konsta-is-me
10.10.24, 23:36
Od 6 miesięcy ( bo różne przeszkody były po drodze, operacja prawie męża itp.) mam remont w domu.
Remont czyli wymiana mebli w kuchni , nowe drzwi i malowanie kuchni i przedpokoju.
I wszystko się sprzysięgło przeciwko ,serio mam wrażenie że jakaś klątwa nad tym wisi.
Chciałam oddać ( za darmo !) 7- letnie meble kuchenne, przeciętnej jakości ale jeszcze niezłe.
4 osoby po kolei nie odebrały, już po umówieniu się bo:"nie mam transportu", ,"jestem samotna matka ale już mam inne meble ","a to pani nie może ich do mnie dowieźć?".
Wystawiłam za parę groszy ( na zasadzie jeśli trzeba zapłacić, to pewnie jest więcej warte).
Zgłosili się panowie , zapłacili z góry ,powiedzieli że najpierw biorą stary zlew z szafką a resztę później.
Wzieli zlew i...uciekli 😄
Nie odbierali telefonów.Do tej pory nie wiem o co chodzi , bo taki zwykły ,tani zlew zevstara szafką można kupić taniej niż to co zapłacili.
Reszta mebli poszła na śmietnik, bo nikt nie chciał kupić.( Na drugi dzień rozdzwoniły się telefony chętnych 😂).
Najpierw drzwi ,które miały przyjść w 2 tyg.przyszly po 4 miesiącach ( musieli zamówić).
Ok, wytrzymałam.
Przyszły drzwi,wraz z technikami i okazało się że jedne drzwi są nie takie, to wina technika który robił pomiar - nie szkodzi w 2 tyg przyjdą nowe.Po 2 miesiącach przyszły, za to technik nie chce przyjść .
Dzwonię od 2 tyg.i za każdym razem pani, prawie płacząc ,zapewnia że "wysłała wiadomość do ekipy, na pewno oddzwonia"- tylko że nie dzwonią .Jutro będę dzwonić czwarty raz...
Wysłałam maile, opisałam na stronie na FB, nie wiem co jeszcze?
Firma duża, z oddziałami w całej Polsce, niezbyt tania.
Zrobiłam projekt kuchni w Ikea - wszystko fajnie, przyszła ekipa i oświadczyła że nie da się zrobić nic, bo blat jest za płytki i powinnam zamówić blat na wymiar i to błąd projektanta .
Byłam w Ikei , pani sprawdziła projekt , stwierdziła że skandal, że absolutnie, że błąd projektanta i sprzedawcy ( kupowałam przez telefon), że powinni ponieść konsekwencje itd. I że trzeba reklamację na infolinii.
Zrobiłam reklamacje na infolinii, pan że karygodne i w ogóle błąd projektanta, gial się w przeprosinach i natychmiast przyjedzie kurier i zabierze blaty na koszt Ikei ( 2 blaty po 2.5 m każdy ,dostarczone przez Ikea).
Po paru h sms "kurier nie zabierze blatów ,bo są za duże "
Infolinia-"ale nam pan powiedział że przecież projekt jest ok i te blaty można zamontować "- no mi powiedział coś zupełnie innego ! -"przesłuchamy nagranie rozmowy, zrewidujemy co kto mówił i odezwiemy się ".
No i czekam tydzień i nic.Nie wierzę że się odezwa ( niby mają 14 dni na odpowiedź).
Mam zablokowane mieszkanie paczkami i pudłami , nie mam mebli ani nawet zlewu w kuchni ,zimowe kurtki mam zablokowane w szafie, która jest z kolei zablokowana ciężkimi pakami z Ikea ( mogę komuś zapłacić żeby przesunął.ale nie mam gdzie ich przesunąć).
Dziś okazało się dodatkowo że pralka jest za wysoka i ogólnie trzeba by kupić nową ,żeby zmieściła się pod blat , albo nie otworze w ogóle okna ( mój chłop robił wymiary , nie wiem nawet czy to wina projektanta czy on źle zmierzył .Blaty tak czy siak są złe , za płytkie ,standardowe 60 nie wystarczy bo jest uskok w ścianie i trzeba część blatu wyciąć ( dosztukować się nie da )
Chłop pomstuje I chce zwrócić meble i robić u stolarza , ja twierdzę że z tym pechem u stolarza będzie jeszcze gorzej ( ucieknie z pieniędzmi/ piorun strzeli i wszystko spłonie/ będzie trzęsienie ziemi /wojna/armagedon.
Pocieszcie albo doradzcie , nie wiem czy śmiać się czy płakać już , od pół roku mieszkanie wygląda jak karaklizm.