andallthat_jazz
22.04.26, 21:33
... wiem, ze pare czeka na wiesci, 😉 No wiec bylo tak jak sobie dokladnie wyobrazalam... Jak mowil, ze ma dyzur we wtorek a ja stwierdzilam, ze tez oboje bylismy happy i oboje mowilismy prawde. Z tym, ze pominelismy drobny szczegol. On mial owszem dyzur, ale krotki do 13.00-tej, Ja mialam dyzur nocny od 18.45... 🙄 Zderzylismy sie dzis w drzwiach windy ja po pracy on do pracy. Zamiast czesc bylo z obydwu stron z wyrzutem:"Miales/mialas byc!" I zgodna odpowiedzia "No bylem/bylam!" Nie powiem, ze sytuacja jakos mnie zdziwila. To wrecz bylo do przewidzenia....
A goraco bylo, bo dowiedzialam sie, ze pacjent, ktory chcial mnie uziemic butelka, godzine po moim wyjsciu podpalil kupke recznikow i przescieradlo. Na szczescie kolezanka przechodzila. Ugasili gasnica w pore rownoczesnie w biegu odlaczajac tlen pacjentom. Dla niewiedzacych instalacja znajduje sie w scianach pokoi i przeplywa przy lozkach pacjentow. Gdyby ognia na czas nie zauwazono czytalibyscie o moim oddziale w gazetach. Pacjent odwieziony w trybie pilnym na psychiatrie.
Ot, takie nowinki u mnie. 🤷