wiosennedni5
10.06.25, 20:28
Dziewczyna, moja córka. Niedługo skończy 17 lat. Nie chodzi do szkoły, bo nie dała rady z powodu stresu, wymogła na nas zapisanie ją do chmury. Prawie nie wychodzi z domu, gra, uczy się języków. Znajomych nie ma. Dziś udało mi się przekonać do spaceru, było marudzenie, że za daleko, ale powiedziałam że jak będzie chciała to wróci. Wyszła.
Weszliśmy do sklepu, oglądac z synem rower, ona poszła do Rossmanna i za chwilę zadzwoniła, że wraca do domu. Ja na to ok.
Dzwoni po kilkunastu minutach do mnie i mówi, że nie ma klucza i żebym wracała, bo ona stoi pod drzwiami. Powiedziałam żeby zaczekała albo przyszła do nas po klucz, bo kupujemy ten rower. Zaczęła mówić, że jestem wredna i nie jestem tam do niczego potrzebna i żebym przyszła. Powiedziałam nie. Bombardowała mnie co chwilę telefonem, głos już jej się zaczął łamać. Była kilometr od nas. Po klucz nie przyszła, stała pod drzwiami.
Jak wracaliśmy dalej dzwoniła czy idę, odp. Że idę i niech wyjdzie w naszą stronę, to zobaczy rower.
Obok roweru i brata przeszła obojętnie. Zaczęła mówić że jestem jakąś księżniczką, bo nie chciało mi się przyjść, a ona musiała stać godzinę i gapić się w ścianę, bez telefonu , bez niczego, bo się rozładował.
W domu do ojca powiedziała zamknij się, gdy tłumaczył jej jak się zachowuje. Do mnie powiedziała jeszcze, że nic nie będzie robiła np. nie wyciągnie ze zmywarki naczyń , bo ja tak się zachowałam.
Po chwili weszłam do jej pokoju, siedziała z tabletem i gdy powiedziałam, że nie będę szła, bo ona mi każe i miała dwa wyjścia, zaczekać albo przyjść po klucz, zaczęła iść ze złością w moją stronę jakby chciała mnie uderzyć, przytrzymałam ja ręką a ona szarpała mnie za włosy i mocno ciągnęła, tak że wyrwała mi sporo włosów. Wyzwała mnie już nie będę pisała jak.
Jest pod opieką psychiatry od kilku miesięcy i terapeuty. Podczas terapii niewiele mówi.
Co robić? Jestem załamana.