Dodaj do ulubionych

Wieczne płacze

08.11.21, 15:30
Moja córka, która jest w średniakach, urządza praktycznie codziennie płacze. Wyje o wszystko co jej się tylko nie spodoba. Ktoś jej coś powie nie tak- płacze. Ma wyjść po schodach płacze. Ja poszłam myć ręce pierwsza, płacze. Pani jej nie zrozumiała w przedszkolu, też jest płacz. Płacz jest praktycznie o wszystko. Nie wiem jak mam z nią rozmawiać. Bo mam wrażenie,że nic nie pomaga. Jak jest lepiej to niedługo znów to wraca. Panie w przedszedszkolu ciągle zwracają mi uwage. Czy ktoś sobie poradził z tym problemem u dziecka?
Obserwuj wątek
    • marinella Re: Wieczne płacze 08.11.21, 15:34
      4 lata?

      Jeśli płacze, to pewnie chce coś wyrazić - smutek, rozczarowanie, niezgodę, złość, poczucie niesprawiedliwości itd
      Naucz dziecko rozpoznawać te emocje, a następnie wyrażać je słownie.
      • bominka Re: Wieczne płacze 08.11.21, 17:21
        Mialam kuzynkę,która nadmiernie byla płaczącą,wyrosla z tego. Miała jeszcze dwie siostry bez tego typu akcji.
        Twoja corcia może w kogoś to ma,zapytaj męża. Nie przesladuj jej z tym za bardzo. W końcu dojrzeje.
      • perelka70 Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:39
        Dzięki, za odpowiedzialności. To nie jest tak,że córka nie umie nazwać uczuć. Właśnie umie. Mówi: jest mi smutno, jestem na ciebie zła, zdenerwowałam się, mam zły humor. Ja też nie jestem święta bo czasem nie wytrzymuję. Staram się, naprawdęwink czytamy inspektora krokodyla. Mówimy, co w takich sytuacjach robić,czy mówić. Tłumaczymy,że nie wiadomo o co chodzi,dopóki nie powie. Ona niby rozumie,chwilę jest dobrze, po czym koszmarna histeria z byle powodu. Jest gorzej jak posiedzi z babcią. Po tym jest ciężko jej wrócić do normalności. Ale jak słyszę w przedszkolu, że jej ciężko będzie z tymi płaczami, że ona ciągle płacze itd. że nie ma drugiej takiej dziewczynki, to się czuje jakbym coś źle robiła.
        • marinella Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:50
          Ja wierze Ci, ze się starasz. Być może córka jest wysokowrazliwa ?

          Na początek może kupcie kilka książeczek Kici Koci ( np Kicia Kocia mówi nie), sama zorientujesz się po tytułach. W tej serii jest przedstawionych sporo trudnych dla dziecka sytuacji - przedszkole, przychodnia, dzień z babcia, dzielenie się, wspólna zabawa), może córce będzie łatwiej utożsamić się z kicia niż krokodylem smile

          A dla ciebie - pamiętaj ze jesteś najlepsza z możliwych mam dla swojej córki i bądź cierpliwa. Jeśli znasz angielski poczytaj tez o różnicy między tantrum i meltdown ( histeria to słowo, które powinno zniknąć z twojego słownika wink

          Trzymaj się i głowa do góry
    • aqua48 Re: Wieczne płacze 08.11.21, 17:29
      Ucz ją mówić o co jej chodzi. Jakie ma odczucia, nazywajcie je razem - rozczarowanie żal itp. A poza tym tradycyjnie - wyciszaj, uspokajaj, nie napominaj, tylko poczekaj aż córka się wypłacze i dopiero nawiązuj rozmowę, nie przebodźcowuj dziecka, przypominaj o częstym piciu wody, ogranicz słodycze.
        • gdanskamarylka Re: Wieczne płacze 08.11.21, 20:30
          ladymercury napisał(a):

          > No cóż, trzeba dziecku, tłumaczyć, rozmawiać, jak ładnie tu opisały koleżanki.
          > Czyli - wychowywać, a nie tylko odbierać przelew.
          >
          >

          Już? Lepiej ci? Ulżyło cudzym kosztem?
        • hanusinamama Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:32
          NO to teraz ty sie zachowałaś jak ta 4 latka. Tylko, ze ona ma 4 lata i moze nie umieć reagowac na swoje emocje...ty tez nad tym popracuj bo masz duzy problem. Moze popłacz sobie.
    • escott Re: Wieczne płacze 08.11.21, 17:50
      Moja tez miała etap bardzo częstego popłakiwania. To sposób na wyrażenie emocji, które w tym wieku potrafią rozrywać z dowolnego, niepojętego dla reszty świata powodu. Można tylko pomagać znaleźć inny wyraz i nie pozwalać innym mówić głupot typu „nic się nie stało” albo „taka duża dziewczynka” itp. Absurdalnie pomaga wysłuchanie i powtarzanie „widzę, że jest ci smutno”, nie wierzyłam, ze tak jest, ale dzieciom to serio robi dobrze.
      • hanusinamama Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:30
        MOja jest na takim etapie. Płacze, bo nie radzi sobie z emocjami..uczy się dopiero tego. Tylko u niej to nie jest problem w przedszkolu. Chyba trafiła na bardziej doświadczone panie, bo one same mówią, ze to jest normalne. Przytulają a jak sie uspokoi tłumaczą. Chyba by mnie krew zalała i zmieniłabym przedszkole jakby mi ktoś powiedział "to dziecko jest niegrzeczne" w takiej sytuacji...
        • zielonyjeziorak Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:49
          To samo pomyślałam. Mój syn też rozładowywał emocje płaczem, ale panie w przedszkolu to rozumiały. Taki etap, jeden się długo uczy chodzić, a inny panować nad emocjami czy też rozładowywać je w sposób akceptowalny społecznie. Postaraj się spokojnie reagować, czekać, tłumaczyć.

          Z paniami masz większy problem, bo ich reakcja nie pomaga córce. Rozważyłabym zmianę grupy lub przedszkola, jeżeli rozmowa spokojna (nie w formie pretensji, tylko tłumaczenia) nie pomoże. A obstawiam, że nie pomoże, panie pewnie starej daty: dzieci maja się słuchać i być grzeczne (czyt. takie, jak paniom pasuje).
          • hanusinamama Re: Wieczne płacze 09.11.21, 10:18
            Dziewczynki sie uśmiechać powinny....wrrr
            Szczerze mowiąc, łatwiej jest z dzieckiem które emocje tak wylewa na zewnątrz...niż tak jak ze starszą, która w srodku tłumiła i trzeba było wyciągać.
    • zonkli Re: Wieczne płacze 08.11.21, 20:27
      "bezpieczna komunikacja to podstawa

      -Kochani, jutro wieczorem wychodzę na urodziny do cioci, a wy będziecie się świetnie bawić z babcią i dziadkiem u nich w domku. Jak będziecie spali to ja wrócę i rano obudzicie się koło mnie.
      - Ok.
      Następnego dnia rano powtórzyłam to samo, że wieczorem wychodzę. Gdy nastał wieczór, młoda już zasnęła, młody bawił się z babcią, więc ja zaczęłam się szykować do wyjścia. Nagle słyszę jak młody krzyczy, buntuje się i nie rozmawia z babcią. Szybko zaczęłam myśleć:
      - nie spał dziś, może być już zmęczony, tylko że nie chciał iść spać,
      - może jest głodny, tylko że przed chwilą jadł kanapkę,
      - może chce pić, hmm... raczej nie bo wodę ma zaraz obok siebie w butelce,
      - ja wychodzę, a jeszcze nigdy tak nie było, żeby zostawał wieczorem sam u dziadków.
      Nagle synek chciał skorzystać z toalety, w której byłam.
      - Chcesz zostać sam? Ja mogę za chwilę dokończyć przygotowania do wyjścia.
      -Tak
      - Ok to ja zaraz przyjdę jak już będzie wolna łazienka
      .
      .
      .
      - Mama już!
      - Dziękuję, a możesz chwilkę zaczekać? Zastanawiam się czy dobrze widzę, że jesteś zdenerwowany albo zestresowany?
      -Tak.
      - A wiesz może dlaczego tak się czujesz?
      - Nie.
      - Czy Ty się stresujesz tym, że ja wychodzę a wy zostajecie z babcią, dziadkiem i ciocią u dziadków w domu a nie u siebie?
      - Tak. - łzy mu napłynęły do oczu.
      - Kochanie ja wychodzę na 3, 4 godzinki i wrócę. To jest cztery ulice dalej, więc jeżeli będziesz mnie potrzebował to poprosisz babcię, dziadka lub ciocię, żeby zadzwonili do mnie i wtedy ja w ciągu 10 minut przyjadę do domku tu do was. Ja nie jadę tak jak kiedyś do szpitala, bo wtedy to mnie nagle zatrzymali aby mi pomóc na 4 dni. Ja jadę do cioci, a od niej mogę w każdym momencie wyjść i wrócić do was. Nie jesteś tutaj sam. Jest babcia, dziadek, ciocia, którzy chcą się z Tobą bawić i Twoja siostra, która śpi. Jak będziesz zmęczony to połóż się spać, gdzie tylko chcesz a ja Ciebie wezmę w nocy do naszego łóżeczka.
      - Ok mama idę się bawić i Ty też baw się dobrze. Pa!
      - Dziękuję, jak będę wychodzić to przyjdę do was dać buziaka. A czy czujesz się już lepiej?
      -Tak, jestem spokojny.
      - Super! Udanej zabawy.
      Wychodząc dałam buziaka i widziałam jak mój syn cieszy się z tego, że wieczór spędzi bawiąc się z rodziną. Za 2 godziny przyjechałam do młodej, bo się obudziła, a młody spał spokojnie."
      • zonkli Re: Wieczne płacze 08.11.21, 20:33
        "Był piękny, słoneczny dzień i chciałam wyjść z dziećmi na spacer. Przygotowałam ciuchy, powiedziałam dzieciom o swoim pomyśle i chciałam zacząć działać. Jednak tempo jakie mieliśmy było bardzo powolne.
        -dzieci czy wy chcecie iść na spacer?
        - Tak!
        - To chodźcie wybierzemy się i wyjdziemy na dwór. Wydaje mi się, że jest dzisiaj przyjemnie.
        Dzieci dalej chodzą sobie po pokoju i trochę się bawią, trochę biegają, a ja czuję, że zaczynam się denerwować tym, że nic się nie dzieje. Co prawda dzieje się dużo, jednak nie to, co ja wymyśliłam.
        W końcu po 4 dialogu z dziećmi w sprawie spaceru i braku chęci na ubranie się, rzuciłam hasłem: Dobra to ja nigdzie nie idę. Idę teraz coś zjeść.
        Młody zapytał:
        - Ale mam co się stało?
        - Chciałam iść na dwór i nie wyszło, a teraz to już zgłodniałam i chyba z tych dwóch powodów się zdenerwowałem.
        - Aha to idź szybko do kuchni zjeść.
        Poszłam i w trakcie jedzenia czuje jak mój wewnętrzny stres odpuszczą. Przestało mnie stresować to, czy wyjdziemy przed spaniem południowym Młodej. Stwierdziłam, że będzie co ma być i nie wszystko musi być zaplanowane. W tym czasie podszedł do mnie Młody i pyta:
        - I jak mama, czy już lepiej? Żabki w brzuchu już nie skaczą z głodu?
        - Nie, i wiesz co? To moje zdenerwowanie chyba było spowodowane głodem, a ja nie odczytałem tego w odpowiednim momencie i dlatego się zdenerwowałem.
        - Nie przejmuj się mama, czasami tak bywa. Nie zawsze uda nam się zauważyć głód.
        Po jedzeniu z uśmiechem i na twarzy poszliśmy na dwór. Młoda oczywiście była ubieranie w body, spodnie, buty i kurtkę przy otwartych drzwiach, bo w jej wieku ciężko jest uwierzyć w słowo mamy, że na podwórku jest zimno, mimo że w domu jest ciepłosmile Gdy próbowałam ubrać w domu, kończyło się płaczem, tak też było z Młodym, gdy był w podobnym wieku co siostra. Dlatego moje dzieci ubieram prawie na zewnątrz.
        Gdy wróciliśmy ze spaceru Młody był na skraju płaczu. Gdy pytałam co się dzieje, nic mi nie odpowiadał tylko przytulał się albo jeszcze bardziej się denerwował. Poszliśmy do sypialni, aby Młoda mogła się położyć spać i tam była mojego syna butelka z wodą.
        Napił się i mówi: Mama ja byłem zły i zdenerwowany, bo byłem spragniony a nie wiedziałem, że chce mi się pić. Nie odczytałem sygnału a teraz jak już wypiłem wodę to wiem, że to jest to, bo czuje się już dobrze. Położył się i zasnął razem z siostrą. "
        • palacinka2020 Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:53
          Juz widze, jak kilkulatek mói: "Mama ja byłem zły i zdenerwowany, bo byłem spragniony a nie wiedziałem, że chce mi się pić. Nie odczytałem sygnału a teraz jak już wypiłem wodę to wiem, że to jest to, bo czuje się już dobrze." big_grin big_grin big_grin

          To jakies bajeczki z marzeń psychologów dziecięcych?
            • aqua48 Re: Wieczne płacze 09.11.21, 10:51
              Takie bajeczki pomagają dorosłym zrozumieć o co dziecku chodzi. Jak moja wnuczka na spacerze zaczyna marudzić, pokrzykiwać i stawać okoniem też daję jej wodę do picia, a potem jeśli nie przejdzie szukam ławki siadamy gdzieś na chwilę i rozmawiamy. Pomaga. Synowa z kolei opowiada o dziewczynce która ma podobny problem i pyta - chcesz wiedzieć co było dalej? Dziecko najczęściej uspokaja się i chce dalszego ciągu opowieści o tym jak ktoś inny sobie poradził.
            • mdro Re: Wieczne płacze 09.11.21, 10:53
              O rany, te opowiastki wyglądają jak teksty z XIX-wiecznych książeczek dla dzieci, w rodzaju "Przykładnych dziewczątek". Proszę, można się ponapawać:
              pl.wikisource.org/wiki/Przyk%C5%82adne_dziewcz%C4%85tka
    • palacinka2020 Re: Wieczne płacze 08.11.21, 20:52
      Moja tez tak płacze od urodzenia. Bo kot dostał jeść wcześniej niz ona. Bo tata nie dał cukierka. Bo są korki na drodze. Bo trzeba iść do przedszkola. Bo trzeba wracać z przedszkola. Bo coś źle zrobi i ktoś jej to powie.

      Żadne książeczki o Guciu nie pomagają, mam całą serię. Jeszcze te rady z Gucia o ćwiczeniach oddechowych- moja córka w stanie histerii nie zrobi zadnych ćwiczeń oddechowych, nie będzie dmuchać żadnego piórka jak płacze. Tłumaczenie i mówienie wczesniej co będzie trochę pomagają, ale przecież nie wszystko da się przewidzieć. Skąd mam wiedzieć, ze kot pierwszy zejdzie ze schodów i zostanie to okupione 15 minutowym płaczem, dobrze jeśli nie dodatkowo rzucaniem sie na podłogę?

      Uważam, ze sam płacz można znieść. Tzn. ja mogę to zignorowac i już mnie dawno nie rusza, mój mąż nie. Gdy miała tak 2.5 -3 lata to dodatkowo ze złości zdejmowała własne ubrania do golasa, przy czym takie sceny urządzała również przedszkolankom na spacerze w parku. Minęło, teraz już tylko płacz.
    • hanusinamama Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:28
      MOja aktualnie na tym etapie ( 4 lata). Tyle, ze u mnie panie w przedszkolu nie zwracają uwagi. Pytałam czy w przedszkolu tez tak jest, też...ale to normalne w tym wieku. Panie nie robią problemu.Przytulają, dają się wypłakać, tłumaczą. My przytulamy i tłumaczymy, ze musi powiedzieć o co jej chdozi, co jej przeszkadza. Ona uczy się radzić sobie z emocjami. Nie mozna krzykiem, trzeba na spokojnie. Dać sie wypłakac (upust emocjom) i juz na spokojnie tłumaczyć.
    • wkswks Re: Wieczne płacze 09.11.21, 08:36
      Czuje sie nieważna. Przytulaj ja wiecej, pozwól jej podejmować decyzję. Postawa pan mi sie nie podoba - wytykanie jej, że płacze, nie poprawi sytuacji.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka