ivia
24.12.04, 07:53
Poszłam dzisiaj raniutko jeszcze przed pracą do spowiedzi i zostałam
kompletnie zmieszana z błotem przed spowiednika. Mam dosyć, powiedział mi że
mam się zastanowić, bo z takim postępowaniem to albo w jedną stronę albo w
drugą. I ja wybieram w drugą. A co ja takiego strasznego zrobiłam? Ano nie
chodzę w każdą niedzielę do kościoła, nie byłam na rekolekcjach, i ostatni
raz u spowiedzi byłam przed Wielkanocą. Zero zrozumienia ze strony księdza,
nie obchodziło go , czy mam możliwości, żeby to wszystko zdążyć zrobić. POza
tym pomijam fakt jego zrozumienia dla mojej sytuacji, ale ze strony osoby
duchownej takie traktowanie ludzi nie przystoi. Ja nigdy w ten sposób do
nikogo nie mówiam, z taką złością i agresją.
Nie pójdę więcej do spowiedzi.
Ivia