arista80
28.12.21, 12:40
Dosłownie. Skontaktował się ze mną klient w celu zlecenia zewnętrznego (w siedzibie klienta), do zrealizowania w styczniu. Według aktualnych przepisów, aby podjąć trzeba mieć green pass, a niedawno rząd skrócił dodatkowo ważność dokumenty do 6 miesięcy. Ja szczepiłam się w lipcu, więc ważność dokumentu upłynie w styczniu. A w styczniu miałabym wykonać to zlecenie. Trzecią dawkę mogę przyjąć dopiero pod koniec stycznia, bo są straszne kolejki, a u nas przy zapisach dają dodatkowo pierwszeństwo tym "wrażliwym" czyli osobom starszym, chorym, słabym i w tym stylu. Potem trzeba doliczyć ok. 2 tygodni na niby wyrobienie się przeciwciał i dopiero wtedy zacznie działać mi green pass. Czyli praktycznie w styczniu będę jak nielegalna. Nie będę miała wstępu do barów, restauracji, kina i w tym stylu, ale co najgorsze nie będę mogła podejmować zleceń zewnętrznych. Klient wkurzony (na sytuację nie na mnie) i niełatwo znaleźć mu inną osobą, bo tysiące osób są w podobnej sytuacji (we Włoszech dopiero od lipca można było szczepić się bezwarunkowo), a systemy przyjmujące zapisy na szczepienia są wprost oblężone. Po raz pierwszy odczuwam na mojej skórze ten paradoks i szczerze mówiąc ta sytuacja zaczyna mnie już wkurzać.