Mam białą kocicę syberyjską. I sierść wszędzie... Wyciągam pranie z pralki i zaczynam rwać włosy z głowy.
Codziennie odkurzam, kotka nie wyleguje się na kanapie (ma tylko swój ulubiony zagłówek i to tam "przesiaduje"). Prawie codziennie mopuję. Ale to jak walka z wiatrakami.
Macie jakieś sprawdzone sposoby?
Czy po prostu się przyzwyczaić i udawać że nie widzę owłosionych majtek?
Chciałam kupić taki mini odkurzacz, jak samochodowy, na baterię. Do "bieżącego" zdjęcia sierści ze spodni przed wyjściem. Polecicie jakiś model?