Dodaj do ulubionych

Co robić...

17.12.21, 19:07
...jeśli znajdujesz się w sytuacji bez wyjścia, bez możliwości kontroli i sprawczości, a sytuacja ta stresuje cię do granic możliwości, bo jest poważna. Coś jak zawieszona firma w trakcie pandemii, która mnoży straty lub nieuleczalna choroba kogoś bliskiego. Albo obie rzeczy na raz. Kiedy nie możesz spać ani jeść normalnie, w końcu myśleć normalnie, boisz się spojrzeć rano w gazety lub komunikator, a perspektywa wydaje się coraz gorsza.
Jak radzić sobie z takim stresem?

Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Co robić... 17.12.21, 19:13
      Ja biorę tabletki ziołowe i mówię sobie, że kiedyś to się rozwiąże.
      • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 19:29
        Miewasz czasem chwile zwątpienia, czy aby na pewno? Czy jest jakaś strategia, by wpoić sobie tę nadzieję?
        A może zadziałałoby myślenie "mogłoby być gorzej"?
        • bombalska Re: Co robić... 17.12.21, 22:10
          Ale to prawda! Zawsze moze byc gorzej.
    • magdallenac Re: Co robić... 17.12.21, 19:17
      Nie wiem, ale serdecznie, z całego serca wspolczuje.☹️☹️
      • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 19:49
        Dzięki. Trochę pozytywnych wibracji bardzo się przydaje.
    • bi_scotti Re: Co robić... 17.12.21, 19:32
      Biegam rano. Cale zycie ... well ... od czasow preteen kiedy to biegalam z tatusiem. Pomaga(lo) a bit na polityke, pomagalo ciut-ciut na depression, pomaga(lo) na health troubles Sredniego, pomaga always na skrzeczaca reality smile Nie wiem co jest w bieganiu takiego, ze mnie ustawia do pionu codzien rano. Chocby nie wiem jak beznadziejny dzien mnie czekal, to tych 5 km przed switem uzbraja mnie we wszystko, co potrzebne do przetrwania kolejnych 24 hr. A gdy in the middle of some totally crappy day czuje, ze nie daje rady ... musze sie zdrzemnac. Seriously, chocby glupich 20 minut nap. Gdy sie tak zdrzemne, moge znow ruszyc "do boju" smile
      Pisze o moich techniques stosowanych od pol wieku z okladem nie jako recepte a jako suggestion w jakim kierunku mozesz szukac - zadbaj o cialo - nie bedzie sprawne, wypoczete, mocne. Gdy ono dziala (relatively) well, mentalne barki sa w stanie poniesc wiecej, dalej, dluzej. Pozdrawiam serdecznie, zycze duzo sily ... and ... it too shall pass! Cheers.
      • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 19:43
        To prawda, bieganie, szybkie chodzenie, ruch; to pomaga. Do momentu, kiedy zamiast młotem rzeczywistość traktuje cię granatem i myślisz "nie jestem w stanie wyjść i się rozruszać". Dlatego zastanawiam się jak zasiać w sobie inną perspektywę, (np. "dobrze że granatem, a nie bombą atomową") ale nie jestem pewna, czy to właściwy kierunek.
        • extereso Re: Co robić... 17.12.21, 20:09
          Chyba wtedy zaszywam się w norze i czekam. Mam to szczęście że dotąd nigdy nie czekałam sama.
          Powodzenia!
        • bi_scotti Re: Co robić... 17.12.21, 20:12
          Jak wspomnialam, ja biegam przed switem - wstaje o 5:00, oczy zaspane, no thinking, just routine: wlozyc contacts do oczu, majtki, bra, spodenki, top, skarpety, buty, zamknac drzwi i bieg. That's it. Zero myslenia, czysta mechanika smile Potem shower i juz gdy sie woda leje, pozwalam sobie zaczac myslec ale woda dobra jest, bo nawet gdy czarne chmure sie klebia, woda pomaga zrobic nastepne kroki. One day at a time smile Nie wymagaj od siebie za duzo - ot tyle zeby dotrwac z czystymi rekami do nastepnego switu. Good luck! Cheers.
    • boogiecat Re: Co robić... 17.12.21, 19:36
      Bylam chyba w podobnej sytuacji - wtedy uznalam, ze musze bardzo szybko ja zaakceptowac i zmusilam sie do myslenia (co moge zrobic, jak sie przygotowac na mozliwe scénariusze etc)
      Wogole w przypadku duzych stresow mam reakcje « mysl, krwa, mysl » - to mnie uspokaja, zwraca poczucie sprawczosci i pozwala isc do przodu. Staram sie tez nie wsiakac w sytuacje, patrzyc maksymalnie z zewnatrz, albo ogolnie na moje zycie jakby z pozycji mnie juz starej.

      To o tobie?
      • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 19:48
        Owszem, choć przykłady analogiczne, nie do końca takie. Podobnego kalibru bezsilność i nieprzewidywalność, dlatego "myśl, k, myśl" tylko wciąga bardziej w bagno.
        • boogiecat Re: Co robić... 17.12.21, 21:04
          Cholera, przykro mi😕

          Strategia, o ktorej piszesz wyzej, moze u ciebie zadzialac- racjonalizacja, pomniejszenie problemu stawiajac go w szerszej perspektywie, to prowadzi do akceptacji i moze cie « odblokowac ». W zasadzie o czyms takim pisze i ja. Trzymaj sie🙂


        • umi Re: Co robić... 17.12.21, 22:01
          Cokolwiek to jest, przezyjesz to, zapomnisz a potem umrzesz. Jak my wszyscy. I nawet najgorszy bol wyleczy czas, chyba, ze si ego bedziesz kurczowo trzymac. Czasem lepiej walczyc do upadlego, ale jak juz sie polegnie, puscic to i zapomniec. To co mamy w tym kiepskim, nietrwalym swiecie, to mozliwosc zapominania jesli cos jest za ciezkie i zaczynania od nowa.
    • kkalipso Re: Co robić... 17.12.21, 19:54
      Byłam, wtedy patrzyłam co jest naważniejsze do zrobienia danego dnia.
    • alicia033 Re: Co robić... 17.12.21, 20:03
      totutotam.org napisała:

      > Jak radzić sobie z takim stresem?

      Wierzyć w siebie.
      Wyłącznie.
      W to, że nieważne, co będzie jutro,to sobie poradzisz.
      Bo ma się dzieci, koty, rodziców, no matter else, którym trzeba zapewnić opiekę do ostatniego tchu.

      I nie teoretyzuję.Przez lata wykonywałam w Polsce zawód bardzo wysokiego ryzyka, żyłam z wiszącym nad karkiem mieczem Damoklesa (wielomilionowe sankcje karne i lata odsiadki za działania, na które miałam żadny wpływ).
      Pieniądze to tylko pieniądze. Prawo upadłościowe to nie wieczne piekło, jest do przejścia.
    • fomica Re: Co robić... 17.12.21, 20:13
      Ja sobie wtedy mówię że i tak na końcu umrę, więc to wszystko marność. Oraz że kosmos jest wielki a my ludzie niewiele znaczymy.
      • szare_kolory Re: Co robić... 17.12.21, 20:51
        Myślę podobnie. Wszystko mija, wszystko się kiedyś kończy, wszystko, ostatecznie, jakoś się układa.
        • taniarada Re: Co robić... 17.12.21, 22:33
          Nic nie trwa wiecznie .A po nocy przychodzi dzień.Narzekanie nie zmieni naszego życia.
      • umi Re: Co robić... 17.12.21, 21:57
        "Oraz że kosmos jest wielki a my ludzie niewiele znaczymy." - Mam tak samo. Jak sie spojrzy w gwiazdy i te wszystkei galaktyki, czlowiek lapie, ze jest robakiem i zyje chwile.

        Jak nie dziala, mysle o II wojnie swiatowej i eksperymentach swira Mengele. Wtedy dochodze do wniosku, ze sa rzeczy gorsze niz nawet smierc, ybac problemy i trzeba cenic co sie ma, nawet jesli to jet hooyowe. Bo inni mieli hooyowiej (wiem, ze to truizm i oklepane, ale ci z obozow pewnie zamieniliby sie gdyby im dano wybor).
    • mysiulek08 Re: Co robić... 17.12.21, 20:17
      rycze, najpierw rycze, z bezsilnosci, z zalu, potem przegaduje godziny z przyjaciolmi (mam takich, ktorzy jesli bedzie sie zle dzialo zawsze beda blisko) a zanim odeszla😪 moja mamuska to z nia...

      jesli jest juz tragicznie, kiedy czuje niemal paraliz ducha i ciala to prosze o leki

      najwazniejsze by nie byc wtedy samemu
      • trampki_w_kwiatki Re: Co robić... 17.12.21, 20:21
        Mam tę samą strategię.
      • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 20:34
        Sama nie, z Wami wink
        Reszta musi być chroniona, muszę sobie z tym poradzić tylko ja, stety lub nie.
    • taniarada Re: Co robić... 17.12.21, 20:17
      To normalka w takich czasach ,gdzie ludzie mało sobie pomagają,a szerzy się nienawiść do drugiego człowieka. Masz chyba jakiś bliskich znajomych ,którym możesz się wyżalić , sen i dobra kondycja ÷ spacery i będzie dobrze .Żadne prochy .Pozdrówka .
      • bombalska Re: Co robić... 17.12.21, 22:13
        Tez uwazam, ze warto pogadac z innymi. I czlowiek poslucha jak ktos to widzi z boku, i nieco zrzuci z siebie ciezar.
    • milva24 Re: Co robić... 17.12.21, 20:22
      Przerabiałam coś takiego i szczerze współczuję. Jak osiągnę taki stopień stresu, że nie mogę jeść ani spać i wszystkie opcje przerobione w głowie milion razy zaczynam się odcinać. Allo allo albo Co ludzie powiedzą, ewentualnie Teoria Wielkiego Podrywu lecą non stop, też do zaśnięcia. Z książek 2 tom Sagi o Wiedźminie, albo kilka ulubionych romansów i staram się już nie myśleć na stresujący temat.
    • szare_kolory Re: Co robić... 17.12.21, 20:47
      Nie wiem czy jest jakakolwiek złota rada. Każdy musi to przeżyć po swojemu, każdego dopadają życiowe załamania. Pewnie prędzej czy później dojdziesz do świadomości, że jedyne co możesz zrobić to przyjąć taki bieg wydarzeń, zaakceptować. Oczywìście, jeśli możesz jakkolwiek działać, to trzeba się ratować. Ale tak naprawdę co będzie to będzie. Tak jak radość, strach i żal też są częścią życia. A doraźnie, polecam kwadratowy oddech, znajdź sobie na yt. Marek Purczyński, fizjoterapeuta wyjaśnia mechanizm. Wypróbowane na sobie samej.
    • zonkli Re: Co robić... 17.12.21, 21:12
      Weź od internisty coś na zaburzenia lękowe, przynajmniej z tydzien dwa, trochę ci przyblokuje stres i się uspokoisz.
    • aurinko Re: Co robić... 17.12.21, 21:17
      W takich momentach mówię mężowi żeby wziął łopatę i zakopał mój dół. W życiu dobrze mieć kogoś, komu można wszystko powiedzieć, z kim można pomilczeć, z kim można się pośmiać i komu można się wypłakać.
      Tulę i przesyłam garść dobrej energii. Z czasem wszystko się poukłada 🌞
    • jolie Re: Co robić... 17.12.21, 21:31
      Współczuję.
      W ekstremalnym stresie nie potrafię chyba płakać, nie mam łez, jestem zamrożona. Gdy powoli dochodzi do mnie rzeczywistość, to trawię w jaskini, na zmianę z płaczem i rozmową z kimś mądrym, komu ufam (jedna, dwie takie osoby). Pomaga mi chyba też mówienie, że to minie/rozwiąże się, że muszę przetrwać, bo tak. Gdyby objawy somatyczne nie pozwalałyby mi funkcjonować, sięgnęłabym po leki. I robiła sobie plan dnia, żeby zająć się czymś.
      Trzymaj się.
    • cruella_demon Re: Co robić... 17.12.21, 22:00
      Noe wiem. Nigdy w takim nie byłam.
    • ela.dzi Re: Co robić... 17.12.21, 22:05
      Psycholog lub może nawet psychiatra. Jest jakaś czynność, która sprawia, że wyłączasz się totalnie ? Mi pomaga sport.
    • bombalska Re: Co robić... 17.12.21, 22:08
      1. Nic nie trwa wiecznie. Wszystko kiedyś się skończy.
      2. Jeśli nie masz na coś wpływu, to odpuść.
    • bombalska Re: Co robić... 17.12.21, 22:14
      Ostatecznie mozna sie modlic.
    • melisananosferatu Re: Co robić... 17.12.21, 22:26
      Wspolczuje najmocniej. Ja w takich chwilach dzialam a zalamuje sie pozniej np po smierci rodzicow wpadlam w rytm :pogrzeb, zalatwianie spraw i formalnosci, opieka nad rodzenstwem. Zalamka przyszla gdy wszystko bylo poukladane. Rozsypalam sie fizycznie ale to psychila wyla. Zycze Ci zeby ten najgorszy czas minal jak najszybciej. A...mi pomaga oderwanie sie od rzeczywistosci np 10 minut ksiazki choc sen jest najlepszy. Wysylam mnostwo dobra!
    • totutotam.org Re: Co robić... 17.12.21, 22:30
      Czytam wielokrotnie, mam nadzieję, że będę mieć siłę, by wprowadzić w czyn; wszystkim bardzo, bardzo dziękuję.
    • igge Re: Co robić... 18.12.21, 00:48
      Forumowa recepta: terapia.

      Bezradność i rzeczy ( w osobistej ocenie wartościującej- złe) od nich niezależne jedni znoszą lepiej inni gorzej.
      Ty rozumiem z tych, co gorzej.
      Może masz jakieś supermoce?😉
      Tzn wydaje Ci się, że możesz/ będziesz mogła zmienić coś, co jest nie do zmiany?
      Byłoby to ryzykownym podejściem.
      Trzeba podjąć wysiłek zaakceptowania bezradności. Właśnie na terapii np.
      W przeciwnym wypadku zajedziesz się i wykończysz.

      No i oczywiście w necie czy w książkach jest sporo info na temat oswajania i niwelowania stresu.
      Na forum też były dziesiątki wątków i pomysłów.
      Musisz zrobić sobie listę tego, co najlepiej na Ciebie konkretnie działa.



      • igge Re: Co robić... 18.12.21, 01:06
        No i jeszcze próbowałabym odzyskać poczucie kontroli i sprawczości. Może nie do końca w temacie wywołującym ten wielki stres ( zakładam, że tutaj jesteś rzeczywiście bezradna i nic nie możesz zrobić).
        Ale w innych dostępnych do poprawy sferach życia.
        Takie ogólne życiowe poczucie kontroli i sprawczości jest nieodzowne.
        Na forum wiele razy czytałam, że tego co Tobie los/ życie przynosi nie da się zmienić ale już swoje podejście tak, da się zmienić. Od Ciebie tylko zależy, co z tymi konkretnymi zasobami, szeroko rozumianymi, które masz w ręku zrobisz.
        Pozdrowienia. Trzymaj się i dobranoc.
    • potworia116 Re: Co robić... 18.12.21, 01:17
      Psychiatra, leki. Rozsypalabym się bez tego. Komplentarnie terapia, ale w kryzysie to dużo za mało.
    • mid.week Re: Co robić... 18.12.21, 08:43
      Przytulam totu, przykro czytać takie posty.
      Brak snu, brak apetytu i nieradzenie sobie z emocjami występujące jednocześnie to już jest IMO etap na którym zastanowilabym się nad pomocą. Na sen leki, na ból duszy psychoterapia.
      W sytuacji kompletnego braku kontroli skupiałam się nad czynnościami codziennymi. Starałam się nie patrzeć i nie planować dalej niż pojutrze. Wynajdywalam sobie do zrobienia rzeczy nad którymi mogłam panować i na które miałam wpływ. Trzymaj się, uszy do góry, wszystko mija
    • butch_cassidy Re: Co robić... 18.12.21, 09:01
      Na takim etapie to jednak leki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka