Dodaj do ulubionych

leczenie paliatywne kota - zwatpienie

09.09.25, 07:39
Szukam porady tych, ktorzy kochaja zwierzeta.

Moja 16 letnia kotka ma raka pecharza. Jest leczona od ponad pol roku przez onkologa. Guz jest zbyt duzy zeby go wyciac, pozostaje chemia paliatywna. Pierwsza po jakims czasie przestala dzialac, jestesmy na etapie probowania drugiej mocniejszej.
Z czym problem?
1. Sikanie - przez chorobe kotka sika w calym domu - ciagle chodze za nia ze scierka, zapach moczu jest po prostu meczacy. Wiem ze po jej smierci czeka mnie remont, niby sie z tym juz pogodzilam, rozumiem ze to choroba i ze tak po prostu bywa, ale i tak czuje z tego powodu duza frustracje.
2. Koszty - miesieczna kuracja chemia + wizyty to 2/3 alimentow ktore dostaje na dzieci - mam oszczednosci, teoretycznie moge sobie pozwolic na te wydatki, ale oddalaja one realizacje waznych celow (przeprowadzka).
3. Czas - nawet bez choroby kota brakowalo mi zawsze wolnego czasu. Dzieci wymagajace roznych zajec/terapii + samodzielne macierzynstwo + wymagajaca praca dawaly mi mocno w kosc. Mam wrazenie ze choroba kotki pozarla resztki mojego wolnego czasu, jakkolwiek fatalnie to zabrzmi, czuje sie bardzo zmeczona.

Nie wiem co dalej, kontynuowac terapie, skupic sie tylko na lagodzeniu bolu, uspic... kazda opcja wydaje mi sie zla..
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:43
      Ja bym uśpiła. Ale zaraz zostanę zjedzona.
      • nowel1 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:50
        Ja podobnie. Nie widzę żadnego sensu w przedłużaniu cierpienia kota.
      • mayoliijka Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:52
        Oczywiście, że tak. Każdy kto twierdzi inaczej ma kuku na muniu.
      • m_incubo Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:57
        Oczywiście, że kota należy uśpić i przestać go męczyć.
      • szare_kolory Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:21
        I ja uważam podobnie. Kot cierpi, rodzina cierpi. Decyzję jakąś trzeba podjąć i moim zdaniem, weterynarz też powinien tę opcję opiekunowi podsunąć.
      • atoness Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:29
        Uśpiłabym. Niedawno pożegnałam psa. Chorowała dwa lata. Nie od razu było bardzo źle, po prostu się starzała. Pod koniec już było. Bardzo chciałam, żeby umarła spokojnie we własnym łóżku. Nie udało się, uśpiłam. Dopiero kiedy poczułam, że trzeba to zrobić, kiedy ja byłam gotowa. Teraz jestem wrakiem. Nie spałam dwa lata, bo ona nie spała. Pewnie jeszcze trochę to potrwa. Nie mam dla ciebie zbawiennej rady, rozumiem tylko twój ból. Wszystko, co napisałaś. Wydaje mi się, że w przypadku terminalnej choroby zrobiłabym to wcześniej.
      • nick_z_desperacji2 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 11:07
        Ja też. W chemii paliatywnej u zwierzęcia nie widzę sensu. Nawet u człowieka uważam, że to powinna być wyłącznie jego decyzja, a nie kwestia nalegania rodziny itp.
        • turkusowozlota Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 19:15
          Ja tez tak uważam. Moj kot mial juz bardzo zaawansowanego chloniaka jak się dowiedzieliśmy. Można bylo dać chemię paliatywna, ale... moj Kiciuś tak bardzo się bal weterynarza i wszystkich medycznych procedur... Dla siebie, egoistycznie chciałam go leczyć, zatrzymać go chociaż na chwilę dłużej. Nie mogłam jednak mu tego zrobić. Podjęłam decyzję o uśpieniu, straszne to było, stać i patrzeć jak odchodzi, ale alternatywa powolnej śmierci w domu byla jeszcze gorszą. Weterynarz powiedziala, że płuca wypełnią się płynem i udusi się, powolna śmierć. Nie chciałam, żeby cierpiał, ale ta decyzja o eutanazji byla najtrudniejsza w moim życiu.
          Współczuję ci sytuacji, nie doradzę, bo to musi być twoja i tylko twoja decyzja, nikt nie powinien ci doradzac. Porozmawiaj z weterynarzem, niech on się wypowie, ale decyzje podejmij sama. Trzymaj sie!
      • primula.alpicola Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 10.09.25, 20:17
        gryzelda71 napisała:

        > Ja bym uśpiła.

        Ja też
      • malaperspektywa Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 11.09.25, 13:01
        Ja też i tak zrobiłam kiedyś w podobnej sytuacji. Bardzo to przeżyłam, ale z perspektywy czasu wiem, że dobrze zrobiłam. Czasami stajemy przed nieuniknionym i trzeba wybrać. To trudne.
      • hanusinamama Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 11.09.25, 20:45
        Ja uśpiłam 13 letniego kota z rakiem. Leczenie trwało do czasu kiedy nie było to znęcaniem się nad nim.
        Jak raczysko się rozrosło zdecydowałam o uśpieniu.
    • 35wcieniu Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:55
      Leczenie paliatywne zwierzaka ma sens jeśli utrzymuje go we w miarę dobrym stanie, nie cierpi, jest w stanie "cieszyć się życiem" - obrazowo rzecz ujmując, bo u zwierzaka to inny rodzaj odczuć, ale wiadomo o co chodzi.
      Zadaj sobie pytanie czy to jest ten przypadek - koty akurat często dość źle znoszą choroby związane z nietrzymaniem moczu, taki stan jest dużym dyskomfortem dla tych czystych zwierzaków. Plus kwestie bólu, ogólnego samopoczucia - to już pytania do weterynarza czy jest w stanie określić na ile to zwierzę cierpi.
      • anajustina Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:35
        Na razie to on jest w stanie określić, jakie honorarium za ten cyrk chce. Chemioterapia u kota to coś nieludzkiego. Uśpić i przestać dręczyć zwierzę (i siebie).
      • abidja Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 13:17
        35wcieniu napisał(a):

        >- koty akurat często dość źle zno
        > szą choroby związane z nietrzymaniem moczu, taki stan jest dużym dyskomfortem d
        > la tych czystych zwierzaków.


        Zgadzam sie z tym.
        Moja Natasza nie potrafila sama sobie umyc ogona, tyłka, okolic podbrzusza. Pomagałam jej myjac jej te okolice. I jestem prawie pewna ze to ja zmobilizowało do zdrowienia bo nie podobało jej sie to. Oj nie.
        • dolce-gabanana Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:52
          Hm. Pewnie jestem przewrażliwiona, ale zakończenie tego posta brzmi dla mnie trochę niefajnie, tzn że kota można odpowiednio „zmobilizować” do zdrowienia. To tak, jak mówienie chorym na raka, że muszą walczyć…
          Jak masz złamaną nogę, to ona nie zrośnie ci się szybciej dlatego, że niewygodnie ci chodzić do ubikacji, prawda?
          A kot autorki ma raka i żadne mycie tyłka jej do niczego nie zmobilizuje. Zakładam zresztą, że autorka posta to robi.
          • anajustina Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 15:13
            Widać akurat Nataszę można było. Zależy od choroby
          • abidja Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 10.09.25, 20:23
            Cokolwiek mego kota zmobilizowało nie ma znaczenia. Przezyla udar.
            Wierze,ze wplynela na to kompilacja jej charakteru, lekow, naszej troski i samego organizmu.
            Ostatnie zdanie to taki nasz domowy żart z mezem.
            Nic wiecej.
            • magdulecp Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 11.09.25, 13:14
              Udar, a nowotwór złośliwy bez szansy na wyleczenie to porównanie z tyłka.
    • abidja Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 07:57
      Jesli wystepuje bol to to dla mnie jest priorytet.
      Łagodziłabym ból.
      Nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu bo kazda sytuacja jest inna.
      Ja walczylam o kotke bo i ona walczyła. Nie myslalam o innych rzeczach ( mam starsze dzieci, to nie zarzut ) . Ale stylu glowy mialam opcje eutanazji by nie pozwolic jej cierpiec.
      Ja sie nie podejmuje doradzania w tej kwestii. To twoja decyzja. I szukasz tu akceptacji.
      W kazdym razie jestem pewna ze twoja decyzja bedzie najlepsza z mozliwych.
      Przytulam ❤️
    • la_mujer75 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:07
      3 tygodnie temu pożegnałam swojego kota. Mial 14 lat. Wyglądał, jak okaz zdrowia. Nic nie zapowiadało, że w środku nocy zacznie mu sie niedowład tylnich łap. Zaczął płakac i sie obudziliśmy.
      Przez półtora dnia diagnoz nie dostałam wiedzy, co mu się stało. Za to okazało się, że czeka go leczenie kardiologiczne, urologiczne i kazano nam się zgłosić do neurologa. Podjęłam decyzję o uspieniu. Bardzo trudną, ale dla dobra kota. On cały czas płakkał, bo nie rozumiał, co się dzieje.A może cos go bolało? Nikt tego nie wiedział. A ja nie mogłam tego znieść.
      Przy dwóch wcześniejszych kotach za późno zdecydowałam się na eutanazję. Mam wyrzuty sumienia do dziś.
      W przypadu Cykora - jestem "zadowolona", że nie pozwoliłam jemu i sobie się męczyć.
      • dolce-gabanana Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:47
        Ja też raz czekałam za długo, i też do tej pory mnie to męczy sad
      • mysiulek08 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 16:37
        29sierpnia musielismy podjac taka sama decyzje z tego samego powodu sad 12letni Bursztyn, syn Miszcza (*) w czasie zwyczajowego glaskania brzucha zaczal sie niedwlad tylnych lap, kot zdrowy, kilka tygodni wczesniej mial komplet badan, echo serca, bo chcieli mu robic endoskopie nosowa, bo troche oddechowo niedomagala, na zabieg sie nie zgodzilismy, majac w pamieci dlugie samotne odchodzenie Miszcza (*) wlasnie po diagnostycznej endoskopii nosowej sad

        Busio (*) z bolu krzyczal, wyl, gryzl metalowe nogi od kanapy, dusil sie slina, tylne lapy zimne - to jest bardzo, bardzo bolesne, nawet silne opiaty nie znosza do konca bolu

        z trudem udalo sie nam znalezc lecznice gdzie nas przyjeli (nasza nie chciala bo cos tam), dostal kroplowke z opiatami, tlen ale wetka nie pozostawila nam zludzen.. wyjscie bylo tylko jedno

        sa opracowania mowiace, ze z tego typu zatoru czasami koty wychodza ale leczenie jest dlugie, wymagajace, mozliwy jest paraliz tylnych lap i niemal pewna powtorka z zatoru w ciagu kilku miesiecy-roku ale tez nie wszedzie dostepne

        niewyobrazam sobie Busia (*) z paralizem tylnych lap, a co za tym idzie pelna obsluga kuwetowa i reszta dyskomfortu
    • kubek0802 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:11
      maladuza napisała:

      >
      > Nie wiem co dalej, kontynuowac terapie, skupic sie tylko na lagodzeniu bolu, us
      > pic... kazda opcja wydaje mi sie zla..

      Na początek zmienić weterynarza na rozsądnego i go posłuchać.
    • bulzemba Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:22
      Wychodzi na to, że ematki które deklarują, że kochają swoje zwierzęta są gotowe na decyzję ostateczną jeśli szanse na bezbolesne życie dla zwierzaka się skończyły.

      Sama pożegnałam futro niecały miesiąc temu. A i tak pluje sobie w brodę że za długo ją męczyłam.
    • sueellen Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:29
      Mam nadzieję że trollujesz. W życiu nie podałbym chemii paliatywnej zwierzęciu. Pożegnalnym i pozwoliła odejść w spokoju. Jeśli nie ma szans na wyleczenie, nie męczy się zwierząt.
    • 1matka-polka Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:35
      Przestać męczyć kota, czyli uśpić. Przestać męczyć siebie i otoczenie bezsensownym cierpieniem kota i opieką nad nim.
      • majenkirr Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 11.09.25, 14:08
        Ostro, ale w punkt.

        Autorko, daj jej odejść.
    • clk Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:36
      Niedawno odeszedl mój kot - nie tam kot, moj najlepszy przyjaciel i podpora życiowa.

      Z mojej perspektywy. Oddałabym mu nerkę , jeśli mogłabym, bez żartów.
      - u mnie leczenie trwało 2 miesiące. Kondycja kota na poczatky dobra, potem coraz gorsza.
      - im gorzej było, tym więcej Zadawałam sobie pytanie czy warto iść dalej czy „męczę” kota bo nie chce go stracić
      - operację, kuracje etc - pomijam już kwestie finansową ale poszło ogrom pieniędzy. O czasie już nie wspomnę - były noce gdzie kota Trzeba było monitorować przez większość czasu więc spałam z nim na podłodze w łazience/ kanapie etc
      - zrobiłabym to wszystko raz jeszcze i nawet więcej. Ale w pewnym momencie zaczęły się kończyć opcje, ograny wysiadać powoli.
      - klinika w której był leczony była super, ale w Pewnym momencie nawet główny weterynarz powiedział „musi pani myśleć o innych opcjach.
      - Opcje były dwie albo uśpienie albo pobyt w szpitalu dla zwierząt. Na początku powiedziałam „szpital” - pomijając koszty koszmarnie duże - aczkowiek szansa wyleczenia była na poziomie 5-10%. I biedak musiałby być tam sam przez 2 tygodnie a on lubił być w domu, ze swoimi ludźmi. Nie chciałabym tego dla siebie. Nie chciałam dla mojego kociego przyjaciela

      Decyzja o uśpieniu była koszmarna - nigdy nie zapomnę tego niestety.
      Aczkolwiek wierzę, że mój przyjaciel cierpiał bardzo i już nie cierpi. Że gdybym dalej próbowała leczyć, byłoby to tylko przedłużanie ostatniego kociego życia na siłę.

      Trzymaj się ciepło. I przytul swojego futrzaka ode mnie
      • mysiulek08 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 16:38
        pamietam jak pisalas sad
        ja juz nigdy nie pozwole na uporczywa terapie po doswiadczeniach z Miszczem (*)
        • turkusowozlota Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 19:24
          Tylko skąd pewnosc, ze terapia uporczywy, ze za wcześnie czy za późno uśpiony?
          Ja dwa lata temu bylam kompletnie rozsypana i zawierzyłam swojej intuicji, bo czułam, że muszę to zrobić. Ale może mogłam jeszcze poczekać kilka dni? Nie wiem tego...
          • abidja Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 10.09.25, 20:25
            Dlaczego sie dreczysz tym?
            Zrobilas to co podpowiadała ci intuicja. Twoja. A kto lepiej znal twojego zwierzaka od ciebie? Nikt.
            Wiec zrobilas dobrze wszystko tak jak trzeba ❤️
            • turkusowozlota Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 11.09.25, 16:54
              ❤️ dziękuję za dobre słowo
    • barattolina Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 08:45
      Jezu, daj sobie spokój z chemią. To jest jakiś koszmar dla zwierzęcia, niezależnie od tego co ci powiedzą lekarze.
      Wiem, bo miałam koteczkę z chłoniakiem. Po diagnozie, zanim zdecydowałam co dalej rozmawiałam o planie leczenia z onkologiem - nie poszłam w chemie (to były wlewy) z uwagi na cierpienie zwierzęcia. Tutaj nie jest ważna długość tylko jakość życia.

      Nie ma takiego cierpienia zwierzęcia, którego nie udźwignąłby jego właściciel.
      Skup się na łagodzeniu bólu i nie mecz jej. Jeśli sikanie jest problemem tylko dla Ciebie, a nie dla niej - zaciśnij zęby i dopóki jej nie boli to żyj z nią tak jak do tej pory.
      Jak przyjdzie ten moment, to po konsultacji z wetem podejmij decyzję że to koniec.
      Tylko tyle i aż tyle możesz dla niej zrobić.
    • lauren6 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 09:17
      > mam oszczednosci, teoretycznie moge sobie pozwolic na te wydatki, ale oddalaja one realizacje waznych celow (przeprowadzka).

      Czyli cię po prostu nie stać na leczenie kota.

      > Guz jest zbyt duzy zeby go wyciac, pozostaje chemia paliatywna. Pierwsza po jakims czasie przestala dzialac, jestesmy na etapie probowania drugiej mocniejszej.

      Po co tak męczysz to zwierzę?
    • alpepe Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 09:26
      Ja bym wyzwoliła ją.
    • swiezynka77 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 10:24
      uśpiłam ukochaną kotkę z nowotworem kości. wizyty u weta, leczenie, ciągły ból to wszystko ogromny stres dla kota, nie można go męczyć w imię przedłużania życia. a cierpienie po odejściu kota będzie i tak.
    • default Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 10:33
      Wg mnie trollujesz (ta wzmianka o 2/3 alimentów!) - ale jeśli jakimś cudem nie, to uśpij to biedne zwierzę natychmiast. Drogie i uciążliwe leczenie ma sens tylko wtedy, gdy da efekt w postaci wyzdrowienia lub znaczącej poprawy komfortu życia zwierzęcia.
    • magdulecp Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 11:02
      Myśleć o kocie, ale i o sobie. Ona wyleczona nie będzie, więc chemia to przedłużanie cierpienia. Co do reszty to się nie wypowiem, bo to musi być tylko twoja decyzja. Możesz łagodzić ból a możesz też uśpić, ale chemia to jakieś nieporozumienie.
    • mysiulek08 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 11:27
      ' najwazniejszy jest komfort i jakosc zycia kota' - takie zdanie przeczytalam kiedys na poczatku mojej 'kociej drogi'

      tu (o ile to nie zmyslona historia a tak wyglada) w zadnym wypadku bym nie skazywala kota na zycie w bolu i dyskomforcie
      nieoperowalny rak pecherza ? brak mozliwosci leczenia? kotka nie panuje nad wyproznieniem - bo nie wierze, ze w takim stanie ma tylko problem z bezwiednym sikaniem, do tego pewnie wymioty, niechec do jedzenia, bol - nawet jesli twierdzisz inaczej albo otepienie opiatami

      NIE! nie ma we mnie zgody na znecanie sie nad kotem. Zbyt wiele kociego cierpienia widzialam.
      W takim stanie eutanazja jest JEDYNA opcja
    • zbytomia100 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 13:08
      Mialam ukochanego kotka z nowotworem. Nawet przez sekunde nie rozwazalam opcji przeduzania jej cierpienia. W imie glaskania mojego dobrego serduszka, mialam skazywac kotka na powolna i potwornie bolesna smierc? Tylko dlatego, zebym moga czuc sie "lepiej" jej kosztem? Niewyobrazalne okrucienstwo moim zdaniem. Zakoncz to, przezyj zalobe i powies sobie najladniejsze zdjecie kotka w domu.
    • aankaa Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 13:51
      nie czytając innych wpisów - uśpiłabym, szanse na wyleczenie jest niemal zerowa, po co męczyć zwierzaka?
    • kropkaa Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:30
      Żegnam się z kotką i puszczam za tęczowy most.
    • ophelia78 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:31
      Uspilabym.
      Ze względu na kota, bo jakosc życia juz żadna. Kot to czyste zwierze, sika w jednemu miejscu, zakopuje odchody - a choroba nie pozwala kotu byc kotem..
      I ze względu na siebie - zanim zaczęłabym nienawidzić zwierzęcia ze ciągle siki i smród...
      Tak, do tego też trzeba sie przyznać, doswiadvzaja tego też opiekunowie ludzi-seniorow: mozna znienawidzić chorego którym sie zajmujesz a zaczynasz sie brzydzić i męczyć. A potem nienawidzisz siebie za takie uczucia...

      Pożegnaj kotkę.
      • johana741924 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:43
        Skorzystaj z przywileju jaki mają zwierzęta a ludzie nie. Uśpij i zaopiekuj się kolejnym zwierzakiem, takich w potrzebie jest mnóstwo
    • dolce-gabanana Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 14:42
      Ja bym kota w takim stanie uśpiła. Nie z powodu tych rzeczy, o których piszesz, tylko z powodu jego komfortu życia, a właściwie jego braku. I być może też bólu…
      Straszny wybór, ale ja właśnie taką decyzję bym podjęła, zresztą nie pierwszy raz.
    • sabek81 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 15:37
      Ja chyba też bym uśpiła, to jest przedłużanie cierpienia tylko, rok temu uśpiłam swojego mruczka, zapalenie wątroby, lekarz powiedział jakie szanse ma i najlepsza opcja to było uśpienie, miał 14 lat, gdyby w Polsce była dopuszczona eutanazja dla ludzi też pewnie część osób by się decydowała nie przedłużać cierpienia jeśli byłby brak perspektyw na wyleczenie.
    • alina460 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 15:55
      Oczywiście, że uśpić.
    • kanna Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 17:20
      Leczę paliatywnie kotkę z chorobą nerek.
      Poszło mnóstwo kasy - usunięcie wszystkich zębów (głębokie stany zapalne), potem badania, leki itp.

      Obecnie jest na etapie karmy dla kotów nerkowych + kroplówki podskórne co 3 dni (robione w domu przez córkę, więc nie ma stresu) + leki.
      Nie słyszy.

      ALE: chętnie je, poprawiła się jej sierść, mizia się, potrafi znów wskoczyć na kanapę. Lub pogonić drugiego kota. Jest zadowolona z życia. Ma niezłe wyniki.

      Będzie leczona aż umrze.
      Albo do momentu, jak się jej pogorszy dobrostan.
      • magdulecp Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 19:10
        No, ale to zupełnie co innego. Też leczyłam paliatywne psa z nowotworem. Bo i niby czemu od razu usypiać? Ale na chemię się nie zgodziłam. Odeszła sama dzień przed uśpieniem. I to było najlepsze co mogła dla mnie zrobić. W domu, na spokojnie, byłam z nią do końca.
      • mysiulek08 Re: leczenie paliatywne kota - zwatpienie 09.09.25, 19:38
        ale to jakby inny wymiar, typowa procedura przy PNN

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka