Dodaj do ulubionych

Czy da się pomóc?

21.06.24, 16:27
Osoba z bliskiej rodziny, facet 40+. Wykształcony, inteligentny, sympatyczny, kontaktowy. Od lat nie może utrzymać żadnej pracy dłużej niż rok- dwa. Wg jego opowieści na początku zawsze jest fantastycznie, a po jakimś czasie podkładają mu świnię/ wchodzi w konflikt z szefem itp. ok, raz czy dwa można mieć pecha ale nie tyle razy, to wskazuje że problem jest w nim. Tylko nikt nie ma pomysłu jaki. Może ematka coś wymyśli?
Obserwuj wątek
    • berdebul Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 16:38
      Diagnoza. Na bank nie jest neurotypowy.
      • gaba.m.k Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 02:50
        No tak może być, ale niekoniecznie on może być chamem tylko tacy ludzie często doznają niestety wypalenia po jakimś czasie, zazwyczaj samoczynnie zmieniają pracę. Może tak być, że właśnie przez to wypalenie jakość pracy się pogorszyła, otoczenie zauważyło, obiekt jest mało samoświadomy, zaognia I następuje zmiana nie z własnej woli.
      • gaba.m.k Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 02:55
        Też tak kiedyś miałam przy ADHD i wynikało to z niezrozumienia faktu, że jak robię coś niezdarnie, ale bez wpływu na życie i pracę otoczenia to w moim ówczesnym mniemaniu nie powinno to tych ludzi ruszać. A jednak rusza...
    • ichi51e Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 16:44
      Nie dotykac - koleś nie bez powodu traci pracę. Nic nie da się zrobić sam musiałby się chcieć zmienic.
    • straszliwywypadek Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 16:57
      swiezynka77 napisał:
      > Osoba z bliskiej rodziny, facet 40+. Wykształcony, inteligentny, sympatyczny, k
      > ontaktowy. Od lat nie może utrzymać żadnej pracy dłużej niż rok- dwa. Wg jego o
      > powieści na początku zawsze jest fantastycznie, a po jakimś czasie podkładają m
      > u świnię/ wchodzi w konflikt z szefem itp.

      Czyli nie nadaje się do pracy.
      Ale tacy ludzie świetnie sobie radzą jako politycy. I to nie latami a dekadami.
    • primula.alpicola Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 17:03
      Nie da się.
      Ale, skoro płynnie przechodzi z jednej pracy do drugiej i zarabia na siebie, to w czym problem?
      Tzn. uwazam, ze na pewno w nim, ale to nie Ty możesz pomóc.
      • swiezynka77 Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 21:43
        Nie przechodzi płynnie. Ma dłuższe okresy bezrobocia, pomaga mu matka emerytka.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 17:09
      Namów go na wizytę u psychologa. Może psycholog pomoże mu odkryć w czym jest problem.
      • eriu Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 14:15
        Diagnoza to psychiatra. A terapia się przyda swoją drogą.
    • cegehana Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 21:58
      A właściwie komu to przeszkadza? Skoro bezrobocie mu nie dokucza, to chyba wszystko jedno czy pracuje 20 czy 2 lata w jednej firmie.
      • yadaxad Re: Czy da się pomóc? 21.06.24, 22:06
        To takie borderowskie, zachwyt i dewaluacja.
      • iwles Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 10:24
        cegehana napisał(a):

        > A właściwie komu to przeszkadza? Skoro bezrobocie mu nie dokucza, to chyba wszy
        > stko jedno czy pracuje 20 czy 2 lata w jednej firmie.


        Ale może dokucza mamie emerytce, która go w okresach bezrobocia utrzymuje.

        • cegehana Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 10:53
          Mama emerytka nie ma obowiązku alimentacyjnego wobec faceta po czterdziestce. Raczej pytanie powinno brzmieć: jak pomóc starszej pani uwolnić się od pasożytującego na niej syna.
          • eriu Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 14:16
            Nie ma górnej granicy wieku w Polsce odnośnie alimentacji dzieci.
            • cegehana Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 18:36
              Ale zdaje się, że trzeba przynajmniej mieć jakieś podstawy prawne do tej alimentacji i chyba to nie ten przypadek, zresztą gdyby tak było: to pomocy bardziej wymaga ta matka.
    • b.bujak Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 14:25
      czy ta osoba chce pomocy?
    • subskrybcja Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 14:28
      swiezynka77 napisał:

      > Osoba z bliskiej rodziny, facet 40+. Wykształcony, inteligentny, sympatyczny, k
      > ontaktowy. Od lat nie może utrzymać żadnej pracy dłużej niż rok- dwa. Wg jego o
      > powieści na początku zawsze jest fantastycznie, a po jakimś czasie podkładają m
      > u świnię/ wchodzi w konflikt z szefem itp. ok, raz czy dwa można mieć pecha ale
      > nie tyle razy, to wskazuje że problem jest w nim. Tylko nikt nie ma pomysłu ja
      > ki. Może ematka coś wymyśli?

      Ale czy w tych pracach zarabia tyle, ze jest sie wtedy w stanie utrzymac sama bez pomocy rodziców i troche odłożyć?
      Jesli tak to wg mnie nie ma problemu. CO za różnica, czy ktoś pracuje 10 lat w jednym miejscu niż 2lata plus 1 rok plus 3 lata plus 4 lata w różnych miejscach, jesli sam się utrzyma za otrzymaną pensję.
    • beaucouptrop Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 14:41
      Nadopiekunczy rodzice? Tak się zdarza u osób, które od dziecka były chronione przez rodziców przed podnoszeniem konsekwencji swoich decyzji i zachowań. Są niedojrzałe i ich niepowodzenia z ich punktu widzenia winni są wszyscy wokół tylko nie oni.
      O ile nadopiekunczy rodzice zawsze beda się starali zminimalizować straty, o tyle szef czy koledzy w pracy nie będą się godzić na ponoszenie konsekwencji gdy ta osoba zawali termin lub podejmie niewłaściwą decyzję.
      • subskrybcja Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 14:44
        beaucouptrop napisała:

        > Nadopiekunczy rodzice? Tak się zdarza u osób, które od dziecka były chronione p
        > rzez rodziców przed podnoszeniem konsekwencji swoich decyzji i zachowań. Są nie
        > dojrzałe i ich niepowodzenia z ich punktu widzenia winni są wszyscy wokół tylko
        > nie oni.
        > O ile nadopiekunczy rodzice zawsze beda się starali zminimalizować straty, o ty
        > le szef czy koledzy w pracy nie będą się godzić na ponoszenie konsekwencji gdy
        > ta osoba zawali termin lub podejmie niewłaściwą decyzję.

        Nie pisała o rodzicach.
        • beaucouptrop Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 16:10
          To tylko sugestia, dlatego postawiłam znak zapytania.
      • swiezynka77 Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 13:59
        Może to być dobry trop, młodszy syn długo nie odpępniony od matki. Ojciec surowy/ nieobecny.
    • aqua48 Re: Czy da się pomóc? 22.06.24, 14:46
      Niech założy własną firmę i pracuje tylko na swój rachunek. Przekona się, że konflikty z kontrahentami, lub klientami zwyczajnie nie opłacają się.
    • ardzuna Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 01:10
      Być może jest roszczeniowy/niedokładny/gra tylko na siebie/krytyczny albo Bóg wie, co jeszcze. Najlepsza byłaby chyba na początek terapia grupowa, może to by pomogło zdefiniować problem.
    • anorektycznazdzira Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 10:20
      Zaczniesz pomagać, angażować się i ingerować, na początku będzie fantastycznie, a po jakimś czasie on odkryje, że w istocie podkładasz mu świnię, wejdzie z Tobą w konflikt i pechowo nie wiedzieć czemu ta relacja się wywali... suspicious
    • heniek.8 Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 10:25
      niech idzie na księdza, ta korporacja przenosi do innego oddzialu ale nie pozbywa się ludzi
    • eriu Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 14:17
      Opcji może być mnóstwo. Nie ma co zgadywać tylko iść na diagnozę do dobrego psychiatry a potem na terapię i pracować nad zmianą.
    • bazia_morska Re: Czy da się pomóc? 23.06.24, 18:40
      Prosił cię o pomoc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka