default
12.03.22, 20:16
Byłam dzisiaj na zakupach w B, nie dość że ludzi full, to trafił się taki osobnik o wyglądzie dość menelowym, który robił zakupy pod dyktando kogoś, z kim był na telefonie. Wydzierał się do tego telefonu tak, że cały sklep słyszał. Denerwujące, ale w sumie do zniesienia, ja mam sporą tolerancję na zachowania innych. Ale facet do tego potwornie klął (ku.., gdzie mam tego pier.. sera szukać, w chu.. tu tego, nie wiem ku... o co ci chodzi - itd). I tak na cały regulator. Do tego rozbijał się wózkiem, taranując innych i spychając siłą że swojej drogi, nie szczędząc " wypier...., kur....".
W końcu jakaś pani się odezwała "może pan przynajmniej nie przeklinać ?" - w odpowiedzi usłyszała: "co się kur... dopier ..., za robotę się jakaś weź, babo". Wtrącił się jeszcze ktoś, pan, który postraszył ochrona, dostał podobny chamski komentarz. A obsługa sklepu - zero reakcji.
Czy nie powinni jednak jakoś zareagować ? Czy nasz klient, nasz pan, skoro zrobił spore zakupy i zapłacił, to reszta nieważna ?