Dodaj do ulubionych

Ghosting jeszcze raz

25.06.26, 17:11
Padłyście kiedyś ofiarą ghostingu? Mnie zostawił w ten sposób narzeczony. Wstyd się przyznać, po ponad 7 latach bycia w związku. Wyszedł z mieszkania i nie wrócił. Przepadł jak kamień w wodę. Długo nie mogłam się pozbierać, przeszłam straszne załamanie nerwowe. Do tego doszły problemy finansowe po "rozstaniu". Do dziś nie rozumiem, jak po tylu latach można w ten sposób zakończyć związek.
Obserwuj wątek
    • pytajacakinga Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 18:30
      Jej współczuję, i jak się dowiedziałaś że żyje i czy w końcu kiedyś coś wytłumaczył?
    • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 18:33
      Tak. Moj maz po 10 latach malzenstwa, wyszedl z domu do pracy i od tego czasu nigdy wiecej go nie zobaczylam.
      To byl kwiecien 2008.
      Zostawil mnie z 6,5 letnia corka, oraz z kredytem na dom, ktory zaciagnelismy raptem pol roku wczesniej.
      Bylam wtedy w 4 miesiacu ciazy.

      Ktos przebije?
      • alpepe Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:00
        Kiedyś przypadkowo trafiłam na twoje stare posty, jak to go szukałaś. Nie, chyba twojego przypadku nic tu nie przebije, niestety.
      • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:28
        Masakra

        Czy miałaś z nim pozniej jakikolwiek kontakt?
        • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:33
          Nie. Nigdy wiecej.
          • heca007 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:49
            Ale jakiś rozwód? Skąd wiesz, że żyje? Kontakt z prawnikiem?
            Ogólnie masakra finansowa i psychiczna jak się domyślam i trauma na całe życie dla Ciebie i córki.
            • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:31
              Dla dwoch corek.wink
              Druga urodzila sie w pazdzierniku 2008.
              Wiem, ze on zyje. Ale wszystkie sprawy byly zalatwiane zaocznie. Na zadna sie nie stawil.
              A sporo ich bylo. Alimentacyjne, pare rozwodowych, o pozbawienie praw.
              Potem.u notariusza zrzekl sie wszystkiego.na rzecz mojego meza - aby mogl dziewczyny adoptowac. Obecnego.meza poznalam jak mlodsza corka byla malusienka.
              Rozwod byl w 2011, w 2012.wzielam kolejny slub, w 2013 urodzil nam sie syn, w 2014 maz adoptowal corki i to byl ostatni krok ku wolnosci. Eks zostal wymazany z zycia na amen.
              Mlodsza corka nie ma zadnych traum, nigdy biologicznego nie widziala.
              Starsza tak, przeszlismy ciezka droge. Ale co sie dziwic, ona miala niesamowity kontakt z biologicznym, corunia tatusia. Eks od jej urodzenia robil przy niej wszystko oprocz karmienia.piersia wink
              Chodzil na spacery,na basen, do kina, po pracy poswiecal jej caly swoj czas.
              A potem sobie wyszedl i nigdy nie wrocil.
              • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:33
                OJP

                No nie ogarniam
              • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:39
                "Eks od jej urodzenia robil przy niej wszystko oprocz karmienia.piersia wink
                Chodzil na spacery,na basen, do kina, po pracy poswiecal jej caly swoj czas."

                Co mu odwaliło? Bo to jednak strasznie dziwne.
                • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 22:23
                  Do dzis nie wiem.
                  Pewnie wada postawy. wink
              • heca007 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:50
                O matko, współczuję. Nie ogarniam jak można coś takiego zrobić dziecku (żonie też ale dziecko jest już całkowicie bezbronne sad ).
              • krypteia Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:57
                Czy kontaktowałaś się z rodziną swojego byłego męża albo Czy ta rodzina na przykład dziadkowie kontaktują się z twoimi córkami? Jeśli tak to czy kiedykolwiek wspominali dlaczego odszedł Gdzie się znajduje co mu odbiło? Może to choroba psychiczna albo guz mózgu z którego wyszedł?
                • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 22:21
                  Cala rodzina stanela po jego stronie. Nie wiem co im nagadal, prawdopodobnie cos w stylu ze go zdradzalam.
                  Dziewczyny nie maja kontaktu z zadnym z dziadkow, zadna ciocia.ani wujkiem.

                  Jak sie mlodsza urodzila, to pisalam do nich, wysylalam zdjecia. Dazylam do kontaktu.
                  Ale z ich strony nie bylo zadnego zainteresowania. Wiec odpuscilam.

                  Moje dzieci zyskaly za to przecudownych dziadkow, rodzicow meza. Ja sobie czasem mysle, ze ta rodzina ktora " przygarneła" 😉jak swoje, to jakis rodzaj zadoscuczynienia od losu. Peanow na czesc mojego.meza pisac nie bede, bo byscie chyba i tak nie uwierzyly, ze tacy mezczyzni istnieja.
                  Dodam ze odkad sie znamy, ponad 16 lat, nigdy sie nie poklocilismy. Serio, nie bylo o co.

                  To ta dobra strona " mojego" ghostingu.
                  • bywalec.hoteli Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 22:30
                    Astomi to masakra co przeżyłaś.
                    Strasznie dzielna z Ciebie babka i super że nowy mąż taki anioł i się Wam układa.

                    Nie chcę Cię meczyc o takie szczegóły ale człowiek się zastanawia jak rozwiazaliscie sprawy kredytu, wspólnego mieszkania itp. Bo banki raczej nie pozwolą jednemu z dłużników sobie zniknąć.
                    • stasi1 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 12:08
                      Dopóki kredyt jest spłacany dopóty banku nie obchodzi kto to robi .
                  • simply_z Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 23:16
                    Przedziwna sprawa i zastanawiająca.Jak można wyrzec się własnych dzieci...tym bardziej dziadkoqie, ciotki itd.tak po prostu zapomnieć o istnieniu wnuczek?zwłaszcza starszej, którą znali od urodzenia...okropne.
                    • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 12:17
                      Jedyne co moj mozg jest w stanie zrozumieć to sytuacja, ze ktos sie wplątuje w jakieś mafijne porachunki ktore przeradzają się w bezpośrednie zagrożenie zycia dla rodziny i maz znika z ich zycia aby ich chronic. Innej wersji moj mózg nie dopuszcza.
                  • bazia_morska Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 11:57
                    Astomi, mocno mi się to kojarzy z historią, która działa się na linii Niemcy-Polska w roku chyba właśnie 2008. Pan zakochał się w Pani (z córką), ślub, przeprowadzka do Niemiec i po pół roku małżeństwa idealnego pan zniknął. Rodzina twierdziła, że nie ma pojęcia, gdzie jest. Nazwisko pana zaczynało się na literę R.
                    • simply_z Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:06
                      Myślisz, że to mógłby być on? ale bigamia chyba szybko by wyszła...
                      • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:08
                        To nie ten😂
                        My sie poznalismy w 1997 roku.
          • princesswhitewolf Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:50
            Jest dzial w piekle zarezerwowany dla takich jak on
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 22:14
        Ale chyba najpierw myślałaś, że zaginął, że coś złego się stało i zgłosiłaś na policję?
        • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 18:33
          On mial taki dziwny system pracy, ze czesto go nie bylo 10 dni, albo tydzien. Albo byl 2 miesiace ciagiem w domu.
          To nie bylo tak, ze te pierwsze dni sie martwilam. Zreszta on pisal.smsy. Dzwonil.
          Tylko potem nagle telefon umilkl. Dzwonilam wiec do tesciow czy cos wiedza i oni go kryli. Ze mam sie nie martwic,ze byl akurat u nich, ale jest chory i spi, ze oddzwoni i takie bla bla.
          Centrala jego firmy byla w miescie gdzie mieszkaja jego rodzice. Dla mnie wtedy to bylo spojne.
          A po jakims czasie zadzwonila jego matka, zeby mnie poinformowac, ze mam sobie radzic sama, bo T. nie wroci.

          I nie wrocil.
          • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 18:43
            "On mial taki dziwny system pracy, ze czesto go nie bylo 10 dni, albo tydzien."

            Czyli druga rodzina na boku?

            "zeby mnie poinformowac, ze mam sobie radzic sama, bo T. nie wroci.'

            Przepraszam za wścibstwo, ale nieczęsto takie historie na forum. Uchylisz rabka tajemnicy jak ta rozmowa wygladala? Co na pytanie "co z dziecmi"?
            • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 19:04
              Juz za bardzo nie pamietam.Oczywiscie pytalam o dzieci, co z nimi, jak ja je teraz utrzymam? (Tym bardziej ze niedlugo pozniej przez ten caly stres musialam isc na zwolnienie, bo ciaza byla zagrozona i lezalam.)
              To sie dowiedzialam ze trzeba bylo myslec wczesniej, teraz to juz sie nic nie da naprawic, ze to sa moje dzieci a ona musi chronic swoje ( syna)
              Cos w tym stylu. Pamietam, ze bylam w szoku i nie rozumialam o czym ona do mnie mowi.

              Po latach wyszlo, ze on powiedzial rodzicom, ze pierwsza corka nie jest jego, bo go zdradzilam. Ale ze mnie kochal i nie chcial sie rozwodzic, to mi wybaczyl. Ale jak sie dowiedzial, ze znowu go zdradzilam i po raz kolejny zaszlam w ciaze z innym to juz nie wytrzymal i musial ( !) odejsc.

              Ze oni lykneli te bajeczke, to nie wiem🙈🙄
              Tym bardziej ze mlodsza corka jest fizycznie jego kopią. No a oni dostali zdjecia i musieli to widziec.
              Ale nigdy nie chcieli miec kontaktu.
              Starsza corka do dzis nie moze tego zrozumiec. Byl tata - nie ma. I razem z nim znikneli dziadkowie, ciocia, wujek i kuzynowstwo.
              • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 19:21
                Rodzice to chyba w kazda bzdure synusia uwierza. Ja to bym chyba im teraz po latach wysłała wyniki testu na ojcostwo - prosze jak wyrzekliscie sie własnych wnuków, niech wam ziemia lekka bedzie.

                A on miał syna jeszcze z poprzedniego związku, czy to w trakcie z Tobą bylo?
                • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 19:22
                  Sorki, źle przeczytalam o tym synu.
                • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 20:16
                  On tego syna mial pozniej. Nasze corki urodzily sie w 2001 i 2008 roku.
                  Jego syn urodzil sie w 2010.
                  Miedzy druga corka a tym chlopcem jest niecale 1,5roku roznicy.

                  Wiec tak, pewnie zostawil nas dla nowej milosci.


                  A testy na ojcostwo...no coz.
                  Nie mam jego materialu genetycznego🤷🏻‍♀️😉,wiec i testow zrobic nie moge.
                  • princesswhitewolf Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 20:57
                    To sie sadownie zalatwia
                    • weronika_ozankowa Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:06
                      Ale po co? Ona wie że to jego dzieci, on chyba też tego nie neguje oficjalnie, tylko taki kit wstawia rodzinie, która uwierzyła, bo chciała mu wierzyć.
                      Po co się szarpać i tracić czas i pieniądze na udowadnianie czegoś oczywistego kuta…i, z którym i tak nie ma się już nic wspólnego?
                      • simply_z Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:10
                        No niby tak...tylko, że to były dzieci urodzone w małżeństwie. Zastanawia mnie, że ta dziwna rodzina uwierzyła prędzej jemu, niż prawowitej żonie.
                        • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:13
                          Koszula zawsze blizsza cialu, czyz nie?
                          • simply_z Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 23:29
                            Tak, niemniej jednak szokujące...
                          • weronika_ozankowa Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 00:06
                            astomi25 napisała:

                            > Koszula zawsze blizsza cialu, czyz nie?
                            >
                            Nie zawsze.
                            U mnie w rodzinie była taka sytuacja, że pan bardzo chciał mieć syna, a miał 2 córki. Miał też wieloletni romans, i żona i kochanka zaszły w ciążę w zbliżonym czasie. Żona z kolejną córką, kochanka z synem. Pan zostawił ciężarną żonę i córki i udał się do kochanki.
                            I tu rodzina pana, będąca akurat też moją rodziną, stanęła murem za jego żoną. Moja babcia regularnie wysyłała do żony posłańców z zapewnieniami, że ona i dziewczyny są „nasze” i że pan nie ma już w rodzinie miejsca. Niestety, żona chyba nie była gotowa, nie chciała kontaktu z nikim z jego rodziny sad
                            Dopiero po latach, jak dziewczyny były już prawie dorosłe, nawiązały kontakt z ojcem i z nami. Ich mama do tej pory nie.
                    • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:12
                      Ale po co?
                      Od 2014 roku moj obecny maz jest w papierach, dziewczyny dostaly nowe metryki.
                      Eks na 100% wie ze dzieci sa jego.
                      Jakby co, niech robi sobie badania. Ja ich niepotrzebuje.
                  • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:12
                    Ale ze znalazła sie taka ktora przygarnela taki odpad atomowy...
                    • heca007 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:37
                      brenya78 napisała:

                      > Ale ze znalazła sie taka ktora przygarnela taki odpad atomowy...
                      >
                      Pewnie trafił swój na swego. Co za k.urestwo powiedzieć rodzicom własnym, że żona się puszczała i dzieci nie są jego sciana Jak można tak w błocie unurzać niewinną żonę i niewinne własne dzieci? Nie moge tego pojąć. Dobrze w sumie, że Astomi nie musi już żyć z tym człowiekiem tongue_out
                      • ponis1990 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 23:10
                        Brzmi jak totalny psychopata, wiec pewnie dobrze umie grać dobrego człowieka.
      • wyprawa32768 [...] 26.06.26, 13:51
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • figa_z_makiem99 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 14:48
          I zostawił dzieci? Zakochał się w innej kobiecie i wygumkował poprzednie życie, może prowadził podwójne życie od jakiegoś czasu. Sprawy załatwiał zaocznie, bo wstydził się spojrzeć rodzinie w oczy.
          • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 15:08
            W sumie lepiej tak niż jak niejaki Chris Watts...
        • riki_i Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 14:54
          wyprawa32768 napisał:

          > albo jesteś harpia level master że facet zwiewał tak jak stał. Albo kompletny w
          > ariat lub ze spektrum a ty ślepa na objawy spłodziłaś z nim 2 dzieci, czyli roz
          > sądna nie jesteś. Albo był agentem wywiadu lub członkiem mafii i zniknął aby wa
          > s chronić.
          > Znamy tylko twoją wersję wydarzeń.

          Znam historię sprzed wieeeeeeelu lat, gdy pan wyszedł po papierosy i więcej nie wrócił. Kilkanaście lat potem jego córka była podrywana w dyskotece przez pewnego zamożnego pana, który zaproponował , że ją odwiezie samochodem do domu. Jak usłyszał adres, to zaczął opowieść, "aaa, tutaj to mieszka taka moja znajoma...". Od słowa do słowa okazało się to szanowny pan tatuś we własnej osobie. Dostał więc z całej siły po mordzie i nie tylko. Historia absolutny autentyk (rodzina po sąsiedzku mojej śp. babci w kamienicy na Mokotowie).
          • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 18:27
            Splodzilam z nim drugie dziecko, bo byl ojcem niemalze idealnym. Od poczatku nic.mu nie bylo straszne, ani nocne wstawanie, ani kupy,ani rzygi, zabkowanie i cala reszta. Chodzil na bilanse do lekarza, na szczepienia i wiekszosc czasu po pracy poswiecal corce.
            Dlaczego nie mialabym miec z nim drugiego dziecka?

            Tak, jestem taka harpia ze musial zwiac. I zostawic mnie w ciazy, z teskniacym dzieckiem, z kredytem na glowie. Potem laskawie zrzekl sie swojej czesci domu, ale za to nie placil alimentow. Ani centa nie zaplacil.na dzieci. Nigdy.

            Autyzmu nie podejrzewam. Raczej to ze jest psychopata.

            Dodam, ze potem sie dowiedzielismy z FB, ze 2 lata pozniej urodzilo mu sie kolejne dziecko. To dziecko skonczylo juz 16 lat, moj eks mieszka.od niego jakies 15 km i nie widzial odkad maly skonczyl 2 lata.
            A wiem to, bo starsza corka napisala do matki tego dziecka zapytac o brata.
            Taki z niego bohater.💪
            I z tego co wiem, nadal sa w kontakcie.

            A ty wyprawo wierz w co sobie chcesz. Za duzo musialam wycierpiec przez niego i jego rodzine, starsza corka dostala niezle po dupie...wiec nie biore sobie twoich slow do serca.
            Ogolnie zieeeew. I ignor.
            • weronika_ozankowa Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 18:32
              astomi25 napisała:

              > I z tego co wiem, nadal sa w kontakcie.

              Kto z kim jest w kontakcie?

              > A ty wyprawo wierz w co sobie chcesz. Za duzo musialam wycierpiec przez niego i
              > jego rodzine, starsza corka dostala niezle po dupie...wiec nie biore sobie two
              > ich slow do serca.

              Daj spokój, szkoda twojego czasu na tłumaczenie…

              Ja wszystko jestem w stanie zrozumieć, że żonę można zostawić, męża, dom, nie płacić… ale ze dziecko, z którym człowiek był związany emocjonalnie?!
              To ja na tydzień na urlop jadę i za psem tęsknię, a ten dziecko zostawił 😢
              🤮
              • astomi25 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 18:36
                Tak, napisalam niejasno. Moja corka z matka swojego przyrodniego brata.
                Czasem moja corka pyta, co u niego, czasem ta druga strona przysle jakies zdjecie wink
            • figa_z_makiem99 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 19:54
              100% książkowy narcyz, psychopata i kłamca, który potrafi ładnie grać i pewnie ma zaplecze w rodzince podobnej do niego. Uciekł do innego życia. Podejrzewam, że zerwał z wami kontakt i zrzekł się wszystkiego, bo myślał, że złapał "pana boga" za nogi: zakochanie, pieniądze, wpływowa rodzina następnej pani ( może kopnęła go po czasie w tyłek), nie ma w tym żadnej waszej winy. Padalec.
            • figa_z_makiem99 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 20:07
              Matki też potrafią kochać dziecko z drugiego małżeństwa, zniszczyć dziecko z poprzedniego i udawać, że to nieprawda. Znam takie.
      • ponis1990 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:50
        Nie, twojego przypadku nie da sie przebic, smutno, ale wygrywasz w tym strasznym rankingu. Ilekroć są takie wątki to mysle zaraz o Tobie. mam nadzieje że u ciebie juz ok.
    • mabel_mora Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:03
      czy padłam ofiarą - nie
      choc sama kiedys zastosowalam, dlatego nie uważam, ze ghosting to coś złego, nie znajac przyczyny zniknięcia, są sytuacje, a w zasadzie działania, czyny, że ghosting jest usprawiedliwiony, miałabym w du..e emocje kogoś, kto wyrządziłby mi taką krzywdę, że widok tej osoby byłby dla mnie tylko bólem, przykrością, odcinam się i nie chcę mieć z taką osobą nigdy kontaktu, chyba, że w sądzie.
      • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:29
        Raczej ofiary ghostingu nie sa przemocowcami.

        Wg mnie ghosting jest obrzydliwym zachowaniem i nie ma dla niego wytlumaczenia
        • nieobiektywnie Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:36
          Ghosting to jest taka sytuacja którą opisywała astomi powyżej. No chyba że nie wiemy wszystkiego i tego biednego męża prała i gnębiła psychicznie, ale zakładam że nie. Natomiast sytuacja z wątku obok absolutnie ghostingiem nie jest. To słowo jest zdecydowanie nadużywane.
          • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:51
            No jak to nie jest? Po 7 latach związku chlop wyszedł z domu i przepadł? To jak nazwiesz takie zachowanie?

            Wg mnie ghosting ma wiele twarzy, przypadek astomi jest ekstremalny.

            Nazwałabym tez ghostingiem sytuację gdy ktoś zobowiaze sie cos zrobić a później przestaje odbierać telefon i nie odpowiada na wiadomości.
            Albo na wczesnym etapie randkowania, fajnie się ludziom gada, nagle jedna strona bez slowa znika z radarów.

            Naprawdę to cos kosztuje powiedzieć sorry, to nie to albo: przepraszam ale zmieniły mi sie plany i nie zrobię tego czego się podjąłem?

            No ale wymaga minimum cywilnej odwagi. Dla niektórych to za dużo.
            • nieobiektywnie Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 20:10
              homohominilupus napisała:

              > No jak to nie jest? Po 7 latach związku chlop wyszedł z domu i przepadł? To jak
              > nazwiesz takie zachowanie?

              JEST. Sytuacja opisana przez Astoni jest ghostingiem. Sytuacja z wątku obok o dziewczynie która się przestała odzywać bo facet miał odpał po alkoholu NIE jest ghostingiem choćby dlatego że gość doskonale wie dlaczego ona się przestała do niego odzywać. No i w sumie nie byli parą.
              • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:35
                Aaa myslalam ze mówisz o sytuacji autorki wątku
            • boogiecat Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 09:20
              homohominilupus napisała:
              >
              > Nazwałabym tez ghostingiem sytuację gdy ktoś zobowiaze sie cos zrobić a później
              > przestaje odbierać telefon i nie odpowiada na wiadomości.
              >
              > Naprawdę to cos kosztuje powiedzieć sorry, to nie to albo: przepraszam ale zmie
              > niły mi sie plany i nie zrobię tego czego się podjąłem?
              >
              > No ale wymaga minimum cywilnej odwagi. Dla niektórych to za dużo.
              >

              Podpisuje sie. Sama padlam ofiara tego typu ghostingu z takim smaczkiem, ze osoba ktora sie zobowiazala do poprowadzenia bolesnej dla mnie sprawy, zostala oplacona a nastepnie klamala przez dwa lata, ze zobowiazanie wykonuje.

              Gdy sie polapalam i - chyba zbyt milo - poprosilam o wyjasnienia, zostalam totalnie zghostowana. Srodowisko te osobe w pewien sposob kryje, coz zgnile mechanizmy.

              A zeby bylo tak do konca milusio, to owa osoba po zghostowaniu mnie, brylowala jak gdyby nigdy nic w naszym wspolnym towarzystwie, czlowiek dusza.

              Tez podejrzewam psychopatie polaczona z jakimis grubszymi kompleksami.
          • mabel_mora Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:56
            sytuacja opisana przez Astomi, też jest ghostingiem, ale tutaj dochodza kwestie prawne, finansowe, wiec w takich syt. nie można tak znikać, zamykać tamto zycie i ta osoba porzucona ma jak najbardziej prawo ścigać "znikacza"
        • mabel_mora Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 19:52
          ghosting to znikanie z zycia, zakonczenie relacji, nie jest okreslone, czy bez powodu, czy z powodu
          jeżeli robie komuś delikatnie mówiąc świństwa za jego plecami, to trzeba założyć też, że to może się wydać i nie powinnam się dziwić gdy ta druga strona zerwie relację, bez chęci wyjaśniania

          • nieobiektywnie Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 20:18
            Moim zdaniem ghosting jest wtedy kiedy ktoś znika bez słowa w normalnej zdrowej relacji. Natomiast jeśli ktoś znika bez słowa bo jest obrażany pomiatamy, manipulowany , oszukiwany, zastraszany itp, albo próbował zakończyć relację w cywilizowany sposób bezskutecznie, to już o ghostingu nie ma mowy. To już jest stawianie granic i zdrowe odcięcie się.
      • bmtm Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:58
        No nie Nieodwzajemnić uczuć i napisać choć słowo to norma Nagle ściąć bliską osobę, szczegółnie w stanie wysokiego zakochania, to bardzo niewłaściwe.
        • bmtm Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:59
          Moralnoś by mi nie pozwoliła na cos takiego.
        • memphis90 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 09:51
          To, że tobie się wydaje, że jesteś „zakochany” nie oznacza, że druga osoba jest ci cokolwiek winna, szczególnie jeśli wcześniej wielokrotnie jasno deklaruje, że nie jest zainteresowana płcią męską w ogóle.
    • brenya78 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 20:20
      Zrobiono mi oraz ja zrobiłam ghosting dwukrotnie.
      Raz bliska przyjaciółka przestała odbierać ode mnie telefony, a jak bardzo juz zaniepokojona zadzwoniłam do niej do pracy (zeby sie dowiedzieć czy zyje), to inna koleżanka przekazała mi ze Jola nie może podeksc do telefonu. Było to prawie 20 lat temu i nadal nie wiem za co zostałam tak potraktowana. Po jakimś czasie, jak gdyby nigdy nic napisała do mnie i próbowała nawiązać kontakt, ale ani słowa wyjaśnienia. Próbowała jeszcze kilka razy na przestrzeni paru lat, ale ja zghostowalam. Jak ktoś nie ma odwagi napisać i wyjaśnić sytuacji "sorry, ale byłam w złej formie, byłam zła na Ciebie, byłam w szpitalu" cokolwiek, i udaje ze wszyatko jest po staremu, to niestety, nie mam miejsca na taka znajomość.

      Druga przyjaciółka przestala sie do mnie odzywać po tym jak sprowadziła sie do mojego miasta i pomagałam jej w organizowaniu zycia. Jak się już zorganizowała to przestała sie odzywać. No cóż, po 2 latach wywaliłam ja ze znajomych na Facebooku. Zgaduje ze nawet chyba nie zauważyła.
      • weronika_ozankowa Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 15:55
        O, mnie się też zdarzyło dwukrotnie, że po znalezieniu komuś pracy na wyraźną prośbę tej osoby ona zniknęła! 😂
        Jak to się mówi: nie rób komuś dobrze a nie będzie ci źle…

        Ja zghostowalam kogoś raz - chłopaka, z którym miałam ni to romans, bo to związek. Było nam dobrze razem, ale mieszkaliśmy daleko od siebie i żadne z nas nie było na tyle zdeterminowane, żeby zmienić swoje życie. Jakoś się rozeszło. Po latach on zaczął do mnie pisać w każde urodziny, bardzo po przyjacielsku, tak na zasadzie co słychać. Nie odpowiadałam przez kilka lat, raz odpowiedziałam i znowu przestałam. Oboje mamy rodziny, ja nie jestem ze swojego związku zadowolona, ale nie chce rozdrapywać starych ran, bo i tak nic z tego nie będzie.
    • simply_z Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:09
      Zdarzylo mi się dwa razy.Raz, przyjaciólka po wielu latach znajomosci.Po prostu przestala odpisywac, dzwonic.Drugi raz gosc z ktorym zanosilo sie na cos wiecej, z dnia na dzien zostalam zablokowana na whatsapie itd. Podejrzewam, ze w gre wchodzil nowy obiektwink.
    • bmtm Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:47
      Bardzo współczuję!!! Lekki ghosting poimprezowy to przy tym nic. To niestety się zdarza, wina ghostującego.
      • angazetka Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:56
        Chociaż nie kłam.
    • angazetka Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 21:58
      Takiej masakry jak u Ciebie czy Astomi nie miałam. Miałam ghosting ze strony przyjaciółki ze studiów: fajna relacja, bywałam u niej w domu, jej rodzice zapraszali mnie na obiady, pewnego dnia przyszłam (zaproszona!) i się dowiedziałam, że Hermenegilda wyszła z Zenobią. I tyle. Więcej się nie odezwała.
    • alexis1121 Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 22:09
      Bardzo przykra historia, jednak bycie zostawionym przez męża/partnera bez słowa, to zupełnie inny kaliber.
      Mi się zdarzyło 2 lata temu zakończyć z ten sposób znajomość, ale nie mam wyrzutów sumienia i nawet po czasie nie myślę o sobie źle. Koleżanka od studiów, kontakt bardzo częsty, ale głównie głosówki/sms/telefon. Okłamała mnie, a to kłamstwo wyszło przypadkowo, bo jej asystentka zamieściła ogłoszenie na Szczeciniankach, że przyjeżdża chirurg do Szczecina i można się zapisywać na konsultacje. Mi wmawiała, że od pół roku nie ma z nim kontaktu (tam był wątek romantyczny) a jak jej wysłałam screena z grupy na fb to do końca grała, że nie wie o co chodzi i będzie to wyjaśniać z asystentką. Czyli dodatkowo zrobiła ze mnie idiot***ę. Na następny dzień przestałam odpowiadać na jej bajki i milczę do teraz.
    • marooska Re: Ghosting jeszcze raz 25.06.26, 23:10
      Tak, tak zostawił mnie chlopak, którego bardzo kochałam. Miałam wtedy 20 lat, on 23. Wyjechał na samotne wakacje, ja pracowałam i nie mogłam wyjechać, i przepadł jak kamień w wodę. Przed wyjazdem były obietnice, że jedzie na krotko do kumpla nad morze, ale tuż po przyjeździe skoczymy w góry. Na wakacjach poznał inną dziewczynę, o czym dowiedziałam się jakieś 3 miesiące po fakcie. Obrzydliwe było to, że i jego mama i znajomi za jego namową opowiadali mi jakieś bajki, kiedy ja naprawdę martwiłam się, że coś się stało. Dosłownie ho szukałamuncertain A on wprost z wyjazdu trafił do domu tej dziewczyny i spędził u niej cudowne 3 miesiąceuncertain
    • hanusinamama Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 00:01
      Czemu wstyd? To nie tobie powinno być wstyd.
    • nowel1 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 09:59
      Doświadczyłam dwa razy.
      W pierwszym przypadku to było zakończenie kilkumiesięcznego związku, na tyle wątpliwego, że sama już wtedy byłam na etapie kombinowania, jak się z tego wyplatać. Mimo to było to bardzo niefajne doświadczenie.
      W drugim przypadku chodziło o wieloletniego przyjaciela. Po kilku latach regularnego, odnowionego wiele lat po studiach kontaktu - telefony, wspólne wypady, moje wizyty u niego i jego żony, nagle ciach, koniec, pierwszy telefon odebrał ale zbył mnie zdawkowo, potem już odciął się zupełnie. Do dzisiaj boli, mimo że już z 10 lat minęło.
    • elinborg Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 10:02
      A jak fachowiec przestaje odpowiadać na telefony, to też ghosting?😉
      Miałam raz taki przypadek, załatwiałam bardzo ważną sprawę z informatykiem, sprawa w toku,cwsxystko ok, znałam go z poprzedniego miejsca pracy, normalny facet. No więc w kluczowym momencie, tuż przed Bardzo Ważnym Terminem, ostatecznym deadlinem facet zamilkł. Pamiętam, że nie mogłam w to uwierzyć, no jak to tak? Od tego czasu wiem, że tak można i że całkiem normalni ludzie nagle przestają być normalni na pstryknięcie palców.
      • nowel1 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 10:15
        Racja! Miał do mnie przyjść fachowiec zrobić parę napraw, jeszcze w drodze był uchwytny, a potem zaginął 😂
        • husky_cat Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 12:10
          Oj, akurat w przypadku fachowców to niestety standard ☺
      • homohominilupus Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 10:41
        elinborg napisała:

        >
        > eadlinem facet zamilkł. Pamiętam, że nie mogłam w to uwierzyć, no jak to tak? O
        > d tego czasu wiem, że tak można i że całkiem normalni ludzie nagle przestają by
        > ć normalni na pstryknięcie palców.

        Tez mam zawsze takie: WTF i myślę sobie: co z tymi ludźmi?
      • weronika_ozankowa Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:57
        O rany, przypomniałaś mi!
        Mieliśmy takiego gościa - super pracowity, kreatywny, fajny, inteligentny, złota rączka, no bajka! Zrobił nam kilka dużych i fajnych rzeczy w domu, i w sumie to się zaprzyjaźniliśmy, bo złapał kontakt z moim mężem, okazało się że mają wspólnych znajomych i w ogóle. zaczął u nas kolejną większą robotę, ale trafił mu się wyjazd z kolegą na chwilę, coś tam mieli robić w domku nad jeziorem u tamtego. Spoko. Wziął od nas zaliczkę na materiały, nie za wielką, jakieś 1000 zł, i miał przyjść za parę dni. I… zniknął. Najpierw się martwiliśmy, myśleliśmy że coś mu się stało. Później zaczęło do nas docierać, że po prostu nas odpalił.. nie wiem dlaczego, nie wierzę że dla tego tysiaka zaliczki, bo za resztę prac miałby wielokrotnie więcej.
        Później widziałam go w miasteczku jak jechał samochdoem, więc wiem że żyje. Po prostu już nigd my nie przyszedł do nas ani nie odebrał telefonu.
        Nie powiem, przykro nam było, przede wszystkim dlatego, że myśleliśmy, że się dogadujemy…
    • zbytomia100 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 15:31
      Jeden raz w zyciu zostalam zghostowana. "Przyjaciolka" na pierwszym etapie emigracji. Pojechala na chwile do PL, zabrac wiecej rzeczy, zaraz po jej powrocie mialysmy wspolnie wynajac mieszkanie. Nie wrocila, nie odezwala sie, ja stracilam mieszkanie, bo czynsz dla jednej osoby byl za wysoki, a zbyt malo czasu bylo, bym znalazla kogos na jej miejsce. Po kilku miesiacach napisala maila, ze jest w UK i wogole to miala mnie dosc. Nawet nie chcialo mi sie odpisywac.
      Rozumiem, ze mogla miec mnie dosc, ale mogla to chocby smsem wyslac w dniu wyjazdu do PL. Celowo narazila mnie na bezdomnosc.

      Ja zghostowalam pare osob w zyciu, ale np stalkera, wiec to chyba byl raczej instynkt zachowawczy, niz wredne zachowanie z mojej strony.
      I inna "przyjaciolke" jak sie okazalo, ze kopiuje moje wiadomosci i wysyla roznym osobom. Zobaczylam na telefonie selfik, ktory osobiscie sobie zrobilam kilka tygodni wczesniej i jej wyslalam. Na telefonie osoby, ktora nawet jej dobrze nie znala, zdjecie bylo kilkakrotnie przekazywane. Zadne tam wstydliwe zdjecie czy cos, ale sam fakt, ze cos takiego robi, zabilo moje zaufanie do niej. Wiec na huk mi taka osoba w otoczeniu? Aha, zdjecie w miedzyczasie dorobilo sie kilku niemilych komentarzy, kazdy przekazujacy dopisywal swoj sad Wiec wymiotlam z swojego zycia cala te grupke. Nie zaluje nic a nic.
    • ponis1990 Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 22:48
      Przykro mi. Ja byłam z kimś zaledwie niecały rok, w piątek wieczorem dostałam smsa ,,bedę rano" a w sobotę telefon juz wyłączony, numer zmieniony. Pomieszkiwał u mnie, ale znalazl pracę w innym mieście i tam wynajął pokoj, pozbieral niepostrzeżenie najważniejsze rzeczy i tyle z niego było. A i tak trzepnęlo mnie to fest. A tu 7 lat... przykro mi.
      • riki_i Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 07:38
        ponis1990 napisała:

        > Przykro mi. Ja byłam z kimś zaledwie niecały rok, w piątek wieczorem dostałam s
        > msa ,,bedę rano" a w sobotę telefon juz wyłączony, numer zmieniony. Pomieszkiwa
        > ł u mnie, ale znalazl pracę w innym mieście i tam wynajął pokoj, pozbieral niep
        > ostrzeżenie najważniejsze rzeczy i tyle z niego było. A i tak trzepnęlo mnie to
        > fest.

        Co za szmata, a nie facet. Ale słyszałem dwie podobne historie od pań z reala i ich koleżanek. Jest dziś sporo panów po prostu materialnie pasożytujących na kobietach.
        • bmtm Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 08:28
          Takich historii jest od groma w wydaniu męskim. W kobiecym chyba rzadsze jeżeli już kobieta decyduje się na jakąś formę partnerstwa.
    • eliksir_czarodziejskii Re: Ghosting jeszcze raz 26.06.26, 23:23
      Ja zghostowalam moja jedna koleżankę. Dwa nasze ostatnie spotkania (to było chwilę po narodzinach moich dzieci) wyglądały tak że waliła mi jakimiś totalnie chamskimi i agresywnymi tekstami od czapy. Dopiero dzisiaj po latach rozumiem jakie to było nie halo, że mnie jako świeżo upieczonej matce bliźniaków w mieście gdzie nie miałam żadnej rodziny ani zbyt wielu bliskich znajomych nie zapytala mnie jak sobie radzę, nie zaproponowała żadnej pomocy. Za to chętnie korzystała z mojej życzliwości, czasu i uwagi i tego że zawsze byłam po jej stronie cokolwiek by się działo.
      Potem mój mąż stracił pracę w tym mieście i przeprowadziliśmy się bliżej rodziny męża tak jak już od dawna planowaliśmy. Normalnie urządziła bym jakieś pożegnalne spotkanie ale nie chciałam słyszeć jakichś debilnych tekstów w naszej tamtejszej sytuacji. Odechcialo mi się z nią kontaktu.
      Dużo wcześniej już widziałam że coś złego się z nią dzieje bo wiele rzeczy jej nie wypaliło i chyba uważała się trochę za nieudacznika życiowego. Ja ja pocieszałam no i tak mi odpłaciła... 😳
      Potem zadzwoniła do mojego męża jakoś ze 2 razy pół roku później no ale nie miałam ochoty być jej emocjonalnym workiem bokserskim.
    • mysiulek08 Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 00:30
      ofiara nie, ja zghostowalam exa, wiedzial tyle, ze jade na urlop, moze miesiac, moze dwa, nawet mnie na lotnisko odwiozl
      jak juz wyladowalam na tym moim koncu swiata to przestalam sie z exem kontaktowac, nie odpowiadalam na maile, rodzice a tatko szczegolnie, odkladal sluchawke jak ex dzwonil, nie reagowali na domofon itp

      coz, kto sieje wiatr ten zbiera burze...
      • bmtm Re: Ghosting jeszcze raz 27.06.26, 08:35
        No i po co? Nie miałaś odwagi po prostu powiedzieć "odchodzę"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka