alexis1121
18.11.25, 18:27
Ktoś rzucił na mnie klątwę, już nigdy nie zaznam szczęścia i do końca życia będę się szwendać po stylistkach paznokci, nie znajdując tej jednej jedynej 😭
Żeby nie było, spotkałam na swojej drodze wspaniałe stylistki, które z różnych względów nie stylizują już moich dłoni- wyprowadzka, zmiana zawodu, nagłe zniknięcie. No i od jakiegoś czasu- policzyłam, że dzisiaj była czwarta wizyta- chodzę to tzw stylistki premium. Słyszałam o niej od dawna, ale nie mogłam się tam dostać, dopiero koleżanka dała mi cynk, że poleciła mnie jako klientkę, usłyszałam że stylistka zamierza zwolnić jeden termin, mam szybko zablokować go na booksy i od tej pory będę zapisywana już z wizyty na wizytę w jej prywatnym kalendarzu. Czyli na zasadzie, jak raz się dostaniesz, to masz pewne, zaklepane miejsce. Uff. Byłam przeszczęśliwa. Salon piękny, w miętowym odcieniu, sztukateria na ścianie, pachnący, czysty. Nie będę się rozpisywać dalej w temacie moich wizualnych doznań, tylko przejdę do rzeczy.
Oczywiście na etapie poznawania się, opowiedziałam o moich perypetiach z przeszłości, czyli że często było tak, że ktoś się starał 3 razy, a za czwartym wychodziłam niezadowolona. No i tu mnie też dopadła klątwa czwartej wizyty 😅 Nadal nie mogę w to uwierzyć. Zwłaszcza, że cena jest z tej wyższej półki. 190 zł, plus zostawiam 10 zł napiwku (średnia w Szczecinie to 130-150). I nie bolała mnie absolutnie ta kwota, bo miało być premium w każdym zakresie. Tymczasem… (fotka).
Tak chciałam się tylko wyżalić i oznajmić, że jest mi przykro że znowu mnie coś takiego spotyka. Oczywiście pokażę tego paznokcia na kolejnej wizycie i jeszcze nie rezygnuję z usług, ale coś mi zgrzyta i czuję pewien niesmak, bo w głowie mi się nie mieści jak można kasować 190 zł nie obejrzawszy palca z każdej strony.