joanna1982
28.10.04, 11:20
No i w końcu stało się. Nawyzywałam na teścia z którym mieszkam. Poprostu
doprowadził mnie do szału.
Do póki pracowałam to jeszcze coś robił a odkąd urodziła dziecko myśli że
sama wszystko zrobię!
Więc tak zbierało się już od dawna. Ja, mój mąż, córeczka i teść tak wygląda
nasza rodzinka. Mąż ciężko pracuje, zaczyna o 5-6 a kończy o 14 a cvzasem o
17. ja cały dzień siedzę w domu z dzieckiem, które uwielia sie bawić.
Najpierw teść zacząl się we wszystko wtrącać. Przykrył mi dziecko jak było
gorąco (dostała potówek) i wogóle wszystko wiedział najlepiej. Jego córka
zaliczyła wpadke mając 19 lat i przy dziecku do pół roczku nic sama nie
robiła nawet jej mąż pieluchy prał!
Ale do rzeczy! O wszystko trzeba się prosić po kilka razy. Jak proszę go
dzień wcześniej żeby rano wstał i zakupy zrobił mówi że dobrze a śpi do 11.
Zanim się wybierze i zrobi te zakupy jest 13 a moje dziecko wtedy nie śpi
tylko chce się bawić. Więc już obiadu nie zrobię. Jego obowiązki to robienie
zakupów i wychodzenie z psem i zmywanie po obiedzie! A tak to tylko ogląda TV
i śpi (więcej zresztą niż moja córeczka). Ostatnio muszę mu oprzypominać że
ma pozmywać a zawsze w sobotę ma umyć podłogi ( o czym też trzeba
przypomnieć).
Wszystko zaczęło się w sobotę. Przypomniałam mu że ma podługi umyć to
powiedział że kawe tylko wypije. po godzinie znów mu przypomniałam to z psem
musiał isć po następnej godzinie zgłodniał. Wkońcu mu powiedziałam że noc go
zastanie to powiedział że jutro umyje a ja na to że sprząta sie w sobotę a
niedziele się odpoczywa! Wię sie wziął o 22 jak już dziecko spało i zaczął
hałasować. Więc mu powiedziałam że mógł to już dawno zrobić a nie teraz jak
dziecko śpi!
Ale w poniedziałek to już sie tak wkurzyłam......Dziecko juz spało i
dochodziła 22. Chcieliśmy się z mężem położyć i trochę poprzytulać. I na
chceniu się skończyło!! Teściu był w kuchni i poszedł do swojego pokoju a za
chwilkę (nawet nie minuta) pies w kuchni szczeka bo wody nie ma. Jakby nie
mógł sprawdzić jak był w kuchni! Ja wchodzę do pokoju a moje dziecko oczy
wielkie i buzia od ucha do ucha usmiechnięta. I ja już wiem że conajmniej 3
godziny bede musiała sie z nią pobawić żeby usnęła. Normalnie wpadłam we
wściekłość. Bo ja od 7 rano będę na nogach bo córeczka tak wstyaje a on śpi
do 11 albo nawet i 13!
Wpadłam na korytarz i zaczęłam na niego krzyczeć!
Że on to sobie potem śpi, że prawie nic nie robi, że mógł zobaczyć czy pies
ma wodę, że ja teraz co najmniej do 1 w nocy dziecko bede bawic! Myślałam
następnego dnia umyć płytki w kuchni ale jakoś tak wyszło że krzycząc na
niego powiedzuiałam że to on jutro wstaje o 7 rano i myje kłytki i szafki w
kuchni!
Oczywiście córeczke lulałam do 1 i obudziła mnie o 7. O 8 weszłam do pokoju
tęścia i powiedziałam stanowczym głosem "pobudka". Wstał zrobił zakupy a
potem sprzątał kuchnie!
Dziewczyny jak myślicie nie uniosłam się za bardzo! Wkurz mnie to że on nawet
zlewu sobie nie umyje! Wszystko patrzy na mnie a ja się nie rozdziele!
Co wy byście zrobiły? Moja córeczka ma 4,5 miesiąca i odkąd się urodziła to
tak jest. nawet jak chrzest był to nic mi nie pomógł w sprzątaniu ani zakupów
nie zrobił. (mała nie miała miesiąca jak ją chrzciliśmy) A jak miał z nią
zostawać (teraz już go nie prosze o to) to albo mu marudziła albo
mówił "zabierzcie ją ze sobą jest ładna pogoda" chociaż jechaliśmy sdamochdem
na zakupy i dobrze o tym wiedział!
Ale sie rozpisałam! Ale wreszcie się wyżaliłam!
Napiszcie co o tym myślicie!