mama-ola
11.03.22, 11:00
Wysłuchałam wczoraj podcastu Rosjanina Maksima Akunina na temat tego, jak się teraz żyje w Rosji. Jeśli ktoś chciałby osobiście się zapoznać, podaję link. Dla zainteresowanych tematem, a nieznających rosyjskiego krótkie streszczenie.
1) Z Rosji wycofało się wiele firm i produktów tych marek nie można kupić. W tym części do samochodów i samolotów. Rosja ma tylko jeden własny samochód, Ładę Niwę, reszta jest na licencji, np. Renault. Oznacza to problemy z naprawianiem tych aut. Kłopot dotyczy tylko ludzi posiadających auta. Latanie z Rosji jest możliwe, ale tylko zagranicznymi liniami, bo z powyższych powodów rosyjskie samoloty nie mogą przechodzić napraw. Bilety lotnicze są drogie. Kłopot dotyczy tylko ludzi, którzy gdzieś latają.
2) Dużo ludzi emigruje z Rosji, np. do Gruzji wyemigrowało już 20 tys. osób. Gruzja przyjmuje też Ukraińców. (Ciekawa jestem, jak te dwie grupy koegzystują, ale tego wątku nie rozwinięto).
3) Z Rosji wynoszą się całe firmy wraz z wszystkimi pracownikami. Ze względu na to, że Rosja utraciła reputację i nikt by im nie dawał zleceń. Dotyczy to głównie branży IT. Firmy przeprowadzkowe mają teraz mnóstwo pracy.
4) W sklepach pustoszeją półki. A i GUM w Moskwie jest podobno pusty (ależ to musi wyglądać).
5) Dolar zdrożał dwukrotnie, więc ci, co przeliczali swoją pensję na dolary, mogą uważać, że zarabiają połowę tego, co wcześniej. Oczywiście w warunkach rosyjskich tak nie jest, że inflacja jest 100-procentowa, tylko jeśli się chce pojechać za granicę.
6) Paszport w Rosji ma tylko 26 procent osób (to z innego podcastu pamiętam), w tym część tych posiadaczy była za granicą tylko raz w życiu, np. na jakiejś wycieczce. Tak więc aktywnych jeżdżących od czasu do czasu lub często za granicę jest jeszcze mniej niż ćwierć narodu. Reszta nigdy nie wyjeżdżała z Rosji, nie odczuwają więc sankcji związanych z tym, że za granicą nie można płacić rosyjską kartą bankową.
7) Karty bankowe Rosjan działają tylko w Rosji. Nie można nimi płacić za granicą ani płacić za towary zamawiane za granicą. Większość ludzi tego nawet nie zauważy, to problemy klasy średniej i wyższej.