Dodaj do ulubionych

Staruszki w kagańcach

02.03.26, 15:07
Szłam dzisiaj przez park i zachwyciły mnie dzieci skaczące z radosnym krzykiem po kałużach. Obok stała młoda mama. Przechodząc rzuciłam: ale mają frajdę. Ona odpowiedziała: no, nie ma to jak zabawa w kałuży.
I sobie poszłam dalej. Potem rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką i opowiedziałam jej o tym, dodając,
że sama miałam ochotę poskakać, tylko kaloszy nie miałam. A ona mnie o...chrzaniła! Że zachowałam się okropnie, że nie zaczepia się młodych matek, że to jakiś syndrom samotnych staruszek i że jej syn już kilka lat temu, jak tylko przeszła na emeryturę, przestrzegał ją przed takimi praktykami. "Jakiś kaganiec wewnętrzny sobie nałóż, jakbyś miała ochotę, ale nie zagaduj do obcych ludzi, bo oni tego nienawidzą".
Zrobiłam szybki rachunek sumienia - niestety, zdarza mi się zagadywać do obcych ludzi. Kiedyś też mi się zdarzało.
I zdarzało się, że mnie zagadują (chociaż chyba młodsi to raczej nie...)

I teraz pytanie do matek: faktycznie nie znosicie emerytek zachwycających się Waszymi dziećmi?
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:17
      A nie możesz koleżance kazać się wypchać trocinami zamiast zawracać ci głowę głupimi radami?
      Ochrzaniłabym z całego serca aż by zrozumiała... albo po koleżance 😄
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:03
        asia.sthm napisała:

        > A nie możesz koleżance kazać się wypchać trocinami zamiast zawracać ci głowę gł
        > upimi radami?
        > Ochrzaniłabym z całego serca aż by zrozumiała... albo po koleżance 😄

        Nie, nie, to w sumie był taki "przyjacielski ochrzan" , dla mojego dobra. Bo ludzie są w większości dobrze
        wychowani i grzecznie odpowiadają, ale przecież nie chodzi o to, żeby potem na jakimś forum pojawił się wątek
        "Jak ja nie cierpię tych emerytek co to przejść nie potrafią bez zagadania!"wink
        • heca007 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:06
          To wyobraź sobie, że twoja koleżanka być może dawała takie "przyjacielskie ochrzany" młodym matkom na ulicy suspicious Syn zwrócił jej uwagę a ona i tak nie zrozumiała.
          • asia.sthm Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:20
            > dawała takie "przyjacielskie ochrzany" ..

            Przyjacielski ochrzan to taki opie...podlany wazelina z cukrem waniliowym.

            > Syn zwrócił jej uwagę a ona i tak nie zrozumiała.

            Bo to za trudne big_grin
          • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:35
            heca007 napisała:

            > To wyobraź sobie, że twoja koleżanka być może dawała takie "przyjacielskie ochrzany" młodym matkom na ulicy :
            > Syn zwrócił jej uwagę a ona i tak nie zrozumiała.

            Nie, nie. To podobno jakaś inna staruszka zagadywała, a syn wtedy powiedział, żeby nigdy nie stała się
            taka. Bo staruszki powinny w swoim kręgu rozmawiać.
            • bene_gesserit Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:31
              pyra_w_kraku napisała:

              > Nie, nie. To podobno jakaś inna staruszka zagadywała, a syn wtedy powiedział, ż
              > eby nigdy nie stała się
              > taka. Bo staruszki powinny w swoim kręgu rozmawiać.

              No, to jest dopiero skandaliczne zachowanie.
        • ewka.n Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:08
          Powinna tę koleżankę ochrzanić i powiedzieć jej: "Jakiś kaganiec wewnętrzny sobie nałóż, jakbyś miała ochotę, ale nie dawaj takich dobrych rad nawet znajomym ludziom, bo oni tego nienawidzą".
          • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:40
            ewka.n napisała:

            > Powinna tę koleżankę ochrzanić i powiedzieć jej: "Jakiś kaganiec wewnętrzny so
            > bie nałóż, jakbyś miała ochotę, ale nie dawaj takich dobrych rad nawet znajomym
            > ludziom, bo oni tego nienawidzą".

            To moja przyjaciółka. Wiem, że chce mojego dobra. Przeniosłam się do obcego miasta, nie mam tu żadnych przyjaciół tylko syna, synową i wnuki. I ona się martwi, że w jakiś syndrom samotnej staruszki wpadłam wink
            • nieobiektywnie Re: Staruszki w kagańcach 05.03.26, 07:20
              Zagaduj na zdrowie. Ludzie nienawidzą tylko pouczania typu a gdzie czapeczka?
    • mava12 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:19
      >Że zachowałam się okropnie, że nie zaczepia się młodych matek, że to jakiś syndrom samotnych staruszek

      a ja pamiętam taka sytuację, jak mój klkulatek, tak ze 3 latka miał, zbierał kasztany w parku, gdzie bylismy na spacerze.
      I potem te kasztany zaniósł do "staruszki", która sobie siedziała na ławeczce w parku. I ona była zachwycona. I jeszcze powiedziała, że dobre dziecko mam. Wszyscy bylismy "w dobrym samopoczuciu" po tym fakcie.
      No ale to było ze 30 lat temu...Teraz pewnie jest passe i "nie wypada".
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:41
        mava12 napisała:

        > >Że zachowałam się okropnie, że nie zaczepia się młodych matek, że to jakiś
        > syndrom samotnych staruszek
        >
        > a ja pamiętam taka sytuację, jak mój klkulatek, tak ze 3 latka miał, zbierał ka
        > sztany w parku, gdzie bylismy na spacerze.
        > I potem te kasztany zaniósł do "staruszki", która sobie siedziała na ławeczce w
        > parku. I ona była zachwycona. I jeszcze powiedziała, że dobre dziecko mam. Wsz
        > yscy bylismy "w dobrym samopoczuciu" po tym fakcie.
        > No ale to było ze 30 lat temu...Teraz pewnie jest passe i "nie wypada".

        Fajna historia smile
    • heca007 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:22
      Twoja koleżanka to jakiś gaslighting uprawia? tongue_out Nie zrobiłaś nic złego na litość boską.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:05
        heca007 napisała:

        > Twoja koleżanka to jakiś gaslighting uprawia? tongue_out Nie zrobiłaś nic złego na litość boską.

        Nie chodzi o ocenę moralną, tylko o odczucia ematek względem takiego zagadywania przez obce emerytki.
        • heca007 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:11
          Nie mam nic przeciwko takiemu zagadywaniu. Tylko moje dzieci mają 19-21 i 24 lata big_grin Ale kiedyś mi nie przeszkadzało o ile nie przeradzało się w dawanie dobrych rad.
        • szmytka1 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:37
          To w złym miejscu pytasz, to z nazwy jest emama a powinno być ematka i większość uYtkowniczek jest już z pokolenia emerytek a nie młodych matek. Tak, zagasywanie jest od czapy, creepy i kojarzy się że świrnięta staruszka
          Niestety też wkroczyłam w okres tej swiruski babki emerytki obcych ludzi zagadujacej.
          • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:45
            szmytka1 napisała:


            > Niestety też wkroczyłam w okres tej swiruski babki emerytki obcych ludzi zagadujacej.

            Ale zagadujesz czasem, czy nie czujesz potrzeby albo powstrzymujesz się z jakiegoś powodu?
            • szmytka1 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:32
              Zagaduje, ale nie o dzieciach, o promocjach w sklepie, o ładnych ciuchach, o dupie Marynie. Dzieci mnie nie urzekają, więc nie są obiektem mego zainteresowania i ogólnie wolę niech dra japy z dala ode mnie 😁
    • andaba Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:22
      No ja nie, ale raczej bliższa wiekiem emerytkom niż młodym matkom.
      Ale jak byłam młodą matką to mi to nie przeszkadzało też, ja w ogóle zawsze byłam bardzo lubiana przez starsze panie.

      Chyba w ogóle byłam zawsze nietypowa bo mi dorośli nie przeszkadzali, nawet jak byłam nastolatką, pamiętam jakąś taką wrogość koleżanek wobec nauczycielek i nie tylko, ja tego nigdy nie rozumiałam, bo czemu mam być przeciwna komuś tylko dlatego że jest dorosły.

      Mój syn bardzo lubi starsze panie nie ma nic przeciwko, gdy go zagadują i zachwycają się dzieckiem (lub psem).


    • bei Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:25
      Przecież nie opowiadałaś historii życia, to było miłe 🥰
      • yenna_m Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:27
        Tez tak uważam.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:08
        bei napisała:

        > Przecież nie opowiadałaś historii życia, to było miłe 🥰

        Mojej przyjaciółce chodziło o samą ideę takiego zagadywania. Teraz będę patrzeć, czy na mój widok
        ktoś nie wybiera kursu okrężnego...Przewidując, że może się spotkać z nielubianym typem rozmowy...
    • yenna_m Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:27
      Dziwna reakcja przyjaciółki.
      • heca007 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:31
        Być może ta przyjaciółka udzielała "dobrych rad" matkom na spacerach suspicious Oraz synowej. Więc syn wreszcie zwrócił jej uwagę a ona rozciągnęła to na całą grupę staruszek.
        • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:10
          heca007 napisała:

          > Być może ta przyjaciółka udzielała "dobrych rad" matkom na spacerach suspicious Ora
          > z synowej. Więc syn wreszcie zwrócił jej uwagę a ona rozciągnęła to na całą gru
          > pę staruszek.

          Tu akurat nietrafiona diagnoza smile Przyjaciółka żadnych rad nie udziela, bo nie zagaduje.
          A synową to chciałaby mieć, ale syn związał się z partnerem i wyemigrował sobie w siną dal.
          • heca007 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:12
            Aaa, czyli oboje się nie znają wink
    • ruta_tannenbaum Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:30
      Nie no, taka interakcja, jak opisujesz, to sama przyjemność smile
      Inaczej mogłabym takie wydarzenie odebrać, gdyby:
      - osoba zagadująca przychodziła od razu z dobrymi radami/zatroskaną krytyką (oczywiste)
      - osoba zagadująca po miłym zagadnięciu liczyła na dłuższą rozmowę, bo nie zawsze mam na to parę i czas. Czasem pokazują się jakieś oczekiwania, może się zrobić niezręcznie, no i początkowe przyjemne wrażenie się rozwiewa. Ale to specyficzne sytuacje, nie reguła.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:15
        ruta_tannenbaum napisała:

        > Nie no, taka interakcja, jak opisujesz, to sama przyjemność smile
        > Inaczej mogłabym takie wydarzenie odebrać, gdyby:
        > - osoba zagadująca przychodziła od razu z dobrymi radami/zatroskaną krytyką (oc
        > zywiste)
        > - osoba zagadująca po miłym zagadnięciu liczyła na dłuższą rozmowę, bo nie zaws
        > ze mam na to parę i czas. Czasem pokazują się jakieś oczekiwania, może się zrob
        > ić niezręcznie, no i początkowe przyjemne wrażenie się rozwiewa. Ale to specyfi
        > czne sytuacje, nie reguła.

        W sumie to może trzeba dmuchać na zimne - a bo ja wiem, czy za jakiś czas nie zacznę tych rad udzielać?
        Czyli unikać.
        • ruta_tannenbaum Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:32
          Może jednak szkoda miłych interakcji? No ale zależy, czy wolisz/łatwiej ci unikać zagadywania, czy dawania rad wink
    • siedemkropek82 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:31
      A daj spokój!Dobrze zrobiłaś.Jade wlasnie tramwajem i z dwoma paniami nawiązałam rozmowę.Przejazdzka minęła mi bardzo sympatycznie.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:17
        siedemkropek82 napisała:

        > A daj spokój!Dobrze zrobiłaś.Jade wlasnie tramwajem i z dwoma paniami nawiązałam rozmowę.
        > Przejazdzka minęła mi bardzo sympatycznie.

        Może to wyjątek, potwierdzający regułę? wink
    • aandzia43 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:32
      Jak byłam młoda to nie przeszkadzały mi luźne uwagi, komplementy w kierunku mojego dziecka czy inne drobne międzyludzkie uprzejmości. Teraz jestem stara i zdarza mi się z rzadka rzucić coś miłego w eter. To powiadasz że według koleżanki ludzie tego nie lubią? big_grin A one to taka wrednawa bardziej czy nafukana na cały świat?
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:18
        aandzia43 napisała:

        > Jak byłam młoda to nie przeszkadzały mi luźne uwagi, komplementy w kierunku moj
        > ego dziecka czy inne drobne międzyludzkie uprzejmości. Teraz jestem stara i zda
        > rza mi się z rzadka rzucić coś miłego w eter. To powiadasz że według koleżanki
        > ludzie tego nie lubią? big_grin A one to taka wrednawa bardziej czy nafukana na cały
        > świat?

        Według syna koleżanki, który jest przedstawicielem młodego pokolenia smile

        • asia.sthm Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:23
          > Według syna koleżanki, który jest przedstawicielem młodego pokolenia smile

          Ponury syn ponurej mamusi ponurackiego rodu.
        • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:23
          A on ma dzieci?
          • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:46
            szarmszejk123 napisał(a):

            > A on ma dzieci?

            Nie, jest gejem.
            • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 18:19
              Geje też miewają dzieci:p no ale skoro on nie ma, nigdy nie był młodym ojcem, to skąd wie, że młodzi rodzice nie chca interakcji z emerytkami?
        • wapaha Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:01
          pyra_w_kraku napisała:

          >
          > Według syna koleżanki, który jest przedstawicielem młodego pokolenia smile
          >
          Moje mlode dzieci lubią rozmawiac z seniorami. Seniorzy sa normalni ,sympatyczni a nie opier...alający i wścibscy -takich ludzi nikt nie lubi,ich wiek nie ma znaczenia
    • gris_gris Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:34
      Ja zawsze lubilam takie rozmowy, i nigdy mi nie przeszkadzalo byc zagadywana. We Wloszech mi to pomagalo w nauce jezyka smile Sama tez zagaduje, choc nie jestem jeszcze staruszka.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:20
        gris_gris napisała:

        > Ja zawsze lubilam takie rozmowy, i nigdy mi nie przeszkadzalo byc zagadywana. W
        > e Wloszech mi to pomagalo w nauce jezyka smile Sama tez zagaduje, choc nie jestem
        > jeszcze staruszka.

        Ja też lubię, ale zdałam sobie sprawę, że nie wszyscy lubią.
      • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:25
        "We Wloszech mi to pomagalo w nauce jezyka smile"

        Nic mi tak nie pomogło w nauce języka, jak zagadujace włoskie staruszki! Oni mówią i mają gdzieś czy aby wszystko rozumiesz a jak powiesz coś z błędem, to poprawią cię tak, że nie czujesz się jak ostatnia idiotka:p
    • oldrena1 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:37
      pyra_w_kraku napisała:

      > Potem rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką i opowiedziałam
      > jej o tym, dodając, że sama miałam ochotę poskakać, tylko kaloszy nie miałam.
      > A ona mnie o...chrzaniła! Że zachowałam się okropnie, że nie zaczepia się młodych
      > matek, że to jakiś syndrom samotnych staruszek i że jej syn już kilka lat temu,
      > jak tylko przeszła na emeryturę, przestrzegał ją przed takimi praktykami.
      > "Jakiś kaganiec wewnętrzny sobie nałóż, jakbyś miała ochotę, ale nie zagaduj
      > do obcych ludzi, bo oni tego nienawidzą".

      > I teraz pytanie do matek: faktycznie nie znosicie emerytek zachwycających się
      > Waszymi dziećmi?

      Znane mi młode matki "nienawidzą" dobrych rad (typu czapeczka konieczna, bo uszy przewieje) oraz wtrącania się i krytykowania dziecka, gdy np. ono zmęczone płacze lub krzyczy a mama stara się opanować sytuację.

      Sympatyczne zagajanie jest przyjmowane z życzliwością, nawet przez tę najbardziej waleczną i zadziorną mamę.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:22
        oldrena1 napisała:


        > Sympatyczne zagajanie jest przyjmowane z życzliwością, nawet przez tę najbardziej waleczną i zadziorną mamę.

        A jednak teraz już będę myśleć, że to po prostu grzeczność.
        • oldrena1 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 18:20
          pyra_w_kraku napisała:

          > A jednak teraz już będę myśleć, że to po prostu grzeczność.

          To miłe, gdy ma się do czynienia z grzecznymi ludźmi. smile

          Chyba za bardzo sobie wzięłaś do serca słowa młodego bezdzietnego człowieka, który nie lubi być zagadywany.
          Nie ma co ekstrapolować jego opinii na całe pokolenie.

          Poza tym wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie lubi zagadywania, to da jasny sygnał (spojrzy milcząco albo coś odburknie pod nosem). Część młodych rodziców nie sili się na grzeczność.

          Na marginesie, jego słowa, że staruszki powinny rozmawiać w swoim kręgu, pachnie chęcią odizolowania starszych osób od młodszych pokoleń. Nie podoba mi się to, jest nie w porządku.
    • kamin Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:48
      Ja nie lubię zagadywania.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:23
        kamin napisała:

        > Ja nie lubię zagadywania.

        W ogóle, czy przez staruszki?
    • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 15:53
      Gupia ta koleżanka. Nie mam nic przeciwko zagadujacym emerytkom czy też w ogóle ludziom.
      • raczek47 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:02
        Introwertyczka pewnie i syn też.
        • apallosa Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:20
          No patrzajcie się moi państwo...ja niby introwertyczna jestem, ale bywam często zagadywania i sama też zagaduje.
          Niech ta jej koleżanka za nic nie jedzie do UK, Stanów czy Hiszpanii, bo ja tam za mruka wezmą, a wręcz za osobę niezsocjalizowana...
          W Anglii zagadywanie jest wręcz mile widziane i uważane za symbol dobrego wychowania, o ile nie porusza się prywatnych tematów.
        • bezmiesny_jez Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:33
          Nie używaj słów, których nie rozumiesz. Bycie introwertykiem nie oznacza bycia wycofanym i nieśmiałym.
          • raczek47 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 19:56
            A ja tak powiedziałam? To raczej twoja interpretacja opisywanych przez autorkę wątku osób. Ja ich wcale tak nie odebrałam.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:27
        szarmszejk123 napisał(a):

        > Gupia ta koleżanka. Nie mam nic przeciwko zagadujacym emerytkom czy też w ogóle
        > ludziom.

        A jeśli widzisz kilka dni później idącą staruszkę, która Cię "zagadnęła" to chciałabyś być zagadnięta jeszcze raz,
        czy wolisz nie?
        • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:31
          Mam takie "znajome " staruszki które zawsze zagadują, nie mam nic przeciwko 🙂
          Kiedy córka była niemowlakiem chodziłam z nią na spacery do parku okalającego dom spokojnej starości, masę czasu spędziłam na gadaniu że staruszkami. Niektóre miały po sto lat wink
          Lubię starszych ludzi, mają dużo do opowiedzenia tylko rzadko mają komu.
          • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:56
            szarmszejk123 napisał(a):

            > Mam takie "znajome " staruszki które zawsze zagadują, nie mam nic przeciwko 🙂
            > Kiedy córka była niemowlakiem chodziłam z nią na spacery do parku okalającego d
            > om spokojnej starości, masę czasu spędziłam na gadaniu że staruszkami. Niektóre
            > miały po sto lat wink
            > Lubię starszych ludzi, mają dużo do opowiedzenia tylko rzadko mają komu.

            Do setki mi trochę brakuje, wnuki lubią moje opowieści smile
            Nie chciałabym jednak moim zagadywaniem sprawiać komuś przykrość. I wymuszać niejako, krótką,
            bo krótką, ale jednak rozmowę.
            • szarmszejk123 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 18:20
              E, to się raczej da wyczuć, czy ktoś chętny, czy niechętny, wystarczy, że zwrócisz uwagę na rozmówcę wink
    • poconickaaaaa Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:21
      Ja to nawet lubiłam, jak się "siedzi" z dzieckiem w domu to czasem nie ma przez cały dzień dorosłego żeby słowo zamienić.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:29
        poconickaaaaa napisał(a):

        > Ja to nawet lubiłam, jak się "siedzi" z dzieckiem w domu to czasem nie ma przez
        > cały dzień dorosłego żeby słowo zamienić.

        Ale teraz wydaje się, że młodym wystarczają SM.
        (Pani, którą zagadnęłam nie miała nosa w telefonie)
    • cegehana Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:32
      Rzeczywiście jest to pewne naruszenie granic. Z własnego dzieciństwa pamiętam, jak krępujące są takie zaczepki obcej osoby z ulicy, która nie wiadomo czego chce. Ale nie o to pytałaś, tylko o odbiór jako matki. No właśnie - dzieckiem w tej sytuacji mało kto się przejmuje. Jako matka na ogół lubiłam słyszeć mile słowa o swoich dzieciach, tyle że nie chciałam ich narażać na krępujące sytuacje w imię komplementów dla mnie. Wychowałam się w PRL, gdzie normą było pokazywanie dzieci gościom i może stąd to przewrażliwienie.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:05
        cegehana napisała:

        > Rzeczywiście jest to pewne naruszenie granic. Z własnego dzieciństwa pamiętam,
        > jak krępujące są takie zaczepki obcej osoby z ulicy, która nie wiadomo czego ch
        > ce. Ale nie o to pytałaś, tylko o odbiór jako matki. No właśnie - dzieckiem w t
        > ej sytuacji mało kto się przejmuje. Jako matka na ogół lubiłam słyszeć mile sło
        > wa o swoich dzieciach, tyle że nie chciałam ich narażać na krępujące sytuacje w
        > imię komplementów dla mnie. Wychowałam się w PRL, gdzie normą było pokazywanie
        > dzieci gościom i może stąd to przewrażliwienie.

        Masz rację. Przypomniałaś mi niedawną sytuację, gdy szłam z wnukiem i zagadała do niego jakaś
        staruszka (niewiele pewnie starsza ode mnie) a on bardzo źle na to zareagował i pociągnął mnie do sklepu.
        Jakoś dopiero teraz połączyłam te dwa zdarzenia.
    • lauren6 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:33
      Okropni są tacy ludzie jak twoja przyjaciółka. Gęba w smartfonie, jeśli ktoś się odezwie nieproszony to foch królowej.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:06
        lauren6 napisała:

        > Okropni są tacy ludzie jak twoja przyjaciółka. Gęba w smartfonie, jeśli ktoś si
        > ę odezwie nieproszony to foch królowej.

        To akurat nie jest jej portret smile
    • asia_i_p Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:39
      Podejrzewam, że syn ją przestrzegł, bo pytała młodych matek, gdzie czapeczka albo czemu dziecko wciąż jeszcze ssie smoczek. big_grin Tak jakoś odruchowo czuję ten vibe po ochrzanie, jaki dostałaś.
      • asia_i_p Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:40
        Pytała młode matki, czuję się wtórną analfabetką big_grin
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:11
        asia_i_p napisała:

        > Podejrzewam, że syn ją przestrzegł, bo pytała młodych matek, gdzie czapeczka al
        > bo czemu dziecko wciąż jeszcze ssie smoczek. big_grin Tak jakoś odruchowo czuję ten v
        > ibe po ochrzanie, jaki dostałaś.


        Przyjaciółka nie zagaduje młodych matek, sama straciła jedno dziecko gdy miało 3 lata.

    • feniks_z_popiolu Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:47
      Najbardziej ryzykowne to chyba zagadywanie nastolatków. Czują się speszone? zaatakowane?
      Cała reszta, jeśli to nie jakieś złośliwe czy czepliwe uwagi, znosi je raczej życzliwie.
      Czasem zagaduję lub bywam zagadywana. Miłe to.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:14
        feniks_z_popiolu napisał:

        > Czasem zagaduję lub bywam zagadywana. Miłe to.

        Miło, że tak napisałaś smile
    • furiatka_wariatka Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 16:58
      Myślę, że takie zwykłe zagadywanie raczej tym młodym matkowm nie przeszkadza, prędzej już dawanie "dobrych rad".
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:16
        furiatka_wariatka napisał(a):

        > Myślę, że takie zwykłe zagadywanie raczej tym młodym matkowm nie przeszkadza,
        > prędzej już dawanie "dobrych rad".

        No właśnie, czyli być może naraziłam tę panią na stres: bo nie wiedziała, czy nie zacznę tych rad dawać.
        A uciekać z dwójką małych dzieci nie za bardzo można smile
    • mizantropka65 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:09
      Jestem emerytką i nie znoszę zagadywać, ani być zagadywaną. Ograniczam się do koniecznych pytań i konkretnych odpowiedzi
      • mizantropka65 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:11
        A już na pewno nie młodych i pięknych. Znając ich stosunek do starych bab i dziadersów oszczędzam im i sobie traumy.
      • pyra_w_kraku Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:19
        mizantropka65 napisała:

        > Jestem emerytką i nie znoszę zagadywać, ani być zagadywaną. Ograniczam się do koniecznych pytań i
        > konkretnych odpowiedzi

        A jak reagujesz na ewentualne zagadywanie?
        • mizantropka65 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:28
          Jeśli to się dzieje gdzieś, gdzie spędzam jakiś czas np. kolejka, przystanek, zbiorkom, poczekalnia, to grzecznie przepraszam tłumacząc, że nie mam dziś w nastroju na rozmowę. Jeśli chodzi tylko o zapytanie, to odpowiadam i ucinam temat.
          • mizantropka65 Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:29
            *mam dziś nastroju na rozmowę.
    • bene_gesserit Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 17:24
      Polacy nie przepadają za smoltokiem i są z tego znani w świecie. Nie ma nic zlego w życzliwej wymianie, chyba że się wygląda i zachowuje jak świr, bo wtedy to się ludzie mają prawobaw zaczepiania.

      A rodzice tak naprawdę nie lubią życzliwych rad typu "dziecko za cienko ubrane, przeziębi się i umrze na płuca".
    • nellamari Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 19:25
      Mam małe dzieci i często wdaję się w pogawędki ze starszymi osobami, pod warunkiem, że zagajają życzliwie. Bywam w jednym parku, gdzie samotni seniorzy cyrkulują specjalnie w pobliżu dzieci, w nadziei na trochę interakcji.
    • ga-ti Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 19:36
      Kocham każdego, kto zachwyca się moimi dziećmi! 😁

      Też zagaduję, nie krytykuję obcych i nie pcham się z radami (choć czasem same się cisną na usta), ale zagaduję. Moje dzieci twierdzą, że nasila mi się z wiekiem, ale nie są zdziwione, bo zawsze byłam gadułą z obcymi.

      Nie zrobiłaś niczego złego, wręcz przeciwnie, upewniłaś młodą matkę, że dobrze postępuje.
      • nellamari Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 19:37
        Kocham każdego, kto zachwyca się moimi dziećmi! 😁

        Byle na odległość wink
    • angazetka Re: Staruszki w kagańcach 02.03.26, 21:03
      Jako matka trzylatki się wypowiem. Zagadywanie w formie krótkiego zachwytu jest zawsze spoko. Jeśli nie przeradza się w egzaminowanie dziecka z imienia, wieku i powiedzenia wierszyka, jeśli nie jest dobrymi radami i pytaniem o czapeczkę - jest mile widziane. Lubię, jak mi dziecię chwalą wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka