primula.alpicola Re: Dylemat moralny 3 28.04.23, 08:04 Nie mam pojęcia, to by zależało od wielu okoliczności oraz od mojego poczucia krzywdy (lub jego braku). Odpowiedz Link Zgłoś
zona_mi Re: Dylemat moralny 3 28.04.23, 08:37 bulzemba napisała: > Czysto teoretycznie: > > W tragicznych okolicznościach giną rodzice przyrodniego rodzeństwa waszych dzie > ci. W rodzinie brak kandydatów do opieki nad sierotą. Co robicie? > Zbyt ogólnikowo, jak dla mnie, bo sytuacji i okoliczności może być milion, ale gdyby zmarła matka mojego pasierba - nic by się nie zmieniło, bo chłopiec mieszka z nami. Gdyby zmarł ojciec, wnioskowałabym o opiekę nad dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hosta_73 Re: Dylemat moralny 3 28.04.23, 13:47 Jeżeli dziecko byłoby mojego obecnego męża to sprawa jest do przemyślenia (zwłaszcza jeśli to owoc wcześniejszego związku a nie skoku w bok). Jeśli to dziecko jest mojego byłego męża to nie, nie chciałabym się opiekować. Sprawa komplikowałaby się gdyby nasze wspólne dziecko znało to osierocone i prosiłoby o opiekę nad rodzeństwem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Dylemat moralny 3 28.04.23, 13:56 Czysto teoretycznie, to ja się na opiekunkę nie nadaję. Nie mam w sobie tyle miłości, empatii, opiekuńczości ani woli zajmowania się małymi ludźmi. Nie nadaję się absolutnie. Ledwo swoje dałam radę. Moje młode są już wielkimi nastolatkami i niezmiernie cieszy mnie, że w tej kwestii czas działa na naszą korzyść. Zatem - przyjmowanie do własnego domu celem opieki absolutnie wykluczone. Ale to nie znaczy, żebym się nie interesowała. Zabiegałabym o dobrą rodzinę zastępczą czy adopcyjną, a dopiero potem bym się usunęła w cień. A tak mniej teoretycznie... Jest taki chłopczyk w rodzinie co do którego już nie jestem taka pewna. Chyba bym nie dała rady go oddać obcym, bo to bliska rodzina (chociaż nie rodzeństwo moich). Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Dylemat moralny 3 28.04.23, 16:38 nie wiem. dziecko niby niczemu nie jest winne i pewnie bym wystąpiła o opiekę (w końcu rodzeństwo moich dzieci) ale ręki nie dam sobie uciąć, zwlaszcza gdyby np maz mnie zostawil dla tamtej kobiety w bardzo złych dla mnie i moich dzieci okolicznościach . Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 29.04.23, 20:09 Dbamy o to, żeby nasze dzieci miały zaopiekowane rodzeństwo, które wyszło na ludzi. Przejmujemy opiekę. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 29.04.23, 20:40 ardzuna napisała: > Dbamy o to, żeby nasze dzieci miały zaopiekowane rodzeństwo, które wyszło na lu > dzi. > Przejmujemy opiekę. Nie żebyśmy my, jednorazowo, były jakąś fatalną matką, ale nie zakładamy, że bez nas dziecko nie ma szans wyjść na ludzi mało tego, nasz fikcyjny były sam zdecydował, ze tak nie jest, decydując się na inną matkę dla kolejnego bombelka. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 29.04.23, 23:13 jednoraz0w0 napisał(a): > Nie żebyśmy my, jednorazowo, były jakąś fatalną matką, ale nie zakładamy, że be > z nas dziecko nie ma szans wyjść na ludzi W sierocińcu jest to co najmniej niepewne. A w razie adopcji możemy stracić z nim kontakt i nasze dzieci również utracą swoje rodzeństwo, czyli potencjalne źródło wsparcia w dorosłym życiu. mało tego, nasz fikcyjny były sam > zdecydował, ze tak nie jest, decydując się na inną matkę dla kolejnego bombelka W sytuacji, gdy nasz fikcyjny były z inną matką opuścił już ten padół łez i poddaje się wyrokom Bożym, nie ma co tego roztrząsać. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 30.04.23, 00:08 W jakim sierocińcu? Dziecko ma jasną sytuację prawną, rodzice nie żyją, nie ma jak rozumiem żadnych problemów typu FAS wiec szybko będzie adoptowane. I adoptowane przez rodzinę której kompetencje będą weryfikowane, a nie wciskane ludziom „bo to rodzeństwo twoich dzieci wiec masz psi obowiązek”, niezależnie od tego czy masz siły, kasę i możliwości czy nie”. No wiec nie mam i nie muszę mieć. Gdyby ojciec chciał żeby moja rodzina była obecna w życiu bombelka to by o to zadbał za życia. Adopcja może być niepełna czy jak to tam się nazywa, czyli ze sędziwi j niesprawni dziadkowie maja nadal status dziadków nawet jeśli rodzice adopcyjni się zmieniają, to w zasadzie załatwia problem odnalezienia rodzeństwa po latach. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 30.04.23, 00:40 jednoraz0w0 napisał(a): > W jakim sierocińcu? Dziecko ma jasną sytuację prawną, rodzice nie żyją, nie ma > jak rozumiem żadnych problemów typu FAS wiec szybko będzie adoptowane. Zależy, w jakim jest wieku. I adopto > wane przez rodzinę której kompetencje będą weryfikowane, a nie wciskane ludziom > „bo to rodzeństwo twoich dzieci wiec masz psi obowiązek”, niezależnie od tego > czy masz siły, kasę i możliwości czy nie”. Nie jest wciskane. Sami decydujemy, że chcemy się nim zająć. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 30.04.23, 01:26 No, więc ja decyduję, że dla dobra tego dziecka go nie adoptuję bo nie jestem w stanie mu zapewnić tego, co potrzebuje - a myśle ze dziecko które straciło tragicznie rodziców potrzebuje więcej uwagi niż ja mu mogę dać plus pewnie liczbę terapie. Kontakty z rodzeństwem mogę zapewnić w miarę możliwości, zresztą w dobie ancestry.com sami się pewnie znajdą. Case closed. Kurde, nawet zwierząt ze schroniska się nie adoptuje na podstawie wzruszających porywów serca i romantycznych wizji, a co dopiero dziecko z traumą i jeszxze wpakować je w trudną sytuację rodzinną (nie mogę zagwarantować se moje dzieci nie będą miały do tego bombelka emocji w deseń „przez twoją mamę nie mamy taty”). Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 14:34 A ja decyduję inaczej. Każdy robi, jak uważa. Znalezienie rodziny przez ancestry to zupełnie co innego niż stały kontakt z kimś od stosunkowo wczesnych lat życia. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 15:06 Naturalnie. Byle ta decyzja nie wynikają z emocjonalnego i NIEPRAWDZIWEGO szantażu „to rodzeństwo twoich dzieci, jak ich nie zaadoptujesz to czeka je bidul i poniewierka oraz zero kontaktu z braćmi i siostrami”. Może je adoptować ktoś inny, kontakt z rodzeństwem może pozostać, eliminuje się ryzyko, moim zdaniem całkiem prawdopodobne (ale nigdy czegoś takiego nie przerabiałam), ze oprócz tego ze wjeżdża na plac bombelek z traumą i depresją, co wymaga zasobów i czasu, bombelki podstawowe mają problemy i się buntują, bo nagle muszą się dzielić wszystkim (miejscem, mamą, zasobami) ze straumatyzowanym dzieciakiem, na którego mogą przerzucać żal ze nie mają ojca a w dodatku szczaw ów jest na specjalnych prawach bo przeżył tragedię (moje dzieci tez, w końcu straciły ojca, No ale ojciec w ich życiu nieobecny więc szczaw bardziej pokrzywdzony bo nie zdążył się z odejściem ojca pogodzić a oni tak). W ematkowym lalalandzie oczywiście wszystkie bombelki będą zgodnie tańczyły w kółeczku i budowały więzi, w realu niekoniecznie i to jak się je wychowa nie ma znaczenia, bo mówię o emocjach a one się rządzą swoimi prawami. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 19:27 jednoraz0w0 napisał(a): > Naturalnie. Byle ta decyzja nie wynikają z emocjonalnego i NIEPRAWDZIWEGO szant > ażu „to rodzeństwo twoich dzieci, jak ich nie zaadoptujesz to czeka je bidul i > poniewierka oraz zero kontaktu z braćmi i siostrami”. To nie żaden szantaż, tylko info z pierwszego postu - że nie ma się kto nimi zająć. Jak się nie zajmę, trafią do bidula. Nie chciałabym, żeby moje dzieci się tego uczyły, że członek rodziny bądź co bądź trafia do bidula, a my sobie żyjemy spokojnie niewzruszeni i mamy to w nosie. Może je adoptować ktoś in > ny, Ale nie natychmiast, procedury trwają, kontakt z rodzeństwem zależy od dobrej woli i widzimisię adoptującego. > ze wjeżdża na plac bombelek z traumą i depresją, co wymaga zasobów i czasu, bom > belki podstawowe mają problemy i się buntują, bo nagle muszą się dzielić wszyst > kim (miejscem, mamą, zasobami) Bombelki podlegają wychowywaniu przez dorosłych, którzy teoretycznie powinni być mądrzejsi. Wychowywanie polega na klękaniu przed nimi i biciem pokłonów przed każdym minigrymaskiem niezadowolenia na twarzy i również nie polega na szanowaniu i dostosowywaniu się do tego, że nie chcą się dzielić. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 19:44 Czyli jednak szantaż, jak ja się nie zajmę, to trafi do bidula (bzdura) a moje dzieci wyrosną na bezduszną patolę. Wychowanie wychowaniem, uczucia uczuciami. W impulsywnym braniu bombelka bo się ma romantyczny poryw serca nie ma nic z dorosłego zachowania, jest robienie z siebie bohaterki kosztem innych. Tak, procery trwają i nie bez powodu, sąd nie ma gwarancji że była żona ojca, od której on się odciął jest akurat dobrą matką nawet tymczasowo. Poza tym dla tego dziecka rodzina eks to są zupełnie.obcy.ludzie, chuj z tym, że są jakieś więzy krwi - nie znają się. Z całą pewnością bąbelek będzie po nogach sikał ze szczęścia, że nagle wylądował bez taty, bez mamy, w zupełnie obcym miejscu z zupełnie obcymi ludźmi. Jak zginęła tragicznie znajoma samotna matka kilkulatka, to pierwsze tygodnie po jej śmierci spędził w ZAPRZYJAŹNIONEJ rodzinie, nie krewni nawet tylko bodajże rodzina niani czy jakoś tak, póżniej zamieszkał z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:00 jednoraz0w0 napisał(a): > Czyli jednak szantaż, jak ja się nie zajmę, to trafi do bidula (bzdura) A dokąd ma trafić dziecko, którym nie ma się kto zająć? Nie żadna bzdura, tylko logiczne, wynika z założeń postu. a moje > dzieci wyrosną na bezduszną patolę. Tak, wyrosną na bezduszne, jeśli nie nauczą się dzielić. > nawet tymczasowo. Poza tym dla tego dziecka rodzina eks to są zupełnie.obcy.lu > dzie, chuj z tym, że są jakieś więzy krwi - nie znają się. Nie ma w założeniach, że nie znają się. Już ci pisałam. Jeśli się nie znają, to można się poznać i wtedy się zastanawiać. Z całą pewnością bąb > elek będzie po nogach sikał ze szczęścia, że nagle wylądował bez taty, bez mamy > , w zupełnie obcym miejscu z zupełnie obcymi ludźmi. On już teraz nie sika po nogach ze szczęścia, bo już wylądował bez taty i mamy i nieuchronnie znajdzie się w obcym miejscu. O tym zadecydował los i nasze decyzje nic tu nie zmieniają. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:15 ardzuna napisała: > jednoraz0w0 napisał(a): > > > Czyli jednak szantaż, jak ja się nie zajmę, to trafi do bidula (bzdura) > > A dokąd ma trafić dziecko, którym nie ma się kto zająć? Nie żadna bzdura, tylko > logiczne, wynika z założeń postu. A o tym chyba decyduje sąd a nie jakaś randomowa pani, która kiedyś tam była żoną jego ojca? > > a moje > > dzieci wyrosną na bezduszną patolę. > > Tak, wyrosną na bezduszne, jeśli nie nauczą się dzielić. Czyli jednak szantaż. Wsadzasz dzieciaka swoim młodym na głowę albo twoje dzieci będą bezduszną patolą 😁 Ależ mogą się dzielić, co nie znaczy źe należy im na głowę pakować straumatyzowanego bombelka i to w momencie, w którym, nieśmiało przypominam, SAME STRACIŁY OJCA I MAJĄ SWOJE SMUTKI I PROBLEMY DO PRZEPRACOWANIA. Do tego mnie się zmienia sytuacja materialna na gorszą, bo nieboszczyk nie będzie płacił alimentów. > Z całą pewnością bąb > > elek będzie po nogach sikał ze szczęścia, że nagle wylądował bez taty, be > z mamy > > , w zupełnie obcym miejscu z zupełnie obcymi ludźmi. > > On już teraz nie sika po nogach ze szczęścia, bo już wylądował bez taty i mamy > i nieuchronnie znajdzie się w obcym miejscu. O tym zadecydował los i nasze decy > zje nic tu nie zmieniają. O tym że został bez taty i mamy zadecydował los, o tym, gdzie zamieszka potem, zadecyduje sąd. Natomiast ponieważ mojego miejsca nie zna to tak czy inaczej wyląduje w jakimś obcym miejscu, czy u mnie czy nie, więc jego świat się nie zawali, jeśli nie wyląduje u mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:28 jednoraz0w0 napisał(a): > A o tym chyba decyduje sąd a nie jakaś randomowa pani, która kiedyś tam była żo > ną jego ojca? Jak nie ma się kto zająć, co jest punktem wyjścia tego wątku, to pani, która jest matką przyrodniego rodzeństwa tego dziecka może zgłosić się do sądu, który zawsze decyduje, bo nie chce być w tym kraju inaczej. > > Tak, wyrosną na bezduszne, jeśli nie nauczą się dzielić. > > > Czyli jednak szantaż. Mylisz szantaż z naturalnymi konsekwencjami pewnych działań albo z obiektywnymi uwarunkowaniami danej sytuacji. Na przykład jeśli napiszę, ze jeśli ktoś się opije wody, to będzie dużo siusiał, nie szantażuję go siusianiem, tylko informuję o konsekwencjach. Konsekwencje te zupełnie nie są zależne od mojej woli. > Ależ mogą się dzielić, co nie znaczy źe należy im na głowę pakować straumatyzow > anego bombelka i to w momencie, w którym, nieśmiało przypominam, SAME STRACIŁY > OJCA I MAJĄ SWOJE SMUTKI I PROBLEMY DO PRZEPRACOWANIA. Niech się więc skupią mocniej na sobie, włączą egoizm na piąty bieg, nigdy nikomu nie pomogą i wtedy na pewno wszystko będzie super i wyrosną na tępych, głupich bęcwałów. Tylko że nie chciałabym mieć takich dzieci, Do tego mnie się zmienia > sytuacja materialna na gorszą, bo nieboszczyk nie będzie płacił alimentów. Sytuacja materialna nie jest wszystkim, co człowiek ma w życiu. Sprawdź tez, czy małżonek nie pozostawił po sobie mieszkania, które można wynająć i z tego utrzymywać przychówek. > O tym że został bez taty i mamy zadecydował los, o tym, gdzie zamieszka potem, > zadecyduje sąd. Na pewno zamieszka w nieznanym miejscu, bo w swoim dotychczasowym mieszkaniu nie zostanie bez rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 23:32 O kurła ale pojechałaś 😂 tak, wyrosną na tępych i głupich bęcwałów jeśli nie zamieszka z nimi nieznany im przyrodni brat w momencie, w którym one same straciły ojca i to w zasadzie drugi raz. Czyli jednak szantaż. Nie wiem czy eks małżonek zostawił mieszkanie, sytuacja jest fikcyjna więc co mam sprawdzać? Może zostawił mieszkanie a może, co bardziej prawdopodobne, kredyt we frankach, bo kiedy od naszego rozwodu by się tego mieszkania dorobił? Sytuacja materialna nie jest wszystkim ale zapewniam cię, z doświadczenia, bo w przeciwieństwie do ciebie nie teoretyzuję, że do wzięcia takiego zobowiązania na siebie trzeba mieć luźne zasoby, czas i miejsce, to co piszesz to jest takie klasyczne pierdolenie „pieniądze szczęścia nie dają” wygłaszane przez zamożną osobę albo „uroda nie jest ważna” wygłaszane przez supermodelkę. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 01:06 jednoraz0w0 napisał(a): > O kurła ale pojechałaś 😂 tak, wyrosną na tępych i głupich bęcwałów jeśli nie z > amieszka z nimi nieznany im przyrodni brat w momencie, w którym one same straci > ły ojca i to w zasadzie drugi raz. Czyli jednak szantaż. Szantaż polega twoim zdaniem na tym, że ośmielam się mieć inne zdanie niż ty i je uzasadniam. Śmiechu warte. Nie, nie szantaż, sama siebie nie szantażuję, bo nie jestem w stanie. Poza tym naprawdę zanadto rozdzierasz szaty nad swoimi bombelkami, dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje i są w stanie zrozumieć, że nie tylko one cierpią i że ich cierpienie nie oznacza, że trzeba odkopnąć sierotę całkowitą jak najdalej od siebie. > iebie trzeba mieć luźne zasoby, czas i miejsce, to co piszesz to jest takie kla > syczne pierdolenie „pieniądze szczęścia nie dają” wygłaszane przez zamożną osob > ę albo „uroda nie jest ważna” wygłaszane przez supermodelkę. Poruszamy się w czystej teorii i gdybalnictwie stosowanym, ale ty oczywiście wiesz, że małżonek nie pozostawił po sobie żadnych zasobów, a ty z przychówkiem bez jego alimentów będziecie regularnie głodować, więc żadna dodatkowa gęba się nie wyżywi. Gdybym miała zapłacić za wychowywanie dodatkowego dziecka klinicznym niedożywieniem pierwszego, pewnie bym się zastanawiała. Żyjemy jednak wbrew pozorom w jednym z bogatych krajów, większość ludzi ma co jeść, ematki jak już dawno stwierdzono są wąskimi specjalistkami, więc nie obawiam się o to, czy z dodatkowym dzieckiem dam radę finansowo. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 15:15 ardzuna napisała: > zupełnie co innego niż stały kontakt z ki > mś od stosunkowo wczesnych lat życia. Nie wiadomo ile tej hipotetycznej sytuacji bombelki mają lat, może już są podrośnięte. Zauważ tez, ze za życia ojca tego kontaktu nie było, gdyby nie zginął to też by go nie było, wiec szczerze nie rozumiem wzmożenia kontaktowego po śmierci rodziców. Wcześniej to tez było „rodzeństwo twoich dzieci” i jakoś miałaś w dupie te wszystkie argumenty o kontaktach od wczesnego dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 19:23 jednoraz0w0 napisał(a): > Zauważ tez, ze za życia ojca tego kontaktu nie było, To nie zostało bynajmniej powiedziane. W wielu rodzinach kontakt jest. Nie wiem, skąd informacja, że go nie było a ja miałam cokolwiek w d... Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 19:46 Jest założenie autorki, cyt. "a jeśli nie znacie tego dziecka?" Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:01 Czyli dwa warianty jednej sytuacji. W drugim, w którym nie znamy, najpierw poznajemy i wtedy decydujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:06 A, czyli jednak dopuszczasz myśl, że nie adoptujesz jak poznasz? 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:18 Jeśli nic o nim wcześniej nie wiedziałam, poznaję i dowiaduję się, że opieka nad tym dzieckiem z jakichś przyczyn jest nie do udźwignięcia dla naszej rodziny, to odpowiedzialnie się nie podejmuję, tłumacząc dzieciom, jakie to są przyczyny. Nie chodzi mi o przyczyny typu "będziecie musiały się podzielić z sierotką, a nie lubicie się dzielić, poza tym sierotka musi odcierpieć za grzechy ich nieżyjącego taty, bo jesteśmy nieprzejednani". Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:27 Dzieciom to może najpierw wytłumaczyć, ze już taty więcej nigdy nie zobaczą i dać im to przetrawić. Nie widzę tez powodu żeby im tłumaczyć dlaczego nie podejmuję się opieki nad innym dzieckiem, chyba, ze same się na to napalą i będą chciały, bo inaczej jak w ogóle by ten temat powstał w rodzinie? Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 22:28 jednoraz0w0 napisał(a): > Dzieciom to może najpierw wytłumaczyć, ze już taty więcej nigdy nie zobaczą i d > ać im to przetrawić. Nie widzę tez powodu żeby im tłumaczyć dlaczego nie podejm > uję się opieki nad innym dzieckiem A ja widzę, i to bardzo poważny. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 23:23 W potrzebie tłumaczenia się dlaczego nie zajmuję się nieznanym mi dzieckiem widzę dokładnie to, o czym jest wywiad w Zwierciadle. Kto jak nie ja, blablabla. Dam radę to dam i zrobię co mogę, nie dam to nie i nie muszę się z tego tłumaczyć. Tak, jak się nie tłumacze nikomu, ze nie odddaje randomowym ludziom nerki, nie adoptuję wszystkich psów i kotów z Facebooka itd. I gdyby dzieci męczyły o pieska z fejsa to owszem, należy im się wyjasnienie, ze mamy już zaadaptowanych siedem zwierzaków i styknie, bo one też muszą mieć jakiś komfort i wcale niekoniecznie się polubią z nastėpnym i takie impulsywne zgarnianie każdej siroty ma bardziej na celu robienie dobrze swojemu ego niż sierocie. I to samo się tyczy ludzkich sierot. Gdyby to była sytuacja w której te dzieci się znają i lubią to można by rozmawiać o jakiejś formie kontaktów i wspólnych wypraw na grób ojca 1 listopada, ale autorka poczyniła dopisek, ze co, jeśli bombelka nie znamy, więc raczej wątpię żeby dzieci się domagały żeby Zbysio z nami zamieszkał. No więc jeśli nie znamy to niechże nim się zajmie ktoś kto mu może poświecić 100% uwagi, a nie ktoś, kto już i tak ma na głowie świeżo upieczone półsieroty. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 01:14 jednoraz0w0 napisał(a): > W potrzebie tłumaczenia się dlaczego nie zajmuję się nieznanym mi dzieckiem wid > zę dokładnie to, o czym jest wywiad w Zwierciadle. Zwierciadła nie czytam od dawna, na okrągło było tam to samo, szkoda czasu, Kto jak nie ja, blablabla. D > am radę to dam i zrobię co mogę, nie dam to nie i nie muszę się z tego tłumaczy > ć. Ale ja ci się muszę tłumaczyć z tego, że uważam, że dam radę i tak należy zrobić, więc bym tak zrobiła. I ciągle mnie oskarżasz o szantaż. Tak samo ty się nie musisz z tego tłumaczyć, jak i ja tobie z postawy odwrotnej. Tak, jak się nie tłumacze nikomu, ze nie odddaje randomowym ludziom nerki, n > ie adoptuję wszystkich psów i kotów z Facebooka itd. Ale to zupełnie inne sytuacje. Oddając nerkę pozbawiasz się jej i zostaje ci tylko jedna bez żadnego zapasu, adoptując wszystkie psy i koty tworzysz im drugie schronisko, nie dom. Tu nie ma mowy o 20 dzieciach, tylko o jednej dodatkowej sztuce, która jakoś się zmieści. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 01:18 > Tu nie ma mowy o 20 dzieciach, tylko o jednej dodatkowej sztuce, która jakoś się zmieści. Ile takich dodatkowych sztuk wzięłaś pod swój dach, żeby przetestować to „jakoś”? 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 23:01 Mój eks nie spłodził dzieci i ich nie odumarł wraz z ich matką. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 01:23 ardzuna napisała: > Ale ja ci się muszę tłumaczyć z tego, że uważam, że dam radę i tak należy zrobi > ć, więc bym tak zrobiła. I ciągle mnie oskarżasz o szantaż. Bo to, ze ty byłabyś w stanie i tak bys zrobiła to jedna rzecz. Wygłaszanie sądów, że jak się tego NIE zrobi to wychowa się bombelki na pozbawionych uczuć roszczeniowych psychopatów to druga, osobna rzecz. Takà narrację uprawiasz i tak, to jest szantaż. Nie musisz czytać zwierciadła, ja tez nie czytam, mówię o jednym z ostatnich wątków poświęconym pewnemu artykułowi stamtąd, właśnie na temat postaw kobiet dotyczących wewnętrznego przymusu brania sobie na barki opieki nad różnymi członkami rodziny, bo przecież jak one tego nie zrobią to nikt nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 23:08 jednoraz0w0 napisał(a): > Bo to, ze ty byłabyś w stanie i tak bys zrobiła to jedna rzecz. Wygłaszanie są > dów, że jak się tego NIE zrobi to wychowa się bombelki na pozbawionych uczuć ro > szczeniowych psychopatów to druga, osobna rzecz. Nie, nie osobna - jeśli bombelków się nie uczy, że w krytycznych chwilach muszą się posunąć i że skupianie się na sobie nie jest celem ich istnienia, to mogą wyrosnąć na samolubnych bęcwałów, z którymi nie chciałabym spędzać czasu. Ponieważ tak uważam, to zrobiłabym to, co opisałam powyżej. Gdybym myślała, ze mogą pozostać szlachetnymi altruistami, nie opuszczającymi członków rodziny w biedzie, mimo że mamuśka uczy ich zupełnie czego innego, to nie miałabym dodatkowej motywacji, żeby się poświęcać. Możesz sobie uważać za szantaż to, że ktoś coś robi z jakiejś motywacji, która jest ci obca (choć nie ma ona z tobą związku i ten ktoś nie interesuje się twoim istnieniem, a już na pewno nie próbuje cię szantażować), ale przynajmniej nie zagłuszaj, kiedy ktoś ją opisuje - zwłaszcza że sama wyrwałaś go do tablicy. > to jest szantaż. Nie musisz czytać zwierciadła, ja tez nie czytam, mówię o jed > nym z ostatnich wątków poświęconym pewnemu artykułowi stamtąd, właśnie na temat > postaw kobiet dotyczących wewnętrznego przymusu brania sobie na barki opieki > nad różnymi członkami rodziny, bo przecież jak one tego nie zrobią to nikt nie > zrobi. Nie będę go szukała. Świat jest tak zorganizowany, że wiele pomocy, wolontariatu, opieki nad osobami niepełnosprawnymi jest świadczonej dokładnie na tej samej zasadzie - ludzie wiedzą, że jeśli oni tego nie zrobią, to nikt inny tego nie zrobi. Nie da się tego potępić, bo bez tej motywacji świat byłby dużo gorszy. Na pewno wygodniej byłoby nie myśleć tak o sobie i nie musieć pomagać. Odpowiedz Link Zgłoś
tt-tka Re: Dylemat moralny 3 02.05.23, 23:53 Ludzie doskonale wiedza, ze jesli czegos nie zrobia, to wlasnie zrobi to kto inny lub pozostanie niezrobione i tez swiat bedzie sie dalej krecil. Pracuje m. in. z wolontariuszami i wiem - nie przypuszczam, WIEM - ze pozyskac ich nie trudno, natomiast utrzymac, zwlaszcza na dluzszy czas - bardzo trudno lub niedasie. Pomoc, wolontariat sa swiadczone wtedy, gdy chetni maja po temu czas, wole, mozliwosci. Bardzo niewiele osob podejmuje sie zobowiazan dlugoterminowych, a jeszcze mniej wywiazuje z nich. Chyba ze rzeczywiscie musza lub daly sobie wmowic, ze musza - ale wtedy jakosc tej pracy (opieki, innych dzialan) jest coraz gorsza i coraz gorszy stan swiadczacego. Poniewaz sily i srodki wlasne sa ograniczone. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Dylemat moralny 3 03.05.23, 13:45 Masz rację. A coraz gorszy stan jest pogłębiany przez desperację, wywołaną aktywnym wyparciem problemu przez resztę społeczeństwa, która nie dość że nie pomaga, to jeszcze wsadza kij w szprychy, bo widzi wszystko osobno i robi to celowo dla własnej wygody. Na przykład wolontariuszom, którym regularnie serce pęka, bo niepotrzebne koty bezdomne umierają im na rękach, mówi, że ona sobie kupi kotka, bo przecież nie ma problemu z bezdomnością zwierząt w Polsce. To jest problem nierozwiązywalny, ale w modelu idealnym gdyby każdy ruszył się i zrobił choć małe cokolwiek albo przynajmniej aktywnie nie szkodził, garstka wolontariuszy nie orałaby ponad siły i nie padała z wyczerpania. Odpowiedz Link Zgłoś
sabina211 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 15:51 Nie wszyscy (a nawet mniejszość) rodziców adopcyjnych chce adopccji niepełnej nawet starszych (6-7+) dzieci. Dla ludzi chcących być opiekunami, a nie rodzicmi jest opcja rodziny zastępczej. Dlatego warto wiedzieć czego się chce i dlaczego, żeby nie mieć jakiś podświadomych pretensji do dziecka albo systemu...I mówi to osoba, która 11 lat temu zaadoptowała dziecko męża i NIGDY tego nie żałowała. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 16:06 OK, nadal nie rozumiem podejścia „do tej pory dziecka nie znaliśmy, ale teraz Yo koniecznie, koniecznie musimy zadbać o to, żeby bombelki rosły jako zgodne rodzeństwo”. Wcześniej mieliśmy to w dupie? Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 01.05.23, 16:08 Poza tym temu dziecku nie są potrzebne wszystkie rodziny adopcyjne ani większość ani nawet mniejszość, jemu jest potrzebna JEDNA. Odpowiedz Link Zgłoś
jednoraz0w0 Re: Dylemat moralny 3 30.04.23, 16:18 bulzemba napisała: > Czysto teoretycznie: > > W tragicznych okolicznościach giną rodzice przyrodniego rodzeństwa waszych dzie > ci. W rodzinie brak kandydatów do opieki nad sierotą. Co robicie? Czy ta czysta teoria wynikała z tego, ze redakcji nie szło pisanie artykułu bez ematki? www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,29703989,rodzice-zmuszaja-mnie-do-adopcji-dziecka-mojej-siostry-i-mojego.html Odpowiedz Link Zgłoś