Dodaj do ulubionych

Matka panikara i czarnowidz

13.01.24, 17:05
Moja mama jest panikarą, osobą, która żyje w przeświadczeniu, że dobrymi radami i przestrzeganiem wszystkich przed wszystkimi możliwymi czarnymi scenariuszami zapewni innym bezpieczeństwo i zdrowie. Niby się przyzwyczaiłam, na marginesie, co ciekawe kiedy byłam dzieckiem i nastolatką na szczęście w sumie pozwalała mi na dużo, ale od dawna czasem już nie mogę. Doszło do tego, że o niczym staram się jej nie informować, bo każdą bzdurę potrafi przetransformować w coś strasznego, np. o ładna dziś pogoda pójdę na spacer, a czy nie za późno, a czy tam ktoś chodzi, a dzików nie ma, wiatr jest uważaj, bo gałęzie mogą spadać

Wczoraj mówię, że jeśli nie zwolni się miejsce na obozie to zabiorę syna w góry. No chyba nie pojedziesz sama w góry (nie lubię jeździć zimą po górach, ale wiele razy to robiłam)!
Zaznaczę, że dużo podróżuję, podróżowałam nawet z niemowlakiem, po świecie, po Polsce samochodem, za każdym razem muszę wysłuchać litanii możliwych zagrożeń, zniechęcenia i czarnych scenariuszy.
Dziś w innej sytuacji musiałam ją oszukać, bo by mi truła. Ludzie, ja za kilka lat będę miała lat 50, zwykle to co robi i mówi olewam, bo co mam zrobić, wprost tez mówiłam wiele razy, nic nie daje, chyba bym z domu musiała nie wychodzić, żeby była spokojna, czuję się jak niesforna nastolatka. Oczywiście nie łudzę się, że się zmieni, ale musiałam się wyżalić, a może ktoś ma podobne przejścia z rodzicami?
Obserwuj wątek
    • 1matka-polka Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:07
      Mieszkasz z nia? Dopiero teraz zaczelo ci to przeszkadzac?
      • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:36
        Nie, od ponad 25 lat nie mieszkam z nią, ale utrzymujemy kontakt na tyle bliski, że o wyjazdach sobie mówimy. Napisałam, że niby się przyzwyczaiłam, radzę sobie od lat, ale czasem nadal nie potrafię podejść do tego zupełnie bez emocji.
        • julyjyly2020 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 20:39
          Tez tak mam ,nic nie mowie matce ,jak chcialam leciec do Wloch straszyla uchodzcami z Lampedusy,chcialam do Berlina straszyla hitlerowcami , teraz po prostu lece gdzies i nie mowie o tym.Udaje ze jestem w pracy i dzwonie udajac, ze jestem w domu.Jak wrzucam cos na Fb ,to kaze rodzinie nie mowic matce o tych podrozach.Matka jest dewotka na dodatek, zmusza do ogladnia Trwam kazdego kto do niej przyjdzie ,sprawdza czy bylam w kosciele.Mam 50 lat i mieszkam za granica.
    • thank_you Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:12
      Trzeba dozować informacje - mnie moj ojciec doradza nawet w sprawie spacerów - ze za gorąco/za zimno/zbyt wietrznie/wilgotno/zbyt duże zanieczyszczenie. Moje żarty o okienkach pogodowych nie spotykają sie ze zrozumieniem, wiec ide w ograniczanie - im mniej wiedza, tym dłużej żyją. Nie opowiadam o wyjazdach jesli nie są skrzyżowane ze spotkaniami z nimi, o jeździe autem, o szczepieniach dzieci (cierpią razem z nimi) itp.
      Generalnie lepiej o Kamińskim i Wąsiku niż o nas. wink Polecam. Nie oduczą się, więc to Ty musisz zmienić technikę.
      • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:42
        Moja mama doprowadziła do tego, że o bardzo wielu rzeczach jej nie mówię, zwłaszcza dużo poważniejszych niż wyjazdy.
        Jej własny mąż też ograniczył informacje, np. ostatnio gdzieś wyjechała, ojciec dostał gorączki i źle się czuł, do tej pory o tym nie wie, zresztą to już standard u nich, tata jak najmniej mówi o tym, że się źle czuje.
        • thank_you Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:47
          No wlasnie, ja tez nie mowię o swoim zdrowiu itp., bo by nie spała. Cóż, ciekawe jakie my będziemy? tongue_out
          • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:56
            Biorąc pod uwagę, że większość rzeczy robię odwrotnie, żeby taka się nie stać jak ona, to raczej spodziewam się przegięcia w drugą stronęsmile
            • thank_you Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 23:53
              Kiedyś bedzie musiał powstać taki wątek - my vs. nasze wyobrażenia o sobie. big_grin
        • waleria_bb Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 12:32
          Nie mów mamie o wyjazdach itd. Masz prawie 50 lat, nie roztrząsaj i zastosuj najprostszą metodę dawkowania informacji, wilk syty i owca cała. Nie powinnaś czuć się źle, że zatajasz ważne informacje. Zatajasz i tym samym chronisz siebie, bo charakter charakterem, wiek wiekiem, ale trucia i psucia innym radości z wyjazdu itp. idzie się oduczyć przy dobrych chęciach.
    • krwawy.lolo Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:19
      Mojej matce od kilku lat nie mówię, że wyjeżdżam. Dzwonię co niedzielę z Insuł Południowych bacząc, żeby to była mniej więcej dziesiąta rano w Polsce.
    • alexandra1984 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:32
      Moja mama tez taka jest. Juz jej nie mowie wielu rzeczy i mysle, ze to najlepsze i chyba jedyne rozwiazanie. Przez to slyuchanie, ze cos sie stanie na pewnym etapie naprawde zaczelam miec jakies lęki.
    • marusia_ogoniok_102 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:36
      Niestety, sposób jest dokładnie taki - godzisz się z tym i, w efekcie, nie mówisz nic. Lub stawiasz przed faktem dokonanym, typu "Nie przyjdę w niedzielę bo akurat poluję na kangury w Australii".
      I tak, wiem, że to się tak łatwo mówi.
    • m_incubo Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:37
      Po prostu jej nie informuj. Im mniej wie, tym spokojniejsza będzie.
      Mieszkasz z matką? Bo tylko to tłumaczy, skąd ona wie, że wychodzisz na spacer, wysyłasz syna gdzieś tam, wyjeżdżasz.
      Jeśli nie, to gadaj z nią o pogodzie, o tym co na obiad i głównie wypytuj, jaka u niej pogoda/samopoczucie/co tam nowego w jej serialu.
      • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:49
        Nie mieszkam od bardzo dawna, mówię jak najmniej, ale niektóre rzeczy, które wydają mi się absolutnie neutralne albo wręcz pozytywne i używam ich jako zapychacza w rozmowie niespodziewanie stają się problematyczne. Żeby było ciekawiej jak nie powiem, że idę na spacer to mogę usłyszeć, że za mało się ruszam albo coś innego
        • la_felicja Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 15:47
          Zakładam, że Twoja mama nie jest toksyczną atencjuszką, tylko naprawdę się martwi, albo może próbuje zaklinać rzeczywistość - na zasadzie, że te jej przestrogi działają jak zaklęcia, ochronią cię przed wypadkami.
          Może udałoby się jej wytłumaczyć, że to działa na ciebie dołująco?

          A jak ci powie, że się za mało ruszasz, to moze powiedz - No, ale jak mam iść na spacer, jak wiatr wieje, a w lesie wilki biegają, a w mieście bandyci z nożami się czają, albo i gwałciciele, słońce takie straszne, że jeszcze raka skóry dostanę, a na horyzoncie chmury - zacznie padać, zmoknę i od razu zapalenie płuc i trumna, mamusiu, trumna.

          A potem powiedz, że przecież ona sama tak ostatnio mówiła, kiedy miałaś wyjść z domu.
    • default Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:37
      Moja ś.p. mama taka była. Wszystko widziała w czarnych barwach i zawsze zakładała najgorsze scenariusze. We wszystkim, co jej opowiadałam, wyszukiwała złe strony, prawdopodobne zagrożenia, a często także jakieś podwójne dno, ukryte jakieś straszne rzeczy, które chcę przed nią zataić. Np. ze zdawkowej informacji, że zamierzam wstąpić do apteki, wysnuła wniosek, że mam jakąś straszną chorobę - przy czym nie spytała mnie, tylko dręczyła telefonami wnuczkę - "powiedz mi prawdę, co mamie jest???".
      Wszelkie nasze wakacyjne wyjazdy jawiły się jej jako ekstremalnie niebezpieczne ekspedycje, wymyślała setki możliwych zagrożeń. W ogóle najlepiej żeby nie wychodzić z domu, bo jest za zimno, za gorąco, za ciemno, za dużo ludzi, za mało ludzi, ślisko, wietrznie ..... 🫤
      Poza zagrożeniami wymyślała sobie też jakieś własne interpretację moich słów, zawsze sprowadzające się do tego, że pewnie jestem na nią o coś obrażona, albo coś mam jej za złe. Oczywiście nie mówiła tego do mnie, znowu - telefon do wnuczki i gadka typu:" mama się na mnie gniewa, bo ostatnio powiedziała .... (coś tam, coś tam)".
      Oczywiście przekręcone całkiem - potem córka mnie pytała "powiedziałaś to i tamto do babci?" A ja oczy stawiałam w słup, bo nic takiego nie mówiłam ...
      No ale mojej mamie to się tak porobiło na starość, tzn. przedtem też to miała, ale w niewielkim zakresie i do zniesienia - potem, gdy zaczęła ją dopadać demencja, to już było nie do przejścia... Po prostu przestałam jej opowiadać cokolwiek, rozmawiałysmy na tematy ogólne albo o znajomych, rodzinie, albo jakieś wspominki ...jedyny sposób.
    • cegehana Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:40
      Post ku przestrodze: chcesz żeby dziecko nauczyło się cię okłamywać? Przytruwaj mu przy każdej okazji.
      • taniax Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:50
        To jest bardzo złe, ponieważ taka matka implementuje ci do głowy od dziecka że sobie nie poradzisz, to jest matczyna troska i lęk ale tak naprawdę otrzymujesz komunikat że ona w ciebie nie wierzy ponieważ ciągle się martwi. To ma wpływ na dorosłe życie, na osobowość.
        • taniax Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 17:54
          Z wiekiem spada dopamina więc raczej będzie jeszcze bardziej lękowa.
        • cegehana Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 18:30
          Jest to dolujace na starcie. I niebezpieczne, bo dziecko, które popadnie w jakieś tarapaty nie ma do kogo zwrócić się o pomoc (do matki się boi).
          • asia_i_p Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 12:47
            Ja się zastanawiam, czy na poziomie podświadomym przypadkiem nie o to matce chodzi - żeby jej pozycja w centrum uwagi była nie do ruszenia.
            • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:16
              Też tak uważam, że to narzędzie kontroli, żadnej troski. To typy matek, które nie chcą mieć dzieci dla kochania ich, ale dla posiadania nad nimi władzy. Jest to zresztą też moim zdaniem dosyć powszechne w zawodach pedagogicznych.
    • joana.mz Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 18:39
      Z moją podobnie. Jak tylko sie dowie, że któreś z dzieci chore to jest wykład o imbirze, szalikach, cytrynie i jakichś magikach z youtuba i ich metodach na zdrowie. Mogłabym tak wymieniać przykłady bez końca. Ja po prostu dozuję informację, czasem bardziej zdecydowanym tonem kończę rozmowę, ale i tak wiem, że taka będzie do końca.
      • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 19:16
        Moja na szczęście zwolenniczką medycyny konwencjonalnej, z tradycyjnej co najwyżej poleci z miodem, cytryną, czosnkiem albo solą.
        Za to listę badań ma zawsze i dla każdego na kilka stron.
    • arthwen Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 19:36
      Chyba nie aż w takim nasileniu, ale owszem, znam to.
      Bywa, że nie dzwonię do rodziców przez tydzień, bo mam chrypkę (alergia, katar, a po nocy w gardle glut i przechodzi mi to w chrypkę), bo od razu będę zasypana lawiną pytań, czy na pewno nie jestem przeziębiona, czy byłam u lekarza, kiedy pójdę do lekarza, czy wzięłam coś na to, a może wziełabym to, a potem dostaję jeszcze na whatsappie przepis na "koktajl na odporność wg pani Halinki" albo coś w ten deseń i po prostu zwyczajnie nie mam ochoty po raz kolejny tego wysłuchiwać.
      • tygryskowata Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 10:54
        Ale przepis na odpornościowy koktajl Pani Halinki to udostępnij, dla innych! 🤭
    • princesswhitewolf Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 19:37
      Terapia starej osoby nie powinnas sie zajmowac. Dobrze ci tu radza. Informuj ja mniej o szczegółach. Albo mow po fakcie.
      • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:21
        Tak, to najlepsza porada. Stosowałam tę metodę na swojej matce, nie mówiłam o teraźniejszości i przyszłości, a o przeszłości. Właśnie wróciliśmy z wyjazdu, syn już wyszedł z zapalenia oskrzeli, syn był w górach, zdobył to i to, mąż się dogadał z klientem, córka była na wymianie, syn wygrał konkurs... Działało. Oczywiście zauważała, że informuje ją po fakcie, ale nie mogła mi zarzucić, że nie dopuszczam jej do swojego życia albo że z nią nie rozmawiam.
    • chicarica Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 20:37
      Takie osoby są koszmarnie męczące a ich wieczne zamartwianie się udziela się człowiekowi i dołuje. To jest pewien rodzaj wampira energetycznego.
      Jedyny sposób to ograniczyć dopływ informacji. Informować co najwyżej po fakcie.
    • madame_edith Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 20:49
      Taaa, też mam lękową matkę, która w dodatku nie rozumie, że „dobrymi” radami piekło jest wybrukowane. Nic jej nie mówię. Zaszczepiła mi ten lęk i bardzo dużo mnie kosztuje wieczna walka z nim (skuteczna na szczęście). Natomiast na jej rady mam z wiekiem coraz krótszy lont, jak jej zwróciłam uwagę w święta, że ma mi nie gadać nad głową jak coś robię to się obraziła.
      Nie mam siły już na to, też mam swoje lata i mi się powoli baterie wyczerpują, a cierpliwość wraz z nimi. Unikam kontaktu, trudno, mam po uszy własnych problemów.
    • bi_scotti Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 21:11
      mia_mia napisał(a):

      > Ludzie, ja za kilka lat będę miała lat 50,

      smile Przypomnialas mi ...
      Mloda Bi_scotti z matka & babcia jada tramwajem. Matka uchyla okno, bo goraco i wystawia lekko glowe przez to otwarte okno. Babcia: "coreczko, nie wychylaj sie!" big_grin A ta "coreczka" jedzie z wlasna coreczka, ma wlasnie cos kolo 50tki, przezyla WWII, pare wiezien & innych tego typu "atractions", jest juz prof na wyzszej uczelni & ogolnie jest raczej rozgarnieta, samodzielna kobieta o czym owa babcia doskonale wie ale jednak ... wink Tego sie nie da zwalczyc a po latach sie wspomina z pewnym rozzewnieniem jak ja teraz dzieki Tobie smile Cheers.
    • alina460 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 21:29
      Toksyczne matki
      • homohominilupus Re: Matka panikara i czarnowidz 15.01.24, 10:58
        alina460 napisała:

        > Toksyczne matki

        Ta, co jeszcze?
        Może zarwać z matką kontakt?
        🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
    • taki-sobie-nick Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 21:53

      To jest forma zaburzeń lękowych.
      • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:41
        W każdym przypadku? Pytam, bo moja, owszem, widziała zagrożenia fizyczne w jakichś rzeczach typu chodzenie po górach, ale bardziej jej czarnowidztwo było nakierowane na podejmowanie decyzji typu - będziesz żałować, przykłady: to są strasznie ciężkie studia, to nie chłopak dla ciebie, on cię rzuci, po tym nie ma pracy, to może być tylko hobby, po co ryzykować na takim sporcie, czy od razu trzeba iść w eksretum, za wcześnie na dziecko, a co ty wiesz o prowadzeniu firmy, nie dasz rady, to mnóstwo papierkowej roboty, jak tak będziecie pozwalali dzieciom na to i na tamto...
    • agaros26 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 23:03
      Moja mama jest taka. Im starsza, tym jest gorzej. moje dzieci też potrafi nastraszyć wielokrotnie podczas pobytu u niej. Nie biegaj, bo sobie głowę rozbijesz, nie kręc się na krześle, bo sobie kręgosłup złamiesz, nie jedz tak szybko, bo się zadlawisz, nie rób tak i siak bo... I mnóstwo tego. Wszędzie są zagrożenia. Niestety w dorosłym życiu walczę z przeświadczeniem, że sobie nie poradzę i mam w sobie mnóstwo lęków z którymi staram się walczyć. Nie jest to łatwe gdy ma się to zaszczepione od dzieciństwa.
      • la_felicja Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:00
        agaros26 napisała:

        . Nie biegaj, bo sobie głowę rozbijesz
        > , nie kręc się na krześle, bo sobie kręgosłup złamiesz, nie jedz tak szybko, bo
        > się zadlawisz, nie rób tak i siak bo...

        A "nie rób takiej miny, bo ci tak zostanie" też?
        • agaros26 Re: Matka panikara i czarnowidz 15.01.24, 08:52
          Nie. Ale było nie złość się, złość piękności szkodzi. To do mnie.
      • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:23
        Tak, to zostaje, bo odbiera człowiekowi poczucie sprawczości, daje wrażenie, że zawsze ktoś musi nad nami czuwać, bo jesteśmy nieodpowiedzialni.
    • lalkaika Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 23:20
      Słuchaj jednym uchem...
      Ciesz się że masz mamę, która cię kocha.
    • heca7 Re: Matka panikara i czarnowidz 13.01.24, 23:42
      Skąd ja to znam... tyle, że moja nie jest lękowa a raczej kontrolująca. Więc nie może się pogodzić z tym jak żyjemy, co jemy, gdzie wyjeżdżamy itd bo robimy to inaczej. I bez konsultacji z nią! Każde odmienne zdanie przeanalizuje i zadzwoni w kontr pomysłem. Czyli jak wnuczka powiedziała, że zrobi sobie na obiad krewetki z makaronem i nie będzie u babci jadła schabowego to dwadzieścia minut po powrocie do domu odebrała telefon, że babcia właśnie (aha, już uwierzę suspicious ) przeczytała, że krewetki są szkodliwe!
      Do tego jest przesycona propagandą- po co wyjeżdżać za granicę? W Polsce jest tak cudownie! Po co studiować za granicą? Przecież do Polski zjeżdżają studenci z całego świata, tak jest cudownie! itd.
    • bei Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 00:22
      Ile ja bym dała, by mi tak truła, mama mi zmarła, jak miałam 27 lat.
      Też wszystkiego jej nie mówiłam, by nie słuchać 😉. Moi synowie zapewne też czasem coś przemilczą, „ bym się nie martwiła” 🤩
      • asia_i_p Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 12:54
        Moja zmarła, kiedy miałam 18 i była lękowa, ale właśnie po niej wiem, że można inaczej i prawdę mówiąc mam niski poziom tolerancji na obniżanie swojego poziomu lęku przez trucie otoczeniu.

        Moja mama myślę, że bała się przez cały czas, a odpał lękowy wyraźny pamiętam jeden. Po tym jednym (miałam wychodząc z domu sprawdzić godziny otwarcia dentysty i zadzwonić przez domofon - z braku tego telefonu doszła do wniosku, że ja chyba nie żyję big_grin) wnioskuję, że wyobraźnię miała bujną i poziom zaufania do świata niski, a jednak mogłam jechać na przykład z Wrocławia do Warszawy pociągiem - czasy przedkomórkowe; a przy planowaniu studiów w innym mieście jako jedną z naszych ostatnich rozmów pamiętam "Jakbym zaczęła kwoczyć i się bać, masz na to nie zwracać uwagi i jechać".
        • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 13:17
          Mojej po nieodebranym przez jakiś czad telefonie zdarzyło się zadzwonić pod 112.
          • alex_vause35 Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 14:47
            He he, ja byłam bliska zadzwonienia na 112, jak mi matka przez dobre kilka godzin nie odbierała telefonu, w końcu pojechałam do niej - coś było z siecią, ja dzwoniłam normalnie, słyszałam sygnał, a nie łączyło się i nie wyświetlało w ogóle (to w czasach wczesnopandemicznych, może sieci były obciążone zdalną pracą i nauką, nie wiem).
    • gorzka.gorycz Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 00:35


      > Moja mama jest panikarą, osobą, która żyje w przeświadczeniu, że dobrymi radami
      > i przestrzeganiem wszystkich przed wszystkimi możliwymi czarnymi scenariuszami
      > zapewni innym bezpieczeństwo i zdrowie. Niby się przyzwyczaiłam, na marginesie
      > , co ciekawe kiedy byłam dzieckiem i nastolatką na szczęście w sumie pozwalała
      > mi na dużo, ale od dawna czasem już nie mogę. Doszło do tego, że o niczym stara
      > m się jej nie informować, bo każdą bzdurę potrafi przetransformować w coś stras
      > znego, np. o ładna dziś pogoda pójdę na spacer, a czy nie za późno, a czy tam k
      > toś chodzi, a dzików nie ma, wiatr jest uważaj, bo gałęzie mogą spadać
      >


      Jakbym czytała o mojej mamie.
    • szare_kolory Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 01:37
      mia_mia napisał(a):

      >a może ktoś ma podobne przejścia z rodzicami?

      Też tak mam. U mojej matki, to jest, mam wrażenie, trochę też odfajkowanie sygnału "troszczę się o Ciebie". Jej się wydaje, że powinna tak powiedzieć, że to oznaką troski i uczucia. Niekoniecznie wcale dlatego, że to uczucie w ogóle jest. Od dawna nie wie o mnie prawie nic, dla świętego spokoju albo nie mówię, albo kłamię. Inaczej rozmowa stałaby się nie do przejścia, jak u Ciebie. Że zwykłego wyjścia na spacer można zrobić dramę.
    • milupaa Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 04:05
      Ha, może powinnaś się jednak trochę cieszyć bo to wyraz troski. Moja stosowała zimny wychow i się niczym nie przejmowała. Od wczesnych lat nauczyłam się samodzielności ale w perspektywie to się akurat przydaje w życiu. Względem wnuczki też jest średnio zapobiegliwa, dlatego póki była mała miałam obawy zostawiać ja z babcią. (że nie dopilnuje). Teraz już mniej ale nadal jak przychodzę to chowam noże leżące na wierzchu bo ona nie widzi problemu..
    • konsta-is-me Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 04:28
      Ciesz się, że w wieku 50 lat "czujesz się jak nastolatka " i ogólnie że jeszcze możesz czuć się jak dziecko.I w ogóle mieć takie problemy...
      I w sumie zachorujesz się jak niesforna nastolatka "ojej, mama coś tam marudzi ".
      Ja straciłam matke w wieku 20 lat, co bym dała żeby znów sie poczuć jak w dzieciństwie...
      Za parę lat będziesz płakac że zostałaś sierotka, więc po co te skargi ?
      • mia_mia Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 08:20
        Zupełnie inaczej to wygląda niż sobie wyobrażasz. W takiej osobie nie masz wsparcia, bo o dużych, a nawet małych problemach nie możesz powiedzieć, zapytać się o radę, okłamywanie i konspiracja też nie są fajne, tyle dobrego, że mam taki charakter, że nie jest łatwo nakręcić mi lęki, bo wtedy to już zupełnie byłaby porażka.
        Ostatnio chciałam jej polecić lekarza, musiałam ją okłamać, że klinikę znam od koleżanki, bo nie mogłam nawet powiedzieć, że byłam u lekarza.
        Jak spowodowała stłuczkę to zwaliła to na stresy, bo kilka dni wcześniej o czymś się przypadkiem dowiedziała i nawet wbrew sobie zaczynasz się zastanawiać czy można było temu wyciekowi zapobiec, tak samo ze skokami ciśnienia czy jakimkolwiek gorszym samopoczuciem, winne są stresy, których dostarcza jej otoczenie, więc otoczenie stara się ją chronić.
        To nie jest łatwa sytuacja.
        • waleria_bb Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 12:42
          Zupełnie inaczej to wygląda niż sobie wyobrażasz. W takiej osobie nie masz wsparcia, bo o dużych, a nawet małych problemach nie możesz powiedzieć, zapytać się o radę, okłamywanie i konspiracja też nie są fajne, tyle dobrego, że mam taki charakter, że nie jest łatwo nakręcić mi lęki, bo wtedy to już zupełnie byłaby porażka.
          Dokładnie tak, to zamartwianie się to jest w gruncie rzeczy fałszywa troska, bo przychodzi co do czego i człowiek i tak nie powie o problemach. Jestem wiele młodsza od Ciebie, bez rodziny i dzieci i mnie jeszcze czasem to dobija, bo np. po nieudanej operacji wsparcia szukam u obcych kobiet w podobnej sytuacji (czaty, grupy), matce nie pisnęłam ani słowa o samym zabiegu i komplikacjach.
          • midge_m Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 13:24
            waleria_bb napisał(a):

            > Zupełnie inaczej to wygląda niż sobie wyobrażasz. W takiej osobie nie masz w
            > sparcia, bo o dużych, a nawet małych problemach nie możesz powiedzieć, zapytać
            > się o radę, okłamywanie i konspiracja też nie są fajne, tyle dobrego, że mam ta
            > ki charakter, że nie jest łatwo nakręcić mi lęki, bo wtedy to już zupełnie była
            > by porażka.

            > Dokładnie tak, to zamartwianie się to jest w gruncie rzeczy fałszywa troska, bo
            > przychodzi co do czego i człowiek i tak nie powie o problemach. Jestem wiele m
            > łodsza od Ciebie, bez rodziny i dzieci i mnie jeszcze czasem to dobija, bo np.
            > po nieudanej operacji wsparcia szukam u obcych kobiet w podobnej sytuacji (czat
            > y, grupy), matce nie pisnęłam ani słowa o samym zabiegu i komplikacjach.

            Mnie się wydaje że to jest jeszcze mówione żeby potem można było triumfalnie ogłosić: a nie mówiłam! Ja też się swojej nie zwierzam, nie mówię o swoich planach, sukcesach, a już nie daj Boże porażkach. W gruncie rzeczy bardzo mało o mnie wie.
      • gorzka.gorycz Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 09:35
        Nic nie zrozumiałaś.
      • szare_kolory Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 09:39
        Skrzywienia są różne. Fakt, że Tobie brakuje matki nie oznacza od razu, że osoby, których matka żyje mają się bezwarunkowo cieszyć z tych skrzywień. Jak pisze mia: nie ma oparcia, nie ma wsparcia, nie ma poczucia, że możesz zwrócić się do kogoś w potrzebie. Zostajesz sama że swoim problemem i jeszcze z dorosłą osobą, która dokłada swoim zachowaniem dodatkowych problemów. Ona sobie nie pomyśli, że utrudnia Ci jakiś problem, ale Ty musisz sobie w trudnej sytuacji pomyśleć, jeszcze o tym jak sobie z nią poradzić.
      • marusia_ogoniok_102 Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 10:02
        Już? Lepiej ci?
      • hanusinamama Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 14:12
        Jeden z głupszych komentarzy jaki czytałam
      • heca7 Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 14:15
        To jest zupełnie coś innego od tego czego tobie brakuje (z powodu śmierci mamy). To jest taka pseudotroska będąca rodzajem kontroli. Zwracaniem uwagi na siebie, wywoływaniem poczucia winy itd. To jest jak oblepiająca nas wilgotna mgła połączona ze smogiem. Często nie mówisz matce o swoich problemach bo nie dostaniesz rady tylko zacznie się użalać, wymyślać niestworzone scenariusze, wieszczyć tragedie i rozpaczać oraz mówić "a nie mówiłam", że w rezultacie zamiast przegadać spokojnie problem spędzisz czas na jej pocieszaniu i uspokajaniu. Zapewniam cię, że na dłuższą metę to bardzo obciążające. I nic nie wnoszące.
        • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:33
          Gdy powiedziałam matce, że się z mężem rozwodzimy, matka mi powiedziała, że zawsze mówiła, że to za wysokie progi, a nie partia dla mnie. Pomyślałam wtedy, że chciałabym, żeby już jej nie było w moim życiu. Straszne, wiem, ale potwornie mnie to zraniło, że jako jej córka i zdradzona żona otrzymałam od osoby, która powinna stać po mojej stronie, taki komentarz.
          • atoness Re: Matka panikara i czarnowidz 15.01.24, 12:58
            Ja od swojej usłyszałam, że to moja wina, bo mój biedny mąż wszystko w domu musiał robić sam. Rozmrażać lodówkę na przykład. Bardzo przykre, rozumiem cię.
      • ikoniecikropka Re: Matka panikara i czarnowidz 14.01.24, 16:26
        Bardzo Ci współczuję, ale nie zawsze jest tak, jak piszesz. Może wstyd się przyznać, mnie śmierć mamy bolała, ale też poczułam pewnego rodzaju ulgę, że już nie będę musiała słuchać tego wszystkiego i tłumaczyć się ze swoich decyzji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka