Dodaj do ulubionych

Prawie dorosła

10.06.25, 20:28
Dziewczyna, moja córka. Niedługo skończy 17 lat. Nie chodzi do szkoły, bo nie dała rady z powodu stresu, wymogła na nas zapisanie ją do chmury. Prawie nie wychodzi z domu, gra, uczy się języków. Znajomych nie ma. Dziś udało mi się przekonać do spaceru, było marudzenie, że za daleko, ale powiedziałam że jak będzie chciała to wróci. Wyszła.
Weszliśmy do sklepu, oglądac z synem rower, ona poszła do Rossmanna i za chwilę zadzwoniła, że wraca do domu. Ja na to ok.
Dzwoni po kilkunastu minutach do mnie i mówi, że nie ma klucza i żebym wracała, bo ona stoi pod drzwiami. Powiedziałam żeby zaczekała albo przyszła do nas po klucz, bo kupujemy ten rower. Zaczęła mówić, że jestem wredna i nie jestem tam do niczego potrzebna i żebym przyszła. Powiedziałam nie. Bombardowała mnie co chwilę telefonem, głos już jej się zaczął łamać. Była kilometr od nas. Po klucz nie przyszła, stała pod drzwiami.
Jak wracaliśmy dalej dzwoniła czy idę, odp. Że idę i niech wyjdzie w naszą stronę, to zobaczy rower.
Obok roweru i brata przeszła obojętnie. Zaczęła mówić że jestem jakąś księżniczką, bo nie chciało mi się przyjść, a ona musiała stać godzinę i gapić się w ścianę, bez telefonu , bez niczego, bo się rozładował.
W domu do ojca powiedziała zamknij się, gdy tłumaczył jej jak się zachowuje. Do mnie powiedziała jeszcze, że nic nie będzie robiła np. nie wyciągnie ze zmywarki naczyń , bo ja tak się zachowałam.
Po chwili weszłam do jej pokoju, siedziała z tabletem i gdy powiedziałam, że nie będę szła, bo ona mi każe i miała dwa wyjścia, zaczekać albo przyjść po klucz, zaczęła iść ze złością w moją stronę jakby chciała mnie uderzyć, przytrzymałam ja ręką a ona szarpała mnie za włosy i mocno ciągnęła, tak że wyrwała mi sporo włosów. Wyzwała mnie już nie będę pisała jak.
Jest pod opieką psychiatry od kilku miesięcy i terapeuty. Podczas terapii niewiele mówi.

Co robić? Jestem załamana.
Obserwuj wątek
    • taje Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:34
      Zachowuje się, jakby miała fobię społeczną i bała się wychodzić z domu.
    • astomi25 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:35
      A ma jakas diagnoze?
      • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:38
        Zaburzenia lękowe, też odżywiania, depresyjne
        • kanna Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:55
          Zrobiłabym badanie w kierunku autyzmu.
          • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:29
            A co to da? Ona ma 17 lat.
            • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:37
              Będzie wiedziała, skąd bierze się przynajmniej część jej problemow. Będzie mogła poznać ludzi z podobnymi i pogadać z nimi o tym.
            • z_lasu Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:41
              Ulgę. I jej, i Wam. Wiedzę, z czego wynikają problemy i jak można sobie z nimi radzić.
            • hanusinamama Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:51
              Jak to co to da. Ulgę i wiedzę skąd się biora jej pewne zachowania. Ludzie 40letni sobie robią i im pomaga
              • milva24 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 23:46
                Zgadzam się, mnie diagnoza pomogła.
                • memphis90 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:29
                  To jeszcze musi chcieć zrobić diagnozę…
                  • milva24 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:17
                    Mnie się moje dziecko udało jakoś namówić, co prawda rok mi zajęło żeby jej współpracę pozyskać ale się udało.
              • szarmszejk123 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:17
                Mój mąż zrobił w zeszłym roku, w wieku 49 lat i też jakoś mu ulżyło .
            • berdebul Re: Prawie dorosła 13.06.25, 07:50
              Dobra diagnoza to lepszy start w leki. Nie wszystkie dobrze działają u osób nieneurotypowych.
    • 3-mamuska Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:39
      Po co wlazałaś jej do pokoju?
      Maz na nia wsiadl potem jeszcze ty.
      I jeszcze zamiast rozładować sytuację to jej gledzisz za uszami.
      Jesli ma leki i nie wychodzi z domu to nie dziw sie jej ze reaguje agresja na zmusznie do bycia za dlugo poza domem.

      Ustal granice ale jak sie uspokoi, no i fobie sie leczy u lekarza.
      • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:41
        Przecież chodzi do psychiatry.
        • 3-mamuska Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:44
          No i to sie pyta specjalisty nie ludzi na forum.
          Jak na takie sytuacje reagować, no i leki lecza nie lekarz.
        • simply_z Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:45
          Postpandemiczny nastolatek...
        • hanusinamama Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:51
          NO ale to jest proces. Myslisz ze samo chodzenie załatwia sprawę?
        • jeste_m_sobie Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:28
          No OK, to dobrze, że chodzi do lekarza. Ale sama wizyta nie uzdrawia. Gdyby tak było, mielibyśmy w Polsce samych zdrowych ludzi. Uzdrawiają zażywane przez dłuższy czas i systematycznie, dobrze dobrane leki PLUS zmiana trybu życia PLUS praca nad sobą plus, często, psychoterapia.
    • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:49
      Spotkajcie się trojstronnie: ona, rodzice i terapeuta i ustalcie warunki. Moim zdaniem, jeśli chmura, to jakieś wyjścia że znajomymi albo zajęcia dodatkowe. Jeśli nie, to nauczanie indywidualne i stopniowy powrót do systemu, im dłużej sieci w domu, tym trudniej będzie jej wyjść.
    • pytajacakinga Re: Prawie dorosła 10.06.25, 20:59
      Przytulam dasz radę , też to przechodziłam i nadal przechodzę moja ma 18 cię tak ze nie jesteś sama.
    • awf-33 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:12
      Nie odważyłabym się dać Ci rady w tym temacie, bo nie jestem specjalistą. A nawet gdybym była, to bez znajomości dziecka, sytuacji byłoby to chyba nie etyczne. Jest pod opieka terapeuty - omów z nim sytuację. My możemy Cię jedynie wysłuchać.
    • alexis1121 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:13
      Ok, nie mam dzieci, ale gdybym zachowywała się tak w latach nastoletnich, to ojciec wyrzucił by mnie z domu. Nie można chamskich odzywek zwalać na choroby, czy zaburzenia. Jak ma 17 lat to chyba niedługo wyprowadzka.
      Trzymaj się, cały ten opis brzmi depresyjnie ❤️
      • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:17
        I teraz z nim/dla niego pracujesz?
        Ciekawe.
        Ja ze swoim/dla swojego nie mogłam, choć swego czasu była taka możliwość.
        • alexis1121 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:23
          Mówię jak by zareagował, gdybym zachowywała sie jak córka autorki. Na pewno czułam respekt przed moim tatą.
          • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:26
            Jest z ciebie zadowolony? Spełniłaś oczekiwania?
            • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 00:29
              Ale nie chodzi o oczekiwania...
              Dziewczyna przegina.
              Nie chodzi o szacunek czy hierarchię, rzecz w tym, że jak można tak bliskich po chamsku traktować.
              • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:17
                W tej gałązce zajmuję się alexis. O dziewczynie napisałam niżej i nie ja jedna widzę, dlaczego przegina.
                Ciągle wracamy do Juula wink
              • hanusinamama Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:59
                Ale wiesz ze ona jest chora? Odważnie dajesz rady wychowawcze:
          • livia.kalina Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:34
            Respekt to szacunek a ty raczej czułaś strach przed ojcem i przed tym do czego może się posunąć.
            • tania.dorada Re: Prawie dorosła 11.06.25, 02:06
              Czyli twoim zdaniem ludzie na ogół nie ciągną rodziców za włosy po prostu ze strachu?
            • sueellen Re: Prawie dorosła 12.06.25, 06:08
              livia.kalina napisała:

              > Respekt to szacunek a ty raczej czułaś strach przed ojcem i przed tym do czego
              > może się posunąć.
              >

              Po prostu jej ojciec na pierwszym miejscu stawia własne dobro i ma taktykę usuwania toksykow z otoczenia. Często dorosle dzieci odcinają się od rodziców. Dlaczego nie w drugą stronę?
          • hanusinamama Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:53
            Mylisz strach z szacunkiem
      • helka.na.zakrecie Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:45
        U nastolatków depresja jest maskowana agresją..
        To bardzo częste..
        Więc jak najbardziej można próbować rozumieć takie zachowanie...
      • hanusinamama Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:54
        To jest dziecko z problemami psychicznymi, leczy się psychicznie a ty o wyrzucaniu z domu mówisz?
        Jaka wyprowadzka w wieku 17 lat? Ty sama włosów umyć nie umiesz a mówisz,z e 17lateka ma sie usamodzielniac
        • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:07
          Przecież ona nie o tym. O sobie mówi. I jeśli to prawda, to mamy tu dziewczynę nadającą prosto ze złotej klatki.
        • furiatka_wariatka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:48
          No tak, ale jej zachowanie wynika po części z tego, że wie, że nie spotkają jej żadne konsekwencje. Pewnie dziewczyna jest zaburzona, plus doszły jakieś błędy wychowawcze. Czy któraś z was zachowywała się w ten sposób? Myślę, że dla większości osób z naszego pokolenia to było niewyobrażalne, bo wypad z domu był jak najbardziej realny. Tu sobie żyje w złotej klatce, prawdopodobnie do końca życia będzie na utrzymaniu rodziców, siedzieć we własnym pokoju, z tabletem i smartfonem.
          Serdecznie współczuje autorce wątku, warto te zachowania omówić z jej psychiatrą.
          • hanusinamama Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:02
            Nie wiemy z czego wynika w sumie. Matce się ulało ale pytanie czy tam cała rodzina jest na terapii.
            Dziewczyna się chyba boi wychodzić z domu. Ja bym wyszła z nią jeden na jeden a nie jeszcze targała jedno dziecko na kupowanie roweru.
            • furiatka_wariatka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:05
              To prawda, przedziwny to spacer był. To było po prostu wyjście z bratem na zakupy, a nie spacer.
              • sueellen Re: Prawie dorosła 12.06.25, 06:11
                furiatka_wariatka napisał(a):

                > To prawda, przedziwny to spacer był. To było po prostu wyjście z bratem na zaku
                > py, a nie spacer.

                To fakt. Kiedy słyszę spacer, myślę las, a nie Rossmann i kupowanie roweru .
            • is-laura Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:22
              Może się boi ( chociaż jest informacja o wyjeździe do Warszawy) a może jest uzależniona od internetu i jej złość na matkę wynikała z braku natychmiastowego dostępu do smartfona.
              Co by to nie było, to rękoczynów nie ma co usprawiedliwiać depresją i lękami. Moim zdaniem rozwija się osobowość nieprawidłowa
              • is-laura Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:28
                "Zaczęła mówić że jestem jakąś księżniczką, bo nie chciało mi się przyjść, a ona musiała stać godzinę i gapić się w ścianę, bez telefonu , bez niczego, bo się rozładował."

                • hanusinamama Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:38
                  w tym czasie dzwoniła do matki cały czas? Bo nawet jak byli pod blokiem to do nich dzwoniła
              • hanusinamama Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:37
                pisała caly czas w tym czasie do matki...
      • szarmszejk123 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:20
        Ten sam tata, który uważa, żeś z gwiezdnego pyłu zrodzona??? Toż to szok! 😱😱
    • eagle.eagle Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:15
      Może powinnaś tylko z nią wychodzić? Spacer, zakupy, i to głównie dla niej te zakupy, i na tyle ile ona potrzebuje. Przynajmniej na początku, powoli ją aktywować. Może jakieś muzeum, wspólny (we dwie) wyjazd do innego miasta, pozwiedzać .

      U mnie np wyjście z dwójką moich dzieci (od czasu kiedy juz były nastolatkami) zawsze się kończyło źle. Moja córka musi mieć całą uwagę skupioną na niej.

      No i oczywiście terapia, aby miała się gdzie wygadać, poukładać myśli.

      A, co do agresji, to nie wiem... Nie mam pojęcia co ja bym zrobiła, faceta wyrzuciła z domu, a swoje własne dziecko ...
    • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:15
      Psychoterapii nie załatwimy na forum, ale jak wyglądają relacje w waszej rodzinie? Brat młodszy? Zakładam, że tak, ale jeśli ona uważa, że nie jesteś potrzebna w sklepie to może starszy? Ale załóżmy, że młodszy. Jak ona przyjęła jego urodzenie? Jak wyglądała jej pozycja w rodzinie po jego narodzeniu? Czy ona ma poczucie bycia gorszym dzieckiem? Co ją stresowało w szkole? Jak sobie radziliście z jej stresem? Jakie formy przemocy są w rodzinie? Czy w ogóle ktoś zainteresował się tym, jak się dziś czuła czy tylko zawsze jest: jak ty się zachowujesz, co ty sobie wyobrażasz? No bo dziś najważniejszy jest rower!
      • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 00:32
        Z drugiej strony - no naprawdę nie da się, żeby życie całej rodziny kręciło się na 100% wokół jednej niestabilnej osoby. Jest to coś, co ogromnie wyniszcza.Rower tez jest ważny i drugie dziecko również, bo za chwilę i ono zacznie coś odwalać.
        • 3-mamuska Re: Prawie dorosła 11.06.25, 02:01
          To sie idzie z dzieckiem po rower, a potem z drugim na spacer.
          Co to za spacer do sklepu?
          Z osoba ktora ma problemy spoleczne?
          Gdy moj syn mial takie stany to chodizłam z nim na spacery w nocy albo na zadupie. Miał 100% uwagi.

          no naprawdę nie da się, żeby życie całej rodziny kręciło się na 100% wokół jednej niestabilnej osoby

          Ciekawe gdyby dziewczyna miala raka czy tez byś tak powiedziała?
        • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:19
          Może gdyby się kręciło choć w 50% nie byłaby tak niestabilna?
          • waleria_bb Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:51
            To jest tylko wycinek ich codziennego życia. Czasem nawet skupienie 100% uwagi na dziecku nie pomoże, jak problemy są poważne. Może trzeba przegadać z lekarzem inne opcje, ktoś tu w wątku wspomniał o oddziale dziennym.
          • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:22
            Nie wiemy, na ile się kręci i w jakim wymiarze wokół kogo.
            Ale bardzo możliwe, jak wiele osób proponuje, że terapia rodzinna by wiele rzeczy uzdrowiła.
            Ja się kręciłam wokół spraw mojego dziecka przez kilkanaście lat, ale zdecydowanie nie od tej strony, co trzeba.
            Zajęcie się swoimi sprawami i stawianie granic paradoksalnie pomogło mi naprawdę wiele z siebie dać dziecku.
          • szare_kolory Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:48
            danaide2.0 napisała:

            > Może gdyby się kręciło choć w 50% nie byłaby tak niestabilna?

            A w ilu procentach się kręci? I jak jesteś w stanie to wyliczyć bazując na jednym wątku, jednej opowieści?
            • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:19
              Moje pierwsze zdanie: psychoterapii nie załatwimy na forum. Tezy sobie mogę stawiać. Nie ja jedna stwierdziłam. Może ma je większe, może potrzebuje innego ich zaspokojenia, ale problem jest.

              Forumka pisze pod stałym nickiem - może sobie bazuję na innych wpisach wiosennychdni? Na moim wyobrażeniu o niej?
              • szare_kolory Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:32
                danaide2.0 napisała:

                > Moje pierwsze zdanie: psychoterapii nie załatwimy na forum. Tezy sobie mogę sta
                > wiać. Nie ja jedna stwierdziłam. Może ma je większe, może potrzebuje innego ich
                > zaspokojenia, ale problem jest.
                >
                > Forumka pisze pod stałym nickiem - może sobie bazuję na innych wpisach wiosenny
                > chdni? Na moim wyobrażeniu o niej?


                O, widzisz. Kiedy piszesz już o sobie,swoich opiniach, wyobrażeniach jesteś już dużo mniej kategoryczna. Ale kiedy piszesz o obcej, znanej tylko z forum osobie,dziwnie zaostrza Ci się zdanie.
                • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:53
                  Wiesz, co napisano mi w pierwszym wątku założonym na tym forum, w którym napisałam, że mam problemy z (i wyliczyłam ich hurtem, bo w końcu z każdym coś miałam, z czego trzy osoby to była rodzina, a w rodzinie tak bywa)? Że powinno mi się odebrać dziecko.

                  Tyle w temacie ostrości zdań.
                  • kobietazpolnocy Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:42
                    danaide2.0 napisała:

                    > Wiesz, co napisano mi w pierwszym wątku założonym na tym forum, w którym napisa
                    > łam, że mam problemy z (i wyliczyłam ich hurtem, bo w końcu z każdym coś miałam
                    > , z czego trzy osoby to była rodzina, a w rodzinie tak bywa)? Że powinno mi się
                    > odebrać dziecko.
                    >
                    > Tyle w temacie ostrości zdań.

                    I za jedno randomowe zdanie sprzed lat teraz obrywa się autorce...

                    • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:55
                      Żeby jedno. Jakby tu nie wiadomo jaki Wersal był.

                      I nie kłam. Bo nie za to.
                  • szare_kolory Re: Prawie dorosła 12.06.25, 13:29
                    danaide2.0 napisała:

                    > Wiesz, co napisano mi w pierwszym wątku założonym na tym forum, w którym napisa
                    > łam, że mam problemy z (i wyliczyłam ich hurtem, bo w końcu z każdym coś miałam
                    > , z czego trzy osoby to była rodzina, a w rodzinie tak bywa)? Że powinno mi się
                    > odebrać dziecko.
                    >
                    > Tyle w temacie ostrości zdań.

                    Niestety, ematki w wątkach o rodzinie, życiu, w sporej części prezentują poziom zdziczałej, rozjuszonej masy. Piszą agresywnie i kategorycznie, są przekonane, że one właśnie, jako jedyne mają rację, znają się na wszystkim i potrafią rozwiązać każdy problem. Obserwuje się tu wiele dyskusji, w których jad i bezmyślność zmiata jak tsunami.

                    Twoja wypowiedź nie jest aż taka, niemniej też dość kategoryczna. No i z faktu, że Ciebie spotkała taka agresja ja akurat nie wyciągam wniosku, że należałoby tę kategoryczność słać dalej w świat.


                    • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 15:40
                      Nie wiem, kiedy akurat "kategoryczność" stała się niepożądana - umieszczasz ją w koniunkcji z agresją? Wg mnie w dużej mierze wynika ona z predyspozycji osobowych, psychicznych czy wieku niż li tylko ze złych doświadczeń. Z drugiej strony: charakter to los big_grin

                      I czy jeśli kategoryczne sądy z pierwszej setki wpisów potwierdzają się w trzeciej setce to możemy się rozejść i uznać, że ok, nic się nie stało? Bo od początku twierdziłam, że musi być problem na poziomie rodziny, choć nie mogłam przecież wiedzieć na czym konkretnie polega. Kojarzę wiosenne z pewnych wątków, połączyłam z tym i cóż, tak mi wyszło.

                      Uważasz, że kobiety powinny inaczej się komunikować, bo są kobietami, tego się oczekuje?
                      • szare_kolory Re: Prawie dorosła 12.06.25, 19:27
                        danaide2.0 napisała:

                        > Nie wiem, kiedy akurat "kategoryczność" stała się niepożądana - umieszczasz ją w koniunkcji z agresją? Wg mnie w dużej mierze wynika ona z predyspozycji osobowych, psychicznych czy wieku niż li tylko ze złych doświadczeń. Z drugiej strony: charakter to los big_grin


                        Kategoryczność rozumiem jako postawę, która nie dopuszcza innej opinii, przeświadczenie, że tylko my mamy rację. Może jest na to jakieś inne słowo,może kategoryczność nie jest najtrafniejsza. Niemniej jest stąd dość blisko do jakiejś niedojrzałości. I nie szukałabym tu aż koniunkcji: to zwykłe wyliczenie.

                        > I czy jeśli kategoryczne sądy z pierwszej setki wpisów potwierdzają się w trzeciej setce to możemy się rozejść i uznać, że ok, nic się nie stało? Bo od początku twierdziłam, że musi być problem na poziomie rodziny, choć nie mogłam przecież wiedzieć na czym konkretnie polega. Kojarzę wiosenne z pewnych wątków, połączyłam z tym i cóż, tak mi wyszło.


                        Wpadam do tego wątku z doskoku, nie dotarłam aż do trzeciej setki; nie kojarzę też wcześniejszej historii autorki. I wychodzę z założenia, że można się opierać tylko na tym, co autorka pisze, nie na domysłach. A to szacowanie jak bardzo rodzice zajmują się albo nie zajmują córką było dla mnie zbyt daleko idącym domysłem.

                        > Uważasz, że kobiety powinny inaczej się komunikować, bo są kobietami, tego się oczekuje?


                        A to już chyba Twoja (nad)interpretacja, bo tego akurat nigdzie nie postuluję. Obserwuję dyskusje na ematce i to poprostu moje spostrzeżenia. Pewnie sprzyja takim postawom anonimowość, a pewnie jeszcze 100 innych powodów. Natomiast nie piszę nigdzie, że kobietom to nie przystoi, ba,wcale nie mam pewności, że wszyscy piszący tutaj to kobiety. Obserwuję kulturę dyskutowania i oceniam, że nie jest specjalnie wysoka. Zresztą niestety, nie odbiega poziomem od dyskusji w Polsce w ogóle.
                        • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 20:27
                          Jeśli wszystko bierzesz całkowicie dosłownie - jak to 100% vs. 50% - to rzeczywiście wszystkie tezy mogą wyglądać dość kategorycznie.
                          Natomiast wątek na ma już 4 (czterdziesty drugi?) krzyżyk i problem z rodziną nie staje się mniejszy.
    • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:39
      Ile lat ma brat?
      • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:03
        12 prawie
        • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 23:30
          Mysle, ze dziewczyny maja racje- terapia rodzinna by sie przydała.
    • helka.na.zakrecie Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:47
      Terapia rodzinna.
      Sama terapia nastolatka bez zmiany w rodzinie to krew w piach.
      Generalnie całą psychiatria i terapia dziecka, nastolatka to terapia rodziny...
      • 1matka-polka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:08
        helka.na.zakrecie napisała:

        > Terapia rodzinna.
        > Sama terapia nastolatka bez zmiany w rodzinie to krew w piach.
        > Generalnie całą psychiatria i terapia dziecka, nastolatka to terapia rodziny...


        Otóż to. Ale ten nick juz wiele razy dostał taką radę, a jednak wciaz tu przychodzi, i ciągle pyta o to samo, i na terapie nie idzie🤷🏼
    • hanusinamama Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:52
      Tu chyba warto zapytać jej lekarza jak reagować.
    • z_lasu Re: Prawie dorosła 10.06.25, 21:58
      1. Koniecznie wsparcie dla Ciebie. Terapeuta, psycholog, ktoś z kim możesz to przegadać i kto pomoże Ci to poukładać.
      2. Jak długo córka jest w terapii? Ja wiem, że terapia, to nie czarodziejska różdżka, ale skoro "podczas terapii niewiele mówi", to być może nie leży jej terapeuta.
      3. Granice. To nie jest taki stan chorobowy, który nie pozwalałby na zapanowanie nad agresją wobec Was. Robi to, bo może. Ma prawo czuć to, co czuje, ma prawo nie umieć zapanować na złością, ale nie ma prawa wyładowywać jej (przede wszystkim fizycznie) na Was. I to jest do natychmiastowej korekty. Ona musi poczuć, że to jest nieprzekraczalna granica. Pod warunkiem oczywiście, że sami nie stosowaliście przemocy fizycznej wobec dzieci. Czy agresja fizyczna jest od dawna czy to jest nowe zachowanie?
      • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:21
        Zdarzały już jej się wcześniej takie zachowania, ale teraz długo już był spokój. U obecnej terapeutki jest 8 miesięcy, wcześniej z innych rezygnowała. Ja chodziłam na terapię przez kilka miesięcy i mówiłam prawie tylko o córce.
        • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 06:30
          To ta Twoja terapia była źle prowadzona.
          • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 12.06.25, 06:28
            Odważna ocena wobec terapeuty. Może ona sama nie była gotowa? Może nieodpowiednio dobrany terapeuta? Może nie dokończyła? A może to było zwykłe poradnictwo. Ludzie serio tego nie odróżniają.
            • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 08:32
              Kilkumiesięczne poradnictwo?
              • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 12.06.25, 11:47
                No, tak, chodzenie do psychologa w poradni, nie do psychoterapeuty. Albo psychoterapia bez określonego celu i kontraktu. Może interwencja kryzysowa? Może ktoś niekompetentny, pełno takich. Kilka miesięcy to może być dwa, trzy z kilkoma spotkaniami sumarycznie.

                Nie znasz rynku po?
        • jeste_m_sobie Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:30
          Twoja terapia na temat córki i terapia rodzinna to dwie różne rzeczy. Czasem trzeba spróbować kilku różnych rodzajów terapii, jak kilku metod leczenia nowotworów, by coś wreszcie zadziałało. Wiem, że to trudne i zniechęcające. Życzę Ci cierpliwości i wiary w możliwość zmiany.
        • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 10:20
          Wsparcie dla Ciebie na cito. Bo Ty już jesteś tak przeorana tą sytuacją, że nie jesteś w stanie pomóc córce. Żeby ją podnieść najpierw sama musisz mocno stać na nogach. Dla dziecka już sama świadomość, że rodzic jest silny i stabilny to duże wsparcie, dziecko czuje się wtedy bezpiecznie.

          Jeśli wcześniej były już problemy z przemocą fizyczną, a teraz jest poprawa, to traktowałabym to (pomimo kalibru) jako potknięcie i nie demonizowała. Chyba, że częstotliwość znowu się zwiększy. I na pewno przegadała na spokojnie to, co się wydarzyło, przede wszystkim mówiąc co czułam/czuję (nie: czego oczekuję).
    • magdulecp Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:27
      Co robisz jako rodzic, aby twoje dziecko wróciło do społeczeństwa? Jest terapia rodzinna? Czy tylko psychiatra, recepta i samo łykanie prochów ma jej pomóc? Co robiłaś wcześniej, że dziecko jest wyizolowane totalnie? Nie widziałaś, że nie ma znajomych?
      A teraz co robić. Uświadomić sobie, że masz w domu dziecko z poważnym problemem i iść na terapię żeby się nauczyć z nią postępować. W tej sytuacji problemy stworzyłaś ty. Pierwszy, bo skoro namawiasz ją na spacer i ona ostatecznie idzie to niech to będzie spacer, a nie zakup roweru dla syna. Zabrałaś ją na spacer czy na przyczepkę do zakupów dla brata? Drugi, bo tu nie chodziło o klucz, a o uwagę, o to czy będzie ważna. Ważność miał stanowić ten klucz, który matka przyniesie. Nie przyniosła, więc jej potrzeby nie są ważne, ważne są potrzeby brata i jeszcze oczekuje się, że nowy rower będzie podziwiany i oglądany. I trzeci problem stworzyliście z ojcem w domu swoim nadmiernyn ględzeniem. Po co? Nie umiecie tematu zamknąć i wrócić do normalności? Niestety, ale twoje dziecko cała sobą walczy o uwagę, akceptację i bycie ważna. W zamian dostaje połajanki, a brat nowy rower.
      • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:29
        O, trafiłam...
      • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 00:36
        Rany, kwestia klucza to była akurat taka nieładna atencyjność i zagrywka.
        Nie jest to małe dziecko, że musi być natychmiast do domu wpuszczone.
        Ja wiem, co to jest, jak wokół problemów, nastrojów i zaburzeń dziecka kręci się całe życie rodzinne - w naszym przypadku to wszystko poszło ku lepszemu, jak przestałam traktować przypadłości własnego dziecka jak centrum domowych zdarzeń. I szczerze - po raz pierwszy wówczas odetchnęłam.
        • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:25
          Naprawdę nie dostrzegasz, że jeśli 17latka zachowuje się jak roczniak to może dlatego, że ktoś przegapił 16 lat edukacji, wychowania, ale i bycia z dzieckiem? Ludzie niestabilni często się tak zachowują, bo nikt nie skorygował w odpowiedniej formie - przykładem, pomocą, nie przemocą i karami np. - zachowań?
          Ok, można powiedzieć, że czego nie nauczy cię matka, nauczy cię świat. Ale to niemal dorosłe dziecko jest samotne. Świat powiedział jej tylko tyle: takiej ciebie nie chcemy.
          A jaką chcą?
          • 1matka-polka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:15
            danaide2.0 napisała:

            > Naprawdę nie dostrzegasz, że jeśli 17latka zachowuje się jak roczniak to może d
            > latego, że ktoś przegapił 16 lat edukacji, wychowania, ale i bycia z dzieckiem?

            Otoz to. Ale z alex bym na ten temat nie rozmawiala, bo ona ma/miała jeszcze wiekszy problem z corką, i jak widac nadal nie rozumie.
          • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 10:42
            Danaide, to nie tak. Mieliśmy podobne problemy z synem (fakt, że bez przemocy fizycznej) tak do ok. 14 r.ż. Czy to znaczy, że przegapiliśmy 14 lat bycia z dzieckiem? Nie, po prostu przez 14 lat (w tym 11 chodzenia po "specjalistach") nie mieliśmy diagnozy, więc dziecko nie dostawało adekwatnej pomocy. Byliśmy z nim, akceptowaliśmy, usiłowaliśmy wychowywać jak dziecko neurotypowe. W 14 r.ż. dostał diagnozę i przede wszystkim zmienił szkołę i po 3 latach w miejsce sfrustrowanego odludka z depresją, reagującego agresywną obroną na każdą próbę kontaktu ze strony otoczenia, mam w domu świetnego, otwartego faceta, który angażuje się w życie szkolne, ma kumpli, jeździ na wycieczki, załatwia sobie praktyki i robotę na wakacje. Naprawdę, nie wszystko jest w mocy rodziców, na dziecko działają też inne czynniki. A obwinianie rodziców zazwyczaj kończy się tak, że wpędza wystarczająco dobrych rodziców w poczucie winy (które jest fatalnym drogowskazem w kwestiach wychowawczych), a po złych rodzicach i tak spływa.

            > Świat powiedział jej tylko tyle: takiej ciebie nie chcemy.

            I na tym zakończył się kontakt ze światem. Moim zdaniem zabranie dziecka do chmury było istotnym błędem. To dziecko musi się socjalizować w grupie rówieśniczej. Niekoniecznie w szkole publicznej, ale musi zacząć budować relacje.
            • evee1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:24
              A dlaczego próbowaliście wychowywać dziecko jak neurotypowe? Przecież chyba widzieliście, że coś jest nie tak i trzeba postępować adekwatnie do jego inności. Potrzebna Wam była diagnoza, żeby to robić?
              • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:42
                Dziwny zarzut. Widzieliśmy, że coś jest nie tak (dlatego szukaliśmy pomocy u specjalistów), staraliśmy się iść za dzieckiem, ale bez diagnozy nie mieliśmy pojęcia, że niektórych metod nawet nie warto próbować, bo i tak nie zadziałają. Po fakcie to wszyscy są mądrzy. Nie wiedząc, że dziecko jest w spektrum nie skupialiśmy się na zdobywaniu wiedzy nt. spektrum (tym bardziej, że nikt nawet nie sugerował diagnostyki w tym kierunku).
                • evee1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:58
                  Aha, dzięki.
            • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:50
              Myślę, że zbyt wiele ematek postrzega moje pisanie przez pryzmat własnych historii rodzicielskich. Niepotrzebnie, nie piszę o tobie, z lasu, nie piszę o alex. Odnoszę się do tej historii i, jak przyznałam, trochę piszę o sobie-córce (nie o sobie-matce).

              Tak, wiem, piszę ostro o przegapianiu rzeczy, o tym, że łatwiej zwalić winę dziecko, udając, że rodzina niczemu winna, ale w ogóle ostatnio zastanawiam się, czemu służą terapie, w których pacjent ma sam dojść do tego, co z nim nie tak. Rozumiem, że wtedy wyparcie mniejsze, ale to jest taka strata czasu!!!
              • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:33
                I to jest w Twoich wpisach nieprzystające do wątku.
                • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 11:27
                  I tu się mylisz.
                  Zachowanie tego dziecka jak najbardziej jest skorelowane z zachowaniami rodziców, jako i moje było z zachowaniem moich.
                  CBDU i wychodzi przy trzysetnym wpisie w wątku.
          • mikams75 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 10:55
            Zeby to tak dzialalo. Wychowywalam, rozmawialam, zajmowalam sie dzieckiem, dumna z efektow wychowawczych. Az nastal okres dorastania.... Jakby mi ktos dziecko podmienil. Mialam wrazenie, ze lata wysilkow wychowawczych poszly na marne.
          • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:24
            Dlaczego tak łatwo stawiasz diagnozę, że ktoś przegapił te 16 lat wychowania?
            Czujesz się dzięki temu lepsza?
            • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:23
              Bo wkurzają mnie teksty i komunikacja wiosennychdni z dzieckiem?
              Bo może wiem, jak może się czuć ta córka?
          • pade Re: Prawie dorosła 12.06.25, 11:37
            danaide2.0 napisała:

            > Naprawdę nie dostrzegasz, że jeśli 17latka zachowuje się jak roczniak to może d
            > latego, że ktoś przegapił 16 lat edukacji, wychowania, ale i bycia z dzieckiem?
            > Ludzie niestabilni często się tak zachowują, bo nikt nie skorygował w odpowied
            > niej formie - przykładem, pomocą, nie przemocą i karami np. - zachowań?
            > Ok, można powiedzieć, że czego nie nauczy cię matka, nauczy cię świat. Ale to n
            > iemal dorosłe dziecko jest samotne. Świat powiedział jej tylko tyle: takiej cie
            > bie nie chcemy.
            > A jaką chcą?

            Skąd pomysł, że świat jej coś takiego powiedział?
            Ja widzę to w drugą stronę, "nie podoba mi się świat taki, jaki jest, macie go natychmiast zmienić, albo go olewam".
            Dziewczyna jest samotna, bo się wycofała z życia. Nikt z jej rówieśników nie ma szklanej kuli i nie wie, że potrzebuje pomocy, to raz, a dwa, dlaczego ktoś miałby robić za ratownika?
            • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 16:02
              Pomysł stąd, że dziewczyna jest sama i twierdzi, że ma fobię szkolną. Podejrzewam, że takie rzeczy nie zdarzają się szkolnym gwiazdom albo dzieciakom, które są akceptowane i mają normalne relacje rówieśnicze.
              Podejrzewam, że spotkała się z negatywnymi reakcjami, musiałaby uznać swoją winę, ale poszła w wyparcie, bo tak łatwiej i zwaliła winę na otoczenie.

              Nie oczekuję ratowania nastolatki przez rówieśników, skąd pomysł? Kiedy piszę o tym korygowaniu w oczywisty sposób mam na myśli rodzinę, ewentualnie system (nauczyciel, trener). Nastoletnie lata to właśnie takie "sprawdzam" tego, na co człowiek wyrósł po okresie dzieciństwa. I podejrzewam, że dziewczyna test oblała - mogła mieć niefajne parametry wyjściowe, a rodzina dorzuciła do pieca.
              • ixiq111 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 18:57
                Panienka miała zapewne aspiracje do bycia szkolną gwiazdą, ale nie wyszło, ktoś inny zajął to miejsce, więc dostała fobii
                • milva24 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 20:47
                  Wiesz co... szkoda słów.
                • irma223 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 21:48
                  Była mowa o wyśmiewaniu jej wyglądu i to jeszcze w podstawówce
            • anvalley Re: Prawie dorosła 12.06.25, 22:30
              Bo jak się choruje na depresję i zaburzenia odżywiania, które niszczą nie tylko ciało, ale też umysł, to bardzo ciężko wyjść z nich bez wsparcia z zewnątrz, a zwłaszcza dojrzewającej nastolatce.
        • memphis90 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:33
          >Nie jest to małe dziecko, że musi być >natychmiast do domu wpuszczone.
          Jeśli ma zaburzenia lękowe i fobię społeczną/agorrafobie - to jak najbardziej może tak być… I powrót do sklepów z mnóstwem ludzi to może być za wiele dla osoby z lękami.
          • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:25
            Ok, masz prawdopodobnie rację.
          • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:06
            Ta straumatyzowana nastolatka chce jechać do Warszawy i jakoś nie ma obaw przed tłumem.
        • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:08
          Rok ma 365 dni wystarczająco dużo, żeby kupić rower bratu i poświęcić czas tylko dziecku z problemami. Dzieciak ma fobie społeczna, stany lękowe, depresję i 17 lat, a ty piszesz jak o zdrowej nastolatce. Tu należy działać i to konkretnie, bo to dziecko życia nie ma, a nie narzekać, że życie się kręci wokół jej problemów. Te problemy nie wzięły się z nikąd.
          • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:29
            A ja nie piszę, żeby nie działać i wypierać. Pewnie cały system jest do uzdrowienia.
            Chodzi o to tylko, żeby postawić granice i nie nagradzać wychylonych zachowań. W atmosferze, w której boisz się, co znowu dziecku odpali, niewiele zdziałasz, a się zajedziesz.
            • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:12
              Obawiam się, że w tym wypadku były tylko granice z nieszanowaniem granic dziecka i nienagradzanie tego dziecka za nic, za dobre zachowania też. Wystarczy mi to co czytam. Dziecko z takim zaburzeniem, a natka pisze, że wystarczy że chodzi do psychiatry
              • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:37
                Wiesz jakby dziecko z taką agresją wyskoczyło do kogoś poza domem, użyto by środków przymusu bezpośredniego. W szpitalu psychiatrycznym mogłaby być zabezpieczona w pasach lub w kaftanie.
                • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:15
                  Dokładnie, następnym razem dziewczątko się zdenerwuje, skoczy z łapami i może zaliczyć konkretny oklep, bo nie każdy da się tłuc pokornie jak mamusia
                  • szpil1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:17
                    gru.u napisała:

                    > Dokładnie, następnym razem dziewczątko się zdenerwuje, skoczy z łapami i może z
                    > aliczyć konkretny oklep,

                    Obstawiam, że panienka do nikogo obcego się nie rzuci, bo dobrze wie, że obcy może się odwinąć i dać jej w gębę.
                    • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:25
                      Co potwierdza, że nerwica nerwicą, ale rozwija się osobowosc nieprawidłowa. Taka wybiorcza "niepoczytalnosc" I manipulowanie faktami tak, żeby rozmyć problem (sprzeczka a pobicie matki to nie to samo, jakby nie patrzeć). Trzeba to zasygnalizować terapeucie, terapia osoby z nieprawidłowa osobowością jest inna niż "tylko" fobia szkolna xzy depresja.
                • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 05:58
                  Po chwili weszłam do jej pokoju, siedziała z tabletem i gdy powiedziałam, że nie będę szła, bo ona mi każe i miała dwa wyjścia, zaczekać albo przyjść po klucz, zaczęła iść ze złością w moją stronę jakby chciała mnie uderzyć, przytrzymałam ja ręką a ona szarpała mnie za włosy i mocno ciągnęła, tak że wyrwała mi sporo włosów. Wyzwała mnie już nie będę pisała jak.


                  To nie takie jednoznaczne. Córka się wycofała, nie przyznała rodzicom racji, zrobiła unik wycofując się do swojego pokoju. Matka wchodzi do jej pokoju, to znaczy wkracza na jej terytorium, kontynuuje sprzeczkę, kolejny raz powtarza co już mówiła. Córka już nie ma dokąd się wycofać. Jest przyparta do muru. I wtedy zaczyna iść w stronę matki JAKBY chciała matkę uderzyć. Nie uderza, to matka ją przytrzymuje, pierwsza wchodzi w kontakt fizyczny. I dopiero wówczas córka zaczyna ją szarpać za włosy.
                  Agresja dziewczyny nie spadła z nieba, nie jest jej fanaberią. Ona w sytuacji konfliktu wycofała się do swojej nory, żeby ochłonąć, przerwać konflikt.
                  • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 11:08
                    Przytrzymałam bo wyciągała już ręce do mnie.
              • kobietazpolnocy Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:39
                magdulecp napisała:

                > Obawiam się, że w tym wypadku były tylko granice z nieszanowaniem granic dzieck
                > a i nienagradzanie tego dziecka za nic, za dobre zachowania też. Wystarczy mi t
                > o co czytam. Dziecko z takim zaburzeniem, a natka pisze, że wystarczy że chodzi
                > do psychiatry

                Bardzo dużo sobie wyobrażasz. Skąd ten wniosek?

                Dziewczyna jest chora i jej choroba wpływa na całą rodzinę, nie ma znaczenia czy chodzi o problem fizyczny czy psychiczny.
                • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:00
                  Dla osób niepanujacych nad agresją jest szpital. Nic przyjemnego, ale i nie gułag, ludzie z mniejszymi problemami zgłaszają się sami. Jeśli faktycznie nie może nad sobą zapanować, to dostałaby leki na wyciszenie. Natomiast jeśli sam przyjazd karetki w czasie awantury by jej cudownie pomógł w niewyrywaniu włosów matce, to niestety, ale dziewczę manipuluje rodziną tak, jak terapeutka.
                  • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:00
                    *terapeutką
                  • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 06:01
                    Dziewczyna jak najbardziej umiała zapanować nad soba, wycofała się do swojego pokoju, wzięła tablet, wyciszała się. To matka wkroczyła na jej terytorium i nie mogła przestać się kłócić.
      • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:28
        Brat nie ma prawa do nowego roweru, jeśli siostra akurat jest nie w sosie?
        • milva24 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:46
          Nie, ale nie trzeba było wyciągać siostry z pokoju jeśli szło się po rower dla niego.
          • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:47
            Dlaczego?
            • milva24 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:50
              Żeby skupić się na synu i jego radości z posiadania nowego sprzętu chociażby. I żeby w jakiś tam sposób ważny i przyjemny dla niego dzień nie był przerywany rozmowami i kłótniami z kimś innym. Żeby w danym momencie miał niepodzielną uwagę matki.
            • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:28
              Dlatego, że namówiłaś ja na spacer, a nie zakup roweru dla brata. Bądź konsekwentna w tym co gadasz, bo później zbierasz co zasialas. Zepsułas jednemu zakup roweru, a drugiemu spacer.
            • 3-mamuska Re: Prawie dorosła 12.06.25, 21:52
              wiosennedni5 napisała:

              > Dlaczego?


              Serio pytasz?
              Juz wiesz czemu twoja corka ma taki stosunek do was i problemy.
    • mikams75 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 22:54
      Wrocic do rozmowy jak bedzie miala lepszy humor. Ale nie na zasadzie pretensji a raczej pytan - o jej odczucia, jej emocje, o to, co jej zdaniem poszlo nie tak w tym konflikcie a pozniej spytac jak mysli, jak ty sie czulas jak sie rzucila na Ciebie. Generalnie to chodzi o to, ze to ona sama ma dojsc do tego, ze zle sie zachowala. Nawet jak sie zatnie w ktoryms momencie i nie bedzie gadac, to jakies tam przemyslenia bedzie miec na przyszlosc. Jak na nia najezdzacie, to w niej sie rodzi przekora.


      > powiedziałam, że nie będę szła, bo ona mi każe

      Taki tekst dziala jak plachta na byka na nastolatki. I powoduje myslenie, ze ona tez nie bedzie chodzic, bo jej ktos kaze.


      • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:27
        A jeśli ta rodzina w ogóle się tak nie komunikuje, jak byś sobie tego (i my wszyscy) życzyła?
        • mikams75 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 10:57
          No to problem tej rodziny. Ale zawsze mozna podjac proby.
    • ga-ti Re: Prawie dorosła 10.06.25, 23:45
      Grubo, ale dziewczyna z poważniejszymi zaburzeniami, więc trudno poradzić coś.
      Ja bym jutro dzwoniła do jej terapeuty, no bo kto lepiej doradzi.
      Poszukałabym jakiejś grupy wsparcia dla rodziców, na żywo, czy online, może terapeuta, czy ośrodek, przychodnia podpowie.
      A rozważaliście szkołę w dziennym ośrodku, czy oddziale szpitalnym? Znajomy tak woził córkę przez rok. Spotkała specjalistów, wyrozumiałych nauczycieli i przede wszystkim rówieśników, musiała wyjść z domu, ale do miejsca, które było bezpieczne.

      I jeszcze tak sobie pomyślałam, że przydałoby się wsparcie dla syna. Młody niedługo wejdzie w trudny czas dojrzewania, wzorce zachowań nastoletnich ma fatalne, nie wiem na ile on rozumie sytuację, ale na pewno nie jest mu łatwo.

      Trzymaj się!
    • milva24 Re: Prawie dorosła 10.06.25, 23:55
      A ona wiedziała, że ten rower będzie oglądany/kupowany? Skoro ją już namówiłaś na wyjście z domu to trzeba było skupić się na niej a innym razem iść wybrać rower i wtedy w całości skupić się na synu. Wiem co mówię bo mam 14 letnią córkę ze zbliżonymi problemami, w trakcie oczekiwania na diagnozę. Mam też drugą 11 letnią i generalnie na zakupy nie chodzę z nimi razem bo były awantury. Wolę iść z każdą osobno i wtedy skupiam się na tej córce, z którą jestem.
    • ritual2019 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 06:43
      Co robic? Zadbac o zdeowie bo bedziesz musiala ja utrzymywac az umrzesz, jej ojciec tez.
      Jej agresja nie powinna byc akceptowalna. Moze gdybys ty jej wyrwala garsc wlosow dajac.kopa.w tylek i nazywajac rzeczy po imieniu to by sie ocknela.
      • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:10
        Można jeszcze założyć Niebieską Kartę.
        • ritual2019 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:22
          Zaburzenia to jedno, agresja fizyczna i slowna to calkiem co innego. Gdzie jest granica miedzy zachowaniem wynikajacym z zaburzen i tym z cech osobowosci? Moze ma fobie spoleczna, moze depresje ale to nie usprawiedliwia abuse jaki stosuje wobec innych. Traktuje tak tylko domownikow czy obce osoby tez?
          W takich przypadkach zawsze jest istotne w jakim stopniu stagnant jest diagnoza a w jakim dominuja cechy jej charakteru.
          • ritual2019 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:23
            Trafna nie stagnant
          • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:28
            Terapia rodziny leży, więc dalej nie wiadomo, ile w dziecku z dziecka, ile z rodziców.
          • yennefer.00 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:38
            Tak, terapia wbrew temu, co niektórymi się wydaje, to nie tylko rozumienie i głaskanie po głowie. To jest cześć terapii. Druga część to są zdrowe granicę i nie dawanie zgody na agresywne zachowanie. Czyli jesteś ważna, chce Ci pomóc, ale nie będziemy rozmawiać w ten sposób itp. Samo rozumienie i brak reakcji na agresję, to utrwalania złych zachowań.
            Ciągle usprawiedliwianie i brak granic to poppsychologia
            • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:00
              Ależ ja się z tym zgadzam. Serio, nawet jak ktoś jest zaburzony/chory psychicznie to o agresji zawiadamia się służby (co najmniej pogotowie). I wcale i Niebieskiej Karcie nie pisałam ironicznie. Być może ta karta dla wszystkich, być może tylko dla niej. 17- latka odpowiada prawnie za swoje zachowani. Jeżeli stosuje agresję w stanie niepoczytalności to i tak leczenie szpitalne się kłania.
              Gdyby zdemolowała pokój z tej frustracji i złości można by jeszcze zrozumieć ale atak na drugą osobę, wyrwanie włosów, no sorry, nawet psychoza tego nie usprawiedliwia.
              • 3-mamuska Re: Prawie dorosła 12.06.25, 22:07
                Ależ ja się z tym zgadzam. Serio, nawet jak ktoś jest zaburzony/chory psychicznie to o agresji zawiadamia się służby (co najmniej pogotowie). I wcale i Niebieskiej Karcie nie pisałam ironicznie.

                Serio osobie chorej niebieska karte czy ty sie dobrze czujesz?
                Nie dziwie sie ze polskie spoleczenstwo ie jest gotowe i nie potrafi akceptowac ludzie chorych.

                Z demecja wiesz ile osob jest agresywnych do innych ludzi… co za ignorancja m szok.
                Zaloz niebieska karte staruszkowi z demecja.
                • anvalley Re: Prawie dorosła 12.06.25, 22:26
                  Ogólnie się z tobą zgadzam, ale w tym przypadku może rzeczywiście przydałaby się NK. Przynajmniej ktoś by przyszedł i zainteresował się sytuacją - dziewczyna ma zaburzenia odżywiania, je tylko parówki, prawdopodobnie od dłuższego czasu jest niedożywiona, co wzmacnia lub nawet powoduje stany depresyjne (agresja jest typowym objawem depresji u nastolatków), a matka wykazuje bezradną postawę i niby szuka rady na forum a nie chce nawet przyznać ile waży jej córka. Wykręca się kontrolą psychiatry, a prawda jest taka że psychiatra nie widzi jej na co dzień. Nie wiemy jaki jest teraz stan zdrowia tej dziewczyny, jak dużych spustoszeń dokonały w jej mózgu zaburzenia odżywiania - czy da się jeszcze leczyć stacjonarnie czy może wymaga leczenia szpitalnego. Przy ignorancji autorki nie zdziwiłabym się gdyby okazało się że jeszcze o wielu problemach córki nie wie - najłatwiej skupić uwagę forumek na tym że córka stosuje przemoc wobec biednej matki - zamiast zająć się prawdziwym źródłem problemów. Biedna dziewczyna.
                  • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 11:14
                    Lecz się
                    • brightsun Re: Prawie dorosła 13.06.25, 11:34
                      Ja to nie jestem zwolennik oskarżania o trolling ale

                      Piszesz tu jakieś syfne rzeczy typu lecz się i nie mówię że tu perfumeria i nie byłaś atakowana ale odpowiadasz na durne zaczepki zaczepkami, tracisz energię a na priva nic cisza, nawet krótkiego dzięki ale to nie są dobre rady, część spadówa

                      Sorry ale mam wrażenie że ktoś kto podskakuje na forum a nie odeśle na priv nawet krótkiego dzięki za zainteresowanie to zwyczajnie chce gownoburzy ale wejść w rozmowę jeden na jeden się boi bo jeszcze by musiał zabrnąć w szczegóły i się zakałapućkal

                      🤔
                      • turbinkamalinka Re: Prawie dorosła 14.06.25, 01:50
                        brightsun napisał(a):

                        > Ja to nie jestem zwolennik oskarżania o trolling ale
                        >
                        > Piszesz tu jakieś syfne rzeczy typu lecz się i nie mówię że tu perfumeria i nie
                        > byłaś atakowana ale odpowiadasz na durne zaczepki zaczepkami, tracisz energię
                        > a na priva nic cisza, nawet krótkiego dzięki ale to nie są dobre rady, część sp
                        > adówa
                        >
                        > Sorry ale mam wrażenie że ktoś kto podskakuje na forum a nie odeśle na priv naw
                        > et krótkiego dzięki za zainteresowanie to zwyczajnie chce gownoburzy ale wejść
                        > w rozmowę jeden na jeden się boi bo jeszcze by musiał zabrnąć w szczegóły i się
                        > zakałapućkal
                        >
                        > 🤔

                        Sorry ale ja twoich rad słuchać nie chciałabym. Jesteś cholernie zaborzony, usiedzieć na tyłku nie potrafisz, jesteś agresyny. Do tego bez mamusi kroku nie zrobisz. Nawet sam mieszkać nie potrafisz. A kobiety są tobie potrzebne ja gacie na dupie i tak samo szybko je zmieniasz. Zajmij się człowieku sobą a nie udzielaniem rad.
                        • brightsun Re: Prawie dorosła 14.06.25, 22:43
                          Agresywny mniej niż większość tu co niniejszym potwierdziłaś

                          Bye 👋
                • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 13.06.25, 08:54
                  Niebieska Karta powoduje wgląd w rodzinę i program naprawczy na wielu polach. Nie znasz się, nie pisz.
            • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:14
              Ależ oczywiście, że masz rację. Pytanie tylko czy rodzina szanuje jej granice? Czy nie stosuje przemocy? Przemoc słowna to też przemoc. Gledzenie ojca, matki 15 razy tego samego to też przemoc. Nie zauważanie potrzeb dziecka w rodzinie to też przemoc. Lęki i fobie to też nieradzenie sobie z emocjami. Mnie agresja w tym przypadku nie dziwi, dziwi mnie, że rodzice nad tym nie pracują i nie idą po wsparcie tylko pielęgnują stan córki.
              • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:39
                Oczywiście, ze przemoc ma różne formy.
                Nie wiem, na ile się starają. Ten wycinek mówi trochę, nie za dużo. Jednak to co zrobiła dziewczyna przekracza granice. Chociaż niepojęta jest dla mnie też ta forma wyjścia na zewnątrz.
                Gdybym znalazła się z taką córką w tej sytuacji, jakieś pomysły co robić mam. One by pasowały do mnie i mojej hipotetycznej córki.
                To już duża dziewczyna i o własnym leczeniu też współdecyduje, do niczego jej nie zmusisz. No, chyba, że stanowi zagrożenie.
                Czy da się ją zachęcić? Zależy, co dotąd się działo. Tam gdzieś było, że Chmurę wymogła na rodzicach. Był jakiś opór z ich strony. Czy były inne opcje rozważane typu nauczanie indywidualne, oddział dzienny, inny typ szkoły, nie wiemy.
                Na te chwilę dziewczyna idzie w kierunku jakby czegoś na kształt niezdolności do samodzielnej egzystencji. Prawdopodobnie rozwijają się zaburzenia osobowości.
                W całej historii najbardziej mi żal 12- latka. Wychowywać się w domu z niestabilną psychicznie osobą/osobami, gdzie są krzyki, przemoc to ślad na całe życie.
                Z obserwacji innych sytuacji wiem, że często brak terapii rodzinnej i terapia wyłącznie matki wynika z negatywnej postawy ojca wobec szukania rozwiązań też w zmianie własnych postaw.
              • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:24
                Jak będziesz ględzić i dostaniesz od męża w twarz to też uznasz że przemoc za przemoc?
                • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:13
                  Nie rozmawiamy o mężu a poważnie zaburzonej nastolatce. Jakby różnica.
                  • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:12
                    Maz też może być zaburzony. Ludzi zaburzonych na tyle, że nie panują nad agresją fizyczną się izoluje pomimo, że są zaburzeni. Niektórzy są dziwnie niekonsekwentni: zaburzony, agresywny 10-latek nie powinien być w szkole masowej, ale już zaburzona 17-latka może matkę szarpać. Czyli os 10-latka wymaga się więcej niż od17-latka.
                    • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:19
                      Nie, to nie jest kwestia wymagań wobec dziecka, tylko kwestia tego, kto zasługuje na ochronę. Matka, która dostarczyła światu produkt wadliwy w postaci dziecka, które rozwój odbiega od standardu, w pojęciu większości społeczeństwa na ochronę nie zasługuje. Ma robić swoje, zbierać kopniaki od dziecka i od wszystkich, których przed dzieckiem nie ochroniła, bo oni z kolei na ochronę zasługują. To jest całkiem spójne, tylko wredne.
                      • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:35
                        Wredne, bo każdy w tej sytuacji potrzebuje wsparcia i ochrony.
                  • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:48
                    Mówimy o nastolatce która lada moment będzie dorosła
              • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:27
                Ale po co mają iść po wsparcie - z nami wszystko w porządku, to z nią coś nie tak, niech ona się leczy.
                Problem solved!
                • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 06:30
                  danaide2.0 napisała:

                  > Ale po co mają iść po wsparcie - z nami wszystko w porządku, to z nią coś nie t
                  > ak, niech ona się leczy.
                  > Problem solved!

                  No tak. To by była taka fajna rodzina, gdyby nie ta pokręcona agresywna prawie dorosła dziewczyna. A to jednak ona płaci najwyższą cenę.
                  Łatwo nie zauważyć, że w ogóle nie wiemy nic o perspektywie córki, za to z wpisów matki jasno wynika, że dziewczyna jest ostatnia w kolejności dziobania, że jest ciężarem i problemem.
                  Matka jest przeciążona, skupiona na młodszym dziecku, może sama ma depresję, może wzmocniłaby ją terapia, właśnie indywidualna, na której mówiłaby o sobie, a nie o córce.
                  Ojciec wycofany chybacraczej, bo z tego co tu czytamy, wszystko spada na żonę.
                  Brat nie musi być aniołem i też może mieć swój udział w walce o pozycję w rodzinie, bo chyba coś takiego ma tam miejsce.
                  Rodzina ma różne problemy, a córka nie wkroczyła tam jako siedemnastolatka, tylko tkwiła od urodzenia.
                  • borsuczyca.klusek Re: Prawie dorosła 13.06.25, 08:47
                    nangaparbat3 napisała:


                    > Łatwo nie zauważyć, że w ogóle nie wiemy nic o perspektywie córki, za to z wpis
                    > ów matki jasno wynika, że dziewczyna jest ostatnia w kolejności dziobania, że j
                    > est ciężarem i problemem.
                    > Matka jest przeciążona, skupiona na młodszym dziecku

                    Nie wiemy też nic o perspektywie syna. Wcale by mnie nie zdziwiło gdyby za parę lat powiedział, że rodzice mieli go gdzieś bo skakali nad siostrą a dla niego nawet zakup głupiego roweru kończył się rodzinną awanturą.
                    • magdulecp Re: Prawie dorosła 13.06.25, 09:30
                      I zapewne powie. Ale to nie wina siostry, a matki, która znając sytuację w domu nie umie pójść z córką na spacer, a innego dnia z synem po rower. Chcę spokoju, a sama robi chaos.
                      • borsuczyca.klusek Re: Prawie dorosła 13.06.25, 09:39
                        magdulecp napisała:

                        > I zapewne powie. Ale to nie wina siostry, a matki,

                        Nie matki tylko rodziców, autorka sama sobie dzieci nie spłodziła
                        • magdulecp Re: Prawie dorosła 13.06.25, 12:43
                          Ale to nie ojciec szedł z synem do sklepu po rower, a jednocześnie namawiał córkę na spacer, a matka.
                          • z_lasu Re: Prawie dorosła 13.06.25, 21:59
                            > Ale to nie ojciec szedł z synem do sklepu

                            Jasne. Nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Mnie bardzo uderzył ten tekst ojca, że (cytuję z pamięci) "ona Cię kiedyś pobije". Przecież to brzmi jak tekst osoby z zewnątrz, kompletnie nie zaangażowanej! Osoby, która wręcz nie ma możliwości interweniować. Skoro ojciec widzi, że sprawy idą w tym kierunku, to jego rolą jest temu zapobiec, a nie komentować z offu.
                      • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 12:23
                        A może ojca? Czy nie on powinien zająć się synem? Córka zresztą też. Ja bym zresztą nie mówiła o winie, tylko o nieumiejętności i przeciążeniu, zwłaszcza przeciążeniu matki.
    • andaba Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:32
      Teraz to już niewiele zrobisz.
      Zaburzenia i fobie to jedno, ale dziecko, któremu stawiano granice tak się nie zachowuje. Miałaś koleżanki które tak się odnosiły do rodziców? Nie wątpię, że ty się tak nie zwracałaś, bo by cię to nie bolało.

      Już chyba zostaje ci tylko poczekać, aż zmądrzeje.
      • yennefer.00 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:39
        Nadal można stawiać granice. Na początku będzie trudno, ale to daje efekty długofalowe
      • 1matka-polka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:18
        andaba napisała:

        > Teraz to już niewiele zrobisz.

        Bzdura, do 70 mozg jest plastyczny i sie uczy.
    • rb_111222333 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 07:51
      Jeśli możesz to sama idź na terapię, bo nabawisz się depresji. Mam córkę z ADHD i dużo mi daje też rozmowa z psychiatrą, która ma córkę pod nadzorem. Z jednej strony babka podpowiada mi jak mogę się zachować, z drugiej pokazuje mi perspektywę córki, co ułatwia mi zrozumienie jej zachowania.
    • waleria_bb Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:36
      Czekać na efekty leczenia, bo te nie przychodzą na pstryk.
      Mieszane odczucia mam co do chmury, czy tak już będzie do końca szkoły? Czy to jest opcja na przeczekanie? Na przeczekanie według mnie ok, ale w przypadku nastolatki i tak wycofanej, która nie wychodzi... Bałabym się, co to przyniesie, jak ona odnajdzie się w dorosłym życiu. Na studia można nie iść, ale zdobycie jakichkolwiek umiejętności (czy to szkoła policealna, kurs) będzie wiązało się z wyjściem z domu.
    • alpepe Re: Prawie dorosła 11.06.25, 08:55
      Bardzo współczuję, dla mnie to wygląda tak, jakbyś kiedyś nie stawiała jej granic. A jakby mnie dziecko próbowało wytargać za włosy, to zrobiłabym mu dokładnie to samo, by dotarło do niej, co robi.
    • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:21
      A ta niewychodząca z domu córka też chciała jechać do Warszawy?
      • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:34
        Tak
        • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:50
          Pytam, bo jednak Warszawa jest duża, głośna, są tłumy. Skoro córka nie lubi wychodzić nawet na spacer, to tym bardziej nie powinna mieć ochoty na wyprawę do dużego miasta. Z mojego puktu widzenia, wygląda to trochę jednak tak, jakby córka wybierała to, co jej pasuje: szkoła nie, spacer nie, ale atrakcje stolicy już tak. Nawet w muzeach, choć może ciszej, są obcy ludzie - nie zdaje sbie z tego sprawy? A jak jej coś nie odpowiada i ktoś próbuje interweniować to jest foch, wyzwiska, a nawet rękoczyny. Nie neguję, że ma problemy wymagające terapii, ale czy ona nie zasłania się jednak trochę chorobą, żeby postawić na swoim?
          • alpepe Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:54
            oczywiście, że tak
          • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:30
            Tak, wybiera gdzie chce iść. Jak chce gdzieś iść np. do sklepu to wtedy ze mną. Wracam zmęczona z pracy, a ona znudzona siedzeniem w domu i chce żebym np. pojechała z nią do centrum handlowego. Chcę jej poświęcać czas, ale po prostu jestem zmęczona. Mam syna, który chodzi do szkoły i trzeba go przypilnować z nauką. Ona podchodzi do nas w domu i pyta "co mam robić".
            • bartello_osi Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:38
              Wyślij ją na zajęcia do szkoły. Czy zwykłej, czy specjalnej, czy przyszpitalnej - wszystko jedno. Siedząc w domu sama z grami i internetem to kota można dostać i się cofnąć w jakimkolwiek rozwoju.
              Teraz cofnęła się do 5 latki.
              Ma depresje i lęki - od tego są leki i terapia na którą to ona ma chcieć chodzić.
            • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:42
              Nie bardzo w takim razie rozumiem, dlaczego zgodziliście się, żeby nie chodziła do szkoły. Okazuje się, że nie ma problemów z wychodzeniem, spotykaniem innych osób, hałasem, bodźcami.Zachowuje się tak, jak się zachowuje, bo może.
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:12
                ,zgodzilismy się bo jak jechała do szkoły to siedziała kilka godzin w toalecie a nie na lekcji. Połknęła kilka apapow żeby nie iść do szkoły. Miałam czekać aż coś innego sobie zrobi?
                • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:20
                  Absolutnie nie powinnaś czekać, aż sobie coś zrobi. Powinnaś była zadzwonić po pogotowie, że córka leki przedawkowała. Jedno płukanie żołądka by jej wybiło z głowy głupie pomysły.
                • kobietazpolnocy Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:47
                  wiosennedni5 napisała:

                  > ,zgodzilismy się bo jak jechała do szkoły to siedziała kilka godzin w toalecie
                  > a nie na lekcji. Połknęła kilka apapow żeby nie iść do szkoły. Miałam czekać aż
                  > coś innego sobie zrobi?

                  To było wtedy. Spróbowaliście zabrać ją od ludzi i sama musisz stwierdzić, czy ta strategia przyniosła odpowiednie rezultaty. Nie ma się co obwiniać, za to trzeba przeanalizować skutki i jeśli nie są dobre, zrewidować podejście.

                  Moim zdaniem ta dziewczyna jest za daleko od ludzi i rówieśników. Emocjonalnie zdaje się nawet cofać w rozwoju (sposób dopominania się o uwagę, komentarze o twoim zachowaniu, nawet ta agresja fizyczna). Powrót do szkoły? Zajęcia dodatkowe? Czas na większą samodzielność?

                  I dbaj też o siebie. Nie można oczekiwać od ciebie (was), że będziecie zawsze przewidywać wszystkie skutki, analizować każde słowa, być czujnymi, uważnymi i wiecznie do dyspozycji.
                  Za dużo się wokół niej kręci i to wcale jej nie służy.
                  • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:49
                    Pod koniec czerwca mamy rozmowę do szkoły prywatnej. Mówi że chce iść ale wie że będzie się stresowała.
                    Nawet jeśli ją przyjmą to ja nie mam pewności że we wrześniu ona wyjdzie z domu.
                    Powie że nie pójdzie i koniec, nie da rady.
                • paspartua Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:00
                  Nie no sorry, zaczynam wątpić, że jesteś prawdziwa. Córka przesiadywała po kilka godzin w toalecie zamiast na lekcjach, a co niby w tym czasie robił personel szkolny? Przecież się tam nie teleportowała spod bramy, tylko musiała być zauważona na korytarzach przez X osób, w tym jej kolegów z klasy i kadrę. Chcesz mi wmówić, że nikt się interesował tym, co robi uczennica zamknięta w kabinie przez „kilka godzin”? I to wielokrotnie, jak z kontekstu wynika?

                  Jasne, już uwierzę. A historia opisana w wątku po prostu nie ma sensu – córka przez godzinę gapiła się w ścianę „bez telefonu, bez niczego, bo jej się rozładował”, tymczasem z tegoż rozładowanego telefonu co chwilę „bombardowała” cię połączeniami, „jak wracaliście dalej dzwoniła”, a skoro mieliście do domu kilometr, to godziny wam ten powrót nie zabrał.

                  Jeśli jakimś cudem nie jesteś bajtopisarką, to nie wiem ile jeszcze forumek musi ci jak Lejzor krowie na granicy tłumaczyć, że potrzebna wam TERAPIA RODZINNA NA CITO.
                  • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:29
                    Tak, nikt nie zauważył że jest w toalecie bo nawet nie poszła na pierwszą lekcję. Mąż dzwonił do szkolnej psycholog i dopiero ona tam z kimś poszła by ją wyciągnąć.
                    Nie musisz wierzyć w to co piszę, mam ważniejsze problemy niż to czy ktoś z internetu mi wierzy.
                  • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:06
                    Tu muszę autorkę wziąć w obronę. Uczę w liceum. Jeśli ucznia widzę na korytarzu przed lekcjami, a nie widzę za kilka godzin na swojej lekcji, to koncepcja, że ma fobię i spanikowany siedzi w łazience zdecydowanie nie jest na górze listy. Przecież to nie jest tak, że ktoś za nią szedł od bramy do ubikacji, tylko mijała kolejne osoby i na odcinku, na którym widziały ją te osoby, z ich punktu widzenia nie robiła nic podejrzanego. Z perspektywy osób idących do toalety też nie była tam godzinami tylko tyle, ile oni tam byli. "Godzinę patrzyła się w ścianę" to perspektywa córki, która może wyolbrzymiać sytuację, niekoniecznie celowo.
                • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 06:35
                  wiosennedni5 napisała:

                  > ,zgodzilismy się bo jak jechała do szkoły to siedziała kilka godzin w toalecie
                  > a nie na lekcji. Połknęła kilka apapow żeby nie iść do szkoły. Miałam czekać aż
                  > coś innego sobie zrobi?

                  Czemu nie przeszła na indywidualne nauczanie? Nadal może to zrobić.
            • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 05:54
              wiosennedni5 napisała:

              > Tak, wybiera gdzie chce iść. Jak chce gdzieś iść np. do sklepu to wtedy ze mną.
              > Wracam zmęczona z pracy, a ona znudzona siedzeniem w domu i chce żebym np. poj
              > echała z nią do centrum handlowego. Chcę jej poświęcać czas, ale po prostu jest
              > em zmęczona. Mam syna, który chodzi do szkoły i trzeba go przypilnować z nauką.
              > Ona podchodzi do nas w domu i pyta "co mam robić".

              Syn chodzi do szkoly, to go powinni pilnować z nauką nauczyciele, od tego są.
              W ogóle z tego co piszesz może się wydawać, że faworyzujesz syna kosztem córki, i że może to trwać od lat.
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 13:15
                Wydawać to się może.
          • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:22
            Niekoniecznie.
            Pamiętam fobię mojej córki, ona mówiła, że boi się przede wszystkim oceniania przez innych i w tym momencie niezainteresowani nią obcy nie byli zagrażający. Ta Warszawa może być marzeniem na zasadzie "pojadę, nikt nie będzie mnie znał, będę nowym człowiekim".
            • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:31
              Aha - obawy dotyczyły oceniania przez rówieśników. W nauczaniu indywidualnym funkcjonowała bardzo dobrze, nadal utrzymywała kontakty z grupą przyjaciół z byłej klasy i chodziła na zajęcia teatralne. Ale wejście do klasy było dla niej nie do przejścia, bo to byli ludzie na tyle nowi, że wciąż byli "grupą", a nie indywidualnościami i wciąż oczekiwała z ich strony głównie oceny, potępienia, wyśmiania.

              Na pewno nie była to manipulacja, bo szła do szkoły, podchodziła na odległość dwóch metrów od sali i dalej nie potrafiła się przemóc. Klasa wchodziła, a ona patrzyła na to i płakała z żalu, że nie potrafi wejść. Dlatego wtedy trochę wbrew specjalistom zdecydowaliśmy się ubiegać o to nauczanie indywidualne, odradzane w przypadku fobii i to okazało się strzałem w dziesiątkę, bo odbudowała siły i w czwartej klasie wróciła, co prawda chodząc w kratkę, ale wystarczająco, żeby zdać nieźle maturę w terminie no i potem już poszło z górki, teraz jest na studiach, dalej w kółku teatralnym, którego założenie sama sobie załatwiła z jednym teatrem, oraz dodatkowo dołączyła do już niemłodzieżowej, dorosłej ekipy innego amatorskiego teatru i jest po debiucie.

              Ale pomogło właśnie zrozumienie jej szczególnej sytuacji, a nie modelowe stawianie granic. Pomogła zgoda na szukanie trzeciego terapeuty, jak nie podpasowało dwóch pierwszych i zrezygnowanie ze zwalczania jej fobii ekspozycją, a przynajmniej zmniejszenie tej ekspozycji do rozsądnych dawek
              • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:51
                Asia, ale tak szczerze, tych geanic nie było, czy po prostu córka swoim zachowanie się do nich nie zbliżała? Gdyby była agresywna fizycznie, to pozwoliłabyś się bić, czy jednak granice by się znalazły?
                Poza tym, moim zdaniem błędem była chmura i pozwolenie na całkowite zamknięcie. NI to jednak co innego, w chmurze można zniknąć całkiem, a bez jakiejkolwiek ekspozycji fobii społecznej nie pokonasz.
                • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:08
                  Agresywna nie była. Absolutnie nie protestuje przeciwko stawianiu granic agresji. Protestuję przeciwko interpretacji, że skoro chce jechać do Warszawy, to nie ma prawdziwej fobii. Przeciwko zdaniu Balladyny: "Z mojego puktu widzenia, wygląda to trochę jednak tak, jakby córka wybierała to, co jej pasuje: szkoła nie, spacer nie, ale atrakcje stolicy już tak."

                  Granice były, ale nie byly postawione tam, gdzie sugerowali specjaliści, którzy uważali, że celem jest powrót do szkoły i oni mogą jej zrobić indywidualną ścieżkę kształcenia, polegającą na tym, że lekcje z dwóch przedmiotów będzie miała indywidualnie. A ona po pojedynczym wejściu na jedną lekcję regenerowała się dwa dni.

                  I wiem, że patrzyli podejrzliwie na to, że ma siłę na kółko teatralne, a na lekcje nie ma. Tak jakby robienie raz w tygodniu przez dwie godziny ulubionej aktywności w gronie bliskich przyjaciół było równoważnym wydatkiem energetycznym do sześciu godzin dziennie w stresującym środowisku.

                  Tak, zgadzam się, że chmura była pewnie błędem, pytanie, czy dobrowolnym. W sensie u nas specjaliści się skrzywili, że na fobię z zasady nie daje się kształcenia indywidualnego, ale jednak wykazali się zrozumieniem i po prostu kazali mi się w uzasadnieniu skupić na depresji, a nie na fobii. Jakby mnie nie wsparli, to też mogliśmy skończyć w nauczaniu domowym, bo to był opór po prostu nie do przejścia, córka rozumowo wiedziała, że trzeba się zmusić, ale traciła kontrolę nad ciałem.
                  • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:24
                    Wiesz, jakby ta dziewczyna tylko chodzić nie chciała np. z obawy przed rówieśnikami, to bym nic nie mówiła. Ale ona kolejny raz podniosła rękę na matkę - tu jakoś obaw i fobii nie ma - i manipuluje wszystkimi dookoła aż miło.
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:14
                Ona też boi się oceny rówieśników, w podstawówce ze strony rówieśników spotkało ją wyśmiewanie, tak mówi, ale co konkretnie nie chce powiedzieć.
                • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:19
                  Rozumiem.

                  Problem polega na tym, że ona tę swoją izolację bardzo daleko posunęła. Na cito szukałabym jej zajęć dodatkowych zgodnych z jej hobby oraz mocno namawiała na zamienienie chmury na nauczanie indywidualne (może być trudno) albo przynajmniej liceum dla dorosłych (nieidealnie, ale zawsze kontakt z ludźmi).

                  Co wiesz na temat terapii córki? Czy praca z jej fobią społeczną jest elementem tej terapii? W jakim nurcie jest prowadzona?
                  • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:34
                    Asia, jak Ciebie czytam, to u Was wszystkich było przemyslane. Jak pisałam, ja na miejscu autorki poszłabym z mężem i córka do jej terapeuty, żeby razem postawić granice, nakreślić jakiś plan, choćby dot. sposobów na agresję, zamiast czeka aż minie po terapii. Terapia może trwać latami, córka za rok może ja rzucić, a problem agresji trzeba rozwiązać już, zwłaszcza, że ram jest jeszcze mlodszy syn.
                    • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:56
                      Po fakcie, jak się uda, to zawsze brzmi spójnie. A w środku chaos, zwątpienie i miotanie się, normalka. Ten pomysł ze wspólną wizytą dobry, byle terapeuta się zgodził.
              • pade Re: Prawie dorosła 12.06.25, 09:24
                Ostatnio mam wrażenie, że ekspozycja jest niewłaściwie stosowana. Bo co chwilę czytam, albo słyszę od rodziców, że "dziecko ma iść do szkoły na jeden dzień" i to jest właśnie ekspozycja. Albo na jedną lekcję.
                A to tak nie powinno wyglądać. Najpierw "ćwiczy się" drogę do szkoły przez kilka dni. Potem stoi się przed szkołą, potem klasą, następnie wchodzi na lekcję (tu musi być współpraca z nauczycielami), po jakimś czasie zostaje jakiś czas na lekcji. Ten proces ma być rozłożony na małe kawałki i nie doprowadzać do silnego lęku, bo to może tylko pogłębiać fobię. To powinno być oswajanie z lękiem, a nie wytrzymywanie paniki.

                A co do autorki: nikt Cię nie nauczył jak się stawia granice? Kiedy córka macha rękami w Twoim kierunku, czy stosuje przemoc werbalną, chwytasz ją za nadgarstki, stanowczo, nie po to by zrobić krzywdę, tylko przytrzymać i mówisz: nie wolno ci mnie szarpać/bić/wyzywać. Nie wolno!
                Tylko musisz być pewna tego, co mówisz. Nie możesz prosić, błagać, czy pokazywać swoją bezradność, bezsilność. Absolutnie, córka musi poczuć, że jesteś silna, stanowcza, a to co ona robi jest przemocą, na którą nie ma zgody. Krótkie stanowcze komunikaty, nie kazania, nie dyskusje, absolutnie. Krótko i na temat.
                Jeśli znowu zrobi to samo, powtarzasz jak wyżej. A zrobi, bo będzie testować granice. Wtedy możesz jej zapowiedzieć, że jeśli jeszcze raz podniesie na ciebie rękę, wzywasz policję. Czyli zapowiadasz konsekwencje. A potem, jeśli znowu dojdzie do przemocy, musisz tę policję wezwać.
                Wiem jak to brzmi, ale zrozum, wielu rodziców zmaga się z tym, co Ty. Nie ma się czego wstydzić. Trzeba dziecku pomóc, a jakkolwiek absurdalnie to brzmi, stanowcze postawienie granic jest pomocą, wezwanie policji jest pomocą, bo córka zobaczy wreszcie, że za przekroczenie granic są konsekwencje.
                Jeśli będziecie jej ciągle ulegać bo jest chora, wyhodujecie potwora, który ma w głowie totalny chaos, który będzie się miotać od bandy do bandy, rzucany emocjami na prawo i lewo. A Twoja córka potrzebuje jak tlenu stabilności, a to dają granice. One porządkują świat i emocje.
                Depresja, zaburzenia odżywiania i zaburzenia lękowe to nie jest rzadka choroba, z którą nie da się nic zrobić, tylko trzeba chorego znosić. Te zaburzenia są pokłosiem nieradzenia sobie z emocjami. Córka czuje lęk (a lęk to mieszanina różnych stłumionych emocji) ale maskuje go złością i wściekłością. I nad tymi emocjami powinniście pracować rodzinnie. Każdy z Was powinien móc wyrażać emocje, ale w bezpieczny sposób.
                A tego musicie się nauczyć. Koniecznie idźcie na terapię rodzinną, a oprócz tego na warsztaty dot. regulacji emocji, stawiania granic itd. Bo to co robisz, czyli to, że pozwalasz się córce bić, szkodzi bardzo i Tobie i jej, i całej rodzinie.
                • pade Re: Prawie dorosła 12.06.25, 10:26
                  I jeszcze dodam, bo to ważne. Choćby Cię nie wiadomo jak język świerzbiał, nie wolno Ci na agresję córki odpowiadać agresją. Czyli wyzwiskami itd. Bo się w końcu pobijecie a to zostanie w Waszym doświadczeniu na zawsze. Możesz sobie na osobności pobluzgać ile wlezie, wypłakać się komuś w rękaw, ale przy córce masz być ostoją normalności, masz być racjonalnym rodzicem. To nie jest czas i miejsce na uczenie empatii, pokazywanie, że matka też człowiek i ma uczucia, ani do demonstrowania do czego prowadzi agresja. Najpierw trzeba córkę ustabilizować, a z tego co piszesz, ani leczenie psychiatryczne, ani terapeutyczne Twojej córki nie stabilizuje. Może właśnie dlatego, że te osoby, które mają leczyć córkę, nie mają pojęcia jak naprawdę wygląda sytuacja, bo im o tym nie mówicie, bo kieruje Wami jakiś głupi wstyd, czy przekonanie, że brudy pierze się we własnym domu. A właśnie w ten sposób tworzy się zaklęty krąg, z którego nie ma wyjścia.
                • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 10:51
                  No przecież pisałam o juulu. Brak podstaw. Wiosenne to prosta kobieta z nieprostym dzieckiem i dramat gotowy.
                • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 14:29
                  No u nas to wyglądało tak - najpierw przyjdź tylko do szkoły i usiądź w gabinecie psychologa, potem przyjdź na jedną lekcję, a potem wróć do normalnego chodzenia i zalicz wszystkie zaległe sprawdziany big_grin

                  Z tym stawianiem granic ja bym jednak postawiła na wychodzenie z pokoju, nie na chwytanie za nadgarstki. Są osoby, dla których kontakt fizyczny jest katalizatorem i patrząc na sytuację w parku, córka autorki może być taką osobą.
                  • pade Re: Prawie dorosła 13.06.25, 15:05
                    asia_i_p1 napisał(a):

                    > No u nas to wyglądało tak - najpierw przyjdź tylko do szkoły i usiądź w gabinec
                    > ie psychologa, potem przyjdź na jedną lekcję, a potem wróć do normalnego chodze
                    > nia i zalicz wszystkie zaległe sprawdziany big_grin
                    >
                    > Z tym stawianiem granic ja bym jednak postawiła na wychodzenie z pokoju, nie na
                    > chwytanie za nadgarstki. Są osoby, dla których kontakt fizyczny jest katalizat
                    > orem i patrząc na sytuację w parku, córka autorki może być taką osobą.
                    >
                    Asia, ja mówię o sytuacji, w której dochodzi do rękoczynów. Proponujesz autorce, żeby uciekała przed przemocą ze strony własnego dziecka? Czyli za każdym razem jak córka podniesie na nią rękę ma robić zwrot w tył?
                    Nie doradzam eskalacji tylko stanowczą reakcję na przemoc. To nie jest pięcioletnie dziecko, że wystarczy ignorować niewłaściwe zachowanie a wzmacniać właściwe.
              • mebloscianka_dziadka_franka Re: Prawie dorosła 12.06.25, 13:29
                I co? Na studiach już grupa nie jest problemem?
                • tiffany_obolala Re: Prawie dorosła 12.06.25, 13:37
                  Zależy jakie studia. Czasem wystarcza zmiana szkoły, żeby być w stanie pokonać fobię społeczną. Gdyby np. moja córka wybrała studia takie jak ja miałam (mała, stała grupa, każdy wie wszystko o każdym) to by sobie nie dała rady, ale na jej roku jest 500 osób i każde zajęcia są w innym składzie... A oceny obcych ona się nie boi.
                • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 20:13
                  Tak. No tylko to się nie stało samo z siebie, była równocześnie leczona farmakologicznie na depresję i uczęszczała na terapię, potem odstawiła tablektki, po ich odstawieniu jeszcze chodziła na terapię przez pół roku, aż uznały, że przepracowały wszystko. Tak że na te studia już trafiał bardzo inny człowiek niż ten, który nie potrafił wejść do licealej klasy. Z pierwszych studiów zrezygnowala, ale to byla raczej kwestia nietrafienia studiów w jej oczekiwania, drugimi jest zachwycona.
      • junebug Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:21
        Dziewczynę, która nie chce wyjść z domu i płacze pod drzwiami, bo nie ma kluczy chciałaś puścić 2.5h drogi od domu? 🙈

        Do trollowania to trzeba nicki zmieniać.
        • subskrybcja Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:46
          junebug napisał(a):

          > Dziewczynę, która nie chce wyjść z domu i płacze pod drzwiami, bo nie ma kluczy
          > chciałaś puścić 2.5h drogi od domu? 🙈
          >
          > Do trollowania to trzeba nicki zmieniać.


          Płacze, bo chce aby matka przyszła i przyniosła te klucze.
          Bedzie miała dziewczyn a w zyciu niełatwo, bo rodzice nie zawsze będa przy niej a obcy ludzi enie pozwolą sobie na takie zachowanie.
          Jakby mieszkała ze wspólokatorką czy facetem, nie przeszłyby telefony, że ktoś ma natychmiast przyjśc i przynieść klucze. A potem ona się obraziła, ze wyładował się jej telefon.
          • droch Re: Prawie dorosła 12.06.25, 13:25
            Bedzie miała dziewczyn a w zyciu niełatwo, bo rodzice nie zawsze będa przy niej a obcy ludzi enie pozwolą sobie na takie zachowanie

            Fifty-fifty. Równie dobrze może sama wyciągnąć wnioski, że to, co działało w domu, w świecie zewnętrznym już niekoniecznie.
        • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 18:24
          Jakie 2,5 h drogi od domu?
    • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:44
      Mam pewne podejrzenia że wszyscy tu tacy wyrozumiali bo to córka, jakby syn Ci włosy powyrywał to by były inne reakcje.
      • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 09:52
        Może być i córka, ale jakby wyrwała włosy dziecku ematki, też nie byłoby tak miło.
        • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:22
          O to to. Już widzę akceptację, bo koleżance jest ciężko i się zdenerwowało biedactwo to wyrwało włosy
        • asia_i_p1 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:16
          Przy dziecku e-matki to i głośniej pooddychać nie można (rozprasza), ani poobgryzać paznokci (obrzydza). Przy dziecku e-matki mają być sami normalni, a nienormalni niech siedzą w domu i biją własne matki. Sprawa wtedy dla e-matek nie istnieje, o ile, rzecz jasna, dziecku nie dzieje się fizyczna krzywda albo matka nie palnie w sieci jakiejś głupoty o rozszerzonym samobójstwie. Wtedy włącza się stosowne służby.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:13
        Uff, a więc nie tylko ja jestem zaskoczona odpowiedziami w tym wątku...
        • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:22
          Wiem że mnie tu objadą bo „co możesz wiedzieć jak masz małe dzieci” ale ja bym po prostu wezwała policję, bo nie ma zgody na przemoc. Za chwilę z nożem wyskoczy i też będą przepraszać że nie zrobili po jej myśli? I jaki to wzór dla brata - że jak ktoś z rodziny to dajesz mu się szarpać i wyrywać włosy?
          • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:35
            Ale nie wolno tego zdarzenia traktować jednostkowo, tu bardzo ważny jest kontekst. Czy była przemoc fizyczna wobec dzieci? Czy była przemoc wcześniej ze strony córki? Na to drugie pytanie autorka odpowiada twierdząco. Jeśli nad czymś pracujemy z dzieckiem (nad powstrzymaniem się od jakichś zachowań) i generalnie temat idzie w dobrym kierunku (zachowań jest istotnie mniej), to nie można robić tragedii z pojedynczego potknięcia dziecka (chyba, że wcześniej dostało ultimatum). Oczywiście, nie wolno tego zignorować, ale nie można też dawać komunikatu "cały Twój wcześniejszy wysiłek nie jest nic wart, skoro raz nie dałaś rady".
            • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:51
              Rzucenie się na matkę i wyrywanie jej włosów to nie jest potknięcie
              • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 13:20
                Przede wszystkim nie wiemy czy tam nie było przemocy fizycznej w stosunku do dzieci, a to jest jednak kluczowe. Tam była wcześniej przemoc fizyczna ze strony córki, "ale teraz długo już był spokój" - jak pisze autorka. Ważne jest więc jaka była reakcja na wcześniejszą przemoc. Jeśli córka dostała jakieś ultimatum, to należy się trzymać tego, co zostało zapowiedziane wcześniej. Jeśli nie, tylko była praca terapeutyczna z dzieckiem, dziecko włożyło wysiłek, żeby się powstrzymać od przemocy, a ten jeden raz "pękło", to wzywanie teraz znienacka policji nie rozwiąże problemów, tylko je zaostrzy. W tym sensie użyłam słowa "potknięcie" (dziecko było na dobrej drodze, ale raz nie dało rady). Absolutnie nie lekceważę przemocy fizycznej. Ale - jak pisałam wcześniej - tu kluczowy jest kontekst.
                • ixiq111 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 13:35
                  z_lasu napisała:

                  > Jeśli córka dostała jakieś ultimatum,
                  > to należy się trzymać tego, co zostało zapowiedziane wcześniej. Jeśli nie, tylk
                  > o była praca terapeutyczna z dzieckiem, dziecko włożyło wysiłek, żeby się powst
                  > rzymać od przemocy, a ten jeden raz "pękło", to wzywanie teraz znienacka policj
                  > i nie rozwiąże problemów, tylko je zaostrzy.

                  Może nie rozwiąże problemu, ale lepsze to, niż kolejna agresja bez konsekwencji, i bawienie się "dawanie kolejnej szansy".
                  Tylko jeden raz "pękło" - tylko jeden raz rodzice wezwą policje. I tylko za ten jeden raz poniesie konsekwencje.
                  I nie rozumiem o co chodzi ze wzywaniem znienacka policji - jest agresja, przemoc - policje się wzywa.
                  Przyczyna - skutek. 17-latka powinna to ogarnąć.
                  Czy kobiecie szarpanej za włosy przez męża też można powiedzieć, że "raz pękł" i ma dać spokój?
                  • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 13:44
                    Ale co było wcześniej? Jak wcześniej rodzice reagowali na agresję fizyczną? Czy w domu jest przemoc ze strony dorosłych? To jest moim zdaniem kluczowe. I nie, nie ma porównania z mężem, w stosunku do męża nie przeprowadzamy procesu wychowawczego.

                    Chyba jako jedna z pierwszych napisałam tu, że przemoc to jest pierwszy i najważniejszy problem do rozwiązania. Na już. Dopiero potem można myśleć o reszcie. Ale trzeba to zrobić z głową.
                    • 1matka-polka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:08
                      z_lasu napisała:

                      > Ale co było wcześniej?

                      Od dwóch lat na pewno nic się nie zmieniło, a co bylo wczesniej, to można sie domyslić, bo ta biedna dziewczynka zapewne nie pojawiła sie w tej rodzinie znikąd w wieku 15 lat...

                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,176232754,176232754,Socjoterapia_dla_nastolatki.html
                • z_lasu Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:23
                  > dziecko włożyło wysiłek, żeby się powstrzymać od przemocy,

                  Dobra, cofam. Z kolejnych wpisów wynika, że dziewczyna tłucze matkę wręcz odruchowo (a nie tylko w przypływie skrajnych emocji) i to nawet w miejscach publicznych. Matka de facto nie reaguje. Czyli żadnego planu naprawczego i pracy nad tym nie było. To faktycznie zostaje już tylko policja albo psychiatryk.
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Prawie dorosła 11.06.25, 12:48
            Zgadzam się. Poza policją rozważyć, jakieś drastyczniejsze środki leczenia/terapii - np. w ośrodku/szpitalu.
      • alex_vause35 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 11:26
        No właśnie.
        Jednak nie powinno tłumaczyć się przemocy i agresji, nawet osoby z problemami.
        • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:17
          Jakby ci to napisać. Zgody nie ma, ale normalna 17latka nie spędza życia w swoim pokoju, także może niech się najpierw matka z ojcem zainteresują co temu dziecku jest konkretnie.
          • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:42
            A wg Ciebie nie interesujemy się co się z nią dzieje? Skąd takie wnioski? Połowę jej życia to chodzenie po lekarzach, szukanie specjalistów, szukanie szkół do których nie chciała chodzić, wożenie na zajęcia bo sama nie pojedzie.
            • ritual2019 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 14:55
              A to zamiast ustanowienia zasad, granic i wyciagania konsekwencji.
              Teraz jest za pozno, teraz ci targa za wlosy gdy jest cos nie po jej mysli.
            • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:39
              17- latka to już powinna sama zainteresować się swoim zdrowiem, jeżeli nie ma niepełnosprawności intelektualnej. Co rodzice mogli to już zrobili lub nie zrobili.
              Nie ogarniam jak o osobie prawie dorosłej można roztrząsać jakby pisało się o 5 -łatce.
            • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:55
              A interesujecie? To konkretnie jakie diagnozy ma twoja córka? Jakie zaburzenia stwierdzili lekarze? Jaki specjalista doradził wam wsadzić ją do pokoju i w tym pokoju ma centrum życia, szkole. Poza pokojem nie ma nic. Ona ma 17 lat od lat godzisz się na ten jej letarg i życie w dziupli. Jak dalej sobie to wyobrażasz,? Przecież ona nawet do pracy nie pójdzie.
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:17
                Przeczytaj wątek to się dowiesz
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:17
                Mam ją wyjąć na siłę?
                • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 06:43
                  wiosennedni5 napisała:

                  > Mam ją wyjąć na siłę?

                  Na siłę nie.
                  Ale kiedy ona chce sie z Tobą wybrać do galerii, to może - nie mówię, że za każdym razem, czasem - mąż by się zajął lekcjami syna, a Wy byście poszły razem?
                  • milva24 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 07:18
                    To ja podpowiem czemu może to być akurat galeria, bo spacer jako taki ją nudzi a idąc gdzieś z matką ma ją jeden na jeden i mogą porozmawiać bez rozpraszania się matki obowiązkami domowymi albo innymi członkami rodziny. To mi moja czternastolatka powiedziała.
            • pade Re: Prawie dorosła 12.06.25, 09:34
              wiosennedni5 napisała:

              > A wg Ciebie nie interesujemy się co się z nią dzieje? Skąd takie wnioski? Połow
              > ę jej życia to chodzenie po lekarzach, szukanie specjalistów, szukanie szkół do
              > których nie chciała chodzić, wożenie na zajęcia bo sama nie pojedzie.

              Czyli szukacie poza systemem. Skupiacie się na środkach zastępczych. A porządek trzeba zrobić w rodzinie.
              Nie wyobrażam sobie nie mieć kontaktu z terapeutą nieletniej córki. Dlaczego ona jeszcze nie wie, że córka stosuje wobec Ciebie przemoc fizyczną? Jak to jest w ogóle możliwe? Jeśli terapeuta nie chce rozmawiać z rodzicem, to trzeba to zgłosić jego przełożonemu, a jak nie ma możliwości bo jest na samozatrudnieniu to do wyższej instancji. I przede wszystkim zmienić terapeutę. Bo wywalacie pieniądze na coś, co nie jest skuteczne.
              Generalnie w ogóle robicie rzeczy nieskuteczne. Nie stawiacie granic, nie ustalacie zasad. Oboje z mężem musicie usiąść z psychologiem i dosłownie spisać na kartce, jakie zasady panują w domu, co macie zrobić czy powiedzieć, kiedy zdarzy się taka i taka sytuacja. Musicie wiedzieć jak reagować kiedy córka przekracza granice. Musicie podzielić czas dla jednego i drugiego dziecka. Ustalić i podzielić obowiązki domowe. Zdecydować co ze szkołą. Macie mnóstwo rzeczy do poukładania i to nie jest czas na rezygnację i bezsilność, bo za chwilę córka będzie pełnoletnia i guzik jej zrobicie.
              Skąd jesteś? Znam parę terapeutów z Wrocławia, którzy prowadzą terapię rodzinną, ale też grupy socjoterapeutyczne dla młodzieży.
              I jeszcze a propos policji. Może nawet dobrze by się stało, gdyby wezwanie policji poskutkowało ustanowieniem kuratora. To nie jest koniec świata, a może poskutkować umieszczeniem córki właśnie w takiej grupie socjoterapeutycznej.
              Ja widzę całą tę sytuację tak, albo teraz zwiększacie wysiłki na maksa i bierzecie się z mężem do roboty, albo będziecie się bujać z córką, która nie uczy się, nie pracuje i terroryzuje całą rodzinę długie, długie lata. Wszystko zależy od Was.
              • stara_pingwinica Re: Prawie dorosła 12.06.25, 09:46
                Tak, Pade, słusznie punktuje co można zrobić.
              • ixiq111 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 10:18
                Zgadzam się.
                Autorka powinna, moim zdaniem, przepracować (z terapeutą indywidualnie) parę rzeczy:
                - strach przed córką
                - uodpornić się na jej szantaże (zawsze młoda coś znajdzie, wywlecze)
                - nie bać się angażować w rozwiazywanie problemu osoby obce, oczywiście kompetentne
                - uodpornić się na manipulacje w stylu: jesteś złą matką
                - pozbyć się poczucia winy wobec córki, bo dziewcze tym pogrywa
                - przerobić scenariusz z próbą samobójstwa, okaleczenia - zapewnić profesjonalne ogarnięcie, ale nie uległość, "bo córeczka najadła się apapu, więc odpuszczam, i pozwalam wyrywać sobie włosy"
                - nie bać się "sprawić córeczce przykrość", nie wymiękać jak dziecko zaleje się łzami, gdy dopadnie ją wizja poniesienia konsekwencji
                - nauczyć się, że nie musisz być miła, urządzać urodzin, przechodzić "do normalności" po agresywnych zachowaniach - szanuj siebie, masz prawo dobitnie /jednoznacznie pokazać latorośli jak bardzo jesteś niezadowolona.
                • pade Re: Prawie dorosła 12.06.25, 10:31
                  Dokładnie tak.
                  I to samo tyczy się męża.
                • ixiq111 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 11:10
                  Jeszcze jedno.
                  Młoda prawie jest dorosła. Raczej, sorry za pesymizm, do pełnoletności się nie ogarnie.
                  Przygotujcie się, że:
                  - jak skończy 18-lat odetnie Was od wszystkiego (np. info ze szkoły, i od terapeuty - tu będzie mogła się wypłakiwać jak ma z Wami źle, oczywiście przemilczając swoje wybryki)
                  - będzie chciała żyć po swojemu (szkołę można rzucić, spróbować używek, alko - dorosłemu wolno więcej), ale na Wasz koszt
                  - doskonale będzie egzekwować Wasze obowiązki, ze swojej strony będzie się migać (jestem chora, chodzę na terapię i mam wszystko w doopie)

                  Może warto wykonać (w porozumieniu z terapeutą) "manewr wyprzedzający i młodą uświadomić, jakie zasady obowiązują dorosłych, np. uprzedzić: chcesz się wyprowadzić? Cieszę się, że się usamodzielniasz. Powiedz kiedy, i czy mogę Ci jakoś pomóc w przeprowadzce?
                  Bez rozkładania parasola ochronnego, pytań czy masz pieniądze? czy dasz radę? - skoro podjęła taką (dorosła) decyzję - wiec co robi.
                  Pokazać jej, że dorosłe życie może być fajne. Jeżeli jest jej źle (w domu rodzinnym) może iść i żyć po swojemu.
                  Ważne - nie przegiąć w drugą stronę, pt. kończysz 18 lat, spadaj.
              • wiosennedni5 Re: Prawie dorosła 12.06.25, 18:26
                Z Wrocławia
                • pade Re: Prawie dorosła 13.06.25, 08:31
                  wiosennedni5 napisała:

                  > Z Wrocławia

                  spt.wroc.pl/
                  Strona dawno nie miała aktualizacji, ale warto tam zadzwonić, powiedzieć jaki jest problem i zapytać o ofertę.
            • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 07:32
              wiosennedni5 napisała:

              > A wg Ciebie nie interesujemy się co się z nią dzieje? Skąd takie wnioski? Połow
              > ę jej życia to chodzenie po lekarzach, szukanie specjalistów, szukanie szkół do
              > których nie chciała chodzić, wożenie na zajęcia bo sama nie pojedzie.

              Kolejne dziewczynki, które od lat zmagają się z roznegobrodzaju zaburzeniami psychicznymi, dostają teraz rozpoznanie autyzmu. Jedna z nich, po wielu próbach, hospitalizacjach, powiedziała mi wczoraj: może gdybym wiedziała kilka lat wcześniej, nie byłoby tego wszystkiego. Aktualnie trening umiejętności społecznych, psychoterapia, psychiatra ( w tej chwili bierze 3 różne leki). Ale się uczy (indywidualne nauczanie, częściowo realizowane w szkole), ma przyjaciółki, chodzi sama na te zajęcia. Znam ją dobrze, nie mogłam uwierzyć wetem autyzm, a jednak terapia zgodna z tą diagnozą pomaga i dziewczyna funkcjonuje lepiej niż kiedykolwiek od kiedy weszła w pokwitanie.
              Inna dziewczyna, już pełnoletnia, właściwie identyczny scenariusz.
              Obie te diagnozy pojawiły się w szpitalu, który właśnie od tego jest, żeby zdiagnozować i ustawić leczenie, ale nie wolno pod żadnym pozorem szpitalem straszyć, co tu w tym wątku ma miejsce.
              Szpital jest dla chorego, a nie przeciwko niemu.
      • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 15:59
        gru.u napisała:

        > Mam pewne podejrzenia że wszyscy tu tacy wyrozumiali bo to córka, jakby syn Ci
        > włosy powyrywał to by były inne reakcje.
        Nie, to działa trochę inaczej: jak biję dziecko założycielki wątku, to jest zaburzone, wszyscy jesteśmy winni, na pewno ktoś je sprowokował ,a włosy odrosną. Jak dziecko autorki jest bite, to okolicznosci są nieważne nikt nie jest zabawką terapeutyczną dla gówniarza. A potem śmiech z #towyjatkowasytuacja u polityków.
        • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:51
          A to też celna uwaga. Natomiast jest to też przykład na to, co wiele razy pisałam, że od małych dzieci wymaga się więcej niż od prawie dorosłych ludzi. Pięciolatek płaczący w sklepie bo nie dostał zabawki to rozwydrzony bachor, bo w tym wieku powinien perfekcyjnie panować nad emocjami, siedemnastolatka wyrywająca matce włosy to biedne chore dziecko któremu trzeba pomóc
          • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 16:57
            Nie no można zostawić jak jest. Kiedyś wpier...l spuści matce większy, a może i kogoś zabije. Nikt w tym wątku nie pisze, że ma prawo bic matkę, a ta ma jeszcze przepraszać. Dziewczyna jest poważnie zaburzona, ma problemy psychiczne i albo jej matka pomoże albo może negować chorobę licząc, że się sama naprawi i stracić dziecko.
            • gru.u Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:18
              Za to dużo osób pisze, że po co się matka odzywała, że może córkę zdenerwował ten zakup roweru, że może zakupy tylko jeden na jeden - tak jak pisałam, jak mowa o sfrustrowanym kilkulatku to nikt się nie pochyla nad tym, że mu ciężko tylko ustawić bachora do pionu i już, kto to widział żeby robić fochy o niekupiona zabawkę. A prawie dorosła baba to biedactwo zdenerwowane tym że bratu rower kupują i trzeba zrozumieć żeby jej pomóc
              • kobietazpolnocy Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:38
                Uważam, że te osoby po prostu chcą się wyładować na autorce i jej dołożyć. Niech się obwinia jeszcze bardziej i doszukuje non stop winy w sobie.
                Niektóre na dodatek identyfikują się z tą dziewczyną i też widzą siebie jako ofiarę niedobrego (bądź niekompetentnego) otoczenia. To by wyjaśniło ten rozdźwięk o którym piszesz: kilkulatkom niewiele można wybaczyć, bo one się z nimi aż tak nie identyfikują, jak z nastoletnią dziewczyną.
                • balladyna Re: Prawie dorosła 11.06.25, 17:41
                  Jeśli to, co autorka tu pisze jest prawdą,to należałoy ją zachęcić do podjęcia szybkich i stanowczych działań, a nie udupiać kobietę, która sprawia wrażenie, że nie ma już energii na nic.
              • magdulecp Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:36
                Akuratczakupy jeden na jeden też popieram. Trzeba być konsekwentnym. Jak się proponuje córce spacer to się nie idzie po rower dla brata. Jak matka bezmyślnie rzuca słowami i manipuluje dziećmi jak chce to potem zbiera takie kwiatki. Inaczej wygląda postawienie idziesz z nami po rower a inaczej chodź na spacer, a w rezultacie postoisz sobie w rowerowym.
                • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:43
                  Jesteśmy zbyt surowe. Przecież ludziom trzeba było zamknąć centra handlowe w niedzielę, żeby słowo "spacer" w pierwszym znaczeniu odkurzyć.
                • nangaparbat3 Re: Prawie dorosła 13.06.25, 06:58
                  magdulecp napisała:

                  > Akuratczakupy jeden na jeden też popieram. Trzeba być konsekwentnym. Jak się pr
                  > oponuje córce spacer to się nie idzie po rower dla brata. Jak matka bezmyślnie
                  > rzuca słowami i manipuluje dziećmi jak chce to potem zbiera takie kwiatki. Inac
                  > zej wygląda postawienie idziesz z nami po rower a inaczej chodź na spacer, a w
                  > rezultacie postoisz sobie w rowerowym.

                  Mnie się zdawało, że zakup roweru pojawił się spontanicznie, nie był planowany.
              • danaide2.0 Re: Prawie dorosła 11.06.25, 19:50
                Cóż, ja też byłam bardzo zdenerwowana, choć nie pamiętam bym to okazała, awantury nie kojarzę, foch może ktoś kojarzy, kiedy w pewien wyjątkowy dzień w moim życiu cała rodzina była skupiona na mojej siostrze (nie żaden nagły wypadek tego nie usprawiedliwiał).
                Ten rower to wyjątek od reguły (%%% dla nastolatki) czy jednak reguła postępowania (chaos)?
            • nick_z_desperacji Re: Prawie dorosła 11.06.25, 18:32
              "Najlepsze" jest to, że tam jest chlopak uczony, że w sumie to matki wina, że siostra córka ją pobiła, bo przecież mogła rzucić wszystko i leciec z kluczami. Ciekawe, jak bedzoe za 20 lat reagował, jak żonie coś wypadnie...To typowa śpiewka domowych przemocowców: ona/on mnie sprowokował, bo...
              • subskrybcja Re: Prawie dorosła 11.06.25, 20:47
                nick_z_desperacji napisała:

                > "Najlepsze" jest to, że tam jest chlopak uczony, że w sumie to matki wina, że s
                > iostra córka ją pobiła, bo przecież mogła rzucić wszystko i leciec z kluczami.
                > Ciekawe, jak bedzoe za 20 lat reagował, jak żonie coś wypadnie...To typowa śpie
                > wka domowych przemocowców: ona/on mnie sprowokował, bo...


                Jallbyto był chłopak i miał 20 lat i przylał swojej dziewczynie, bo się zdenerwował, ciekawe, czy by tu pisay, ze to wina dziewczyny.
                17 latka jest jeszcze nie letnia, ale to kwestia oku, gdy będzie dorosła wg prawa. czy mentalie nie wiem, czasem ludzie mają po 40 lat i nie są dorośli mentalnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka