piataziuta
27.02.25, 10:43
pczwartek.
I tak mam ciągle wrażenie, że dzisiaj piątek, przez to że rozwaliłam sobie całą rutynę tygodnia, bo nie poszłam w pon na siłkę, bo zapomniałam dokumentów (jak się okazało w domu, wcale nie zapomniałam, tylko włożyłam do kieszeni bluzy zamiast kurtki 🙄) i przesunęłam treningi o dzień.
Co słychać, co na obiad i co na deser (pytanie ze specjalną dedykacją dla Danieli)?
Ja wyjeżdżam zaraz na parę dni wakacji - możliwe, że ostatnie w tym życiu(roku), bo nie wiadomo kiedy następne. A ponieważ znam się trochę i wiem, że przez 95% wakacji będę chodziła jak zombie i odżyję na sekundę dzień przed wyjazdem, postanowiłam uprzedzić fakty: uleczam się jeszcze przed wakacjami, żeby w wkroczyć w nie cała na biało.
Narazie wychodzi mi dbanie o ciało - dieta/trening/sen/szczotkowanie na sucho. Obcięłam też włosy (wyglądam jak trupia wersja Umy Thurman, tudzież własna matka w latach 90tych, tylko bardziej wymęczona i obwisła na ryju).
Co radzicie jeszcze?
Jak dbacie o duszę?
Dejcie jakieś foto!
Mieszkankom Warszawy polecam dziś do outfitu dołączyć maski przeciwsmogowe.
Co outfitów: nabrałam ochoty na białe jeansy, ale dwie próby już spełzły na niczym (do trzech razy sztuka).