Tak się głupio poskarżę, a co.
Od wielu już lat w sumie nie używam gotówki. I jest git. Uwielbiam to.
No i weszłam w posiadanie kilku tysi w gotówce, nic wielkiego. Banku nigdzie w akceptowalnej okolicy nie mam, więc stwierdziłam, że nic, tak wydam.
Okazało się, że:
- nie mam portfela (kart, dokumentów też nie noszę….)
- jak znalazłam, to trudno upchać w nim
- gdzie i po co nosić portfel idąc po prostu na spacer?
- jakie to jest niewygodne! Tyle czynności, aby kupić precla- wyjmij portfel, odlicz gotówkę, czekaj na resztę, która sprzedawca musi wygrzebać z kasy- tyle to czasu zajmuje

brudne banknoty etc. Schowaj resztę i portfel. Aaaaaaaaa!
- wywołuję, płacąc gotówką, prawie irytację 😁 i młodych sprzedawców/kasjerów i osób za mną
No modle się, żeby te kilka tysi wydać.
Najgorzej, że czasem zapominam, że mam płacić gotówką i przyłożę już telefon🤦♀️
Taki głupi problem pierwszego świata mi się zdarzył.
Kretynska gotowka!