hrabina_niczyja
30.08.24, 19:23
Otóż wściekła jestem. Starsza ma niedługo urodziny. Przyjęcie dla rodziny jak najbardziej chce. W związku z tym, że wiemy, iż rodzina ze strony matki do nas do domu nie przyjdzie wynajęliśmy lokal. No i dziś dziecko wraca od babci z kwaśna miną, gdyż babcia i reszta rodziny przyjść wogole nie zamierza, a urodziny może wyprawić wnuczce osobno w innym terminie. Wnuczce przykro jak diabli, ojciec wqur..., ja nie mniej, bo takie cyrki nie mieszczą się w moim pejzażu. Chodzimy z nimi od zawsze jak przy zgniłym jaju, ale no kurde to jest 18tka, ważna uroczystość, nikt ich nie pominął, zaproszeni zostali i nadal źle. Nie przyjdą i się bujajcie. Małżonek stwierdził, że w takim razie lokal odwołujemy, bo urodziny od początku chcieliśmy robić w domu z cateringiem. Lokal i tak mamy tylko na kilka godzin, miał być uroczysty obiad, tort i wieczorem do domu na resztę imprezy. W tej sytuacji odpada nam dość spora liczba osób i nawet nie wiem czy lokal się na to zgodzi, żeby uruchamiać zaplecze kuchenne dla kilkunastu osób i blokować sobie termin. Bardziej się nam już opłaca zarezerwować stolik w restauracji. No i jesteśmy w kropce co robić dalej, bo co jak im się odmieni? Z drugiej strony czy my musimy wiecznie mieć problem przez ich animozje? Tak się wygadać chciałam na świeżo. Tyle.