Dodaj do ulubionych

Mildred Pierce

04.07.25, 15:49
Miniserial na Maxie. Oglądałyście? Jestem zbudowana siłą i przedsiębiorczością matki oraz przygnębiona relacją z córką. Nie znam takich sytuacji w realu, ale wierzę, że mogą się zdarzać. Dlaczego? Co poszło nie tak?
Obserwuj wątek
    • aniani7 Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:05
      Tak, już dawno. Wspaniała rola Kate, jak zawsze zresztą. Nie sądzę, że można mieć jakiś ogromny wpływ na dzieci, rodzą się jakie się rodzą.
      • amsterdama Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:39
        Na szczęście Mildred chyba nie miała poczucia winy. Mierzyła się z odrzuceniem, brakiem miłości ze strony córki, ale nie obarczała się winą.
    • mizantropka_20 Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:08
      Tak, bardzo mi się podobał. Oglądałam też wcześniejszą wersję. Ta podniosła mi się mniej
      • amsterdama Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:40
        Nie wiedziałam, że była wcześniejsza wersja.
      • piwoniawpiwnicy Re: Mildred Pierce 04.07.25, 22:36
        No nie przeżywała nawet śmierci młodszej córki..moim zdaniem, ona kochała tylko samą siebie.
        Widziała w V swoje doskonałe odbicie, dlatego ją rozpuściła.
        Córka klasyka, narcyzka warta matki, a matka córki.
        Trzeba dostrzegać różne niuanse i wynikiem czego były zachowania M, a czego córki.
        V to Mildred, która nie miała szansy wyrosnąć z niej ale była ukryta w zarodku.
        I to ona dała wskazówki V, bo sama siebie się wstydziła w takim położeniu.
        Po śmierci R nie smuci się długo..po zniknięciu V z domu wpada w rozpacz..
        Nie umiem pozytywnie ocenić tych bohaterów, do końca negatywnie też żadnej z nich, bo były to zachowania wrodzone, nabyte, a także wyuczone społecznie poprzez nacisk.
        U matki brak konsekwencji i ścieżki w wychowaniu, a wcześniej wykorzystywanie innych.
        Nic dziwnego, że dziecko ją obserwowało i pobierało pilnie nauki. O matce, o sobie, o sposobie na uwagę i przetrwanie, o manipulacjach.
        • piwoniawpiwnicy Re: Mildred Pierce 04.07.25, 22:36
          Klasistka*
          • amsterdama Re: Mildred Pierce 04.07.25, 23:33
            Chciałam przeczytać taką opinię. Napisałaś to, co myślę, ale z jakiegoś powodu odpędzam od siebie.
            • piwoniawpiwnicy Re: Mildred Pierce 05.07.25, 06:59
              Fajnie, że mamy tutaj spójną wizję czy odczucia.

    • memphis90 Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:48
      Fujka, fujka, fujka, ten gościu jest dla mnie całkowicie aseksualny, a nawet gorzej. Nie mogłam na to patrzeć. A już włazić nogą do Świątyni??? 😱😱😱🤮🤮🤮 Natomiast tak poważnie coś we mnie pękło, kiedy ucieszyła się, że umarła druga córka, a nie ta niewdzięczna psychopatka…
      • amsterdama Re: Mildred Pierce 04.07.25, 16:53
        Ucieszyła się, że umarła młodsza nie starsza? Umknęło mi. Smutne.
        • memphis90 Re: Mildred Pierce 04.07.25, 17:30
          Był taki motyw, kiedy się dowiedziała o śmierci „całe szczęście, że to nie ty!”
    • piwoniawpiwnicy Re: Mildred Pierce 05.07.25, 08:03
      Mildred Pierce( imię i nazwisko złożone z podobnych liter, brzmi zdecydowanie ostro pomimo miłego początku - mil).
      Pierce( pasuje charakterologicznie, podobne też do fierce).
      Mildred( mild Millie ale potem mill, dred, jak dread, red, przypomina też mildew).
      Stare imię germańskie, anglosaskie, popularne kiedyś, później babcine i trącące myszką, dzisiaj nadawane przez hipsterów albo odwołujących się do korzeni i tradycji.
      Mildred kojarzy się z miłą zewnętrznie osobą, kryjącą mroczne, mocno zderzające i kontrowersyjne wnętrze. Tak, że miękkie M zamienia się w wojownicze czy rywalizacyjnie dzikie, wściekłe W.
      I takim podprogowy kontekstem emanuje Mildred, przekazująca V nieświadomie esencję niespełnienia, niegodności, antypatii i aspiracji w 1.
      Opowieść krąży wokół pogardy klasowej, wypierania się siebie i braku akceptacji poprzez presję społeczną bycia kimś wyżej i więcej.
      Mildred jest pozornie altruistyczna, a tak naprawdę megalomanska, schizoidalna, wyniosła w głębi duszy, manipulująca i manipulowalna jednocześnie.
      Niczym słodki, różany pączek z przewagą piołunu albo łyżka dziegciu w słoju miodu.
      I te wartości przekazała córce, która ewoluowała w złolkę poprzez toksyczne czasy, labilność matki i jej chore ambicje.
      To taka Grażyna z Ariadną, którą pragnęłaby być i chłonęła jak boskie dzieło.
      Narcyzm przedawkowany i paraliżujący toksyną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka