzieckiem na
        ręku.Obieram ziemniaki, trzymając dziecko na ręku.
        Codziennie żeby wyjść po chleb na śniadanie, muszę ubrać dziecko,wyjśc po
        schodach w ręku 22 kg,albo i więcej! i pójśc 50m do sklepu, i potem wrócic, to
        jest jak wypad, takie wyjscie.Szykuję sie godzinę, a wracam po godzinę.
        I pomyśl w jakiej jestes sytuacji.Ja chciałam isc do lekarza na 15 minut to
        musiałam zapłacić sąsiadce 20 zł.za mniej nie chciałą słyszec zeby zostac.A
        mnie nie stac zeby płacić sąsiadce, wiec nie chodzę nigdzie.Przykre to jest że
        jesteś taką rozwydżoną małolatą, współczuję teściowi.
        • joanna1982 Re: dziecka nie wezme na zakupy 28.10.04, 13:17
          dziecka nie zabiore bo mogłoby sie zarazic a ma wade serca. teść z nią zostawać
          nie chce a z zakupów to nic ciężkiego bo to co się nie psuje kupuje raz w
          miesiącu mąż. A inne zakupy które prosze to tylko kilka warzywek na obiad i cos
          do chlebka. Jedna mała reklamówka! A co do tego że wyzyweałam-tylko ten jeden
          raz mi nerwy puściły bo tak zawsze grzecznie proszę po kilka razy! Ale ile
          można prosić?
    • mama_radka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:46
      Tak czysto w formalej sprawie, piszesz, iż gdy się dzidza obudziła Ty musiałaś
      się z nią bawić w nocy - tu widzę błąd, nigdy przenigdy nie mozna przyzwyczajać
      do nocnych zabaw, bo póxniej będzie się w nocy budzić i będzie chciało się z
      tobą bawić. Mój synek miał taki okres, że się budził w nocy i nie mógł spac
      przez 3 godziny, ale nie bawilam się z nim tylko męczyliśmy się razem na łóżku
      i próbowałam go z powrotem uspić, bo wiedziałam, ze może się do tego
      przyzwyczaić i będzie kłopot. teraz przebudza się tylko na herbatkę i spi dalej.

      Wracając do teścia, niestety tak już jest, że to Ty powinnaś pomagać teściowi a
      nie on. Jeszcze raz napiszę, że nalezy się szacunek. A jeśli chcesz, aby pomógł
      nalezy poprosić, jeśli nie che pomóc, to zrób to sama i tyle.
      Rozumiem, że możesz czuć się zmęczona i przez to rozdrażniona, ale pomyśl czy
      Tobie zawsze się che? Bo mi np. nie.
      I jeszcze jedno to nie tak , ze nie chcial Ci poagać, pamietasz jak pisałas w
      pierwszym poście o tym, że przykrył kołderką i się wtrącał, tu chciał Ci pomóc,
      może trochę nieudolnie, ale chciał Ci pomóc, ale jak Ty na niego poatrzylaś
      krzywym okiem to mógł się zrazić.
      A i jeszcze jedno teść może jest takim typem człowieka, ze jak mu sie
      kilkanaście razy to samo, że ma zrobic to on własnie na przekór tego nie robi.
      Ja tak mam - jak ktoś mi truje głowę, ze mam to zrobić, a wiem, ze mam to
      zrobić to odnosi własnie inny skutek.

    • magda1711 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 12:52
      Bosheee, jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić jak gonisz teścia do mopa żeby mył
      podłoge...://///
      Ktoś tu dobrze zasugerował , że przeciez możecie zamienić mieszkanie na dwa
      mniejsze i żyć oddzielnie, tylko jest pare pytań , czy dasz sobie rade bez
      gderania i kto będzie mył podłogi?smile
      A tak bardzie serio, to nie jest to tak , ze mieszkanie jest teścia(czasami po
      teściowej odziedziczone-bo nic o niej nie piszesz)...
      • joanna1982 Re: mieszkanie 28.10.04, 13:22
        Mieszkanie jest odziedziczone po teściowej czyli jest wspólne. A dostała je na
        własność bo była inwalidką i potrzebowała pokój do rehabilitacji. Z tego co
        wiem to ona też cały czas musiała mu (teściowi) powtarzac po kilka razy zeby
        coś zrobił
        • ewaand Re: mieszkanie 28.10.04, 13:30
          Jeżeli mieszkanie jest jak to określasz odziedziczone wspólnie, to tak naprawdę
          w tym przypadku oznacza, że teść jest właścicielem 3/4, a ty z mężem
          pozostałych 25%. Więc już rozumiem dlaczego podział mieszkania jest dla Ciebie
          niekorzystny.
          • burza4 Re: mieszkanie 28.10.04, 13:39
            ewaand napisała:

            > Jeżeli mieszkanie jest jak to określasz odziedziczone wspólnie, to tak
            naprawdę
            >
            > w tym przypadku oznacza, że teść jest właścicielem 3/4, a ty z mężem
            > pozostałych 25%. Więc już rozumiem dlaczego podział mieszkania jest dla
            Ciebie > niekorzystny.

            teść ma jeszcze córkę, jak mniemam - szwagierkę autorki... więc i proporcje inne
        • jasiowa_mama Re: mieszkanie 28.10.04, 13:31
          joanna1982 napisała:

          > Mieszkanie jest odziedziczone po teściowej czyli jest wspólne. A dostała je
          na
          > własność bo była inwalidką i potrzebowała pokój do rehabilitacji. Z tego co
          > wiem to ona też cały czas musiała mu (teściowi) powtarzac po kilka razy zeby
          > coś zrobił
          Przeciez Ty zachowujesz się jak mała skrzywdzona dziewczynka-Witamy w dorosłym
          życiu-przed Toba jeszcze więcej większych problemów-zapewniam.
        • burza4 Re: mieszkanie 28.10.04, 13:36
          joanna1982 napisała:

          > Mieszkanie jest odziedziczone po teściowej czyli jest wspólne. A dostała je
          na > własność bo była inwalidką i potrzebowała pokój do rehabilitacji.

          Jak by nie patrzeć - korzystacie z owoców czyjejś pracy, bo nigdy w tym kraju
          nie było tak, że ot, tak "dawali" coś na własność - przydzielali owszem, ale
          trzeba było tak czy inaczej coś zapłacić. Notabene - na jakiej podstawie
          piszesz, że połowa jest wasza? bo jak rozumiem, dzieci było dwoje? czyżby
          teściowa "wydziedziczyła" teścia i córkę?

          Z tego co > wiem to ona też cały czas musiała mu (teściowi) powtarzac po kilka
          razy zeby > coś zrobił

          A to już wybacz - nie twoja sprawa. Ty nie jesteś od rozkazywania. Gdybym się
          tak odezwała do mojego ojca, to dostałbym po twarzy.

          Powtórzę - nawet pracowników najemnych w ten sposób się nie traktuje, czasy
          niewolnictwa minęły.
        • iwles mieszkanie ...........jest również córki teścia 28.10.04, 13:42
          joanna1982 napisała:

          > Mieszkanie jest odziedziczone po teściowej czyli jest wspólne. A dostała je
          na
          > własność bo była inwalidką i potrzebowała pokój do rehabilitacji.


          Mylisz się, że mieszkanie jest w połowie wasze. Prawo do niego ma jeszcze córka
          teścia. Spłaciliście ją ?????????????
          • kubusala Re: mieszkanie ...........jest również córki teśc 28.10.04, 13:50
            Dziewczyny...a co to za róznica czyje mieszkanie, no dajcie spokój.Szacunek dla
            teścia nalezy się bez względu na to w czyim mieszkaniu mieszkają. Róznica tylko
            taka,że skoro w Jego to tym bardziej dziewczyna jest bezczelna i
            tyle.Wprowadziła się i żądzi jak gęś.No sorry.
        • ewaand Re: mieszkanie 28.10.04, 13:49
          poprawiam się, w najlepszym wypadku (skoro twój mąż ma jeszcze siostrę)"należy"
          wam się 12,50% tego mieszkania. O ile wogóle coś wam się należy.
      • jasiowa_mama Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 13:29
        Twój mąż pracuje cięzko fizycznie -tak?No i jeszcze ma obowiazek dbać o dywany-
        co to będzie jak maluszek zacznie raczkować i pobrudzi-będziesz czekała na męża
        aż przyjdzie i sprzatnie?
        Ja jestem w szoku mąż wraca ok.14-tej albo 17-tej,macie jedno dziecko i nie
        możesz dać rady?Ma 4.5 miesiąca i nie mozna ugotowac obiadu jak nie śpi?To co
        to będzie jak zacznie chodzić-to juz nic nie zrobisz.
        Mam wrażenie,że poprostu nie radzisz sobie z całą ta sytuacją.
        Nie możesz zrobić zakupów bo nogi bolą i 6 piętro(ale co-bez windy?) a
        wychodzisz z dzieckiem na spacer?Nie możesz wtedy zrobic zakupów?
        Rety no wszystkie sobie jakoś radzimy-a ja nie miałam nikogo do pomocy a mąż o
        wiele dłużej pracuje niż Twój.Mam wrażenie,że wymagasz żeby wszystko kręciło
        sie tak jak Ty chcesz.Moja rada-sama się zorganizuj-nie licz ciagle na kogoś-
        naprawdę to się da zrobić.Życzę spokoju i przemyślenia całej sprawy.
        A starszym ludziom nalezy się trochę spokoju-Twój teść już przez to przeszedł w
        swoim zyciu.
        • joanna1982 Re: z dzieckiem nie pójde na zakupy!!!!!! 28.10.04, 13:50
          Z dzieckiem to tylko na spacer! Żadnych zakupów, jazdy autobusem bo ma wadę
          serca i w takich miejscach najszybciej może sie zarazic a to pogorszy jej stan
          zdrowia!
        • samumer Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 13:51
          nie mam rodziców ani teściów /rodzeństwa też nie/.
          Po urodzeniu drugiego dziecka rok siedziałam w domu, chłop w pracy syn w szkole.
          Do sprzątniecia dom ok. 100m. Najbliższy sklep 500 m ale drogo i mały wybór.
          W zimę wózkiem już nie wyjechałam bo śnieg. Po zakupy zasuwałam jak chłop
          przyszedł z roboty i został z dzieckiem lub razem w sobotę do
          marketu /wszyscy/. Nikt przez ten rok nie pilnował mi dziecka. Obiad był
          codziennie i musiały być dwa dania /men pracuje na kopalni/. Sprzątam sama i
          zmywam też .

          Po co to piszę?
          Zapewniam cię , że to da się zrobić bez niczyjej pomocy i przez głowę mi nie
          przeszło , że może ja mam pod górkę - dopiero teraz.
        • joanna1982 Re: mieszkanie! 28.10.04, 13:51
          Jest po połowie! Męża siostra ma swoje mieszkanie i miała je przed śmiercią
          teściowej. Więc zapisane jest na męża i teścia po połowie!
          • delecta Re: mieszkanie! 28.10.04, 14:17
            To nie jest zupełnie tak, jak myślisz.
            Posiadanie mieszkania przez siostrę/szwagierkę nie wyklucza jej jako osoby
            powołanej z ustawy do spadku. Mieszkanie po matce/teściowej dzieli się tak:
            teść 1/3, dziecko 1 1/3, dziecko II 1/3. To w największym uproszczeniu.
          • olunia75 Re: mieszkanie! 28.10.04, 15:12
            A czy siostra nie ma przypadkiem prawa do zachowku, jako osoba nie uwzględniona
            w testamencie, poza tym, w przypadku śmierci Twojego teścia ona dziedziczy
            połowę jego połowy.
        • samumer Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 13:52
          acha, zapomniałam dodać , że teraz mam to wszystko również na głowie plus
          praca - dojazd zajmuje mi dziennie 2,5 godziny, a wstaję o 5-tej. samochodu nie
          posiadam. Kurcze ja chyba jakaś Matka Polka jestem.
    • l.e.a Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 14:12
      Szkoda mi Twojego teścia. Piszesz,że wychodząc na spacer z córeczka nie robisz
      zakupów bo boisz się,że mała załapie infekcję. Słonko - uwierz tu na forum jest
      mnóstwo e-mam których dzieci chorują ale nie das ię na dłuższą metę izolować
      dzieci od świata. Czy to oznacza,że Twoja córeczka nie będzie chodzić do
      przedszkola lub szkoły bo choruje ?


      Przemyśł swoje zachowanie, pomyśl o samodzilenych matkach, które nie mają ani
      rodziny ani męża ,a są wśród nich mamy z chorymi dziecmi - pomyśł jak one sobie
      radzą ?

      Życzę Ci wszystkiego dobrego i przemyśł ponownie swoje zachowanie
      lea
      • ewa2233 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 14:18
        Powiem tyle:
        Nie chciałabym z Tobą mieszkać !
        smile
        • madelaine6 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 14:49
          Ja tez mysle,ze przesadzasz...
          A te wszystkie wywody o tym kto tak naprawde
          u kogo mieszka i ile procent nalezy do kogo
          sa dla mnie smieszne...No bo co by bylo gdyby
          zalozmy tesc mial ciezka sytuacje i mieszkal w ich
          mieszkaniu?
          Nie mialby zadnych praw,co wazniejsze-nie zaslugiwalby
          wtedy na szacunek?
          Sorry,ale ton autorki tego postu i opisane sytuacje
          taki daja wlasnie taki obraz...
          • katse Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 14:59
            może i przesadza
            pewenie lepiej byłoby gdyby mieszkali oddzielnie

            ale skoro już mieszkają razem to jakieś zasady powinny obowiązywać wszystkich.
            skoro dziewczyna sumiennie pierze tesciowi, gotuje, podaje obiad, prasuje
            ciuchy, sprzata mieszkanie, to tesc w swoim domu tez powinien umyc od czasu do
            czasu podlogi, naczynia, zrobic zakupy.

            Ale nie w takim rygorze. Baczność. w soboty myjemy podlogi. Ty odkurzasz, ty
            zmywasz. Sama mam soboty w ktore robota odlogiem lezy bo mi sie nie chce

            Luzu wiecej

            K
            • joanna1982 Re: katse dziękuję 28.10.04, 15:58
              I w sumie przecież każdy na takie obowiązki przystał. To było uzgodnione a
              nawyzywałam tylko ten jeden raz i to lekko podniesionym głosem żeby dotarło bo
              na spokojnie to mógłby niedosłyszeć.
      • joanna1982 Re: do l.e.a -niebędzie pszedszkola,bo lekarz.... 28.10.04, 15:56
        żaden na to mi zgody nie da!!!! Dziecko ma wadę serca, która przy każdej
        chorobie sie powiększa i wtedy będzie konieczna operacja!!!
        A swoją drogą kupienie śmietany do zupy to takie ciężkie zakupy? Przecież dla
        niego też gotuję!
        • lunis do autorki........... 28.10.04, 19:41
          no własnie czy kupienie smietany to tak strasznie ciezko? sama napisalas? no
          nie, wiec wez sie za robote,a nie tylko wymagasz.Tesc zostanie z coreczka a ty
          skocz po zakupy.
          • joanna1982 Re: lunis umiesz czytać 28.10.04, 19:52
            pisałam przecież że on nie chce zostawać z dzieckiem!!!
    • triss_merigold6 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 15:14
      No jasny gwint! Już widzę jak kiedyś mieszkam z synem i jego żoną i synowa
      dyktuje mi co mam robić z wrzaskiem. Albo mnie budzi. Lalka by dostała w dziób
      i za drzwi. I to nie w swoim mieszkaniu (mieszkanie, skarbie - jak pisały
      dziewczyny - należy do teścia, twego męża i jego siostry - nie do Ciebie). Do
      Ciebie to by należała część przypadająca mężowi gdyby (odpukać) zmarł.

      Starszy człowiek już się w życiu napracował.
      Jak potrzebujesz fizycznej pomocy to goń męża do roboty i tyle.
      Dziecię można brać na zakupy. Inna wersja - mąż dostaje kartkę z listą i kupuje.
      Teściowie/dziadkowie NIE MAJĄ OBOWIĄZKU pomagać przy wnukach. To ich dobra
      wola, ich czas, ich zdrowie.

      Ja mieszkam z pracującym mężem i wielkim psem, zaraz pojawi się dziecko. Nikt
      mi nie będzie pomagał. Sama gotuję, sprzątam, zakupy robię, pies też wyjść musi
      i sądzę, że będę to robić nadal. O przepraszam... to ja pomagam ojcu który po
      śmierci mojej mamy został sam ale na szczęście blisko mieszka.
      Roszczeniową postawę masz i współczuję temu teściowi.
      • aari Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 16:11
        No właśnie.

        Mam koleżankę, która ma podobne podejście do Ciebie joasiu. Było tak :

        Młodzi zaliczyli wpadkę Ona 17 lat On 18 lat ... dziecko - przeprowadzili się
        do jego rodziców, po kilku latach zmarła teściowa - zostali z teściem. I co się
        spotkam z koleżanką to słyszę, jaki ten jej teść niedobry, jak jej nie pomaga w
        niczym a siedzi w domu, jaki wymagający itp. itd. a ja się zastanawiam. kobieto
        to po co tam mieszkasz - i wesz co ja wiem - bo jak bym miała mieszkać z mamą
        to musiałaby się gnieść w jednym pokoju z siostrą, jej mężem i ich synkiem ....
        a tak ma swój dom z podwórkiem i ... oj na nieszczęście z teściem ....
        zupełnie nie rozumiem.

        Ja też mieszkałam z teściami - 6 lat - różnie bywało między mną a teściową ale
        nigdy nie mówiłąm jej co ma robić. Czasami byłam zła ... bo układ był taki,ze
        my oboje pracujemy a Ona zajmuje się Kubusiam jak był mały i jak prosiłam,zeby
        młody zadł obiad o 14 - 15 a wracałam do domu po 17-tej i dziecko głodne było
        no to mnie trafiało - bo tu o dziecko chodzi .... ale żebym jej kazała podłogi
        myć ?!?! Rany toż to jej mieszkanie, jak chce brudem zarastać to prosze bardzo
        a jak mnie się to nie podoba to ściera i jazda.

        Teraz mieszkamy sami z daleka od rodziny ( 500km. ) i nie mam pomocy na
        codzień ... mamy dwoje dzieci i trzecie w drodze. Dzięki pomocy mojej mamy
        mogłam się spokojnie pouczyć do obryny mgr. bo zabrała do siebie młodszego na
        tydzień - do głowy by mi nie przyszło jej nakazywać - chce to pomaga, nie to
        nie.

        Na codzień musimy sobie dawać radę sami - ostatnio źle się czuję więc zakupami
        zajmuje się mąż - jak WRACA Z PRACY o 20-tej. I problemu nie ma .. mam produkty
        na obiad na następny dzień - to chyba nie jest skomplikowane.
    • magda1711 Co do mieszkania... 28.10.04, 15:30
      Skoro mieszkanie było teściowej , to teraz przede wszystkim jest teścia , a nie
      jak Ty to piszesz "wspólne"...To przecież jakiś absurd ...
      Z jakiej racji niby jest Twoje...?

      W tym wypadku to już na maxa jesteś bezczelna.A co byś zrobiła , gdybyscie nie
      mieszkali z teściem?Kto by Ci zakpy robił?Mąż który tak tyra?(tak piszesz).
      Przeciez to paranoja...Czy może teścia specjanie byś nachodziła , zeby dalej Ci
      zakupy robił?
      Zamiast patrzyć na innych i im mówić co mają robić zrób to sama, a
      zaoszczędzisz niepotrzebnego gadania a i to co trzeba będzie zrobione...

      Jesteś dorosła kobietą , chciałaś założyć rodzinę, to teraz rób co do Ciebie
      należy a nie wymagaj tego od innych...
      • joanna1982 Re: Co do mieszkania... 28.10.04, 15:54
        Mieszkanie jest wspólne - testament!!!!
        A córka się go zrzekła!!!!!
        • joanna1982 Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 16:03
          Tylko lekko podniesiony głos!!!
          I Waszy zdaniem ja musze mu gotowac, sprzatac, prac i prasowac a on tylko ma
          siedziec i nic nie robic, tak?
          przeciez ja mu nie mówie o ktorej ma to zrobic tylko przychodzi np sobota to go
          prosze pozmywaj podłogi i nie mowie ze teraz!
          Nawet na cmentarz na grobie żony nie chce mu sie posprzatac-corka go prosi juz
          od misiaca (dzisiaj sie wybiera)
          • kubusala mam pomysł dla Ciebie 28.10.04, 16:11
            Oj to oddaj teścia do przytułku i będziesz miała kleszcza z głowy a i Jemu
            zrobisz przysługę,bo gościu sie będzie wysypiał i będzie budzony co najwyżej
            tylko na posiłki.
            • janowa Kubusala! Lubie cie za ten tekst :-) n/t 28.10.04, 16:59

          • ma.pi Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 16:11
            joanna1982 napisała:


            > Nawet na cmentarz na grobie żony nie chce mu sie posprzatac-corka go prosi
            juz
            > od misiaca (dzisiaj sie wybiera)


            No tak lepiej dziadka tez na cmentarz zagonic, co sie corka ma przemeczac. A
            moze to nie jej matka tam lezy? I ta matka ponoc syna tez miala?
            I czy musi mu sie chciec ten grob posprzatac, a co jezeli on nie czuje
            potrzeby. A moze nie chce chodzic na cmentarz bo to dla niego zbyt bolesne?

            Pozdr.
            • joanna1982 Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 17:03
              ale przeciez corka z nim jedzie samochodem
              • iwles Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 17:22
                joanna1982 napisała:

                > ale przeciez corka z nim jedzie samochodem



                No to ja zupełnie nie rozumiem.... córka zawozi ojca na cmentarz i co? siedzi
                i patrzy jak ojciec sprząta na grobie ?????????
                nie może sama pojechac i posprzątać, skoro i tak musi jechać ????????????

                Ja na miejcu tego pana bym chyba nie wytrzymała, z każdej strony ktoś cos mu
                każe robić ....

                A czy ktos kiedykolwiek zadał sobie trud, żeby zapytać ojca/teścia, co on
                c h c e robić?? a nie ciągle mu narzucać swoje widzimisię?????
                • joanna1982 Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 18:06
                  to on ją zabiera samochodem i ona sprząta. Ona nie ma samochodu a autobusem jej
                  sie nie chce.
                  • ma.pi Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 19:33
                    joanna1982 napisała:


                    To napisalas wczesniej:
                    "Nawet na cmentarz na grobie żony nie chce mu sie posprzatac-corka go prosi juz
                    od misiaca (dzisiaj sie wybiera)"

                    a teraz


                    > to on ją zabiera samochodem i ona sprząta. Ona nie ma samochodu a autobusem
                    jej
                    >
                    > sie nie chce.

                    Zaczynasz sie juz platac w tym co dziadek robi a co nie, a raczej co powinien.
                    Ja mowiac szczerze to juz przestalam rozumiec czego Ty sie czepiasz. Bo widze,
                    ze jak nie masz czego to probujesz sie przyczepic wczorajszego dnia.
                    Corce sie moze nie chciec a dziadek musi na zawolanie.

                    Wiesz, znam taka jedna rodzine co to zona wlasnie tak wszystkich szkoli,
                    wlacznie z babcia, tesciowa i sasiadami. Juz nikt u nich nie bywa, bo ilez
                    mozna wysluchiwac takich nieprzyjemnych sytuacji, ze ona drze sie na tescia ze
                    czegos tam nie zrobil.

                    Piszesz, ze dziadek zmywa po obiedzie, a w domu sa przeciez jeszcze dwie
                    dorosle osoby. To jak Ty zmyjesz po sniadaniu, a maz po kolacji to bedzie
                    czysto.

                    A tak z ciekawosci, kto te zakupy zrobi i podloge umyje jak dziadek umrze?

                    I tak na marginesie to mi tez nie zawsze wszystko sie chce robic teraz i
                    natychmiast, mojemu mezowi takze, ale nie wydzieramy sie z tego powodu na
                    siebie.

                    A na meza tez z krzykiem wyskakujesz jak czegos zapomni?
                    • lunis joasiu widze ze juz placzesz sie 28.10.04, 19:46
                      juz
              • janowa Placzesz sie, Joasiu, w zeznaniach... n/t 28.10.04, 17:29

                ---
                "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
                idzie do teatru."
                Alec Guiness
            • cruella Re: to nie był krzyk!!! 28.10.04, 21:48
              Mój dziadek leży na cmentarzu. Grób sprzątamy: ja, mama, ciocia. To nasz
              obowiązem względem dziadków. Babcia może co najwyżej pójść, pomodlić się i
              znicz zapalić.
          • sakada To nie był krzyk? 28.10.04, 17:43
            "Wpadłam na korytarz i zaczęłam na niego krzyczeć!
            Że on to sobie potem śpi, że prawie nic nie robi, że mógł zobaczyć czy pies
            ma wodę, że ja teraz co najmniej do 1 w nocy dziecko bede bawic! Myślałam
            następnego dnia umyć płytki w kuchni ale jakoś tak wyszło że krzycząc na
            niego powiedzuiałam że to on jutro wstaje o 7 rano i myje kłytki i szafki w
            kuchni!"

            -
          • cruella daj spokój 28.10.04, 21:46
            Teraz się tłumaczysz.
            Odpowiedzi dziewczyn ci się nie spodobały i delikatnie starasz się załagodzić
            fakty. Raz piszesz, że kazałaś teściowi sprzątać w sobotę rano a potem piszesz,
            że go tylko ładnie prosiłaś. A mieszkanie jest faktycznie teścia i męża. Ale
            jakie to ma znaczenie?

            Faktycznie, nie chciałabym z Tobą mieszkać.

            Mam 2 dzieci, mąż w pracy od 7-19 (pracuje poza miastem), rodzice 200km od nas.
            W sobotę zagipsowali mi nogę, dziś dowiedziałam się, że na 4 tyg. Zgadnij, kto
            teraz będzie robił zakupy, sprzątał, gotował obiad dla dzieci i męża, prał,
            prasował? Mąż pomaga jak może i ile jest w stanie ale...cały dzień zdana jestem
            na siebie i dzieci. I jakoś muszę dać radęsmile))
        • mamusiamaciusia Re: Co do mieszkania... 28.10.04, 16:09
          przeczytałam wyrywkowo odpowiedzi dziewczyn.
          wiesz co Joasiu, ja uważam, że miałaś rację. bo niby dlaczego miałabyś być jego
          służącą? gotować mu, prać, sprzątać. nie pozwalaj mu na to.
          • dachauka Re: Co do mieszkania... 28.10.04, 16:24
            Przyłączam się do Mamy Maciusia. Strasznie naskoczyłyście na ta biedną
            dziewczynę, jakby zrobiła nie wiem co. Puściły jej raz nerwy, to wszystko. Nie
            musi obsługiwać teścia (raźnego 55-latka, który leży do góry brzuchem i nic mu
            się nie chce). Swoją drogą fatalny układ. Chyba wolałabym się wynieść...
            • joanna1982 Re: nigdy nie usłyszałam......... 28.10.04, 17:09
              Do tej pory nawet nie usłyszałam dziękuję ani że coś było smaczne. Chociaż jak
              czasem go o coś poprosze i zdarzy mu sie zrobic to ja mu dziękuję.
        • lunis to co z tego ze mieszkanie wspolne? 28.10.04, 19:44
          gdyby nawet, to i tak tesc ma wieksze prawo, bo to po jego zonie, a nie twoje,
          milcz, i zachowuj sie z szacunkiem.
      • lunis no własnie jaoasiu 28.10.04, 19:42
        zapewniam cie ze mieszkanie nie jest twoja wlasnoscia, predzej meza
        • janowa Tak na spokojnie... 28.10.04, 20:16
          Nie wiem czy historia jest do konca prawdziwa. Mam wrazenie, ze przy kazdym
          kolejnym zarzucie w twoja strone wykrecasz kota ogonem albo starasz sie dodac
          nowe fakty, ktore swiadcza na niekorzysc tescia, nie widzac nawet ze sobie
          przeczysz... Moze sie myle, ale tak to wyglada.

          Poniosly cie nerwy, nawrzeszczalas na dziadka? Zdarza sie. Kazdy moze miec zly
          dzien.

          Ustaliliscie podzial obowiazkow, razem z tymi nieszczesnymi podlogami i dziadek
          sie zgodzil, a teraz sie nie stosuje? - Nie masz wyjscia, nie zmienisz
          55-letniego faceta. Musisz podzielic te obowiazki, ktorych nie wykonuje, miedzy
          siebie i meza, bo inaczej staniesz sie wiecznie gderajaca, zrzedliwa baba i
          nikomu w tym domu nie bedzie sie chcialo juz nic robic... Moze zamiast mycia
          podlogi woli uprasowac koszule?

          A co do chorego dziecka - bardzo wspolczuje, szczerze. Ale zastanawiam sie, czy
          z powodu wady serca maluch nie bedzie juz nigdzie wychodzil? Nawet do szkoly?
          Nie bedzie mial kolegow, przyjaciol? Poza tym przeciez wy tez te zarazki
          przynosicie do domu...

          Jezeli nie jestes w stanie pogodzic sie z sytuacja jaka masz, to rzeczywiscie
          mozecie sie tylko wyprowadzic. Tylko czy bedziesz miala mniej pracy?

          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
    • jasiowa_mama Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 17:42
      Jak dawno zmarła jego żona-może poprostu nie potrafi odnaleść sie w tej
      sytuacji.Może jest zmęczony zyciem,może mu smutno,może w niczym nie widzi sensu-
      zastanów sie nad tym
      • joanna1982 Re: i właśnie........... 28.10.04, 18:03
        Ja rozumiem że mu ciężko ale gdyby troche pomógł to przecież zawsze można
        posiedzieć póżniej i pogadać czy zagrać np. w karty (jak chodziłam w ciąży to
        tak było dopiero po porodzie się wszystko zmieniło). Można przecież posiedzieć
        i coś obejrzeć ja nie mówię że nie. Ale tak szczerze to moim zdaniem właśnie
        żeby mniej bolało albo żeby zapomnieć choć troszkę to nie można tak całymi
        dniami tylko leżeć, spać iTV oglądać. Dlaczego nie chce zostać z Małą żebym na
        zakupy wyskoczyła (taka propozycja też padła). Ma też drugą wnuczkę 6 letnią,
        która uwielbia do nas przychodzić i zostawać np. na weekend. To jak ona jest to
        nawet z nią na spacer nie chce wyjść. A po jej pobycie jest taki zmęczony (choć
        to tylko ja z mężem się nią zajmuję i moim dzieckiem też) że nawet siły nie ma
        jej odwieźć do domu. To naprawdę zdrowy człowiek (w przeciwieństwie do mnie -
        wada serca tak jak i u córeczki) i nie choruje. Czasem go katar dopadnie.

        To co ja mam zrobić? Czasem coś opowiada o teściowej i słucham go ale co oprócz
        tego? Na prawdę próbowałam do niego dotrzeć ale jakoś się przed tym wzbrania.
    • d.orka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 18:02
      Uwielbiam czytać takie wątki. Wspaniale w nich widać różnorodność postaw i ich
      genezę.
      To ja też coś dorzucę.
      Ale najpierw - Joanno - nie bardzo rozumiem co znaczy "nawyzywałam"?
      Obrzuciłaś wyzwiskami, że leń patentowany i śpioch? Czy zarzuciłaś podniesionym
      głosem, że nie wywiązuje się z zawartej umowy?
      Bo chyba gorzej to nie wyglądało?

      Dziewczyny, może to "nawyzywałam" (cóż za niefortunne określenie) nie było
      takie, na jakie wygląda na piśmie wink
      Fakt, drugiemu człowiekowi należy się szacunek - bez względu na to czy jest
      teściem, pomocą domową, czy synem. Joannę poniosło i ja to rozumiem. Zawsze
      można przeprosić i konstruktywnie porozmawiać.

      Czytam wypowiedzi o tym, jak to mamusie same wszystko robią, nawet z wózkiem i
      dzieckiem schodzą na spacer, dźwigając 22 kg po schodach, jak sprzątają duży
      dom i gotują 2-daniowy obiad i nikomu nie oddają dziecka pod opiekę i chwalą
      się, że można to wykonać. Tak, ale jakim kosztem? Poza tym taki model życia nie
      jest jedynym obowiązującym, prawda?
      Jakoś nie mogę się zgodzić, że teściowi (jako, że jest teściem) należy sie
      spokój. Wszyscy mieszkaja razem (pomińmy kwestię "spadkowości") i partycypują w
      kosztach. Poza tym umówili się w kwestii dbałości o porządek i czystość,
      tudzież w innych sprawach. Czy teść to święta krowa? Czy ma to Waszym zdaniem
      wyglądać tak, że on leży, ogląda tv i pozmywa te talerze, a resztę robi Joanna
      i jej mąż? Jest domownikiem i z tej racji uczestniczy całościowo w domowym
      życiu. Nie chodzi mi ot to, by latał ze ścierką po mieszkaniu, ale też nie
      leżał do góry brzuchem. Gdyby sytuacja w poście była odwrotna, tj. Joanna
      poskarżyłaby się na teścia, który burczy do niej "Nie jesteś u siebie, musisz
      zapracować na to, by tu mieszkać" - noże by się Wam pootwierały w torebkach wink
      Zresztą, idąc za Waszym tokiem myślenia, Joanna wcale nie musi prać i prasować
      ubrań teścia. Niech robi to sam - wtedy, gdy będzie chciał.

      Jak ja widzę rozwiązanie problemu Joanny?
      Wystarczy ustalić z teściem taki zakres jego "obowiązków", który nie będzie
      stwarzał konfliktowych sytuacji. Nie mycie podłóg, lecz sprzątanie swoich
      rzeczy - mycie szklanek po herbacie, podlewanie kwiatków wink, wyprowadzanie psa
      (spacer dobrze teściowi zrobi). Śmieci rano wynosi mąż, który wracając z pracy
      robi też zakupy (tu dobry pomysł dziewczyn). Ot i rozdałam role wink

      A tak w ogóle, czemu od razu naskakujecie jak jakieś hydry? wink
      Dorka
      mama Sikorek
      i Leonka
      • joanna1982 Re: określenie "nawyzywałam" 28.10.04, 18:12
        Podniesiony głos, bez wyzwisk, tylko to dlaczego nie zatroszczył się o to by
        pies miał wodę żeby nie szczekał, aby nie obudzić dziecka. Tylko to! Nie darłam
        się na niego, nie padło żadno określenie typu leń czy coś w tym stylu!
        Po prostu raz puściły mi nerwy bo ukołysać moje dziecko do snu to nie lada
        sztuka!
    • magda1711 Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 18:38
      Wiesz co , to może spróbuj na spokojnie pogadać z teściem, nie rzucając
      rozkazami, typu pozmywaj,pozamiataj , zrób zakupy...Tylko na spokojnie powiedz
      czego oczekujesz w zawiązku z wspólnym mieszkaniem.
      Ale nie oczekuj też wiele...Bo jeżeli jest to starsza osoba,na emeryturze, to
      miej to na uwadze, ze całe życie pracował i robił wiele innych rzeczy i nie
      musi być na każde Twoje zawołanie.A może Ty się postaw w Jego sytuacji...
      Gdyby On tak na Ciebie naskakiwał, ze masz umyć podłogi, a gdzie jest obiad, a
      czemu pranie nie zrobione?
      W takich wypadkach, to naprawdę , nawet się nie chcę nic robić , jeżeli
      wszystko jest w takiej nakazującej atmosferze...

      No i może sama zmień trochę w swoim postępowaniu.
      Jesteś dorosła, masz rodzinę , więc licz się ze swoimi obowiązkami , a nie
      czekaj na wybawienie od nich przez innych domowników.
      I najważniejsze, jeżeli nie pasuje Ci takie zachowanie teścia to po cholere
      pierzesz mu koszule , prasujesz?Po co...?
      A może sama tak "nauczyłaś"teścia i teraz zlewa na wszystko...?
      No i (przepraszam)ale nie bądź taka beszczelna...Czasami trochę pokory na dobre
      wyjdzie niż takie wyzywanie...
      Licz ,przede wszystkim, na siebie , a nie na innych.
      Ja cały dzień , od godziny 9 do 19 siedzę w domu tylko z Małym , nikt mi nie
      pomaga, czy nie pogoda czy pogoda , sama robie zakupy, sprzątam,
      gotuję ,piorę...I nie narzekam, czasami oczywiście mam dość , proszę w tedy
      męża o zrobienie paru rzeczy, o pozmywanie naczyń...I co, moze miałabym mieć
      pretensję , że nikt nie przyjdzie i np nie umyje mi okien?Paranoja...
      Kiedyś, na początku małżeństwa, przyszła teściowa i chciała posprzatać, porobić
      pranie.Ojjj , wtedy to ja byłam zła, z jakiej racji ma to robić?W chwili
      obecnej już nie ma takich pomysłów i dobrze!I wiesz co , nie wyobrażam sobie
      takiej sytuacji kiedy bym musiała np na swojego teścia wrzeszczeć żeby mi
      podłogę umył...

      Mam jeszcze tylko pytanie.Jeżeli tak bardzo Ci to wszystko przeszkadza, to
      czemu nie zamienicie mieszkania np na dwa mniejsze?A wtedy wszyscy by byli
      happy smile
    • neospasmina ale właściwie po co ten post? 28.10.04, 19:14
      Joanno, czego ty oczekujesz od emam?
      bo jeśli chciałaś się pożalić, że jesteś przemęczona, osamotniona i
      rozżalona,że denerwujesz się chorobą dziecka, więc puściły Ci nerwy i
      nawrzeszczałaś na teście - to OK, zdarza się w najlepszej rodzinie, ze ktoś nie
      zdzierży i wywali bebech;
      jeśli chciałaś w ten sposób poszukać współczucia dla Twojej ponurej sytuacji
      rodzinno-mieszkaniowej, to już wiesz, ze tu go nie znajdziesz - przynajmniej
      nie tyle, ile oczekiwałabyś;
      jesli chciałaś obwinić teścia - też nie bardzo się udało;
      ale ochłonęłaś już? obiad zrobiłaś?
      to odpocznij dziewczyno i wyluzuj,
      pozdrawiam!
    • mamamonika Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 20:38
      Nowa powieść dresiarska Masłowskiej????
      Jeśli nie, no comments... Teść nie jest pracownikiem najemnym i także jest u
      siebie. strasznie prymitywna jesteś, jeżeli takie rzeczy trzeba ci tłumaczyć
      Przykro mi, zwykle w ten sposób nie piszę, ale naprawdę mnie bardzo twój post
      zdenerwował
      Monika
      • mama_pyzuni Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 13:18
        A Joasia jet pracownikiem najemnym u teścia??? I ma zamknąć sie, siedzieć cicho
        i podawać mu ciepłe obiadki??? To wtedy nie byłaby prymitywna???
        No comments.
        • lunis śmieszna jestes i żałosna 29.10.04, 13:27
          no tak.śmieszne to wszystko.A jeśli dziecko chore na serce i nie możesz
          wychodzić z dzieckiem, to może powinnaś oddac na oddział zamknięty, to będzie
          najbezpieczniejsze i odrazu opieka lekarzy!
          Co ma piernik do wiatraka?
          Jesteś zdrową ,rześką babą, chciałaś dziecko to licz się z obowiążkami,mąz
          powinien wreszcie Ci ukrócić to wszystko.
          Ja byłam i na spacerku z dzieckiem, które waży 11 kg i wózek 11kg i po schodach
          wchodziłam i zakupy, około 8 kg, bo 5 kg ziemniaków i te rózne,byłam dosłownie
          na godzinkę, bo muszę się wyrobić zeby obiadek męzowi zrobić,ściągnąc pokarm,bo
          karmię dziecko,nie umie z piersi ,więc męczę się zajmuje mi to ok 30 min.W
          międzyczasie gotuje się obiad, obieram ziemniaki i łapię dziecko,bo zaczął
          chodzić dopiero i wszystkiego jest ciekawy,i nawet mogę chwilę spędzić przy
          komputerze i nikt mi nie pomaga.A obiad, będzie na czas, i dziecku robię
          osobno,miksuję,wszystko mi zajmuje chwilkę,bo od początku nikt mi nie pomagał i
          wreszcie wzięłam sie w garsc,i potrafię zrobić wszystko.
          • lunis Re: śmieszna jestes i żałosna 29.10.04, 13:30
            a i co najważniejsze to pomyłam już wszystko kuchnię łazienkę , zajęło mi tez
            sporo czasu ale robię raz to raz tamto zeby sie wyrobić,bo mam inne wyjście?
          • mama_pyzuni Do Lunis 29.10.04, 13:51
            Lunis, po co to ironizowanie na temat choroby dziecka??? Według mnie to trochę
            chamskie co napisałaś "A jeśli dziecko chore na serce i nie możesz
            > wychodzić z dzieckiem, to może powinnaś oddac na oddział zamknięty, to będzie
            > najbezpieczniejsze i odrazu opieka lekarzy!"

            I nie podkreślaj jaka to Ty jesteś dzielna i samowystarczalna, bo to nie ma nic
            do rzeczy. Jakoś Cie ten temat wyjątkowo zbulwersował skoro napisałaś już 7
            postów (chyba dobrze policzyłam...).
            Gdzie autorka postu napisała, że leży cały dzień z maseczką na twarzy i czyta
            sobie gazetki? Chyba wyraźnie napisała, że ma wiele obowiązków i radzi sobie z
            nimi, a oczekuje jedynie niewielkiej pomocy. A co takiego mąż ma jej ukrócić?
            Oj, dziewczyny, po co to plucie jadem i złośliwość???
            • lunis mama_pyzuni 29.10.04, 14:00
              nie pluje jadem, tylko widze ze dziewczyna sobie nie radzi podstawowymi
              oowiazkami, ze az smieszne, a to ile postow pisze to co ma do tego? moze mam w
              tym temacie duzo do powiedzenia, tak, jestem samowystarczalna, do wspaniale,
              nie sadzisz?
    • aleksandrynka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 22:26
      joanno, ja Cię rozumiem. Może rzeczywiście nakrzyczenie na teścia to nie byo
      najwłaściwsze podejście, ale zdaję sobie sprawę, że czasami nerwy puszczają i
      robi sie wtedy różne rzeczy. To nie było aż tak straszliwie naganne, chociaż
      nie popieram...
      W mieszkaniu jest mnóstwo roboty. Wiem to doskonale - niby cały dzień "siedzę z
      dzieckiem", ale "siedzenie" to tylko moje pobożne zyczenie. Mamy piszą, że
      przeciez wszystkie tak mają i zyją. Jasne, ale nie zdaża Wam się narzekać? Bo
      mi tak, i to częściej niż wynosi norma smile
      Pranie, prasowanie, odkurzanie, gotowanie, w końcu zajmowanie się dzieckiem,
      które póki co leży w łóżku (joanny, ja to mam za sobą), a jak zacznie pełzać,
      stawać i chodzić, to dopiero będzie kołowrót... A do tego pies do obsługi no i
      oczywiście kochany teść, który łaskę robi, że umyje podłogę. Jeśli wszyscy
      mieszkają razem i podział obowiązków dokonał się dawno temu, to każdy powinien
      je wykonywać, nawet łaskawy teść, u którego mieszkacie (nie wdaję się teraz w
      szczegóły lokalowe). Młody zdrowy chłop śpi do południa, potem cały dzień
      siedzi przed telewizorem i nie raczy sie ruszyć żeby zmyć po sobie kilka
      szklanek, podłogi myje, jak mu się przypomni, nie uwzględniając potrzeb reszty
      domowników, w tym wypadku potrzeby snu u niemowlaka. Ogólnie ma wszystko w
      dupie, piesz szczeka? Niech szczeka. A że gó..arza obudzi... A co tam. Z
      dzieckiem nie zostanie, bo mu ręce odpadną, na zakupy też nie pójdzie, jak
      wyżej. Dziewczyna dwoi się i troi, obsługuje całą rodzinę sczególnie dbając o
      chore dziecko, a koleś sobie siedzi i czeka, aż mu się kapcie na nogi założy...
      Tak to dla mnie wygląda. Oczywiście można rozwiązać to na wiele sposobów -
      niech mąż robi zakupy na następny dzień, niech pies ma specjany zbiornik
      uwalniający wodę, miła ukrainka umyje podłogi... Ale czy o to chodzi? Czy takie
      niewykonalne jest minimum uczestnictwa w domowych obowązkach przez gościa,
      który nic innego nie ma do roboty? Dziewczyna jest uwiązana w domu,
      przeciążona, moim zdaniem, i doskonale rozumiem jej wybuch. Mi też by
      się "ulało".
      Drogie panie, bez przesady! Abstrachując od tonu i formy wypowiedzi do teścia,
      autorka ma rację. Umycie podłóg i zakupy to tylko godzina. "Tylko" dla
      teścia, "aż" dla niej. Ona nie odłoży pewnych rzeczy na później, bo dziecko ma
      swoje wymagania, pory posiłków i zabawy. A z jego strony poświęcenie minimalne.
      Jeśli ktoś absolutnie nie liczy się z innymi domownikami, to nalezy mu się
      kilka słów prawdy. Byle odpowiednim tonem.
      Jeszcze jedno, bo nie doczytałam wyżej - co na to Twój mąż?
      Proponuję rzeczową rozmowę, zebranie wszystkich domowników i renegocjacę
      podziału obowiązków. Już na spokojne, po przemysleniu sytuacji. Przeproś
      teścia, ale obstawaj przy swoim. Wystarczy Ci jedno dziecko, on niech obsłuży
      się sam, albo przynajmniej pomoże Ci w tym wszystkim.
      Pozdrawiam.
      • laskosia Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 23:46
        dlaczego 55letni mężczyzna, dzidek, ojciec nie jest szanowany przez własne
        dzieci i przez ich współmałżonków ? to mnie najbardziej zastanawia -synowa,
        syn, córka mają dla niego zaplanowane z góry zadania, które ojciec MUSI wykonać
        ja znam wielu ludzi w tym wieku - nie wyobrażam sobie by ktoś im dyktował co
        mają robić
        tym bardziej ich własne dzieci - ludzie ja nie mówię, że jestem święta, ale ja
        ze swoją mamą , teściami - rozmawiam, jak można tak traktować ojca ? dla mnie
        to nie do pojęcia, dziwicie się, że was nie słucha- nie musi
        ojcu należy się szacunek - od was i od córki, może zamiast pisać mu scenariusz
        na kolejny tydzień zapytajcie jak on to widzi, jaką część obowiązków chce na
        siebie wziąć ? naprawdę nie dziw mu się, że leży, śpi i nic nie robi- jak by mi
        tak gderali to też bym nie robiła
        nie obraź się ale wygląda na to, że to Ty jesteś dla niego
        przysłowiową "gderliwą teściową"- jak sama widzisz coś wypada zmienić w waszej
        rodzinie, bo w takim układzie ciężko żyć i z pewnością nie tylko Ty to
        odczuwasz ...

        podoba mi się bardzo sygnaturka neospasminy w "W życiu najważniejsze jest
        życie!" i tego się trzymaj- nie warto go sobie zatruwać ....

        życzę zdrówka córeczce
      • sakada Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 00:29
        "łaskawy teść, u którego mieszkacie (nie wdaję się teraz w
        szczegóły lokalowe). Młody zdrowy chłop śpi do południa, potem cały dzień
        siedzi przed telewizorem i nie raczy sie ruszyć żeby zmyć po sobie kilka
        szklanek, podłogi myje, jak mu się przypomni, nie uwzględniając potrzeb reszty
        domowników, w tym wypadku potrzeby snu u niemowlaka. Ogólnie ma wszystko w
        dupie, piesz szczeka? Niech szczeka. A że gó..arza obudzi... A co tam. Z
        dzieckiem nie zostanie, bo mu ręce odpadną, na zakupy też nie pójdzie, jak
        wyżej. Dziewczyna dwoi się i troi, obsługuje całą rodzinę sczególnie dbając o
        chore dziecko, a koleś sobie siedzi i czeka, aż mu się kapcie na nogi
        założy... "

        A skąd Ty możesz wiedzieć jak jest naprawdę?
        Moim skromnym zdaniem to co tu wypisujesz do bardzo daleko posunięta
        nadinterpretacja.
        • aleksandrynka Re: nawyzywałam na teścia 29.10.04, 11:37
          może i nadinterpretowałam, ale jedyne informacje jakie posiadam, to te, które
          udostępnia nam autorka wątku. Poskładałam je i tak mi wyszło. Jeśli się myle,
          to przepraszam.
    • zuzazuzka Re: nawyzywałam na teścia 28.10.04, 23:28
      Co tak wszystkie najeżżacie na Joanne. Dziewczyna wyzalic sie chciala bo się
      wkurzyła a tu tylko same pouczenia i pretensje wyczytac może. Wcale sie jej nie
      dziwię bo uslugiwac komuś to nic fajnego, a poział obowiązków musi byc w kazdym
      domu, bez wzgleu z kim sie mieszka. Jak nie chce myć tych podlóg to niech zrobi
      coś innego np. łazienke sprzątnie, ja bym juz wolała umyc kawałek tej podłogi
      w kuchni i przedpokoju. Jak teściu wyjdzie to sklepu to tylko dobrze mu zrobi
      bo od siedzenia w domu przed TV i spania to tylko rozchorowac sie mozna. A 55
      letni facet to napewno nie jest staruszek!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka