Dodaj do ulubionych

Akceptacja niedoskonałości

01.10.21, 15:02
Czytam kolejną książkę mniszki, którą polecałam w wątku książkowym.

Teza, moimi słowami:
Należy być dla siebie i świata wyrozumiałym, bo w naturze ludzkiej leży popełniane błędów. I nawet jak się dostrzeże, że coś wymaga zmiany, to dobrze jest się tym zająć, ale ze świadomością, że np. regres w tym procesie jest czymś normalnym. A niektórych problemów zwyczajnie nie jesteśmy w stanie pokonać i lepiej przyjąć, że tak jest, bez osądzania się czy obwiniania.

Jak się zapatrujecie na taki punkt widzenia?
Czy zachodnie podejście nie jest zanadto obciążone dążeniem do osiągnięcia ideału? Może faktycznie lepsza jest akceptacja tego, co jest? I nie, że tak ma być już na zawsze, ale ze to znacznie lepszy punkt wyjścia do zmian?

Osobiście przemawia do mnie dążenie do ideału, zarówno jeśli chodzi o samą siebie, jak i okoliczności życia, że tak powiem.
Ale może to właśnie błąd?
Obserwuj wątek
      • lajtova Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 15:29
        "Akceptacja czegoś oznacza po prostu znalezienie stanu idealnej równowagi z kartami, jakie życie nam właśnie rozdało. W ten sposób jesteśmy w stanie odnaleźć najlepszy sposób rozwiązania, poprawy, adaptacji i ujrzenia jasnej strony danej sytuacji. Oznacza to także zrozumienie rzeczy takimi, jakie są.

        Odrzucenie z drugiej strony w efekcie przełoży się na konieczność życia w tej uciążliwej dla nas sytuacji, bo albo nie mamy innego wyboru, albo boimy rozpocząć procedurę prowadzącą do zmiany. Mamy w tym momencie do czynienia ze zniechęceniem i rezygnacją, które to uczucia będą nam towarzyszyć przez kolejne lata życia."
    • nevertheless123 Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 15:22
      Powyżej pojawił się komentarz, że akceptacja to forma rezygnacji. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.
      Akceptacja to zaprzestanie stawiania oporu, przyjęcie do wiadomości, że rzeczywistość jest jaka jest.
      Paradoksalnie często kończy się to tym, że zyskujemy więcej sił na dążenie do celu. Nasza energia przestaje być marnowana na bronienie się przed faktami, np. przed faktem, że nasz partner nas zdradza. Jeśli zaakceptujemy = przyjmiemy do wiadomości fakt, że jesteśmy zdradzane, to będziemy mogły ruszyć do przodu. Akceptacja nie oznacza wmawiania sobie, że zdrada jest dobra, albo że to nic takiego. To jest zakłamywanie rzeczywistości.
        • nevertheless123 Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 15:49
          Przyznam, że mnie się postawa akceptacji sprawdza, choć początkowo też miałam obawy, że jak zacznę siebie akceptować, to sobie w życiu kompletnie odpuszczę i zacznę wegetować. Wydawało mi się, że trzeba mieć zawsze nad sobą jakiś dopingujący bicz, jak się chce robić postępy.
          Od kiedy odpuściłam i mam więcej spraw w du...dzie, to mam więcej energii na zajmowanie się sprawami, które lubię. Paradoksalnie doprowadzam je do ideału, bo nie zaprząta aż tak mojej uwagi rozkminianie, czy coś się powiedzie czy nie... Powiedzie się - to dobrze, nie powiedzie się - też cenna lekcja. Chyba częściej skupiam się na drodze do celu, niż na samym celu. Fajnie jest znajdować się na szczycie, ale sama wspinaczka też jest przecież cenna i bogata w doświadczenia. Zaakceptowanie faktu, że aktualnie nie ma się kondycji, żeby dotrzeć na szczyt, nie jest niczym wstydliwym. Może następnym razem się uda?
      • mandre_polo Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 15:59
        Podpiszę się. Chodzi o przyjęcie a nie rozdrapywanie zakończone depresją. Są sprawy które są nam dane a czy znajdziemy na nie pomysł to już oznaka naszego człowieczeństwa.
        Obserwuję jak dużo szkody robi słuchanie coachow - nie daje pogodzić się ze przeciwnościami, szukaniem rozwiązań
    • asfiksja Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 15:53
      Zachód jest obciążony dążeniem nie tyle do ideału (to by było nawet nieźle), co dążeniem do SUKCESU. Żeby innym oko zbielało, jakie mam pieniądze, wpływy, zasięgi i władzę nad ludzkim życiem. Ostatecznie robi się to per fas et nefas (vide push-back 4-letniej dziewczynki ściskającej misia, a w tle porno z krową).
      Właśnie dążenie do ideału (ale w sensie cnót arystotelesowskich, nie czarnkowych), takie wynikające z wewnętrznej potrzeby, bez oglądania się na innych jest godne uwagi. Choć oczywiście jest obarczone ogromnym ryzykiem porażki. Ale porażka nie jest niczym złym, jest jedynie nieprzyjemna.
      • aqua48 Re: Akceptacja niedoskonałości 01.10.21, 16:22
        Ja nigdy nie dążyłam ani do ideału ani do sukcesu co dla wielu było zdziwieniem. Staram się unikać tego czego nie lubię i co mi ewidentnie szkodzi. Dążę do tego by mieć w miarę normalne życie, grono przyjaciół i bliskich, cieszy mnie każdy nowy dzień i oby tak pozostało.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka