Dodaj do ulubionych

Dorosle dzieci

14.02.26, 19:18
Zadko się odzywają. Już mija 3 tygodnie. Tez tak macie? Troche mi smutno
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:24
      summerland napisała:

      > Zadko się odzywają. Już mija 3 tygodnie. Tez tak macie? Troche mi smutno


      Kiedy do nich dzwonilas ostatnio? Nie odbierają?
      • summerland Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:28
        Ostatnio ja się do nich odzywałam. I tak przeważnie jest. Teraz czekam aż same z siebie się odezwà
        • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:39
          summerland napisała:

          > Ostatnio ja się do nich odzywałam. I tak przeważnie jest. Teraz czekam aż same
          > z siebie się odezwà


          No to czekaj. Jesli nie masz potrzeby z nimi pogadac, to rzeczywiscie bez sensu bys dzwonila.
          • engine8t Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:43
            iwoniaw napisała:

            > summerland napisała:
            >
            > > Ostatnio ja się do nich odzywałam. I tak przeważnie jest. Teraz czekam aż
            > same
            > > z siebie się odezwà
            >
            >
            > No to czekaj. Jesli nie masz potrzeby z nimi pogadac, to rzeczywiscie bez sensu
            > bys dzwonila.
            >
            >

            Podejrzewam ze nie masz dzieci i nie czujesz tego co czuja matki?
            • nangaparbat3 Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 23:01
              Teraz enginevnam powie, co czują matki 🤣🤣🤣
              • miss.dronio77 Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 00:21
                Bardzo czekam na jego wypowiedz, jako matka, bardzo bym chciała wiedzieć, co mam czuć. Bez tych wskazówek czuję się zupełnie zagubiona.
                • engine8t Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 19:10
                  miss.dronio77 napisała:

                  > Bardzo czekam na jego wypowiedz, jako matka, bardzo bym chciała wiedzieć, co ma
                  > m czuć. Bez tych wskazówek czuję się zupełnie zagubiona.

                  I wy obie powyzej tez "matki"?
          • summerland Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:43
            To nie o to chodzi żebym ja dzwoniła czy pisala ciągle ja pierwsza do nich. Chodzi mi o to, że oni nie czują takiej potrzeby wobec mnie
            • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:50
              summerland napisała:

              > To nie o to chodzi żebym ja dzwoniła czy pisala ciągle ja pierwsza do nich. Cho
              > dzi mi o to, że oni nie czują takiej potrzeby wobec mnie

              Czyli nie chodzi o to, że odczuwasz brak kontaktu? Jakie znaczenie ma, kto pierwszy zadzwoni? Nie chodzi o to, czy rozmowy są dobre/serdeczne, tylko o to, kto je inicjuje?
              Przyszlo ci do glowy, ze oni "nie czuja takiej potrzeby wobec ciebie", bo im ten czas leci ekspresowo (bo maja duzo obowiazkow i napakowany rozklad dnia) i jak do nich dzwonisz, to im sie zdaje, ze orzeciez rozmawiacie "co chwilę"?
              • engine8t Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:56
                iwoniaw napisała:

                > summerland napisała:
                >
                > > To nie o to chodzi żebym ja dzwoniła czy pisala ciągle ja pierwsza do nic
                > h. Cho
                > > dzi mi o to, że oni nie czują takiej potrzeby wobec mnie
                >
                > Czyli nie chodzi o to, że odczuwasz brak kontaktu? Jakie znaczenie ma, kto pier
                > wszy zadzwoni? Nie chodzi o to, czy rozmowy są dobre/serdeczne, tylko o to, kto
                > je inicjuje?
                > Przyszlo ci do glowy, ze oni "nie czuja takiej potrzeby wobec ciebie", bo im te
                > n czas leci ekspresowo (bo maja duzo obowiazkow i napakowany rozklad dnia) i ja
                > k do nich dzwonisz, to im sie zdaje, ze orzeciez rozmawiacie "co chwilę"?
                >

                no wlasnie, maja tak czas zaladowany "zajeciami" ze nie maja czasu na to aby sie szukaniem pracy dla kogos tam zajmowac. Wystarczy ze ich nikt ni eposadzi ze przekraczaja jakies tam przpisy. Jaka cos czy ktos im "polozy przed nosem" i musza "sie tego pozbyc" w sensie kontaktu z kwalifikowana osoba to dzwonia a jak nie to siedza na forach albo na allegro czy jakims innym czacie smile albo dzwonia do kolezanek aby pokazac liste wykonanych telefonow w ciagu dnia.. smile
              • kolindra Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:47
                iwoniaw napisała:

                > summerland napisała:

                > Czyli nie chodzi o to, że odczuwasz brak kontaktu? Jakie znaczenie ma, kto pier
                > wszy zadzwoni? Nie chodzi o to, czy rozmowy są dobre/serdeczne, tylko o to, kto je inicjuje

                TAK. Ma kolosalne znaczenie, jeśli jest to jednostronne.
                Po prostu. Co to znaczy dobre/serdeczne?
                Może warto byłoby dopisać do tej listy szczere i niewymuszone?

                Też jestem wyrodną córką, dzwonię do rodziców ale bardziej z poczucia obowiązku, niż z potrzeby.
                Zwyczajnie nie mam o czym z nimi rozmawiać. Więc toczę serdeczne cotygodniowe small talki, które wypadają z pamięci po 30 sekundach.
                • evee1 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 04:56
                  Jak się rozmawia co tydzień, to oczywiste jest, że rozmawia się o mało ważnych duperelach, bo nie co dzień wydarzają się w życiu rzeczy spektakularne (i całe szczęście!). Ale jeżeli tylko o takich sprawach rodzice rozmawiają ze swoimi dorosłymi, to kontakt zaczyna być sporadyczny i trudno nazwać do już bliskim. No, ja nie chciałabym, żeby dzieci kontaktowały się ze mną tylko jak się zaręczą, urodzi im się dziecko, zmienią pracę, kupią dom, albo nowy samochód.
                  Tak, mam dorosłe dzieci mieszkające poza domem. Tak, to ja częściej pierwsza wysyłam im wiadomość co tydzień, niż one same do mnie. Wtedy do mnie dzwonią, albo ja są zajęte to umawiamy się na inny dzień.
                  Może jakbym przestała dzwonić, to im samym zajęłoby to dłużej żeby do mnie zadzwonić, ale nie zamierzam tego sprawdzać, bo po co? Ja mam chęć z nimi porozmawiać częściej, więc dzwonię i jakoś do tej pory nie spotkałam się z obcesowym potraktowaniem. Zawsze mamy o czym pogadać, chociaż na ogół bywają to jakiś pierdoły, choć nie zawsze.
                • engine8t Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:28
                  kolindra napisała:


                  > Też jestem wyrodną córką, dzwonię do rodziców ale bardziej z poczucia obowiązku
                  > , niż z potrzeby.
                  > Zwyczajnie nie mam o czym z nimi rozmawiać. Więc toczę serdeczne cotygodniowe s
                  > mall talki, które wypadają z pamięci po 30 sekundach.

                  Widac ze jeszcze nie rozumiesz jakie to ma znaczenie dla Twojej matki i nie rozumiesz ze jej te 30 sekund zupelnie wystraczaja - ona chce uslyszec Twoj glos i po nim juz wszytko wie.
                  A wiec poswiec jej minute co tydzien i zadzwon bo wtedy ona wie ze o niej pomyslals i uslyszy Twoj glos - i tyle..
                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:41
                    A Ty rozumiesz, że ludzie maja inaczej? Wolę telefon raz na trzy tygodnie i długą, głębszą rozmowę, niż 30 sekundowe co słychać.
              • bezmiesny_jez Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:25
                >Jakie znaczenie ma, kto pierwszy zadzwoni?

                Dość kluczowe. W zdrowych relacjach czy to rodzinnych czy przyjacielskich strony inicjują kontakt na zmianę (i nie, nie chodzi o to, żeby skrupulatnie liczyć za każdym razem, po prostu dwie strony miewają taką potrzebę). Załóż wątek typu: to ja zawsze odzywam się pierwsza do koleżanki, dostaniesz 100 odpowiedzi, że koleżanka ma cię w dudzie.
                • kolindra Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 18:01
                  10/10
                • turzyca Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 18:59
                  >W zdrowych relacjach czy to rodzinnych czy przyjacielskich strony inicjują kontakt na zmianę (i nie, nie chodzi o to, żeby skrupulatnie liczyć za każdym razem, po prostu dwie strony miewają taką potrzebę). Załóż wątek typu: to ja zawsze odzywam się pierwsza do koleżanki, dostaniesz 100 odpowiedzi, że koleżanka ma cię w dudzie.

                  Relacja koleżeńska jest symetryczna, relacja rodzic - dziecko z założenia symetryczna nie jest. Ma wyjątkowy status, także w sensie prawnym. I nie podlega tym samym zasadom, co inne relacje.
                • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:16
                  Nie mogę się z tym zgodzić. Ponieważ dorosłe dzieci mają na głowie pracę, małżonków, dzieci, to do nich raczej nie dzwonię, żeby w czymś nie przeszkodzić. Zazwyczaj dzieci same dzwonią, a ja to wiadomości do nich piszę czasem, gdy znikają, czy wszystko w porządku. Wtedy potwierdzają, że albo w porządku albo dzwonią albo informują, że zadzwonią za dwa dni, bo zalatani. Inaczej to wygląda, gdy na przykład mamy jakieś sprawy zdrowotne, to wtedy sami się kontaktują, czego trzeba, jak się czujemy.
                  • engine8t Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:21
                    anek-dotka napisała:

                    > Nie mogę się z tym zgodzić. Ponieważ dorosłe dzieci mają na głowie pracę, małżo
                    > nków, dzieci, to do nich raczej nie dzwonię, żeby w czymś nie przeszkodzić. Zaz
                    > wyczaj dzieci same dzwonią, a ja to wiadomości do nich piszę czasem, gdy znikaj
                    > ą, czy wszystko w porządku. Wtedy potwierdzają, że albo w porządku albo dzwonią
                    > albo informują, że zadzwonią za dwa dni, bo zalatani. Inaczej to wygląda, gdy
                    > na przykład mamy jakieś sprawy zdrowotne, to wtedy sami się kontaktują, czego t
                    > rzeba, jak się czujemy.

                    A my to nie milismy przeciez nic na glowie bedac w ich wieku i dlatego kontaktowalismy sie z rodzicam na biezaco?
                    Jak mamy sprawy zdrowotne to podejrzewam ze wtedy dzwonia aby nie przepuscic momentu kiedy spadek bedzie na stole/
                    • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:25
                      Po pierwsze my to często żyliśmy w rodzinach wielopokoleniowych, toteż siła rzeczy kontaktowaliśmy się codziennie. smile Po drugie rzadko kiedy żyliśmy w zupełnie innym mieście niż rodzice, toteż inaczej działaliśmy, dzwoniliśmy żeby babcia się nam zajęła dziećmi, a babcia, żebyśmy jej zmienili baterie w umywalce, co teraz rzadkie. Po trzecie w sumie mało kto dzwonił, bo telefonów nie było. smile Dzisiejsze tempo życia jest inne. Inne są też przyzwyczajenia. Ja na przykład nie siedziałam nad nauką z dziećmi tyle, ile teraz siedzą rodzice.
                      • engine8t Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:32
                        anek-dotka napisała:

                        > Po pierwsze my to często żyliśmy w rodzinach wielopokoleniowych, toteż siła rze
                        > czy kontaktowaliśmy się codziennie. smile Po drugie rzadko kiedy żyliśmy w zupełni
                        > e innym mieście niż rodzice, toteż inaczej działaliśmy, dzwoniliśmy żeby babcia
                        > się nam zajęła dziećmi, a babcia, żebyśmy jej zmienili baterie w umywalce, co
                        > teraz rzadkie. Po trzecie w sumie mało kto dzwonił, bo telefonów nie było. smile D
                        > zisiejsze tempo życia jest inne. Inne są też przyzwyczajenia. Ja na przykład ni
                        > e siedziałam nad nauką z dziećmi tyle, ile teraz siedzą rodzice.

                        Nie prawda.. Wyglada na to ze kiedys kontaktowals sie z rdzicami tylko dlatego ze cos od nich potrzbeowalas?
                        No wlasnie a teraz dzieci maj sie lepeij i nic od rodzicow ni epotrzebuja a oni w sumie tylko sa kloptem w zyciu?

                        Ty nie siedzilas nad nauka z dziecmi poniewaz dzieci musialy same brac na siebie odwiedzialnosc za swoja nauke i nie tylko oraz tego skutki.
                        Teraz rodzice to robia i wychowuja kaleki zyciowe robiac wszytko za dzieci - bo przeciez ich wyniki w nauce to problem rodzicow?
                        • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:43
                          Och, kłaniam się, jak Ty dużo wiesz o życiu. No to wyobraź sobie, że są rodziny z układem, że gdy czegoś potrzebujemy, możemy wzajemnie na siebie liczyć, nie potrzebuje zadeptywać pustosłowiem, by wiedzieć, że na siebie możemy liczyć. Mam zajęte dzieci, bardzo dumna jestem z tego, że są zajęte i mają priorytety. Gdzieś w nich jestem, ale cieszę się, że nie najwyżej.
                • engine8t Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:23
                  bezmiesny_jez napisała:

                  > >Jakie znaczenie ma, kto pierwszy zadzwoni?
                  >
                  > Dość kluczowe. W zdrowych relacjach czy to rodzinnych czy przyjacielskich stron
                  > y inicjują kontakt na zmianę (i nie, nie chodzi o to, żeby skrupulatnie liczyć
                  > za każdym razem, po prostu dwie strony miewają taką potrzebę). Załóż wątek typu
                  > : to ja zawsze odzywam się pierwsza do koleżanki, dostaniesz 100 odpowiedzi, że
                  > koleżanka ma cię w dudzie.

                  Na zmiane i wg grafikow czy zasad to nie sa zdrowe relacje - zdrowe to spontaniczne i bez liczenia kto i kiedy czuje potrzeb rozmowy. I wtedy widac kto tak potrzeb ma a kto nie.
              • kachaa17 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:01
                iwoniaw napisała:

                > summerland napisała:
                >
                > > To nie o to chodzi żebym ja dzwoniła czy pisala ciągle ja pierwsza do nic
                > h. Cho
                > > dzi mi o to, że oni nie czują takiej potrzeby wobec mnie
                >
                > Czyli nie chodzi o to, że odczuwasz brak kontaktu? Jakie znaczenie ma, kto pier
                > wszy zadzwoni? Nie chodzi o to, czy rozmowy są dobre/serdeczne, tylko o to, kto
                > je inicjuje?
                >

                No bo to też jest ważne. Może autorka odczuwa brak kontaktu ale widzi, że dzieci nie mają takiej potrzeby i ją to smuci co wg mnie jest zrozumiałe bo kontakt powinien być dwustronny.
                • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:16
                  kachaa17 napisała:

                  > No bo to też jest ważne. Może autorka odczuwa brak kontaktu ale widzi, że dziec
                  > i nie mają takiej potrzeby i ją to smuci co wg mnie jest zrozumiałe bo kontakt
                  > powinien być dwustronny.

                  No tak, tylko to nie jest wątek dziecka, które pyta o to, czy dzwonic do rodzica/co mu odpowiedzieć na zarzut niedzwonienia,/jak sie ogarnać, by dzwonic częściej, tylko matki, ktora pisze, ze jej "smutno, ze dzieci nie dzwonią", a w toku dalszej rozmowy wychodzi, że to nie brak rozmow jej doskwiera, tylko brak inicjowania tychze przez dzieci. No to moze jednak powinna odpowiedziec sobie na pytanie, czego naprawde jej brakuje i na czym jej zależy. Bo jeśli na "tresowaniu" dzieci brakiem inicjowania rozmowy przez tydzień, miesiąc czy trzy, to po pierwsze - one moga tego nie zauwazyc, po drugie (i ważniejsze) ona się nakręca i za chwilę zadzwoni z tekstem jak w tym kawale o sekatorze. Czy o to chodzi? No chyba jednak nie.
                  Gdyby mi doskwieral brak telefonów od dzieci, to bym to werbalizowała, a nie czekala, ze sie same domyslą, ze aktualna czestotliwośc to dla mnie za malo.
              • homohominilupus Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:37
                Masz rację czesciowo. Autorka wątku moglaby częściej pierwsza sie odzywać jesli tęskni. Ale słabe jest usprawiedliwianie doroslych ludzi tak ekspresowym tempem życia ze przez 3 tygodnie nie pomysla o matce. Nawet obrona bombelkow ma swoje granice
                • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:44
                  To nie jest "obrona bombelków", tylko próba wybicia nakręcajacej się matki z kolein jej nakręcenia. Już mamy "nawet nie pomyślą o matce" i wiele innych stwierdzen nt tego jakie są/ co powinny/ czego nie mogą dzieci - tymczasem problem ma matka i to ona może coś z tym zrobić (albo nie), w zalezniści od tego, co ona czuje, czego chce, a na czym jej w sumie nie zalezy.
                  Jak powstanie wątek o częstosci i inicjowaniu kontaktow telefonicznych zalozony przez dorosłe dziecko, to tez nie będe pisać, co powinna zrobić a czego zaprzestac matka, tylko o tym, jakie opcje ma to konkretne dziecko wobec swojego konkretnego problemu.
                • nick_z_desperacji2 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 13:37
                  Jeśli matka dzwoni regularnie, to one mogą odczuwać potrzeby, bo zanim taka się pojawi, to i tak matka zadzwoni.
                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:26
                    nick_z_desperacji2 napisała:

                    > Jeśli matka dzwoni regularnie, to one mogą odczuwać potrzeby, bo zanim taka się
                    > pojawi, to i tak matka zadzwoni.

                    Bardzo trafne.
                • asia_i_p Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:18
                  Nie no, to nie tak, że przez 3 tygodnie nie pomyślą. Mogą mieć takie tempo życia, że nie pomyślą przez trzy dni i wiedzą, że to już zaowocuje startem rozmowy "A wy nigdy nie dzwonicie . . ." i przez resztę tych trzech tygodni zbierają się, żeby zadzwonić i odebrać ochrzan.
                • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:21
                  Widzę po dzieciach, że moje trzy tygodnie, a ich to są zupełnie inne wartości czasowe.
            • engine8t Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:51
              summerland napisała:

              > To nie o to chodzi żebym ja dzwoniła czy pisala ciągle ja pierwsza do nich. Cho
              > dzi mi o to, że oni nie czują takiej potrzeby wobec mnie

              A dlaczego mieliby "czuc" tako potrzebe? Moze gdyby wydawali swoje pieniadze na twoje ubezpieczenia albo gdyby dostawali premia wg ilosci ludzi ktorych pomogli zatrudnic to byloby inaczej ale oni tam tylko pracuja
            • 152kk Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 10:48
              Rozumiem, że jest ci przykro. Pewnie masz poczucie, że im na tobie nie zależy, jak ty niektórzy sugerują.
              Ale nie wiemy, czemu twoje dzieci nie dzwonią, bo ich nie znamy ani nie znamy waszych relacji. Ale oczywiste jest, że to co robisz nie przyniesie pozytywnego skutku bo uczuć/potrzeb nie da się wymusić (np. fochem czyli niedzwonieniem). Jeśli ty odczuwasz potrzebę częstszego kontaktu to zadzwoń i z nimi o tym porozmawiaj. Bo może być tak, że oni tej potrzeby nie odczuwają/nie realizują nie dlatego, że im na tobie nie zależy, tylko z innych przyczyn. Mogą nawet nie wiedziec, że tego częstszego kontaktu potrzebujesz. Jeśli nie zapytasz (ale nie w formie pretensji, tylko jako opowieść o twoich potrzebach), to się nie dowiesz i nie będzie szansy na pozytywną dla ciebie zmianę.
        • wapaha Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:26
          summerland napisała:

          > Ostatnio ja się do nich odzywałam. I tak przeważnie jest. Teraz czekam aż same
          > z siebie się odezwà


          omg..to najgorsze podejście ze wszystkich możliwych, z góry eliminuje szczerą opartą na sympatii/uczuciu relację
        • kanna Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:14
          A czekasz w jakim celu?
          To test jakiś? Jak często dzwonią?
          Czy to , co zadzwoni pierwsze, wygra?
    • alpepe Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:55
      Pewnie nie wiedzą, jak powiedzieć matce, by nie waliła tyle ortów.
      • engine8t Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:58
        alpepe napisała:

        > Pewnie nie wiedzą, jak powiedzieć matce, by nie waliła tyle ortów.
        >

        A sumienie im nie pozwala powiedziec to co mysla ze jedyna rzecza na ktora czekaja i ktora ich interesuje to spadek?
        • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:29
          Coś masz z tym spadkiem. Jak długo czekasz?
          • engine8t Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:35
            anek-dotka napisała:

            > Coś masz z tym spadkiem. Jak długo czekasz?

            Nie mam nic ze spadkiem bo takowego nie bylo - rodzice potrzebowali pomocy nie majac praktycznie nic poniewaz to co mieli poswiecieli na wychowanie i wyksztalcenie dzieci, ale widze co sie dzieje dookola.
            • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:44
              To dlatego masz taką obsesję.
              • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:54
                Bardzo bolesna musi być myśl, odpowiedzialność, jaka nałożyli na Ciebie rodzice, że nie dorobili się majątku przez Ciebie.
    • motyllica Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:56
      Ponoć rodzice bardziej kochają swoje dzieci niż dzieci rodziców (przeważnie!)
      • engine8t Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 19:59
        motyllica napisała:

        > Ponoć rodzice bardziej kochają swoje dzieci niż dzieci rodziców (przeważnie!)

        Niestety.
        Przeciez starzy rodzice to juz zaden benefit a jedynie upierdliowosc..
        • chlodne_dlonie Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:06
          Hmmmm, tak o sobie myślisz..?
          • engine8t Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 19:13
            chlodne_dlonie napisała:

            > Hmmmm, tak o sobie myślisz..?
            >

            O tak.. . Wszyscy by odetchneli chociaz moze by udawali ze jest inaczej - dzieci nie musialyby sie martwic o swoja przyszlosc bo mogliby dostac spadek juz teraz i nie zawracac sobie glowy starymi rodzicami , rzad przestalby placic emeryture..
    • laluga Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:05
      Przykro mi. Nie mam jeszcze dorosłych dzieci.
    • pepsi.only Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:15
      3 tygodnie to trochę długo. Znam siebie- tęskniłabym już bardzo, i też byłoby mi smutno, dlatego odezwałabym się, nie czekając na to, że same zainicjują.
    • ekstereso Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:20
      Mam dorosłe dzieci i gdybym chciała pogadać, zadzwonilabym a gdyby mocno mnie to gryzło (choć musiałabym mocno się skupić, żeby powiedzieć kto kontaktuje się pierwszy- teraz np. Serio nie wiem czy ja czy one ostatnio dzwoniły/pisaly) to pogadałabym. Na pewno nie robiłabym testów, to zupełnie niezgodne z moja natura. Pomysł, czy Tobie to służy.
      • pepsi.only Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:42
        No właśnie. Też musiałam sobie przypomnieć kto ostatnio, i do kogo pisał, dzwonił.

        Po prostu u nas nie ma żadnej reguły, ani z częstotliwością, ani z tym kto do kogo: jest sprawa- piszemy do siebie, dzwonimy, i działa to w oba kierunki. I tez od razu dodam, że kontakty są nie tylko ze mną, ale z tatą też (po prostu dotyczą czasem innych spraw, a czasem chodzi o to, że nie mogę odebrać, a problem pilny)
      • m_incubo Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:56
        Serio nie wiem czy ja czy one ostatnio dzwoniły/pisaly)

        Być może dlatego nie wiesz, że w tych telefonach czy kontaktach jest jednak równowaga.
        Gdyby twoje dzieci nigdy nie dzwoniły i nigdy nie kontaktowały się z tobą, dopóki nie zadzwoniłabys pierwsza (np po 3 tygodniach), raczej zauważyłabyś. To już abstrahując od przypadku autorki, bo tu za mało innych danych o tych kontaktach.
        • evee1 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 05:01
          Prawdę mówiąc nawet nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby sprawdzać jak długo zajmie zanim moje dzieci do mnie zadzwonią jeżeli ja do nich pierwsza nie zadzwonię. Ale jakoś znając nasze układy, to pewnie pomyślałyby - O! mama pewnie zajęta, bo nie dzwoni. Nie będę jej przeszkadzać, poczekam aż zadzwoni. Albo po prostu napisałyby wiadomość.
          • m_incubo Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 08:29
            Wydźwięk startera jest inny, wątpię, żeby chodziło o statystyki czy przeciąganie liny, babka czuje się olana i niepotrzebna.
            Być może są ku temu dobre powody, mamy za mało informacji.
    • zosia_1 Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 20:23
      Nie, mam inaczej. Moje dorosłe dziecko i prawie dorosłe dziecko mieszkają z nami jeśli wyjadę dokąd to Staram się do nich nie dzwonić dając im czas na spędzenie czasu w towarzystwie znajomych, ale jeśli poczuje potrzebę rozmawiania z nimi i zadzwonię to zawsze odbierają i chętnie rozmawiają. Cieszy mnie to bardzo
    • aqua48 Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 21:16
      Zachowujesz się jak moja 86-letnia teściowa. "Wnuki do mnie nie dzwonią, nie wiem co u nich", mówię - telefon ma dwa końce - zadzwoń ty do nich, to się dowiesz. No nie, przecież JA nie będę dzwoniła. No to nie. A każdy telefon od wnuka zamiast miłej rozmowy zaczyna opieprzaniem "dlaczego do mnie nie dzwonisz". W tej sytuacji każdy ma coraz mniej ochoty by zacząć tak miłą rozmowę.
      Sorry, ale jak ja chcę pogadać z dzieckiem, to biorę komórkę do ręki. Jak ma czas to gadamy jak jest mocno zajęte to mówi że nie ma teraz czasu, albo nie odbiera. Ale zazwyczaj oddzwania potem. Albo ja dzwonię ponownie. Rozumiem, nie obrażam się, nie czekam chlipiąc w poduszkę. Life jak mawia Biscotti. Dorośli młodzi ludzie mają mnóstwo rozmaitych zajęć.
      • magnoliaa50_50 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 06:51
        aqua48 napisała:

        > Zachowujesz się jak moja 86-letnia teściowa. "Wnuki do mnie nie dzwonią, nie wi
        > em co u nich", mówię - telefon ma dwa końce - zadzwoń ty do nich, to się dowies
        > z. No nie, przecież JA nie będę dzwoniła. No to nie. A każdy telefon od wnuka z
        > amiast miłej rozmowy zaczyna opieprzaniem "dlaczego do mnie nie dzwonisz". W te
        > j sytuacji każdy ma coraz mniej ochoty by zacząć tak miłą rozmowę.
        > Sorry, ale jak ja chcę pogadać z dzieckiem, to biorę komórkę do ręki. Jak ma cz
        > as to gadamy jak jest mocno zajęte to mówi że nie ma teraz czasu, albo nie odbi
        > era. Ale zazwyczaj oddzwania potem. Albo ja dzwonię ponownie. Rozumiem, nie obr
        > ażam się, nie czekam chlipiąc w poduszkę. Life jak mawia Biscotti. Dorośli młod
        > zi ludzie mają mnóstwo rozmaitych zajęć.

        Do 86-letniej babci mogłyby zadzwonić. Korona im z głowy nie spadnie. Źle się to czyta co piszesz o sobie, swoich dzieciach i o tym jak traktujesz 86-letnią teściową. Nie martw się, jeszcze trochę i babcia przestanie raz na zawsze zawracać wam głowę tym, że żyje.
        • aqua48 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:18
          Wiesz, my akurat w rodzinie bardzo dużo dla teściowej robimy, załatwiamy, pilnujemy i opiekujemy się nią na co dzień, bo jest wiekowa i z wieloma sprawami sobie nie radzi. Natomiast postawa roszczeniowa, typu: nikt do mnie nie dzwoni i z tego powodu jest mi smutno, budzi we mnie wielki wewnętrzny opór. Powtarzam - telefon ma dwa końce i jeśli komuś jest smutno, czy w danej chwili czuje się samotny, to niezależnie od wieku można po niego sięgnąć i zadzwonić do bliskich zamiast ich rozliczać z ilości kontaktów, mieć za złe, i budować w sobie niepotrzebny żal, a jeśli ktoś dzwoni zaczynać od opieprzania go że..nie dzwoni, bo to nie buduje dobrych, serdecznych relacji, a wręcz przeciwnie.
        • asia_i_p Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 12:54
          No ale jeśli babcia zaczyna rozmowę od "Czemu ty nigdy nie dzwonisz?", a kończy "Zadzwoń czasem", to nie zadzwonią.

          Jest ten typ starszych osób, który nie czeka na telefon od rodziny jak na rozrywkę czy na wsparcie, tylko jak na złożenie hołdu. Mój teść tak ma, dzwonię co dzień, żeby sprawdzić czy żyje i czy mu czegoś na szybko nie trzeba (opiekuje się teściową chorą na Alzheimera, i jest mu naprawdę ciężko), syn dzwoni co dzień, bo ma autyzm i stworzył sobie rytuał, córka odwiedza co tydzień, ja w zasadzie też (ostatnio nie bo rozwaliłam kolano, ale wcześniej byłam co tydzień i sprzątałam mieszkanie). I to jest z jego punktu widzenia w porządku. Natomiast gdybyśmy przestali dzwonić, to on by nie zadzwonił, dzieci mają dzwonić do rodziców. Brat męża mieszka za granicą i teść czuje, że ma kontaktu za mało, ale też czuje, że to brat powinien zadzwonić. Nawet kiedy szwagier miał ciężki okres, rozwód, przeprowadzka, teść czekał urażony na telefon od niego, a sam słuchawki nie podniósł. Jak siostry, które dzwonią co tydzień, raz nie zadzwonią, to on nie dzwoni do nich tylko stwierdza, że jak sobie przypomną, to będą mieć wyrzuty sumienia.

          Takie podejście oddala.
          • nick_z_desperacji2 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 13:50
            Moja babcia: 2-3 rozmowy z rodzicami dziennie, co 2-3 dni ktoś u niej jest/bierze ją na zakupy, a na święta "ja jak umrę, to dopiero ktoś zauważy, jak śmierdzieć na klatce zacznie". Jestem tą wnuczką, która do taj babci nie dzwoni i odwiedza tylko na święta. Do kontaktu codziennego mam drugą babcię, niemającą w sobie genu wiecznego jęczenia.
          • nena20 Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 21:49
            Moi teściowe też nie dzwonią do swoich synów i już. Raz w roku na urodziny. Tak to czekają bo dla nich to obraza wielka aby pierwszemu dzwonić. No cóż , dlatego Dynowie dzwonią do nich tak raz w miesiącu. Widocznie mają taką potrzebę. Z wnukami kontakt na zasadzie "jak tam w szkole". Nie zostali z wnukami nawet 5 minut. W sumie to są dobrzy ludzie tylko coś z emocjami u nich nie do końca jest ok. Przestałam wnikać. Trzymam się troszkę z boku. Podjadę, staram się być miła i tyle mojego kontaktu.
        • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:34
          Trzeba wziąć pod uwagę, że wnuk, który nie ma regularnego kontaktu z babcią, nie wie, jak zawiązać z nią rozmowę.
      • szare_kolory Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 09:12
        No bo to bardziej chodzi o składanie hołdu niż o utrzymywanie relacji. Niestety. Ona nie cieszy się z tego, że ktoś do niej dzwoni, tylko złości się, że nie tak często jak by chciała. A sama przecież nie zadzwoni, bo to by była ujma majestatu.
    • arabelax Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 21:24
      Doroslych dzieci nie mam, ale porównuje jak ja dzwonilam do moich. 3 tygodnie, to dla mnie dlugo.
      Zadzwoń do nich, jak Ci smutno.
    • eagle.eagle Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 21:47
      Nie mam bardzo bliskich więzi z moimi dziećmi - ja nie potrzebuję, więc bardziej z obowiązku mam z nimi kontakt. Z córką raz, dwa razy na tydzień osobiście, bo mieszka obok, staram się też sama inicjować wyjścia. Z młodym jedynie przez telefon głównie smsy, też ok raz, dwa razy na tydzień. Nawet nie patrzę kto ostatnio się pierwszy odezwał, jakoś mało ważne jest to dla mnie.
      • evee1 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 05:04
        eagle.eagle napisała:
        > Nie mam bardzo bliskich więzi z moimi dziećmi
        > Z córką raz, dwa razy na tydzień
        He he, mi się wydawało, że taka częstotliwość kontaktu, to bliski kontakt smile
        Ale ja częściej niż raz w tygodniu, to mam kontakt tylko z domownikami i współpracownikami.
        • eagle.eagle Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 05:50
          Mi chodzi o to że ten kontakt mam ale nie dlatego że tęsknię czy go potrzebuję, tylko że wiem że on powinien być. Z kolei do moich rodziców chodzę ok raz na miesiąc lub dwa, na szczęście moja córa bardzo często u nich jest, dużo częściej jak u mnie, więc nie mam wyrzutów sumienia że siedzą sami.
          • evee1 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:23
            A, teraz rozumiem.
    • nena20 Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:13
      Nie rozumiem dlaczego czekasz skoro masz potrzebę pogadać. Jak długo nie dzwonię, czyli około tygodnia moja mama do mnie dzwoni. Nigdy nie mamy wyliczeń kto do kogo ma pierwszy dzwonić. Czy wypada. Czy pamięta. Nie potrafisz szczerze rozmawiać z dziećmi?
    • 71tosia Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:43
      córka, dawno dorosła, czasami dzwoni kilka razy dziennie z jakimiś duperelami, ale w sumie fajnie że dzwoni. Ja też dzwonię do rodziców często. 3 tygodnie bez kontaktu - byłabym mocno zaniepokojona że coś się stało.
    • kolindra Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:57
      Czytam i nie wierzę. Telefon działa w dwie strony….doprawdy?

      Serio żadna z was nie miałaby myśli że dzieci mają was gdzieś? Że nie jesteście dość istotne żeby znalazły czas w swoim życiu, choćby po to żeby sprawdzić czy u was wszystko ok?

      Ostatnio czytałam że gdzieś w Poznaniu znaleziono zmumifikowanego staruszka który nie żył od czterech lat. Nikt nie zauważył.
      • magnoliaa50_50 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 06:53
        100/100.
      • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:44
        Ale zmumifikowany staruszek to pewnie osoba całkiem samotna. Tu nie mamy informacji, czy autorka nie ma męża/partnera/siostry/brata w miejscu zamieszkania lub tuż obok. Jedną z dużych fikcji jest to, że dziecko mieszkające choćby i dwie godziny drogi od nas, powinno być pierwszym powiadomionym o jakimś zdarzeniu. Zwykle niewiele pomoże, mniej niż sąsiadka. Takie czasy.
    • kolindra Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 22:58
      Czytam i nie wierzę. Telefon działa w dwie strony….doprawdy?

      Serio żadna z was nie miałaby myśli że dzieci mają was gdzieś? Że nie jesteście dość istotne żeby znalazły czas w swoim życiu, choćby po to żeby sprawdzić czy u was wszystko ok?

      Ostatnio czytałam że gdzieś w Poznaniu znaleziono zmumifikowanego staruszka który nie żył od czterech lat. Nikt nie zauważył. Rodzina pewnie też uznała że telefon działa w dwie strony
    • fogito Re: Dorosle dzieci 14.02.26, 23:58
      Padlabym z nerwów, gdyby mi syn codziennie nie dał znaku życia.
      • wiatrwewlosach89 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 01:54
        Coz, moi rodzice NIGDY do mnie nie dzwonia. Kiedys zrobilam eksperyment i czekalam jak dlugo im zajmie wykrecenie mojego numeru Telefonica. Przez DWA LATA nie zainteresowali sie dlaczego przestalam dzwonic, co u mnie slychac itp. W koncu poddalam sie i zadzwonilam pierwsza.

        Nie dzwonia z zyczeniami urodzinowymi, swiatecznymi.

        Moja siostra przez 15 lat nie zadzwonila do mnie. I przez tylez czasu tez jej nie widzialam.

        Tak moja matka ma zasade z jakiej racji mam pierwsza dzwonic. Wk…a mnie to niemilosiernie i przymierzam sie do calkowitego zerwania kontaktu aka wykasowac number telfonu a ze go nie pamietam, nie bede miala jak byc w kontakcie.
        • nena20 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:20
          Trudno uwierzyć w tak luźne relacje rodzinne.
      • jkl13 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:40
        Ucięłabym zupełnie relacje, gdyby moja matka wymagała ode mnie codziennego kontaktu.
        • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 08:06
          To ucinaj. Może masz kiepską matke, albo jesteś kiepska córką. Mój syn kocha mnie wystarczająco, żeby zadbać o moje nerwy i codziennie chociaż wysłać wiadomość, jeśli nie ma czasu na rozmowę. Ja mu też codziennie wysyłam wiadomość życząc dobrego dnia.
          • kropkacom Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 08:41
            Jesteś okropns.
            • kropkacom Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 08:41
              Okropna.
              • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:16
                Bo? Kocham mojego Syna i jest dla mnie ważny? Bo on mnie kocha i ja jestem dla niego ważna? To jakaś rzadkość jest?
                • kolindra Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 18:07
                  fogito napisała:

                  > Bo? Kocham mojego Syna i jest dla mnie ważny? Bo on mnie kocha i ja jestem dla
                  > niego ważna? To jakaś rzadkość jest?

                  Granica między zwykłą troską a control freakiem jak widać jest dość cienka.

                  Serio nie zniosłabym codziennych telefonów, to jest zwyczajnie upiorne. Moja ex teściowa taka była, zamęczała córkę przez całe dziesięciolecia codzienną inwigilacją. Jakżeż ona tego nienawidziła …
                  • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 18:50
                    Ale ja do niego nie dzwonię właściwie nigdy pierwsza. On to robi sam. Ja wysyłam wiadomość na dzień dobry i dobranoc. Poza tym my się po prostu kochamy a nie nienawidzimy.
                    • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:49
                      A bierzesz pod uwagę, że będzie dorosły, jakie myśli zaczną Ci przychodzić do głowy, gdy syn będzie dorosły, rozwali mu się w jednym dniu coś w pracy i jeszcze po powrocie do domu okaże się, że jego niemowlak ma rota-wirusa i będzie tak latał jak szalony, załatwiał, zapomni zadzwonić albo padnie zmęczony na poduszkę? Nie obawiasz się, że nim minie 22 przestraszysz, że stały się znacznie gorsze rzeczy?
                      • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:10
                        Mam nadzieję, że wtedy będzie miał żonę skoro mówisz o dziecku. Więc podzielimy na pół zamartwianie się 😜
                        • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:21
                          A, to wówczas inna sprawa, prawda. Co do tego chciałam się upewnić, czy w takiej sytuacji uznasz, że bywa różnie.
                          • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:27
                            Różnie bywa w różnych rodzinach. U mnie jest jak jest.
                        • mallard Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 09:45
                          fogito napisała:

                          > Mam nadzieję, że wtedy będzie miał żonę skoro mówisz o dziecku. Więc podzielimy na pół zamartwianie się 😜

                          A ja Fogiciu troszku współczuję Twojej przyszłej synowej...
                          • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 10:08
                            Eeee ja będę idealna teściową. Wszystko w swoim czasie.
                • kropkacom Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 09:06
                  fogito napisała:

                  > Bo? Kocham mojego Syna i jest dla mnie ważny? Bo on mnie kocha i ja jestem dla
                  > niego ważna? To jakaś rzadkość jest?

                  Nie, nie dlatego. Napisałaś: Może masz kiepską matke, albo jesteś kiepska córką. Dlatego.
                  • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 09:12
                    Ty sama napisałaś poniżej, że matka do ciebie nie dzwoni i ty też tego nie robisz często. To jest okropne dla mnie.
                    • kropkacom Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 11:33
                      Nie rozumiem dlaczego akurat to jest dla ciebie okropne? To nie twoja matka. Ja nie dzwonię każdego dnia ale co trzy-cztery dni na pewno. Reasumując, pławisz się w samozachwycie i obrażaniu innych.
                      • kropkacom Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 11:33
                        I ja dzwonię do swoich dzieci.
                        • kropkacom Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 11:33
                          Nie codziennie.
                      • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 11:47
                        Pławie się. O matko. Co za górnolotne słowa.
                    • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 11:48
                      fogito napisała:

                      > Ty sama napisałaś poniżej, że matka do ciebie nie dzwoni i ty też tego nie robi
                      > sz często. To jest okropne dla mnie.

                      Dla ciebie to okropne bo masz problemy emocjonalne, nieprzerwana potrzebe bycia kontrolowana i kontrolowania. Nie potrafisz zaspokoic potrzeb emocjonalnych w zdrowy sposob.
                      • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 12:02
                        Weź już przestań z tą swoją pseudo diagnozą mojej osoby, bo śmieszne to jest. Moje potrzeby emocjonalne zaspokojone są w nadmiarze. Zajmij się swoimi.
                        • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 12:24
                          fogito napisała:

                          > Moje potrzeby emocjonalne zaspokojone są w nadmiarze.

                          W to nie watpie, tylko w niewlasciwy sposob.
                          • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 13:28
                            Nie tobie oceniać co jest właściwe a co nie. Nam pasuje być w bliskim kontakcie niezależnie od miejsca pobytu.
                            • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 17:10
                              fogito napisała:

                              > Nie tobie oceniać co jest właściwe a co nie.

                              Tobie tez nie, a robisz to np piszac ze codzienny brak kontaktu z matka jest czyms okropnym.
                              • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 21:32
                                No dla mnie jest, ale nie nazwałabym tego nienormalnym, bo zdarza się często.
                • kanna Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 23:21
                  Dziwne jest pisanie syn z dużej litery. I dziwne jest słanie wiadomości na dzień dobry i na dobranoc.
                  Smutne. Wydajesz się bardzo samotną osobą.
                  • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 06:28
                    Mama też pisze z dużej w prywatnych wiadomościach. Może dla ciebie jest dziwne wysyłanie smsów na dzień dobry i dobranoc, ale u nas wśród najbliższych to norma. I właśnie dlatego nie czuję się samotna. Nie mam depresji i nie biorę prochów jak wiele z tutejszych emam. Nie choruje, nie miewam dołów. Jestem zadowolona ze swojego życia i z aktualnych relacji rodzinnych.
          • mocca25 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:03
            . Mój syn kocha mnie wystarczająco, żeby zadbać o moje nerwy

            a ty kochasz swojego syna wystarczająco, żeby go nie obrczać swoimi "nerwami"?
            • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:19
              Myślisz, że wysłanie smsa do mamy z tekstem wszystko ok, albo dobranoc mamo przerasta jego możliwości? My w rodzinie o siebie dbamy. On nie jest obarczany, bo dla niego to naturalne. Dzwoni prawie codziennie. Pyta o babcię, jak minął dzień etc.
              • asia_i_p Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 12:56
                Nie, ale świadomość, że jeżeli raz zapomnę, to matka padnie z nerwów, obciąża już bardzo.
                • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:52
                  On nie wie, że ja padnę z nerwów. To ja mam te świadomość. Jak nie ma czasu to nic się nie stanie jak nie zadzwoni. Ale ja nie przypominam sobie dnia, żeby się nie odzywał.
              • mocca25 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 13:06
                Myślę, ze nie chodzi o częstotliwość, tylko motywację. Ma dbać o twoje nerwy, a twoje nerwy wymagają codzienngo telefonu bo inaczej padniesz z nerwów (twoje słowa)
                • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:52
                  O matkę trzeba dbać póki się ją ma 😝
                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:26
                    O dzieci trzeba dbać, póki nie dorosną.
                    • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:11
                      Ja dbam nieprzerwanie.
                      • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:22
                        Ale dzieci nie zawsze muszą dbać o matkę nieprzerwanie. Wydaje mi się, że trzeba się pogodzić, że na liście priorytetów będą wyżej inni. I ile czas, możliwości przestrzenne pozwolą, będzie super, jeśli nie, może być krucho.
                        • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:30
                          Dzieci nie muszą dbać o matkę. Od tego jest zwykle maz lub partner. Ale w syn kazał mi ściągnąć aplikację do śledzenia na komórkę i teraz wiem gdzie się podziewa w każdej właściwie chwili. Więc w sumie o moje nerwy dba.
                          • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 00:42
                            O Twoje nerwy dba na pewno, a czy o swoje życie...
                            • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 06:30
                              Sądzisz, że nie? Nie mieszka z mamusią jak wielu jego kolegów z Polski. Pracuje i studiuje. I podróżuje po całym świecie. Pozazdrościć.
                              • mocca25 Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 07:04
                                fogito napisała:

                                > Sądzisz, że nie? Nie mieszka z mamusią jak wielu jego kolegów z Polski. Pracuje
                                > i studiuje. I podróżuje po całym świecie. Pozazdrościć.


                                No, w końcu doszliśmy do meritum - #zazdrościmy
                                • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 07:27
                                  Tak mi się właśnie wydawało.
                                  • mocca25 Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 07:38
                                    Ja się tylko zastanawiam co ty zrobiłaś temu dziecku, że samo, jako dorosły mężczyzna każe ci instalować aplikacje, która śledzi każdy jego krok 24/7 i dzwoni do ciebie codziennie.

                                    p.s. Oczywiście zakładam, że nie robi samotnie badań w puszczy amazonskiej.
                                    • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 08:41
                                      Dobrze go wychowałam zapewne. A w Stanach to gorzej aktualnieniż w puszczy amazońskiej.
                                      P.s. nie dzwoni codziennie, ale codziennie wysyła wiadomość, że jest ok. Chociaż ostatnio faktycznie dzwoni częściej , bo jest w nowym mieście na praktyce i ma dużo do opowiadania.
                                      A poza tym 22 latek to jeszcze nie jest dorosły mężczyzna. Czyż nie w wieku 26 lat im się mózgi kończą rozwijać. Czytałam też gdzieś, że dopiero koło 50 tki mężczyźni kończą dojrzewanie 😜
                          • iwles Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 08:15
                            fogito napisała:

                            > Ale w syn kazał mi ściągnąć aplikację do śledzenia na komórkę i teraz wiem gdzie się podzi
                            > ewa w każdej właściwie chwili.


                            Syn ci KAZAŁ?
                            Mial dosc twoich telefonow kontrolujacych go? Czy co?

                            > Więc w sumie o moje nerwy dba

                            I korzystasz z tej aplikacji non stop?

                            Dla mnie niepojęte takie śledzenie dorosłego dziecka. Po co?
                            • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 08:43
                              No kazał w sensie wysłał link, żebym zainstalowała. Aplikację mam aktywną cały czas. Nie chodzi o śledzenie tylko o bezpieczeństwo. Wczoraj znów musiał jechać daleko. Coś jak dystans z Francji do Polski. I tak jest często, bo takie są Stany.
                              A poza tym iluż to rodziców szuka swoich dzieci, które wyszły z domu i nie wiadomo gdzie są.
                              • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 09:16
                                I w jaki sposob zapewni mu ta aplikacja bezpiecznstwo? Tak go bedziesz kontrolowac az umrzesz? Potem kto bedzie to robic bo on widac uzalezniony od tej kontroli.
                                • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 09:31
                                  Jego żona albo mąż? Ty na pewno się o to martwić nie musisz.
                                  • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 09:39
                                    Nie, ale ty powinnas bo nie spokoju nie zaznasz 🤣
                                    Syn zwial od ciebie do tej 'okropnej' Ameryki, maz tez zwial, podejrzewam ze nie oni jedyni.
                                    • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 10:09
                                      Tak tak. Zwiał. Tak to sobie tłumacz. I mąż, z którym śpię w jednym łóżku też zwiał. Ah ten forumowy świat.
                                      • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 10:20
                                        fogito napisała:

                                        > Tak tak. Zwiał. Tak to sobie tłumacz. I mąż, z którym śpię w jednym łóżku też z
                                        > wiał. Ah ten forumowy świat.

                                        Chyba jego szkielet przykuty lancuchen 🤣
                                        • fogito Re: Dorosle dzieci 20.02.26, 11:30
                                          Widzę, że koleżanka projektuje swoje własne doświadczenia.
            • 152kk Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:23
              Ale jak to, przecież mamusia i jej nerwy są najważniejsze?
              Po przeczytaniu takiej i wcześniejszych wypowiedzi fogito na temat synka (zresztą nie tylko) chętnie bym przeczytała wypowiedź partnera/partnerki syna jak się czuje z taką teściową.
              • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:26
                Teściowa? Moj syn ma dopiero 22 lata. Do małżeństwa jeszcze daleko. A poza tym, to tak. Nerwy matki mają znaczenie. Ja dbałam o to, żeby moja mama się o mnie nie martwiła i mój syn dba o to samo w stosunku do mnie. Żyje w innym kraju, dużo się przemieszcza i chce wiedzieć czy wszystko jest ok.
                • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:27
                  A poza tym my lubimy ze sobą rozmawiać. Czasami jest to trudne do zgrania w różnych strefach czasowych, ale syn zwykle dzwoni w przerwie na lunch kiedy u mnie jest wieczór. I nawet jak mu mówię, że nie musi dzwonić to i tak dzwoni.
                  • 152kk Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 12:31
                    Codzienny kontakt telefoniczny z rodzicem to bardzo często. Ale to nie chodzi nawet o częstotliwość (bo zdarzają się sytuacje gdy jest potrzeba codziennego kontaktu np. rodzic jest wiekowy/schorowany), tylko o to: "padłabym z nerwów" oznacza, że trzymasz syna na emocjonalnej smyczy. Nie widzisz tego, bo taki szantaż emocjonalny to jest da ciebie norma i wyraz miłosci. Dla twojego syna pewnie też, tak został wychowany. Ale dla partnera/partnerki takie relacje między matką i synem (że muszą mieć codzienny kontakt bo inaczej matka się denerwuje) są zwykle nie do zaakceptowania (poczytaj sobie wątki o treściwych). Może to dla ciebie nawet lepiej, synek na zawsze pozostanie tylko twój?
                    • ageman Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 12:52
                      152kk napisała:

                      > Codzienny kontakt telefoniczny z rodzicem to bardzo często. Ale to nie chodzi n
                      > awet o częstotliwość (bo zdarzają się sytuacje gdy jest potrzeba codziennego ko
                      > ntaktu np. rodzic jest wiekowy/schorowany), tylko o to: "padłabym z nerwów" ozn
                      > acza, że trzymasz syna na emocjonalnej smyczy. Nie widzisz tego, bo taki szanta
                      > ż emocjonalny to jest da ciebie norma i wyraz miłosci. Dla twojego syna pewnie
                      > też, tak został wychowany. Ale dla partnera/partnerki takie relacje między matk
                      > ą i synem (że muszą mieć codzienny kontakt bo inaczej matka się denerwuje) są z
                      > wykle nie do zaakceptowania (poczytaj sobie wątki o treściwych). Może to dla ci
                      > ebie nawet lepiej, synek na zawsze pozostanie tylko twój?

                      100/100

                      Masz całkowitą rację !

                      Aga
                    • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:48
                      Ech jaka drama. Rozmawiam też z dziewczyną syna czasami. Fajna jest 😎
                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:28
                    Miałam pytać o różne strefy czasowe. Czyli jeszcze musi uważać, że mamusi nie obudzić w środku nocy.
                    • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:11
                      Stara się i w nocy nie budzi.ja zresztą jego też nie.
                • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:27
                  Bardzo ciekawi mnie zwrot - do małżeństwa jeszcze daleko. Kto tak sądzi? Ty czy syn?
          • pitupitt Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:45
            Ja mu też codziennie wysyłam wiadomość życząc dobrego dnia. - do dorosłego syna? To nie jest normalne.
            • iwoniaw Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:54
              pitupitt napisała:

              > Ja mu też codziennie wysyłam wiadomość życząc dobrego dnia. - do dorosłego syna
              > ? To nie jest normalne.
              >

              Co w tym nienormalnego?
              • hanusinamama Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 15:57
                Codziennie? I wymaganie aby on codziennie napisał...dbając o nerwy matki?
                Czyli co? Jak nie zadzwoni ona rozstroju nerwowego ma dostać?
            • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:57
              Serio? No to nie jesteśmy normalni. Ale to dobrze, bo większość ludzi żyje marnie i nie chciałabym tak żyć.
            • wapaha Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 10:03
              pitupitt napisała:

              > Ja mu też codziennie wysyłam wiadomość życząc dobrego dnia. - do dorosłego syna
              > ? To nie jest normalne.
              >
              a co jest normalne ? co jest normą ?

              kazda rodzina układa własne relacje a to, jakie one są z dorosłym dzieckiem jest takim trochę papierkiem lakmusowym sprawdzającym wcześniejsze lata.... niewymuszone, szczere obustronne tego typu zachowania są jak najbardziej normalne i z tego co pisała fogito nt swoich relacji z mamą - są zbudowane na mocnych fundamentach. Są rodziny w których są po prostu bliskie i pełne sympatii tego typu zachowania
              • 71tosia Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:24
                Też mnie dziwi że są matki które uważają że slabe i rzadkie relacje z dorosłym dzieckiem to coś normalnego a dobre i codzienne to coś złego.
                • wapaha Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:50
                  71tosia napisała:

                  > Też mnie dziwi że są matki które uważają że slabe i rzadkie relacje z dorosłym
                  > dzieckiem to coś normalnego


                  czekaj czekaj

                  takie relacje też moga być normalne w danej rodzinie i dla danej rodziny, nie nam oceniać - jeżeli wszyscy są zadowoleni i pozwala to zyć w zgodzie - to jest to ok


                  a dobre i codzienne to coś złego.

                  i tu tak samo- jeżeli codzienna relacja jest przez którąs ze strona uwazana za wymuszoną, upierdliwą, niefajną ale robi to tylko z kurtuazji- to tez nie jest to ok
                • m_incubo Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 14:41
                  71tosia napisała:

                  > Też mnie dziwi że są matki które uważają że slabe i rzadkie relacje z dorosłym
                  > dzieckiem to coś normalnego a dobre i codzienne to coś złego.

                  Relacje mogą również być dużo rzadsze, niż smsy do mamy na dzień dobry i dobranoc, a mimo to dobre oraz codzienne, ale nijakie.
                  Tu nie o częstotliwość chodzi, tylko o to, by odpowiadało obu stronom.
                  Dzieci/rodzice dzwoniący czy piszący kilka razy dziennie to dla mnie jakiś totalny kosmos i opcja po moim trupie, ale to przecież nie moja mama i nie mój syn, więc dopóki nie dzwonią do mnie, to każdemu jego porno.
                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:33
                    Zgadzam się, nie częstotliwość "robi robotę", ale to, że wiecie, że wszystko w porządku, ale zgrać się nie mogliście, żeby porozmawiać, był trudny czas, a potem rodzic albo dziecko dają znać, że "dawno się nie widzieliśmy, wpadniecie?"
                • hanusinamama Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 15:59
                  Ilość nie równa się jakości.
              • hanusinamama Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 15:58
                Napisała tez ze dzownic dbając o nerwy matki.
                Czyli jakby nie zadzwonił to co by się stało?
                • fogito Re: Dorosle dzieci 16.02.26, 16:54
                  No martwiłabym się, czy mu się nic nie stało. Czyż to nie jest oczywiste.
                  • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 07:51
                    fogito napisała:

                    > No martwiłabym się, czy mu się nic nie stało. Czyż to nie jest oczywiste.

                    Hmmm, troska rodzicow o dobro dzieci jest normalna i trwa cale zycie. Jednak codzinne martwienie sie i oczekiwanie kontaktu zeby potwierdzic ze wszystko okay normalne jednak nie jest.
                    • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 08:04
                      Może w twoim świecie nie jest. W moim jest.
                      • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 08:13
                        fogito napisała:

                        > Może w twoim świecie nie jest. W moim jest.


                        W twojej glowie jest, twoi rodzice tez tego oczekiwali, dla ciebie wiec to norma, takze mylisz to z troska a jest to forma kontroli. Nie zdawalas ani nie zdajesz sobie z tego sprawy poprostu.
                        Takze 22-latek ktory ma wdrukowany obowiazek codzinnego kontaktu z matka. Facet nie moze spokojnie zjesc lunch z kolegami bo on musi zadzownic do matki. A matka nie moze przezyc dnia bo mista sie w nerwach bo syn nie zadzwonil.
                        • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 08:16
                          Hehehe bajki piszesz? W małej główce coś się nie mieści? Nie poradzę. Weź na klatę. Wczoraj syn wysłał 3 wiadomości i zadzwonił raz. Nie musiał. Chciał. Może ma fajną matkę 😜
                          • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 08:22
                            🫣🤣
                            • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 08:55
                              Cieszę się twoją radością. 🤓
                          • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:34
                            Przeświadczenie, że chciał mnie bardzo ciekawi.
                            • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:12
                              Twoje dzieci nie chcą?
                              • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:25
                                Chcą, teraz, nawet aktualnie jest tak, że widzę, że często tęsknią, ale był taki czas, że jedno z moich działało wedle obowiązku dwa razy do roku i już nie miałam siły do takiej "prowizorki". Wyczuć, kiedy dziecko chce, a kiedy zaczyna się prowizorka, wcale nie jest łatwo.
                        • 71tosia Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 21:10
                          A może ten 22 latek lubi swoją matkę i dzwoni nie z obowiązku tylko dlatego że chce? W moim świecie to normalne relacje rodzinne, z mamą i córką rozmawiam codziennie i chyba żadna ze stron nie czuje że to „kontrola” czy „ciężki obowiązek”
                          • fogito Re: Dorosle dzieci 17.02.26, 21:34
                            Mozna? Mozna. Sa tacy ludzie i takie rodziny. A ten uciemiężony syn znów dzisiaj zadzwonił w czasie lunchu. 🥰
                          • mocca25 Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 07:13
                            71tosia napisała:

                            > A może ten 22 latek lubi swoją matkę i dzwoni nie z obowiązku tylko dlatego że
                            > chce? W moim świecie to normalne relacje rodzinne, z mamą i córką rozmawiam co
                            > dziennie i chyba żadna ze stron nie czuje że to „kontrola” czy „ciężki obowiąze
                            > k”

                            Może. Tylko, że fogito napisała, że zrobiła go odpowiedzialnym za swoje wlasne fogitowe nerwy. I o ile taka sytuacja od czasu do czasu np w podrózy da się jakoś wytłumaczyć, to jednak umieranie ze strachu gdyby nie zadzwonił codziennie nie jest zdrowe ani dka niej ani dla niego. I po stronie fogito leży teraz poluzowanie np "synku nie dzwoń jutro bo będę cały dzień załatwiała milion spraw a potem wyłączam telefon i idę spać"
                            • fogito Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 08:32
                              Nadinterpretujesz ale to typowe na forum. Ja nigdy telefonu nie wyłączam ze względu na chora mamę i na fakt, że syn mieszka w Stanach.
                              • mocca25 Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 09:05
                                Nie nadinterpretuje - to są twoje własne słowa.

                                p.s. a jak wyłączysz telefon to zawsze możesz prosić, żeby w pilnej sprawie syn dzwonił do ojca. Opiekunki matki też. Chyba twój mąż przezyje takie obciązenie od czasu do czasu
                                • fogito Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 09:12
                                  Nie napisalan, że jest odpowiedzialny za moje nerwy, tylko, że ja bym padła z nerwów, gdybym go każdego dnia nie usłyszała lub nie dostała smsa.
                                  Mój mąż śpi ze mną i wyłącza telefon na moją wyraźną prośbę, bo mu ze Stanów całą noc powiadomienia przychodza albo ktoś dzwoni. Ja wiem, że ty nie zrozumiesz sytuacji, więc po co się tak starasz.
                                  • mocca25 Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 09:19
                                    Nikt nie oczekuje, a przynajmniej ja, że cokolwiek zrozumiesz. Żyj sobie dalej w tej "kochającej" rodzinie, już wiele o tym napisałaś
                                    • fogito Re: Dorosle dzieci 18.02.26, 09:21
                                      No i super 😎
                                  • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:36
                                    Czyli Ty nigdy nie wyłączasz, a mężowi każesz. Aha
                                    • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:14
                                      Tak, bo do niego dzwonią w sprawach biznesowych a to zawsze może poczekać. Mój telefon to centrum dowodzenia światem. Mam Ciocię 97 lat, Mame 84 i Syna za oceanem. Mąż sam z siebie wyłącza swoje trzy telefony.
          • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 20:46
            Jeśli masz codziennie nerwy, co u syna, to, wybacz, to nie jest jego problem.
            • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:14
              A ktoś twierdzi, że jego?
      • volta2 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:39
        szok! ja bym padła, jakbym codziennie dostawała wiadomości od dzieci. każdy ma inaczej. no ale fakt, że w wawie bezpiecznie względnie, to nie ma co na raporty czekać. sama też się nie melduję tak często ani dzieciom ani rodzicom.
      • nick_z_desperacji2 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 13:51
        Ten samodzielny i zaradny od dziecka?
        • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:50
          Jeśli to o moim to tak. Samodzielny i zaradny. Ale też doceniający znaczenie rodziny. Dzwoni do dziadka, do wujka. Odwiedza babcię w Stanach, która jest w domu starców i siedzi z Nią godzinami. No i pamięta, że ma rodziców. Myślałam, że to standard, ale najwyraźniej nie.
          • alexis1121 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:52
            Wzorowy syn. Tak bym sobie wyobrażała swoje dziecko, gdybym je posiadała.
            • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 17:53
              No taki jest. Empatyczny, dojrzały i dbający o seniorów w rodzinie. Dziewczyna też ma z nim dobrze. Zaopiekowania do bólu.
              • anek-dotka Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 21:39
                Do bólu powiadasz? Nie wątpię.
                • fogito Re: Dorosle dzieci 19.02.26, 22:15
                  Ja też nie 😎
    • bi_scotti Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 02:45
      summerland napisała:

      > Zadko się odzywają. Już mija 3 tygodnie. Tez tak macie? Troche mi smutno

      Nie, nie mam tak ale ... gdyby sie kiedy zdarzylo to tez by mi bylo smutno. Z tym, ze ja jestem doer wiec no way zebym czekala az sie ktores odezwie wink Jesli nie chcesz "pierwsza" dzwonic, to moze text? Takie zwykle, ludzkie "corcia/synek, co u ciebie?" - no big deal, nawet jesli odpowiedz bedzie tylko "OK", to latwiej pociagnac z jakims haslem typu "a u mnie pada" albo "wlasnie ogladam olimpiade" etc. Sa sposoby wink Seriously, nie skupiaj sie na tym, ze sie nie odzywaja, skup sie jak zaczac/odnowic communication. Good luck! Cheers.
      • magnoliaa50_50 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 06:56
        Myślisz, że ona nie wie jak ma rozmawiać z dziećmi? Tu jest ten problem, że te dzieci mają w głębokim poważaniu kontakt z matką i same z siebie nie zadzwonią.
    • kropkacom Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:00
      Nie, tak nie mam, bo ja używam telefonu w celu komunikacji. Nie sprawdzam, nie testuję. Moja mama własciwie nie dzwoni i w sumie jest to dla mnie obciążeniem.
      • kropkacom Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:03
        Znaczy tak się może przyjęło, że rodzice czekają na telefon dziecka. Ja jako dziecko nie dzwoniącego rodzica czuję, że jestem testowana. Nie rozumiem tego.
        • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:22
          Moze idź w ślady mojego syna i zacznij dzwonić do rodziców. Ja do mamy dzwoniłam codziennie zanim straciła pamięć z powodu demencji.
    • magnoliaa50_50 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 07:04
      summerland napisała:

      > Zadko się odzywają. Już mija 3 tygodnie. Tez tak macie? Troche mi smutno


      Wg pewnej aktorki tylko kobiety bezdzietne są smutne. No ale mnie nie jest smutno, pewnie dlatego że nie mam dzieci a co za tym idzie poczucia, że mają mnie gdzieś. Nie przejmuj się i nie dzwoń do nich bo możesz się jeszcze bardziej rozczarować jak nie znajdą czasu żeby z tobą chwilę porozmawiać.
    • samanta1010 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:09
      myślę, że dynamika kontaktów z dziećmi się zmienia w czasie, jak są wnuki jest inna pod koniec życia też jest inna, u młodych dorosłych też inna
      • raczek47 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:15
        Przecież nie trzeba dzwonić, żeby mieć kontakt- WhatsApp, messenger- nawet jedno zdanie wymiany wystarczy codziennie czy co drugi dzień i kontakt jest bieżący- tak robię z córką.
        Dłuższy temat to telefon, ale tak , to jakaś fotka , jedno- dwa zdania na mess i wiemy, co u nas.
      • fogito Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:29
        Racja.
    • iberka Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:28
      Nie wytrzymałabym tyle (jako mama) i nie czekam aż młody zadzwoni/ napisze. Nie spotykamy się jakoś bardzo często, ale mamy stały kontakt
    • volta2 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 09:50
      w takiej sytuacji dałabym dzieciom wyraźnie znać, że potrzebuję kontatku wyjściowego od nich i zobaczyła, czy trafiło i się dostosowali do prośby. może tego nie zauważają? nie licz, że się domyślą...

      ja tam swoim dzieciom się zapowiadam na rozmowę. zazwyczaj te rozmowy trwają długo i musimy mieć na nie czas. (tzn. ja muszę bardziej niż oni). do tego dochodzi różnica czasowa, więc nie chcę sobie rezerwować czasu po północy, by dowiedzieć sie, że dziś nikt nie odbierze.
      wczoraj syn o 2 w nocy przysłał info, że pogadamy jutrosmile no zazwyczaj jeszcze wtedy nie śpię, ale akurat wczoraj mnie zmogło.

      jak się nie zapowiemy z telefonami, to dowiadujemy się, że najczęściej dzwonimy nie w porę, są zmęczeni/zajęci/gotują i coś się tam przypala albo są koledzy w domu. więc wolimy dać znać.

      ale sami też dzwonią, najczęściej jak mają jakąś sprawę, typu jak wyprać tę konkretną koszulę, gdzie kupić polędwicę i ile, ale dzwonią też żeby powiedzieć że wszystko w porządku, że kolejne egzaminy/zaliczenia są za nimi, dzwonią poweidzieć jakie oceny, albo jak poszedł projekt w robocie.
      jeden syn jest milczkiem więc rozmowa z nim może się zakończyć w 5 minut (nawet ta zapowiadana) z czego połowę ja gadam, drugi zazwyczaj mówi że dzwoni na chwilę, bo jest zmęczony, ale jak się uda go zainteresować jakimś tematem, to się otwiera i rozmowa leci pół godziny.

      mąż do swoich rodziców dzwoni raz w tygodniu, oni nigdy do niego, i rozmowa też się zamyka w 10 minutach góra, i zawsze oni kończą, dobranoc nie chcemy przeszkadzać, czeeeść.
      ja dzwonię do ojca też raz w tygodniu i u nas leci godzinka, i jeszcze muszę kończyć bo mogłoby trwać dłużej. ojciec sam z siebie dzwoni rzadziej, ale jednak dzwoni co mnie cieszy że kontak nie jest jednostronny.
    • alexis1121 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 10:09
      Ja tak nie mam, jestem zdecydowanie córeczką obojga rodziców, ale powiem szczerze że odeszłam od wiszenia na telefonie. Sms wystarczy, albo głosówka. Moi rodzice są z tym pogodzeni, chociaż na początku był bunt. Może nagrywajcie sobie wiadomości?
    • asia_i_p Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 11:49
      Rozumiem, że możesz się czuć samotna.
      Może być tak, że nie zdają sobie sprawy, że minęły 3 tygodnie - czas leci. Jest też trochę taki mechanizm, że im dłużej człowiek nie dzwoni, tym trudniej zadzwonić.
      Musisz się też zastanowić, czy na pewno nie tresujesz ich, żeby nie dzwonili. Czy nie zaczynasz każdej rozmowy od "Czemu nie dzwonicie" i nie kończysz "Dzwońcie czasem". Moi teściowie tak mieli i to potwornie zniechęcało do kontaktów. Teść przestał tak zaczynać i kończyć rozmowy dopiero teraz, kiedy dzwonię do niego codziennie, ale i tak nie ma odruchu zadzwonić do mnie, jeżeli ja tego nie zrobię i i tak, kiedy jego własne siostry, zazwyczaj dzwoniące co tydzień, raz nie zadzwonią, to on nie dzwoni do nich, tylko stwierdza, że będzie im głupio jak sobie przypomną.
    • ritual2019 Re: Dorosle dzieci 15.02.26, 13:38
      Moje dorosle dzieci 23 i 18 nie mieszkaja juz z nami, corka od 5 lat a syn od 6 m-cy. Kontaktujemy sie oczywiscie, zazwyczaj raz w tugodniu piszemy lub face time. Wymieniamy sie, czasem to dzieci czasem my pierwsi dzwonimy, piszemy. Mamy family group na WhatsApp, partner corki jest w niej takze. Indywidualnie oczywiscie tez rozmawiamy. Jednak nie mamy potrzeby codziennego kontaktu, dla nas to nieco dziwne ale oczywiscie ludzie sa rozni. Corka kiedys powiedziala ze ona sie cieszy ze zawsze jestem dostepna kiedy potrzebuje ale ze jej nie zameczam ciaglymi codziennymi wiadomosciami. Zazarrowala (albo nie) ze gdybym tak robiala to by mnie zablokowala. Ja szczerze mowiac nie mam takiej potrzeby, zreszta ze swoimi rodzicami tez nie kontaktuje sie codzienne, raz w tygodniu zazwyczaj a i tak rozmawia sie o malo waznych sprawach.
      Ludzie maja swoje zycie, dzieci sa busy, my tez jestesmy, raczej normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka