Dodaj do ulubionych

Kiedy stajemy się...

29.05.22, 21:01
..."niewidoczne" dla mężczyzn? Temat do dyskusji zainspirowany wątkiem o rwaniu przez meneli. Czy jest taka granica czy to sprawia indywidualna?.Z ciekawości pytam bo nie szukam zainteresowania u mężczyzn, ale mam 45 i nie czuję się jeszcze przezroczysta. Czy 50-tka to ten moment? Wątek bez hejtu.
Obserwuj wątek
    • fogito Re: Kiedy stajemy się... 29.05.22, 21:09
      Sophia Loren ma rwanie w wieku 80 paru lat. To zależy od kobiety. Ja mam 50 i narzekać nie moge. Ale ja zawsze interesowałam się panami starszymi od siebie w typie intelektualisty a nie osiłka z łańcuchem na karku.
    • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 29.05.22, 21:09
      Nie no, jak granica, skoro pary 70-80 plus poznają się i parują w jesiennym słoneczku. Kwestia indywidualna.
      Można się nie czuć i być, można się czuć i nie byc, w każdym wieku, jak sądzę.
    • daniela34 Re: Kiedy stajemy się... 29.05.22, 21:14
      Myślę, że w żadnym i w każdym. Przy czym oczywiście, rzadko kiedy 70-latka będzie podrywana na ulicy przez budowlańca (ale czy jakiejkolwiek kobiecie zależy na tego typu agencji?)- ale ta sama 70-latka może być intensywnie emablowana przez wspólpacjenta na internie
        • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 29.05.22, 21:18
          No właśnie, o tym też chciałam napisać, zdarza mi się mieć kontakt z facetem, który - dopiero potem to do mnie dociera - wykonywał jakieś, powiedzmy, zalotne zagrania. Ale z powodu mojej organicznej niechęci do tego konkretnego osobnika nie postrzegam tego jako "o jezu, on mnie rwie", tylko jako "a co on się tak idiotycznie zachowuje?". Takie zaloty, z - ujmę to nieładnie i upraszczająco - niższej ligi- nie są dla mnie żadnym potwierdzeniem mojej urody i wdzięku, raczej przygnębiają, jak już dotrze (albo jak zostanę uświadomiona przez osoby trzecie) sad
        • daniela34 Re: Kiedy stajemy się... 29.05.22, 21:29
          Lub w sanatorium. Miłość kwitnie. Znam kilka par, które się w jesieni życia pobrały, albo nie pobrały, ale "żyły w grzechu."
          Mnie się kiedyś zdarzyło w nadmorskiej sanatoryjnej miejscowości wejść z mamą do kawiarni. Przy stoliku siedział Stary Wilk Morski z Fajką. Być może Wilk Morski nigdy nie wypłynął poza kanał portowy, ale wyglądał jak Hemingway na tym zdjęciu

          www.thoughtco.com/ernest-hemingway-1779812

          I autentycznie usiłował poderwać moją mamę, wówczas circa about sześćdziesięciolatkę rzucając w przestrzeń pytania w stylu: "Czy przysiądzie się do mnie jakąś piękna blondynka?"
          Czyli 60+ może nie być przeźroczysta.
          • basiastel Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 05:51
            Miałam 58 lat, gdy pewien były minister sprawiedliwosci zapytał mnie: "czy Pani córka jest równie piękna jak Pani?" Szczerze mnie to rozbawiło. Zresztą, te wyrazy zachwytu się powtarzały. Rwanie można mieć w każdym chyba wieku i to niekoniecznie od budowlańca na ulicy. Pan musiał być typem wiecznego podrywacza.
          • magda.z.bagien Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:18
            Moja mama (lat 67) ma takiego absztyfikanta. Mama chodzi z kijkami i ostatnio dogonił ją na rolkach facet, na oko w podobnym wieku. Gość zaproponował mamie wspólne ćwiczenia, bo jak stwierdził lubi wysportowane kobiety. Teraz mój ojciec chodzi z nią na te kijki i jeszcze rozważa, czy się nie zapisać na siłkę.
      • nangaparbat3 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 08:39
        daniela34 napisała:

        Przy czym oczywiście, rzadko kiedy 70-latka będ
        > zie podrywana na ulicy przez budowlańca (ale czy jakiejkolwiek kobiecie zależy
        > na tego typu agencji?)-

        To nie takie oczywiste, zależy od budowlańca big_grin

        ale ta sama 70-latka może być intensywnie emablowana pr
        > zez wspólpacjenta na internie

        Będę miała dobry dzień, "interna" tak mnie rozweseliła, że starczy energii do wieczora big_grin big_grin big_grin
        • daniela34 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 08:48
          O internie to akurat oparte na faktach. Zanim zamknęli szpitale dla odwiedzających w 2020, przez ponad dwa tygodnie miałam okazję obserwować intensywne życie uczuciowe pacjentek 😀
          • geez_louise Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 10:04
            Interna… przypomniały mi się czasy sprzed „me too”, wytrzymać było trudno. Drugiego dnia praktyk obleśny zastępca ordynatora na koniec odprawy zaczął robić sobie ze mnie żarty:
            - Pani Louise, czy nie przeszkadza pani, że gdy wchodzi pani do sali chorych, lubieżni starcy rozbierają panią wzrokiem?
            - Jestem przyzwyczajona, jakoś dam sobie z panem radę.

            Do czterdziestki przezroczysta nie byłam, zazwyczaj uwagi miałam aż za dużo, i to mimo bycia zupełnie przeciętną. Wystarczy, teraz mogę temat sobie odpuścić.
            • bergamotka77 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 10:11
              No i to podchodzi pod molestowanie. Mnie chodzi o coś zupełnie innego - nic sympatii, zainteresowania czy porozumienia, ale nie o typowe flirtowanie czy podrywanie, zwłaszcza podwładnej przez przełożonego. Bo to straszne i niestosowne. Chodzi o dobre relacje z płcią przeciwną na równorzędnych stanowiskach, gdy robi się razem np. jakiś projekt i spędza silą rzeczy trochę czasu. Teraz pracuję głównie zdalnie i z kobietami i bardzo mi to odpowiada, ale lubię czasem z fajnymi facetami pożartować.
                • suki-z-godzin Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 16:12
                  chococaffe napisała:

                  > ale co to ma wspólnego z twoim pytaniem o bycie przezroczystą? Myślisz, że od p
                  > ewnego wieku koledzy przestają z tobą współpracować i rozmawiać??

                  berżi sobie tematu nie przemyślała, więc robi to co zazwyczaj, wrzuca wszystko, co jej do głowy przychodzi na temat relacji damsko-męskich. zaczyna od całkiem ciekawego pytania o przezroczystość, ale tak jak są ludzie wrzucający do rozmów mądre słówka od czapy, tak ona wrzuca rozważania od czapy o tym, że fajnie jest w pracy czuć nić porozumienia.
                  w sumie, jeśli w ten sam sposób pracuje jak forumuje, to nie dziwiłoby mnie gdyby była przezroczysta intelektualnie 🤡
              • geez_louise Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 10:20
                Dobre relacje na równorzędnych stanowiskach kończyły się na łażeniu za mną, wyznaniach, próbach zaciągnięcia do łóżka, albo na wizytach żony z psiapsiółą, wpatrujących się we mnie intensywnie.

                Jak jednocześnie zaczęłam się starzeć i atmosfera w pracy zrobiła się bardziej profesjonalna, to pracuje się lepiej.

                Flirty to w domu, albo można sobie konto na tinderze założyć.
                • bergamotka77 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 12:05
                  Geez Louise w mojej branży też juz wszystko widziałam, łącznie z romansami biurowymi i innymi dramami, ale jak ktos nie chce i nie szuka...to go omija. Co do molestowania to należy ukrocic takie zapedy na samym początku, tu mam twarde stanowisko. A jesteś pewnie bardziej narazona, bo chyba jesteś pielegniarka prawda? Tu zenujacych zachowan może być więcej. Ja teraz raczej nie spotykam się z niestosownym zachowaniem w branzy, choc jak bylam młoda to starsi redaktorzy czasem je przejawiali i to bylo straszne. To, co mam na myśli to są miłe, kurtuazyjne zachowania wynikajace z sympatii a nie romanse. Bo męża nie zdradzam rozmawiajac zartobliwie z kolega, bez przesady. Niektóre ematki mają mentalnosc muzulmanki. Nie spojrza obcemu mężczyznie w oczy bo to grzech wink
                  • chococaffe Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 12:16
                    To, co mam na myśli to są miłe, kurtuazyjne zachowania wynikajace z sympatii a nie romanse

                    Sądzisz, że jest wiek kobiety kiedy mężczyzna może nie darzyć jej sympatią i zachowywać się kurtuazyjnie, z powodu wieku tylko???
                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 12:35
                    bergamotka77 napisała:

                    > To, co mam na myśli to są miłe, kurtu
                    > azyjne zachowania wynikajace z sympatii a nie romanse. Bo męża nie zdradzam roz
                    > mawiajac zartobliwie z kolega, bez przesady. Niektóre ematki mają mentalnosc m
                    > uzulmanki. Nie spojrza obcemu mężczyznie w oczy bo to grzech wink


                    To nie są zachowania wynikające z sympatii, a protekcjonalizmu i kulturowych wzorców patriarchatu. Dla ciebie forma potwierdzenia i rozrywki, bo znakomicie się w tym systemu odnajdujesz, ja nie chcę by celnik na lotnisku zwracał się do mnie per "piękna pani" nawet jak robi to z miłym uśmiechem i wynika to pewnie z sympati i uznania mojego wyglądu. Nie życzę sobie, by mężczyźni bez przyzwolenia i w sytuacji nie rozrywkowej widzieli mnie przez pryzmat przypisanej kobiecie roli seksualnej bezwolności. Nawet jak kobieta jest atrakcyjna, to niekoniecznie chce, by była to automatycznie zachęta dla korzystania z "otwartego baru". Zresztą po skandalu "Harvey Weinstein", który odbił się głębokim echem także w Europie, w wielu krajach i miejscach pracy wprowadzanie "seksualnej energii" uznawane jest za niestosowne, niezależnie, czy wychodzi ze strony mężczyzny, czy kobiety.
                    Twoje insynuuacje o grzechu pominę, bo są durne. Założę się, że niejedna powściągliwa w swojej prezentacji forumka ma więcej za uszami w tym temacie od ciebie, ty jesteś tylko taka wannabe uwodzicielka.

                      • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 13:23
                        Jak nie robisz, jak robisz, przyznając się do chętnego korzystania z seksualnej energii powstałej pomiędzy tobą a obcymi facetami? Wiesz, jak takie niezobowiązujące flirciary i miłośniczki czarowania oraz erotycznej energii bez pokrycia nazywa się u mnie? Pissnelke. Od pissen sikać i Nelke goździk. Chodzi o taki stary durny żart, w którym cyrkowy klaun podpycha ci pod nos duży, kolorowy, sztuczny kwiatek przypięty do rewersu do powąchania, a jak się pochylisz, to siknie ci z kwiatka prosto w oczy. Pissnelke to nie jest komplement.
                        • mid.week Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 13:40
                          snakelilith napisała:

                          > Wiesz, jak takie niezobowi
                          > ązujące flirciary i miłośniczki czarowania oraz erotycznej energii bez pokryci
                          > a nazywa się u mnie? Pissnelke. Od pissen sikać i Nelke goździk.


                          Bardzo elegancko!
                          U nas funkcjonuje rynsztokowe "kobieta w permamentnej rui" 🤭
                            • mid.week Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 14:43
                              snakelilith napisała:

                              > To chyba nie to samo. Pissnelke to kobieta, która wdzięczy się, czaruje, dużo o
                              > biecuje, a nic nie daje. Kobieta w w permamentnej rui, to chyba taka, która obi
                              > ecuje ORAZ daje.
                              >


                              Ja aż tak głęboko nie wnikam w cudze relacje🤭 dla mnie - obserwatorki tokowania - bez znaczenia ewentualna konsumpcja. Raczej chodzi mi o styl. Są kobiety, które uśmiechną się i już miękną męskie serca oraz takie które uprawiają zenujace hihoty, machaja włosami jakby chciały łupież wytrzepać, mijając faceta uruchamiają falowanie biodrami że tynk ze ścian leci... No rozumiesz, takie toporne toto, desperackie, budzące zażenowanie i niemożliwe do niezauwazenia.
                              • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 15:01
                                mid.week napisała:

                                No rozumiesz, takie toporne t
                                > oto, desperackie, budzące zażenowanie i niemożliwe do niezauwazenia.



                                To mniej więcej o takie zachowanie chodzi. Masz rację, że z kobiecego punktu widzenia nie do końca wiadomo, które laski jak daleko się posuną. Pissnelke jest jednak określeniem używanym głównie przez facetów, bo te kobiety wysyłają jednoznaczne sygnały, a jak zachęcony facet się zainteresuje i zacznie grać tą grę, to na końcu "sikają mu w oko" , czyli faceci wychodzą na idiotów. Nie jest to lubiany przez facetów typ kobiety, bo na końcu to on jest tym baranem, który się nabrał na "gorący flirt" i może być oskarżony o molestowanie.
                        • bergamotka77 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:01
                          Snake jak zwykle obraza inne kobiety, gdy czuje, ze jej pozycja naczelnej uwodzicielki forum jest zagrożona big_grin Dziewczyno wyluzuj, nikt tak nie działa na facetów jak ty i do tego nic sobie z tego nie robisz. Tak, wiemy! wink
                          • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:39
                            bergamotka77 napisała:

                            > Snake jak zwykle obraza inne kobiety, gdy czuje, ze jej pozycja naczelnej uwodz
                            > icielki forum jest zagrożona big_grin Dziewczyno wyluzuj, nikt tak nie działa na fac
                            > etów jak ty i do tego nic sobie z tego nie robisz. Tak, wiemy! wink


                            Co "wiemy"? Pluralis majestatis berga? Królową jakiego państwa zostałaś? big_grin Ja bardzo dziękuję za działanie na facetów, bo to bardzo uprzyksza życie i ogranicza, gdy ciągle trzeba się pilnować, by nie zachęcać absztyfikanta. Może gdybym miała ambicje przelecenia jak największej ilości facetów, to masowe powodzenie mogłoby się przydać, w innych przypadkach nie wiem po co to komu.
                            Więc nie projektuj na mnie swoich pensjonarskich potrzeb, z których wszyscy, jak sama pisałaś, równo się nabijają. Włącznie z kolegami z liceum, którzy oczywiście wszyscy się w tobie kochali. Buhahahaaa. Nawet nie widzisz jaka jesteś śmieszna.


                      • fragile_f Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 18:03
                        Nie rozumiesz absolutnie o co chodzi w tym przyslowiu. Podpowiem: jesli ktos duzo o czymś mowi i sie tym przechwala, to znaczy ze tego nie ma.

                        Cos wiesz, jak osoba ktora bez przerwy pisze o tym jak bardzo maz ja kocha, ma wspaniala rodzinę i super powodzenie. Zgodnie z przysłowiem, jej zycie jest przeciwieństwem.
                  • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 15:22
                    bergamotka77 napisała:

                    To, co mam na myśli to są miłe, kurtuazyjne zachowania wynikajace z sympatii a nie romanse. Bo męża nie zdradzam roz
                    > mawiajac zartobliwie z kolega, bez przesady.

                    Ja zrozumiałam z Twojego założycielskiego posta, że nie chodzi Ci o takie przyjazne relacje, a takie właśnie lekko zawoalowane próby flirtów, przeciągające się wpatrywanie w oczy, niby przypadkowe zbyt długie przytrzymanie dłoni i inne tego typu zachowania, które można dwuznacznie interpretować.
                      • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:00
                        bergamotka77 napisała:

                        >Gdy czujesz, że widzą w tobie kobietę a nie tylko pracownika.

                        Ja się czułam wtedy strasznie niezręcznie i cały mój czar pryskał. Pracowałam niestety w takim środowisku, gdzie takie zaloty były na porządku dziennym i z reguły inicjatywa wychodziła od dwa razy starszych ode mnie dziadków. Udało mi się to po kilku latach ukrócić.
                          • suki-z-godzin Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:04
                            bergamotka77 napisała:

                            > To się nie dziwię, miałam takich starych capow na studiach. Ale fajni i przyst
                            > ojni koledzy z biurka obok mi nie przeszkadzają. To byli faceci z klasą, a nie
                            > donzuani wink
                            >
                            a po co mają dostrzegać w koleżance z pracy k o b i e t ę?
                          • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:11
                            Tylko co to znaczy, że widzą w Tobie kobietę? Na czym to polega? Bo mnie takie zawoalowane flirtowanie przeszkadza w każdej sytuacji, ja się po prostu czuję niezręcznie. Ja wytwarzam aurę jak żołnierz podczas musztry, nie mam w swoim DNA za grosz genu uwodzenia. Chyba o to chodzi i faceci to wyczuwają. W pracy to w ogóle sobie nie wyobrażam, ani z dziadkami, ani z facetami z jakąś tam klasą.
                            • suki-z-godzin Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:13
                              magdallenac napisała:

                              > Tylko co to znaczy, że widzą w Tobie kobietę? Na czym to polega?

                              też czekam na odpowiedź, ale dzisiaj berżi idzie w żarciki, przekomarzanko i fajerwerki błyskotliwego humoru🤡
                              • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:16
                                Temat jest interesujący i zaczęłam analizować moje znajome. Moja siostra- super atrakcyjna blondynka, ma taką osobowość, że facet wolałby zjeść swoją pięść niż spróbować jakiegokolwiek flirtu z nią. Kolejna koleżanką, znowu flirtami i takimi niedopowiedzeniami męsko- damskimi wprost żyje.
                                • suki-z-godzin Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:23
                                  magdallenac napisała:

                                  > Kolejna koleżanką, znowu flirtami i takimi niedopowiedzeniami męsko- damskimi wprost żyje.

                                  A mówiła kiedyś, co ją w tym tak grzeje? Bo widzę że nasza lokalna gwiazda atencji wypowiedzieć się w temacie składnie nie potrafi.
                                  Pragnienie takich niedopowiedzenioflircików kojarzy mi się z zatrzymaniem w rozwoju emocjonalnym, niespełnioną potrzebą dowartościowania.
                                  • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:36
                                    Ona to robi kompletnie nieświadomie, po prostu zwracając się do jakiegokolwiek faceta wchodzi na taki chichocząco- uwodzicielski mode. Nieważne, czy to kominiarz sprawdzający wentylację, czy mąż koleżanki.
                                      • mashcaron Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 17:39
                                        magdallenac napisała:

                                        > magdallenac napisała:
                                        >
                                        > >Nieważne, czy to komini
                                        > > arz sprawdzający wentylację,
                                        >
                                        > Kurła, ale przykład wybrałam....🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️🤦🏻‍♀️

                                        Kwiczę 😂😂😂
                                      • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 18:34
                                        big_grin big_grin Oj tam, bardzo obrazowy przykład, co się czepiasz.

                                        Miałam znajomą po linii pracowej. W towarzystwie kobiet zachowywała się normalnie. Gdy na horyzoncie pojawiał się mężczyzna odpalały jej tak chichocząco filuterniuśkie flary, że za każdym razem miałam ochotę ją kopnąć, przysięgam.
                                        Tak, jakby siedziały w niej dwie różne osoby. Jedna na użytek męski, druga damski.
                                        I nie było różnicy czy współpracownik, czy pan niewinnie zaplątany towarzysko przypadkiem i nie, czy mężczyzna który pytał o suchy chleb dla konia. Obcy, znajomy. Wszystko jedno. Wystarczyła męska widownia, sama obecność w pobliżu.
                                        I do końca nie wiem czy zdawała sobie sprawę z tego co robi. Wyglądało na to, że przestawiało jej się automatycznie. Na jakimś odruchu.
                                        Odsłona pani nr 2 była dla mnie na tyle nieznośna i na tyle irytująca, że wolałam stracić forsę i projekt niż z nią pracować i przebywać w jednym pomieszczeniu.
                                        Kilka razy zjawiła się u mnie w domu, coś tam razem robiłyśmy.
                                        Ponieważ hoduję męża, pani w sekundę na jego widok zmieniało się z Dr Jekyll na Mr Hyde.
                                        Omatkoboska.
                                        Mnie się w końcu jakiś akt własności włączył, nie opanowałam się i na fali irracjonalnej złości, otwartym tekstem, nie pozostawiając miejsca na niedopowiedzenia, ukróciłam jej manewry. Poza tym wiedziałam, że jeżeli ja nie zareaguję - a były próby inicjowania co i rusz dość nachalnego kontaktu fizycznego, niby to takiego przyjacielskiego - zareaguje mąż* i on będzie jeszcze bardziej obcesowy.
                                        Omatkoboska!
                                        Pani zrobiła dramę. Myślę, że również obliczoną na męskie towarzystwo, przy mnie samej nie odstawiłaby ucieleśnionej, skrzywdzonej niewinności. Idę o zakład.


                                        *zareaguje mąż - nie podoba mi się, gdy mężczyzna szarogęsi się kobietą i to na jego terenie, niezależnie, jak bardzo jest nieznośna ( tak, wiem, schizofrenia) i wolałam sytuację uprzedzić, niż w/g niej postawić ją w jeszcze bardziej niezręcznej sytuacji

                                        • fragile_f Re: Kiedy stajemy się... 30.05.22, 18:57
                                          Dzizas, mialam takich klientow. Uwierz mi, w wykonaniu 65cio latka takie zachowanie jest chyba jeszcze bardziej oblesne. Jakby im ktos na widok kobiety wajchę w głowie przestawiał. Autentycznie mnie mdli na wspomnienie, aczkolwiek kilka takich pań tez miałam przyjemnosc spotkac, jedna to moja ciocia.
                                          • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 08:13
                                            O, chętnie i bardzo niestety wierzę. Pan " w typie" - wtedy z zaawansowanym dla nas bardzo wieku - nasze pierwsze mieszkanko nam sprzedawał. I o ile ja mu uszłam pod radarem, tyle, że jakieś żartowne sugestie były co mianowicie jest i nie jest potrzebne młodemu małżeństwu, to w spółdzielni żadnej pani nie darował. A komplementy wątpliwej jakości walił takie, że chciałam się zakopać z zażenowania pod linoleum.

                                          • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 09:21
                                            M-hm. Dokładnie tak. I ten emfatyczny ton, gruchająco wibrujący i sceniczny jednocześnie, jakim się zwracała do, no było nie było, obcego faceta i to w obecności jego żony, był absolutnie nieznośny.
                                            Do mnie natomiast mówiła normalnie.
                                            Opowiem, bo wryło się to we mnie na wieki big_grin No osłupiałam wtedy że tak w ogóle można.
                                            Już przy powitaniu zrobiło się podejrzanie. My wchodziłyśmy, mąż wyciągnął dłoń, żeby się przywitać i przedstawić, a pani złapała za dłoń, przytrzymała się i hyc, druga łapkę na ramię, rzuciła się i dalej go serdecznie obcałowywać w policzki, napierając ciałem.
                                            Później przy każdym spotkaniu było już tylko gorzej. Skracała dystans, zaśmiewając się ni wypiął ni przypiął uderzała go przyjacielsko w kolano.
                                            Albo chichocząc odchylała się przy stole - bo karmiliśmy cholerę, nie będziemy sami żarli przecież - łapała go za ramię i z zachwytem i zdumieniem " och, interstatowy, jakie ty masz twarde mięśnie, ćwiczysz?"
                                            Wzroku z niego nie spuszczała, wlepiając w niego niby zachwycone oczęta i podczas small talku zwracała się wyłącznie do niego. Nawet jeśli mówiła do mnie big_grin

                                            Pracowałyśmy tak, że my dwie siedziałyśmy na większej sofie, mąż z lapem na mniejszej, ustawionej pod kątem. On w słuchawkach na uszach.
                                            Idąc do toalety mogła wybrać dwie ścieżki. Przejść między stolikiem a moimi nogami. Albo wymanewrować tak, żeby okrążyć sofę okupowaną przez męża.
                                            Oczywiście zaczęła okrążać. No i przegięła.
                                            Stanęła za nim, nachyliła się tak, że biustem i włosami wylądowała mu na łbie i " ohohoho, interstatowy, my tu ciężko pracujemy, a ty pewnie sobie jakieś świństwa oglądasz, hihihi", po czym płynnie przeszła do wczepienia mu się we fryzurę rozcapierzonymi paluchami i " boooooże, chłooooopie, no nieeeeeee mooogę, jakie ty masz cudowne te włosy, tobie się tak naturalnie kręcą?" ( nie, kurwa, ja mu przed snem codziennie na wałki nakręcam) i widziałam, że chłop nie zdzierżył więc musiałam ( i chciałam, bardzo chciałam) zareagować.
                                            No i aferka się zrobiła.
                                            Ale pani, chociaż rozszlochana teatralnie i skrzywdzona przez fatalnie wychowaną panią domu, z jakiegoś powodu liczyła, że nie będzie musiała wzywać taksówki i mój mąż, wyrywając się z zachłannych pazurów zaborczej żony, weźmie i ją odwiezie jednak.
                                            W międzyczasie odchodziły jeszcze numery typu " ja pomogę ci z herbatą" i zasuwanie za mężem do kuchni i ten jej cholerny chichot gdy tylko mąż paszczę otworzył... chryste.
                                            Aaaaa, jeszcze! big_grin
                                            W kuchni, gdy tak dzielnie i pilnie pomagała , dopytywała męża dlaczego my dzieci nie mamy. Bo ona " po kotach" widzi, że byłby takim cudownym ojcem. Czujecie?

                                            Poza tym pani mnie obszczekała w zespole gdy prasnęłam robotą.
                                            Okazałam się starą, zazdrosną dziwką ( pani młodsza o jakąś dychę) która wyprawia karczemne awantury ( nieprawda) dosłownie ZA NIC. I biedny ten mój mąż.
                                            Zabić to mało.

                                            Akcent humorystyczny historii.
                                            Gdy ją do tej taksówki czekającej pod bramą odprowadziliśmy nocą ciemną, gdy zatrzasnęły się za rozszlochaną gwiazdą drzwiczki i kierowca silnik odpalił, idąc za mężem moim najbardziej przegiętym krokiem drag queen, zaśpiewałam zalotnie swoim najbardziej gejowskim głosem " i za koląąnko, za rąąąszkę i buzi, buzi, buuuu-ziiiiii.... "
                                            Skąd miałam wiedzieć, że kierowca ma otwarte okno a ona usłyszy big_grin





                                              • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 11:06
                                                @wapaha: nie powiem, podniosła mi ciśnienie akcją wczepiania się w mężowski skalp bardzo konkretnie. Widziałam jak mu dłoń do góry leci i odetchnęłam z ulgą gdy skontrolował się i opanował odruch złapania pani za witkę, nie bawiłby się w delikatność.

                                                @mashcaron : to nie była klasa, to było osłupienie. Im bardziej on był grzeczny i uprzejmie komunikował za każdym razem " wolałbym nie", tym bardziej ona zachowywała się jakby żartował i eskalowała w zachowaniach, a ja zapadałam w stupor i włączało mi się " ale WTF vougle?"
                                                No ale w końcu przesadziło niewiniątko i odezwał się we mnie zew posiadaczki.
                                                Ale, wiesz? Bardzo żałowałam wtedy że nie biję ludzi. Za kudeł i w gnojówkę, oto co mi dyktowało serce big_grin

                                                Mąż też cichy, podstępny skurwensyn big_grin
                                                Trzeciego dnia występów wywołał mnie z pokoju pod jakimś pretekstem i mówi " wywab ją do ogrodu, wezmę psy i wyjdę na chwilę, ona zostawiła otwartą torbę na podłodze! Może Migotka jej naszcza!" ( trzeba było uważać, kocica lała wrednie na obce torby i na obce walizki) ale uznałam wtedy ten pomysł za przesadzony, zaś po kolejnej wizycie i akcji z macaniem męża po głowie jednak za świetny, ale już nie do zrealizowania, niestety.
                                                Nie było czasu. Pani została skarcona i poprosiliśmy ją o opuszczenie naszych gościnnych progów big_grin
                                                Jakby tak trochę czasu i jeszcze jedna akcja, sama bym miała ochotę jej w tę torbę, daję słowo big_grin


                                                • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 11:37
                                                  Przepraszam za spamowanie, ale jeszcze mi się przypomniało jedno ładne big_grin
                                                  Pani zanim się rozkręciła, unosiła się nad " irlandzką urodą" męża ( eee...no nie bardzo) i dopytywała go kokieteryjnie czy aby nie ma jakiś irlandzkich korzeni, bo ona " jak sugeruje zresztą moje nazwisko" ma [ proszę ja kogo!] niemieckie...
                                                  Uwielbiałam go przez jakiś dręczyć zwracając się do niego " Irlandczyku" big_grin
                                                  " Ej, Irlandczyku! Wstawaj i poćwicz swoje twarde mięśnie ramion trochę, kot narzygał na dywan"
                                                  Jee-zuu. Do szału go to doprowadzało big_grin
                                                  • mid.week Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 11:55
                                                    interstate95 napisała:

                                                    .
                                                    > Uwielbiałam go przez jakiś dręczyć zwracając się do niego " Irlandczyku" big_grin
                                                    > " Ej, Irlandczyku! Wstawaj i poćwicz swoje twarde mięśnie ramion trochę, kot na
                                                    > rzygał na dywan"
                                                    > Jee-zuu. Do szału go to doprowadzało big_grin


                                                    Nie jestem Twoim męzem ale też mnie by to do szału doprowadziło. Zaraz po tym jakbym pozbierała szczęke z ziemi big_grin
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 12:57
                                                    <33
                                                    Niestety, z żalem muszę przyznać, że on w te klocki jest lepszy. Prędzej mu się włącza system szybkiego reagowania.
                                                    Tutaj byłam wygrana w sposób arcybezczelny. Wiedział, że w sposób niezamierzony ( co tam było o przeźroczystości?) pani robiła mi krzywdę naprawdę chamsko i byłam w gruncie rzeczy bezradna wobec zachowań germańskiej najeźdźcy, tej Niewyżytej Niemry.
                                                    Tokując ignorowała mnie, moją obecność (a! a!) i było to dla mnie największą obelgą i pewnego rodzaju upokorzeniem. Odbierałam to tak, że nie dostrzegała we mnie, no nie wiem, zagrożenia?
                                                    Chociaż w jej przypadku powinnam odbierać to tak, że jeśli są portki w zasięgu wzroku, ona już nie dostrzega niczego innego. No ale.
                                                    Nie mógł ripostować. Mógł się tylko zżymać się, że nie może.
                                                    Wiedział, że żartując w ten sposób okazuję jak bardzo w gruncie rzeczy dotknęła mnie ta sytuacja.
                                                    I że to nie czas na podjęcie rzuconej rękawicy w konkursie małżeńskiego pyskowania, bo śmiech i przekomarzania swoją drogą, a przez moją zbolałą duszyczkę czerkieskie sotnie pędzą swoją drogą : )
                                                    Kłusowała na moim terenie! Oburz : )
                                                  • triss_merigold6 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 13:04
                                                    Tokując ignorowała mnie, moją obecność (a! a!) i było to dla mnie największą obelgą i pewnego rodzaju upokorzeniem. Odbierałam to tak, że nie dostrzegała we mnie, no nie wiem, zagrożenia?
                                                    Chociaż w jej przypadku powinnam odbierać to tak, że jeśli są portki w zasięgu wzroku, ona już nie dostrzega niczego innego.


                                                    to jest modus operandi tego typu kobiet, mają ten moduł wbudowany w system i faktycznie trudno się przed takim zachowaniem bronić
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 14:46
                                                    Bardzo trudno. Ja nie umiałam - tyle, że pogadankę urządziłam i miotnęłam z domu - zareagować w sposób adekwatny. Ale w sumie jaki sposób byłby akceptowalny społecznie i adekwatny zarazem? Żaden, obawiam się.
                                                    W cholerny sposób nadszarpnęła mi nerwy. Nie, że z męża urządziła sobie potwierdzanie własnej wartości i odruchy w sobie włączyła. Chociaż zazdrość i furia poszły mi po kręgosłupie równo.
                                                    Szarpnęło mną to, że mnie się nie bała. Że żaden instynkt nie podpowiedział jej " uważaj" i nie byłam dla niej absolutnie żadnym przeciwnikiem. Tło jakieś do występów i element scenografii.
                                                    I w efekcie to niby ja byłam agresorem, a ona niewinną ofiarą.

                                                    Zawsze lubiłam o sobie myśleć " to ja jestem policja" - a tu przyszła pani, a ja, jak bezbronny króliczek nocą w świetle reflektorów samochodu, ja to pieprzę : ))
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 15:06
                                                    interstate95 napisała:

                                                    > Bardzo trudno. Ja nie umiałam - tyle, że pogadankę urządziłam i miotnęłam z dom
                                                    > u - zareagować w sposób adekwatny. Ale w sumie jaki sposób byłby akceptowalny
                                                    > społecznie i adekwatny zarazem? Żaden, obawiam się.


                                                    Aletam. Uważam sposób za adekwatny i akceptowalny społecznie.
                                                    Nie pobiłaś jej wszak kłonicą, ani nie wyszarpałaś za kudły wink
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 15:24
                                                    Zgodnie z tym co poczułam w chwili gdy wraziła łapy w runo na skalpie męża ( ale tylko włosy oceniała z bezinteresownym zachwytem, prawda, o co mi chodzi - a co on, reproduktor rozpłodowy na wystawie, czy co? ) powinnam była sięgnąć po tasak i urąbać jej dłonie po same łokcie. A choćby rzucić się i odgryźć. Też pięknie i kojąco.
                                                    Wtedy może nie byłoby to akceptowalne społecznie, ale adekwatne z tym co mi w piersi grało ; )
                                                    Jakaś pierwotna samica pilnująca swojego łeb we mnie podniosła na fali złości.
                                                    I dobrze, że jej za rękę odruchem nie złapał.
                                                    Magdalena ma rację, jeszcze byłoby, że cholerę napastował - oj, siniaki niechcący byłby zostawił i co wtedy?
                                                    W każdym razie przez bardzo długi czas niezwykle starannie dobierałam ludzi pod kątem współpracy.

                                                    Ale serio. W życiu czegoś takiego nie widziałam wcześniej.
                                                    Żeby ukradkiem, jeszcze jakoś bym zrozumiała.
                                                    Ale tak bezczelnie?
                                                    To musi być niezłe zaburzenie. Moim zdaniem ona nad tym nie panowała i widziała to inaczej niż my.



                                                  • triss_merigold6 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 15:51
                                                    Szarpnęło mną to, że mnie się nie bała. Że żaden instynkt nie podpowiedział jej " uważaj" i nie byłam dla niej absolutnie żadnym przeciwnikiem. Tło jakieś do występów i element scenografii.

                                                    Pocieszę Cię, ten typ pani jest wyprany z instynktu samozachowawczego i inne kobiety są ewentualnie gadającym w tle elementem wystroju wnętrz. Poza tym mają przetestowane reakcje innych kobiet, a te zwykle są bezradnie kulturalne, uprzejme, gryzące się w język.
                                                  • triss_merigold6 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 13:17
                                                    Nie spotkałaś się nigdy z typem kobiety, która zaczyna się wić i pojękiwać jak tylko w pobliżu pojawią się jakieś gacie, najlepiej cudze? Ja się spotkałam, z awansami czynionymi wprost jednemu czy drugiemu facetowi, z którym byłam też się spotkałam.
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 13:41
                                                    Snakelilith: zapewniam cię, że przedostatnie co o mnie można powiedzieć to to, że jestem trollem, a ostatnie to, że jestem głupia.
                                                    I nie masz powodu żeby być niegrzeczną przy wyrażeniu swojej opinii na temat moich postów.
                                                    Jeżeli cię irytuję moim - jak to ujęłaś - trollowaniem i głupotą , wygaś mnie, to działa.
                                                    Po co masz marnować swój czas na głupiego trolla?
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 13:45
                                                    Interstate nie jest trollem. Nie pisze tu często, prawda, ale spójnie, bez wikłania się w słabo szytą fabułkę, ja ją kojarzę i rozpoznaję po frazie i sądzę, że pod innym nickiem też bym rozpoznała. Dlaczego ją obrażasz? Nic Ci nie zrobiła.
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 14:33
                                                    Dzięki, anno.
                                                    Fakt, nie piszę tutaj często, nie bardzo umiem w fora i w dyskusje, rozjeżdża mi się i nie łapię wątków obocznych i drzewka.
                                                    Ale mniej więcej pamiętam w jaki sposób i od jakiego czasu czytam rekreacyjnie e-matkę ( i teraz odważam się pisać towarzysko, zresztą)
                                                    Nie uwierzycie. Po triss poznajęsmile)
                                                    Trafiłam tutaj z forum kobieta ( też tylko czytałam) w roku kiedy triss była/planowała być w pierwszej ciąży i na forum kobieta ( chyba) zamieściła post w którym pisała otwartym tekstem o tym, że robi badania płodu i chrzanić najnowsze cudowne pomysły ówczesnej władzy.
                                                    Pamiętam, to była pierwsza kobieta na forum która odważyła się w ten sposób wyłamać z obowiązującego wówczas trendu i stylu " och, dzieciątko pod sercem, dar prawdziwy z niebios" i byłam bardzo zbudowana dość bliską mi postawą.

                                                    ( bardzo szybko zapamiętałam nick, wyłapuję odruchowo wszystkie nicki sagi, Sapkowski stworzył świetne postaci czarodziejek)
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 15:49
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Interstate nie jest trollem. Nie pisze tu często, prawda, ale spójnie, bez wikł
                                                    > ania się w słabo szytą fabułkę, ja ją kojarzę i rozpoznaję po frazie i sądzę, ż
                                                    > e pod innym nickiem też bym rozpoznała. Dlaczego ją obrażasz? Nic Ci nie zrobił
                                                    > a.

                                                    Każde słowo, które teraz napiszę, to od razu obraza? Weź puknij się, bo to zaczyna być idotycznym hejtem. I pozostaję przy mojej ocenie, że ta historia jak nie wyssana całkowicie z palca pod temat wątku, to podkolorowana tak mocno, że strzela neonem po oczach. I tak, robi mi coś. Obraża moją inteligencję.

                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 15:53
                                                    big_grin big_grin big_grin
                                                    Nie, masz rację, przepraszam, nazwanie dziewczyny głupim trollem jest zwykłą uprzejmością dnia codziennego wink
                                                    Rozumiem, że Twoją inteligencję niezwykle łatwo obrazić, podobnie jak wspomnianą uprzejmość, myślę,że wszyscy powinniśmy traktować je bardziej oględnie wink To by było bardzo niefajne przecież, idiotycznie hejtować kogoś bez żadnego powodu.
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 16:08
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > To
                                                    > by było bardzo niefajne przecież, idiotycznie hejtować kogoś bez żadnego powod
                                                    > u.

                                                    Acha, właśnie dlatego, że jestem zdania, że dziewczyna zmyśla jak najęta, a ty jesteś taka uprzejma, postanowiłaś mnie teraz pohejtować. big_grin No ale temat ci podszedł prawda? Można sobie pojeździć zdrowo po kobietach niepasujących do jednego słusznego wzoru. I nie piszę tu o mnie, tylko o tych , które triss określa jak kurew. To nie jest hejt, wcale, a wcale. big_grin
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 16:26
                                                    triss_merigold6 napisała:


                                                    > a poza określeniem, wyłapałaś kontekst czy nie za bardzo?


                                                    Ja kontekst wyłapałam, dlatego nie napisałam niczego pod twoim postem, zresztą takie rzeczy mnie nie ruszają i wiem co miałaś na myśli pisząc "kurew". Ale zdaje się, że co niektóre hipokrytki nie złapały kontekstu pod moim "coraz durniejsze te trolle", albo, co jest bardziej prawdopodbne, wykorzystują tylko okazję do przepyerdolenia się do mojej osoby.
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 16:33
                                                    Snake, postaram się podejść poważnie do faktu, że w sekundę podgotowałaś się od zera do setki. Z szacunku dla Twojej inteligencji.
                                                    Napisałam: "Dlaczego ją obrażasz?", a Ty literalnie dostałaś szału. Zaczęłaś krzyczeć o hejcie, teraz piszesz o mnie per: "kretynka". Serio, to zupełnie niewinne, wyprane obraźliwych słów pytanie tak Cię zdenerwowało??
                                                    Czy możesz mi wyjaśnić, co masz na myśli: "postanowiłaś mnie teraz pohejtować. big_grin No ale temat ci podszedł prawda? Można sobie pojeździć zdrowo po kobietach niepasujących do jednego słusznego wzoru."? Podszedł mi temat, bo chcę pojeździć po kobietach, które nie pasują do wzoru?? Kogo masz na myśli? Dziewczynę podrywającą męża Interstate? Tę, którą określiłaś, jako a) zmyśloną, b) infantylną? Czy masz może na myśli siebie? Gdzie jechałam po kobietach "niepasujących do wzoru" i dlaczego właściwie uważasz mnie za hipokrytkę, a pytanie o Twoje motywacje - za "przypyerdalanie się"?
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 16:57
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Przepraszam, miało być "hipokrytka", nie "kretynka", oczywiscie smile



                                                    No, to chyba jednak coś innego. Nie przeczytałam przed wysłaniem mojego posta.
                                                    Naprawdę nie mam zamiaru się z tobą wykłócać, ale przestań doszukiwać się w moich słowach rzeczy, których tam nie ma. Jak lubisz takie fantasy jak u interstate, to sobie czytaj i potwierdzaj autorkę. W moich oczach, to trollowanie, czyli wypisywanie bzdur do podkręcenia forum.
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:22
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > W każdej chwili możesz się przestać ze mną wykłócać wink Ja się nie doszukuję, ja
                                                    > cytuje. No nadał nie wiadomo, skąd zarzut hipokryzji smile


                                                    Napiszę ci skąd. Stąd, że nie zwracasz uwagi na wyraźnie obraźliwe wyrażenia u innych (typu kurew), w moim poście, w którym posądziłam kogoś tylko o trollowanie i wymyślanie durnych historii (nie mamy dowodu, że tak nie jest) dopatrywałaś się jednak od razu obrazy. Niechęć do kogoś nie usprawiedliwia nierównego traktowania wypowiedzi, chyba, że hipokryzja ci nie przeszkadza. Nie każdy musi być wzorem moralności.
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:43
                                                    To Ty się dopatrzyłas obrazy w moim niewinnym pytaniu. Niechęć do kogoś nie usprawiedliwia wchodzenia w tryb walki bez żadnego powodu. A jeśli uważasz, że to co robisz jest ok, zarzucając mi Twoje własne akcje, to chyba Ci hipokryzja przeszkadza myśleć racjonalnie. Własna. No, ale nie każdego stać na samoświadomość.
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:41
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > A jeśli uważasz, że to
                                                    > co robisz jest ok, zarzucając mi Twoje własne akcje, to chyba Ci hipokryzja prz
                                                    > eszkadza myśleć racjonalnie. Własna. No, ale nie każdego stać na samoświadomość

                                                    I znowu chcesz mnie obrazić. big_grin Odnosisz się mega agresywnie nie tylko do mnie, ale także do marudzącej bezpłciowo asmy i bronisz się przed trafnymi zarzutami maszkarona. To ty masz więc jakiś problem i przenosisz go na mnie. Sorry, ale nie mam ochoty być twoim chłopcem do bicia, więc ciao.
                                                    .
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:58
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Zarzut Maszkarona nie dotyczył mnie, jak napisała sama Maszkaron, ale pewnie dr
                                                    > zewko nie pozwala Ci tego zauważyć wink

                                                    Zarzut maszkarona był ogólny, ale ja uważam, że owszem, robisz dokładnie to, o czym pisała. Ale oczywiście nigdy w życiu tego nie potwierdzisz. Nie musisz. Ale przestań może dalej brnąć w ataku, bo mnie nie sprowokujesz. Daj spokój.


                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 16:51
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Snake, postaram się podejść poważnie do faktu, że w sekundę podgotowałaś się od
                                                    > zera do setki. Z szacunku dla Twojej inteligencji.
                                                    > Napisałam: "Dlaczego ją obrażasz?", a Ty literalnie dostałaś szału.
                                                    Zaczęłaś kr
                                                    > zyczeć o hejcie, teraz piszesz o mnie per: "kretynka".

                                                    Przede wszystkim odetchnij głęboko, bo zaczynasz odlatywać. Pierwszą osobą, która wystartowła jak rakieta i zaczęła rzucać się o obrażanie byłaś TY. Zaczęłaś się unosić tylko dlatego, że porównałam dziewczynę, której puściły wodze fantazji, z trollami wypisującymi durne historie. Tylko dlatego, że istnieją kobiety podrywające obcych facetów, nie znaczy, że historia Interstate jest prawdziwa. Dla mnie jest zmyślona na potrzeby wątku, głupia i infantylna. To moje zdanie i mam do niego prawo. Pomyślałaś pewnie sobie, że jak używam ostrych słów w stosunku do co niektórych, to możesz w każdym wpisie insynuować mi bezkarnie złą wolę? Przy innych tego jednak nie robisz, sporo wrednych porównań padło w tym wątku autorstwa innych, co ci wytknęłam i znowu odwalasz dramę. Gdzie nazwałam cię kretynką? No gdzie? Po co kłamiesz? Myślisz, że jak rzucisz w moją stronę goownem, to coś zawsze się przyklei i inni dołączą do twojego hejtu?

                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:01
                                                    Snake, weź głęboki oddech, bo Ci mgła irytacji przysłania oczy. Zaraz pod postem, na który odpisujesz jest mój kolejny post, który brzmi: "Przepraszam, miało być "hipokrytka", nie "kretynka", oczywiscie smile". Nie miałaś szansy go nie zauważyć. Chyba, że Ci coś przysłania smile
                                                    >Pomyślałaś pewnie sobie, że jak używam ostrych słów w stosunku do co niektórych, to możesz w każdym wpisie insynuować mi bezkarnie złą wolę?

                                                    >Przy innych tego jednak nie robisz, sporo wrednych porównań padło w tym wątku autorstwa innych, co ci wytknęłam i znowu odwalasz dramę

                                                    Ty mi wytknęłaś wredne porównania autorstwa innych i ja odwalam dramę?? (Zakładając oczywiście, że cudze "wredne porównania" nie są tym samym, co "ostre słowa", których używasz Ty, porównując?

                                                    >Zaczęłaś się unosić tylko dlatego, że porównałam dziewczynę, której puściły wodze fantazji, z trollami wypisującymi durne historie

                                                    W jaki sposób się uniosłam? Pisząc, że Interstate nie jest trollem? Cytując Cię: "To moje zdanie i mam do niego prawo." Pytając Cię: "Dlaczego ją obrażasz"? To jest dla Ciebie "unoszenie się"? wink

                                                    W każdym? Tobie? Gdzie ja to robię, czy mogłabyś mi wskazać, proszę?
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:12
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Snake, weź głęboki oddech, bo Ci mgła irytacji przysłania oczy. Zaraz pod poste
                                                    > m, na który odpisujesz jest mój kolejny post, który brzmi: "Przepraszam, miało
                                                    > być "hipokrytka", nie "kretynka", oczywiscie smile". Nie miałaś szansy go nie z
                                                    > auważyć. Chyba, że Ci coś przysłania smile

                                                    Co mi znowu insynuujesz? Nic mi oczu nie przesłania, tylko drzewko się nie aktualizuje w realnym czasie, o czym zresztą kilka razy tu na forum wspominano. Nie mogłam przeczytać czegoś, czego u mnie jeszcze nie było. Nawet coś takiego wykorzystasz do przywalenia w moją stronę?



                                                    > Ty mi wytknęłaś wredne porównania autorstwa innych i ja odwalam dramę??

                                                    O co ci właściwie chodzi? O to, że nazwałam kogoś trollem? To jakaś wielka obraza majestatu, że posądziłam niezany mi nick z dziką historią o podkręcanie forum? Atakujesz mnie i odwracasz kota ogonem, zarzucając mi atak.

                                                  • fragile_f Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:27
                                                    Snake, tak patrzac z boku - od jakiegoś czasu jestes bardzo poddenerwowana i byle co powoduje, ze wchodzisz w tryb walki. Tak z dwa miesiace temu nawet Ci to napisalam, bo sytuacja byla identyczna - ktos rzucil lekkim zartem, Ty to wzielas do siebie i zareagowalas wkurwem.
                                                  • mashcaron Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:53
                                                    Nie mówię, że ty ani że w ogóle w tym wątku. Tak ogólnie pisze, że to może być powodem nadmiernej reaktywności Snejki.
                                                    Jak cię ktoś ciągle tyka, to kolejny, który cię muśnie przypadkiem może dostać w mordę za niewinność:p
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:34
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Ja jej za nic nie łapałam, Maszkaronie, więc tego. Odpowiedzialność zbiorowa je
                                                    > st przeceniana wink


                                                    Owszem, łapałaś. Wzięłaś moje "coraz durniejsze te trolle", co normalnie znaczy "co za głupie trollowanie", za osobistą obrazę interstate. Ona sama też rzuciła się zaraz udowadniać mi, że nie jest głupia. No nie jest głupia. Dobre trollowanie nie polega na wymyślaniu wiarygodnej historii, a na wystarczająco intresującej do podkręcenia forum.
                                                    Ale skoro byłaś świadkiem tego zdarzenia opisywanego prze interstate, to faktycznie możesz czuć się urażona, że w nią nie wierzę.

                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:38
                                                    Ach, czyli pisząc o coraz głupszych trollach nie miałas na myśli ani Interstate (troll), ani jej historii (głupie trollowanie). Najmocniej Cię w takim razie przepraszam, myślałam, że odnosisz się do niej. Zmyliło mnie to, że o coraz głupszych trollach piszesz pod jej postem.
                                                  • snakelilith Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:53
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Ach, czyli pisząc o coraz głupszych trollach nie miałas na myśli ani Interstate
                                                    > (troll), ani jej historii (głupie trollowanie). Najmocniej Cię w takim razie
                                                    > przepraszam, myślałam, że odnosisz się do niej. Zmyliło mnie to, że o coraz głu
                                                    > pszych trollach piszesz pod jej postem.

                                                    Nie zgrywaj się. Nie znam interstate, więc nie wypowiadałam się na temat jej osoby, a tylko zachowania pokazywanego na tym forum. Wiem, że z każdego słowa można zrobić pułapkę. Jest tu taka, która moją wyciągniętą z kontekstu ironiczną odpowiedź na wredną zaczepkę, przypięła sobie do sygnaturki jako dowód na moją podłość. Podłością jest jednak wywijanie przypadkowych słów na lewą stronę i przypisywanie im a priori złych motywów, co właśnie robisz ze mną. Nie jesteś w stanie udowodnić, że interstate nie jest trollem, więc może niech każda z nas zostanie przy swoim zdaniu i zakończmy tą dyskusję.
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:57

                                                    Serio, któraś ma Cię w sygnaturce? Nie skojarzyłam. Musiałaś jej nieźle dopiec. Przepraszam, użyć ostrych słów wink
                                                    Ale serio, Snake, z każdego słowa robisz pułapkę, a moje "Dlaczego ją obrażasz?" zupełnie niepotrzebnie odniosłaś do siebie. Nie wypowiadałam się na temat Twojej osoby, bo Cię nie znam. Odnosiłam się tylko do Twojego zachowania pokazywanego na tym forum. Uważam, że to - może nie podłe, bo to za mocne słowo - ale niesprawiedliwe, że wywinęłaś moje przypadkowe słowa na lewą stronę i przypisałaś im złe motywy. A priori wink Oczywiście, nie jesteś w stanie udowodnić, że Inter JEST trollem, więc może zakończmy tę smile dyskusję.
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:57
                                                    Mogę jeszcze ja, coś jakby z gałązką oliwną ku rozładowaniu sytuacji?

                                                    No że też mnie, cholera, podkusiło, żeby o tej pani z osobliwym podejściem do mężczyzn pisać.
                                                    Mogłam napisać o tym, jak jeden, JEDYNY raz w życiu, JEDEN, okazałam się być nieprzeźroczystą.
                                                    I nie znowu żeby tak dawno temu. Cóż z tego, kiedy okazane mi zainteresowanie natychmiast zgasło, kiedy okazałam się nie być młodym chłopcem sieroco tułającym się nocą po mieście. TEGO TO STROLLOWAŁAM NIECHCĄCY. Prawda, że widział mnie od tyłu i nocą, a ulica była tak sobie oświetlona, ale i tak powinien iść do okulisty.
                                                    Wystraszyłam się gościa jak nigdy nikogo w życiu. Chociaż nie byłam młodym chłopcem i nie tylko że nie młodym, ale chłopcem wcale ( w sumie to foch trochę jak tak pomyśleć)

                                                    annaboleyn napisała:

                                                    "Oczywiście, nie jesteś w stanie udowodnić, że Inter JEST trollem"

                                                    Przebóg. JA jestem w stanie udowodnić, że nie jestem trollem big_grin
                                                    Przynajmniej przez chwilę tak myślałam.
                                                    Poszłam bowiem skarżyć się po domu, że od trolla jadą i może warto byłoby jakoś się uwiarygodnić, konto na fejsie pokazać czy co? Tam też historię opisywałam swego czasu na privie wąskiemu gronu odbiorców? Sztuka dla sztuki udowodnić, tak ku potwierdzeniu. Moje będzie na wierzchu, moje, moje!
                                                    Mąż spojrzał na mnie jak na wariatkę.
                                                    Kicia - mówi - zwariowałaś?! Przecież ty na fejsie masz fejkowe konto!
                                                    Nożeżk... ! big_grin big_grin






                                                  • fornita111 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:16
                                                    Duzo jest twoich wypowiedzi w sygnaturkach- u roznych forumek. Wszystko to "zlapane za slowka", wyciagniete z kontekstu i w ogole hejt na twojej osobie tongue_out Ty sama przed soba udajesz, ze wcale nie piszesz tego co piszesz? Bo raczej nikt inny w to wypieranie sie nie wierzy...
                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:29
                                                    O, za pozwoleniem, Snakelilith. Ja w kwestii formalnej może.
                                                    Jeżeli rzuciłam się protestować przeciwko twojej opinii, jakoby jestem głupia i trolluję ( " coraz głupsze te trolle" i użyłaś ze mnie cytatu ) to tylko dlatego, że to właśnie napisałaś. Że jestem głupia. Mało, głupia. Głupsza niż trolle które się tu zadomowiły przez lata.
                                                    Uznałam to za bardzo niegrzeczne. Jeżeli uznałaś, że konfabuluję żeby podkręcić forum, mogłaś zmilczeć, a nie rzucać się mnie obrażać. Zarzucając mi głupotę. Piszę tu anonimowo, pod nickiem, ale jest to dla mnie jedna z większych obelg. Bo za tym nickiem, z tej strony światła ekranu, siedzę ja.
                                                    I jeżeli można, proszę, jeżeli jeszcze nasze drogi się tu zetkną, żebyś następnym razem pisała o swoich spostrzeżeniach oceniając mnie jednocześnie w jakiś bardziej, nie wiem, stonowany sposób.

                                                    Tak naprawdę to ja mam w nosku podkręcenie forum. I tak jak na moje moce przerobowe za bardzo i za szybko hula.
                                                    Pisałam, że przychodzę tu rozerwać się i oderwać się od życia. A zaczęłam pisać, bo od lat nie było napływu ludzi znających Józefa. A teraz są. Ledwo się zadomowiłam i łeb wychyliłam, pojechałaś mi od głupiej, głupszej od tutejszych trolli. Tylko dlatego - jak twierdzisz - że poddałaś w wątpliwość wiarygodność opisywanej przeze mnie historii. Serio. Uważam, że to nieładne i - jak pisałam - niegrzeczne.






                                                  • interstate95 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:20
                                                    OMFG. Sprawa nabrała rumieńców, widzę big_grin

                                                    Naprawdę nie moją rolą jest zapewniać wszystkich dookoła gorączkowo, że sytuacja jest prawdziwa, a i to pominęłam parę aspektów nic nie wnoszących do sprawy.Dopiero byłoby niewiarygodnie.

                                                    Gdybym chciała animować forum, nie pisałabym w formie anegdotki jak to mnie pani znieważała, tylko ruch zapewniałabym wdając się w jątrzenie.
                                                    Albo założyła wątek o cyckach. I wątpliwościach.
                                                    Co prawda ten też byłby prawdziwy, ale za to jatkodajny, że proszę siadać.

                                                    Dla mnie bardzo symptomatyczne jest to, w którym dokładnie momencie Snake usiłowała mnie obrazić - a usiłowała, uznając mnie za głupią i pisząc o tym otwartym tekstem - i uważam, że rzecz zupełnie nie w mojej "zmyślonej" historii sprowokowała ją do komentarza o trollowaniu i głupocie. Co napisałam wyżej/wyżej/łotewa zresztą.
                                                    Nie złość się, Snake. Złość piękności szkodzi tongue_out

                                                    I pomyśleć, że zamiast skojarzeniem Kaczmarskiego i dowcipu o germańskim najeźdźcy, mogłam iść niewinnym tropem jak to raz Polak, Rusek i Niemiec...oh wait.

                                                    Przestań już, Snake. Historia jest prawdziwa co do ostatniej kropki, bo za przecinki nie ręczę, wiadomo.
                                                    Nie powinnaś była mnie nazywać głupią. To było bardzo nieuprzejme, naprawdę.
                                                    Nie wierzysz, to nie wierzysz, twoje prawo. Ale dlaczego pocisnęłaś mi od głupich - to dla mnie zagadka.
                                                    Nie żebym się domagała jej rozwiązania.

                                                    Więcej nie zachwycę się słowem pissnelke, ot co! big_grin
                                                    A szkoda, bo ładne określenie. I to właśnie ono mnie sprowokowało do podzielenia się historią o której już dawno nie myślałam.
                                                    W związku z tym tak się teraz zastanawiam, czy to nie twoja wina, że przyszłam zmyślać i tym samym naraziłam cię na stratę czasu, musiałaś go zmarnować na jakieś cholerne trollerskie wypociny. Wiesz jak to teraz może wyglądać. SPROWOKOWAŁAŚ MNIE DO KŁAMSTWA swoimi wcześniejszymi postami o słowie i jego genezie.
                                                    Niestety. Nie mogę obiecać, że więcej nie będę zmyślać.
                                                    Za bardzo polubiłam fakt, że po moim tak oczywistym łganiu i koloryzowaniu mogę tu wcisnąć enter tongue_out

                                                    Z piętnastej strony nie wiem, czy nie magdallena mnie sprowokowała. Nieprawdaż.
                                                    Spracowało mi po tej koleżance z siostry pracy.
                                                    Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi, tak znikąd prosseco.
                                                    JESTEŚ ZADOWOLONA, MAGDALLENO?!

                                                    ( Czy to już czas, żeby wrzucić sobie w sygnaturkę " Uwaga! Czasami żartuję"? Czy to już czas, żeby włączyć się w wątek o dremapenie, przy czym zgrabnie przejść do dygresji o myśleniu operacji plastycznej/estetycznej i o tym, że w głosowaniu matka-teściowa-mąż-ja tylko ja jestem za i znikąd zrozumienia, chociaż moja próżność cierpi? big_grin )







                                                  • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 17:33
                                                    snakelilith napisała:

                                                    Ale zda
                                                    > je się, że co niektóre hipokrytki nie złapały kontekstu pod moim "coraz durnie
                                                    > jsze te trolle", albo, co jest bardziej prawdopodbne, wykorzystują tylko okazj
                                                    > ę do przepyerdolenia się do mojej osoby.


                                                    Zajebiście, bo ja akurat jestem jedną z nielicznych, które się do "Twojej Osoby" nie przypierdalają. Pozwoliłam sobie po prostu się nie zgodzić z Twoją opinią na temat Interstate, nie wiem w jaki sposób robi to ze mnie hipokrytkę.
                                                  • krolewska.asma Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:17
                                                    Jejku, jak ty sie ostatnio rzucasz i wszystkich tu ustawiasz

                                                    Zgłoś te wpisy koniecznie do moderacji tak hak w tym drugim wątku o chlebie i coca coli, gdzie wszystkie najciekawsze wpisy zostały wycięte
                                                    Masakra
                                                  • magdallenac Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 18:42
                                                    annaboleyn napisała:

                                                    > Ahhaha, nie wiem, o który wątek chodzi, ale serio, znów cię powycinali? smile)))

                                                    To ten w którym cieszyłam się z wyjazdu do Polski, Asma musiała tam nieźle nawywijać, bo kiedy wstałam na drugi dzień rano, to w ogóle nie mogłam znaleźć tego wątku, wygląda jakby cały poleciał. Do momentu, kiedy śledziłam nowe wpisy nie było tam nic, co by się nadawało do wycięcia, więc musiała kompletnie popłynąć skoro wszystko wycięli.
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:05
                                                    krolewska.asma napisała:


                                                    >
                                                    > Wasza Trollowa Policja nawet głupiemu kalafiorowi nie popuści !!!!

                                                    To zdanie jest tak urocze, że rozważam kolejną sygnaturkę z Tobą w roli tytułowej. Tamta była strasznie długa,
                                                    a to jest takie zwięzłe i słodkie smile Asma, muszę Ci to przyznać, nie jesteś pozbawiona swoistego wdzięku big_grin big_grin big_grin
                                                  • ludzikmichelin4245 Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:35
                                                    magdallenac napisała:

                                                    > O co chodzi z tym kalafiorem i co ja mam z tym wspólnego??😄

                                                    Asma heheszkowała, że wozisz z USA colę czy tam pepsi i przytoczyła anegdotę, że ciotka przysłała jej kiedyś z Ameryki kalafiora.

                                                    Całkiem zabawne, ale nie zażarło.
                                                  • annaboleyn Re: Kiedy stajemy się... 31.05.22, 19:41
                                                    Asma, nie denerwuj się tak, nie pierwszy raz cię wycięli, nie ostatni, umówmy sie smile Ja tam wolę Cię w odsłonie wyluzowanej, która opowiada, jak dobrze się tu bawisz i jaki masz dystans do wszystkich, oraz jak umiejętnie prowokujesz. Popraw się! A nie, jakieś gorzkie żale. Trzymaj fason wink