Dziewczyny pomóżcie.
Mam sprawę w sądzie i pierwszy raz jestem bez pełnomocnika (prztly rozwodzie i kontaktach mialam) I muszę sama ogarnąć.
Ex nie chce się zgodzić na szczepienie syna na covid. Złożyłam wniosek do sądu o wydanie zgody zastępczej.
Dzis dostalam dokumenty z sądu I tam jest m.on odpowiedź exa w którym on twierdzi ze jak młody do nich jechał na weekend to już miał objawy covid i ja również. I ze tymsamy świadomie świadomie naraziłam na zarażenie szanownego tatę oraz jego biednych starszych rodziców
Na xuj mnie zara strzeli!
Uwno prawda.
Chronologicznie wyglądało to tak:
W pt wieczorem zawoziłam Ml0dego na lotnisko (leciał do taty). W samochlsI raz rzucił tekst "trochę mnie glowa boli". Na lotnisku wszystko było ok, napił się i pprzszlo (często go boli głowa z odwodnienia). Ja zle się poczułam dopiero wieczorem, już w domu.
W sobotę Mlody zadzwonil ze w nocy coś źle się czul, nie mógł spać, tata dawał mu leki. Dowiedzialam się o tym od Mloodego a nie od ex. W niedzielę wieczorem wrocil do domu, zrobilam nam testy z apteki i wyszły pozytywne.
Potem przetestował się ex i wszyscy zarażeni - i to niby moja wina kuswa
Wkurzyłam się bo oskarżenie ze kogoś świadomie naraziłam to poważna sprawa.
I teraz: czy powinnam coś odpisac do sądu czy to będzie ew na sali sądowej? (Jeśli będzie bo nie wiem co to wnosi do sprawy o zgodę na szczepienie....).
Jaka tu jest procedura? Pisać czy wyjaśniać w sądzie?
BTW. Sprawa 1 kwietnia o g.13

Co moze pójść nie tak?