rinoa_woman
22.03.22, 18:41
Taka sytuacja. Od jakiegoś czasu na moim podwórku przesiaduje kotka. Mała, młoda, ładniutka(szara jak brytyjczyki z rudymi łatkami), ale chora. Ma spore problemy z oczami, ropieją są zapadnięte, w zasadzie ich nie widać, a ona z ledwością coś widzi, obstawiam fhs. I tu zaczyna się problem, bo sama mam już kota, starszą kotkę, 16letnią. Na ten moment nie chcę drugiego kota głównie ze względu na seniorkę, boję się, że mogłaby się zarazić od tej młodej, a poza tym gdy doszło do konfrontacji, mała wbiegła do domu, to starsza zaczęła być agresywna, syczała. I teraz co zrobić? Obawiam się, że nie przyjmą jej do przytuliska, takiej chorej, albo będą sobie życzyć abym pokryła koszty leczenia, a szczerze mówiąc gdybym miała płacić za leczenie to już wolałabym ją zostawić. Kotka jest bardzo przyjazna, daje sobie oczyszczać oczy.
Pewnie i tak wyleje się na mnie tutaj wiadro pomyj, że powinnam jej znaleźć dom albo wziąć do siebie, ale cholera jasna, wzięła się znikąd i akurat nie w porę. Co robić?