aria
02.06.24, 11:33
Zainspirowana wątkiem o książkach, których nie chciałybyśmy czytać jeszcze raz, zastanawiam się na temat ostatnio wprowadzanych tzw. trigger warnings (ostrzeżeń dotyczących drastycznych treści) umieszczanych w książkach. Czytałam sporo narzekań na te ostrzeżenia, a pod wpływem tego wątku myślę sobie, że może to i niegłupi pomysł.
Pytanie 1: czy przy książkach, które Wami wstrząsnęły negatywnie chciałybyście, żeby takie ostrzeżenie pojawiło się na początku książki? Czy wtedy sięgnęłybyście po nią?
Pytanie 2: Czy klasyki literatury powinny mieć takie ostrzeżenia? Przykładowo nowele pozytywistyczne.
Pytanie 3: Czy nie lepszym wyjściem byłoby mieć trigger warnings przed konkretną sceną w książce, zamiast na początku (lub oprócz tego)? Wtedy można byłoby po prostu przeskoczyć dalej... nie tracąc cennej lektury jako całości.
Ciekawi mnie Wasze zdanie.