mama_oli_i_tomka Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 28.12.04, 21:31 Ivia współczuję takiego potraktowania przez księdza, który powinien być dla nas przewodnikiem w życiu duchowym. Przeczytałam posty innych dziewczyn i doszłam do wniosku, że trafiłam na wspaniałą ludzką parafie i normalnych księży. Może powodem jest to, że kosciół prowadzą franciszkanie. Probosz i księża to wspniali, ciepli, przyjaźni ludzie. Potrafią wykazać zrozumienie, choć jednocześni nie głaszczą po głowie. Gwoli wyjaśnienia dodam, że mieszkam z mężem od 2001 roku, w 2002 urodziłam Olę a w 2003 Tomka. Ślub wzięłam 25 września tego roku!!! (Konkordatowy). Oczywiście księża mnie nie chwalili, że tak a nie inaczej prowadzę swoje życie. Ale zamiast krzyczeć i obrażać przedstawiali swoje argumenty. Faktem jest że ja zawsze powtarzałam, ze chcę ślubu ale w odpowiedniej oprawie. Co do spowiedzi, to niestety ale jak ksiądz cię zna to i spowiedź inaczej wygląda. Tak jest u nas. Nie spotkałam się z arogancją, nikt mnie nie obraża. Grzechy wyznaję szczerze, ze skruchą i postanowieniem poprawy. Moja spowiedź trwa zawsze długo, bo to nie mój monolog ale dialog z księdzem. I życzę Ci abyś i Ty spotkała takich wspaniałych księży na swojej drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
pola777 Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 28.12.04, 21:52 a tak w ogole to gdzie jest powiedziane ze ksiadz jest posrednikiem Boga...? I kiedy Kosciol ustanowil sakrament spowiedzi,,,? jakis znak z nieba byl dany ze trzeba sie kolesiowi zwierzac z intymnych spraw typu golab z listem w dziobie badz tez butelka z morza?? I czy to Bog wymyslil spowiedz czy jakis tam papiez? a jaka masz pewnosc ze jak cie ksiadz nie rozgrzeszy to Bog tez cie ma gdzies...? Ktos zna odpowiedz czy sobie wierzy w instytucje spowiedzi bo tak wygodnie i tak uczyli...? Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw "którym grzechy odpuscie sa im odpuszczone... 28.12.04, 22:23 a którym zatrzymacie, sa im zatrzymane" Spowiedz czyli WYZNANIE grzechów" jest czescia (aczkolwiek nienajwazniejsza) sakramentu pokuty. Do pokuty i wyznawania grzechów duszpasterzom zachca Biblia,konkretnie Nowy Testament i Listy Apostolskie. Natomiast pojecie sakramentów oraz ich "techniczny" kształt kształtowały sie poprzez wieki i ostateczne oraz do dzis uznawane ustalenia zapadły na soborze trydenckim. Konieczne jest nie zwierzanie sie ksiedzu ale wyznanie ze jestes grzesznikiem, ze za to co zerwało wiez miedzy Toba a Bogiem załujesz. W Kosciele Katolickiem wymagane jest rozgrzeszenie udzielone przez kapłana. Jesli Ci sie to nie podoba, nie musisz praktykowac. Dziwowanie sie tej proceduze jest tak samo naiwne jak pyskowanie na przymus rejestrowania transakcji sprzedazy domu u notariusza -"niby dlacego magiczne hokus-pokus nad notariusza nad aktem kupna-sprzedazy czyni ja wazna, a inne procedury nie, to jakies głupie jest" Nawet jak ksiadz Cie rozgrzeszy, a Ty masz Go gdzies, to grzechy nie sa Ci odpuszczone. Natomiast Bóg nigdy człowieka, który załuje i chce sie poprawic nie ma gdzies, to wynika z Biblii i wielu wypowiedzi Jezusa, chocby z przypowiesci o syny mrnotrawnym. Odpowiedz Link Zgłoś
desire.et Re: "którym grzechy odpuscie sa im odpuszczone... 04.01.05, 23:07 grrrrw napisala: " W Kosciele Katolickiem wymagane jest rozgrzeszenie udzielone przez kapłana." Hmm... a dlaczego w takim samym Kosciele Katolickim np w Niemczech nie praktykuje sie spowiedzi przy konfesjonale, tylko spowiwedz powszechna? Z ciekawosci pytam... Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: "którym grzechy odpuscie sa im odpuszczone... 05.01.05, 16:20 U nas tez praktykuje sie spowiedz powszechna. Na poczatku mszy swietej. Jesli szczerze recytujesz spowiadam sie.... to grzechy powszednie sa ci odpuszczone na mocy samego zalu za nie. Grzechy ciezkie, wszyscy w KK,czy w Polsce czy w Niemczech, obowiazani sa wyznawac przed kapłanem osobiscie. To czy decydujesz sie isc do spowiedzi i co powiesz, to Twoja decyzja i Twoja wola.Sama czujesz, ze juz czas, ze nie mozesz juz chodzic do komunii, ze sie "nazbierało". Grzech ciezki to swiadome i dobrowolne zerwanie z Bogiem, tylko ty wiesz, czy to było swiadome i dobrowolne, wiec i Ty decydujesz o momencie spowiedzi. Przykazania koscielne przypominaja o obowiazku przynajmniej raz do roku spowiedzi i komunii, zaniedbanie tego obowiazku, swiadczy o lecewazeniu problemu rachunku sumienia, pracy nad soba i tym, ze nie cenisz kontaktów z duszpasterzem. Prawda jest natomiast, ze spowiedz uszna w Polsce jest bardzo popularna, łatwo znależć ksiedza, godziny spowiedzi sa wywieszone w kosciołach, duzo osób spowiada sie troche "nawykowo", np. przed I piatkiem, nie majac moze i grzechów ciezkich, dla samej pokuty to czyniac. Odpowiedz Link Zgłoś
desire.et Re: "którym grzechy odpuscie sa im odpuszczone... 05.01.05, 23:46 tak, mialam na mysli spowiedz powszechna, o ktorej Ty piszesz wlasnie. Niestety nie spotkalam sie, aby niemieccy ksieza praktykowali spowiedz uszna.. Nie wiem. Natomiast jesli chodzi o polski kosciol... w moim miescie jest jeden, jeden ksiadz i wieeeelu Polakow, ktorzy tam przychodza. Oczywiscie istnieje mozliwosc spowiedzi, ale przed swietami to bylo cos strasznego.. nagle wszystkim sie przypomnialo, ze trzeba sie wyspowiadac, kolejki byly ogromne, ksiadz tylko jeden... jest w tej parafii juz dziesiatki lat, nie mozna powiedziec, ze ma czas dla wszystkich, bo jest tylko jeden..Poza tym jest bardzo radykalny w swoich pogladach i niewielu ma poplecznikow. I tak to juz jest... Niektorzy zatem maja okazje do prawdziwej spowiedzi tylko wtedy, gdy odwiedzaja rodzinny kraj np. Tak tez bywa... Ale to nie jest juz tematem tego watku Odpowiedz Link Zgłoś
desire.et i sie dowiedzialam.. 06.01.05, 20:19 .. ze jak ktos chce, to moze poprosic o normalna spowiedz, niestety nie jest to czesto praktykowane... Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: i sie dowiedzialam.. 07.01.05, 15:12 Bo to sprwa indywidualnych potrzeb, upodoban, wychowania poboznosciowego, nawyków z dziecinstwa, modelu duszpasterskiego i wielu innych spraw obyczajowo uwarunkowanych. Ja raz do roku odbywam indywidualne krótkie rekolekcje w karmelu i wtedy sie spowiadam, a poza tym nie wiecej jak dwa-trzy razy w roku w konkretnym miejscu i prawie zawsze u tej samej osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: i sie dowiedzialam.. 07.01.05, 15:44 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2480847.html Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 28.12.04, 22:14 Ja mysle, ze to TY jestes osoba dojrzała, która wie po co chodzi do spowiedzi i nie oczekuje tam horoskopów,porad matrymonialnych, ani typu "poradnik domowy" czy z serii "mała psychologia zycia rodzinnego", która spowiada sie z tego, co naprawde ja od Boga oddala i nie myli "wyznawania grzechów" z opowiadaniem o nich, zwierzeniami intymnymi, przechwalaniem sie swoimi problemami. Totez wszystko idzie bez nieporozumien. Warto przeczytac "Przewodnik dla zniecheconych spowiedzia i msza swieta" wydawnictwo "W drodze". Odpowiedz Link Zgłoś
ania.freszel Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 30.12.04, 13:32 Po prostu trafilas na glupiego duchownego, niestety tacy tez sie zdazaja... jak wszedzie. Do kosciola nie chodze, dziecka tam na sile nie ciagne i nie mam zamiaru tego robic. u spowiedzi bylam 4 lata temu przed samym slubem, wczesniej tylko na bierzmowanie. Do kosciola chodze na Wielkanoc i Boze Narodzenie. Generalnie zyje tak, ze nie powinnam miec problemow z uzyskaniem rozgrzeszenia: kocham rodzine, nie kradne, meza nigdy nie zdradzilam, ale kto wie???? Moze za malo na tace daje.... Osobiscie uwazam, ze po ostatnich aferach w jakie zamieszany byl kosciol rzymskokatolicki kazdy z nas powinien mocno zrewidowac swoj stosunek do niego. AF Odpowiedz Link Zgłoś
ruda_kasia Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 31.12.04, 08:40 Wypowiadałam się w podobnych wątkach już tyle razy, że aż mi się nie chce pisać tego samego, ale w dwóch słowach. Ślub brałam, kiedy moje dziecko miało ponad rok, chodziłam do poradni "przeciwmałżeńskiej" i nikt mnie nie wyklął, nie miałam problemów żadnych prz spowiedzi (nigdy, nie tylko przed ślubem z odchowanym dzieckiem, nawet kiedy raz w życiu zachowałam się tak, że zasłużyłam moim zd. na każdy epitet, ksiądz oburzony wilce zapanował nad doborem słownictwa). I myślę, że kluczem jest własny żal za grzechy, wtedy dostajesz w konfesjonale to, na co zaśługujesz (albo grzeszę pychą, ale spowiadając się ok 10 razy w roku trafiłabym chyba na kogoś kto pyta np o pozycje...). Czemu się dziwią pytaniami o datę ślubu osoby zaciążone, to znaczy, że nagle się wstydzą tego co zrobiły czy tylko wstydzą się, że ktoś to ujawnia publicznie? nie rozumiem. Ja urodziłam nieślubne dziecko, poszłam je ochrzcić i sam przekonałam księdza, że póki my nie dojrzejemy do ślubu (zwłaszcza mąż), to chrzest dziecka nie ma sensu. Bo my jako rodzina nie mamy dość wiary. A to nie obrządek, a sakrament. Dodam jeszcze, że też nie rozumiem zmęczenia ceremonią chrztu, trzeba było zmienić kościół... I tyle, my szatke mieliśmy wygrzebaną z demobilu po ojcu dziecka, świecę po którejś komunii chyba. Zadnych spotkań poza jednym - pół godziny. Czyżbym była szczęściarą. A może tylko większość musi się przekonać, że ta wiara jest trudna i do bycia jej wyznawcą nie wystarczy traktowanie kościoła jako miejsca, gdzie się przychodzi, płaci i wymaga? A na Nowy Rok życzę wszystkim oburzonym postawą księży dyskutantom, by się zetknęli z Bogiem w sakramentach, poczuli siłę z nich płynącą i przestali się dziwić, że czasem jest trudno, bo nikt z naszych barków nie zdejmie odpowiedzialności za nasze grzechy (tę i tak ponosimy w życiu doczesnym), musimy je nieść, razem z Chrystusem, a on może uwolnić nas od winy (to już tak po prawniczemu, podaj łapkę isma, nota bene może razem sudiowałyśmy, bo chyba jesteśmy w podobnym wieku...) kasia Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Ruda Kasiu, 31.12.04, 12:04 Lapke podaje ochoczo, aczkolwiek ja jestem prawnik (administracyjny) secundo voto, ze sie tak wyraze )). Pierwsza milosc byla na teatrologii ;-O. Odpowiedz Link Zgłoś
marianka15 Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 31.12.04, 15:55 Ruda_Kasiu, przede wszystkim potrzeba chyba odrobiny wyobraźni i wyjścia poza swoje środowisko, aby uświadomić sobie, że w niektórych rejonach Polski codziennością są: - pytania przy spowiedzi o pozycje; - szalenie rozbudowany ceremoniał chrztu świetego, gdzie spotkania ciagną się w nieskończonośc, a człowiek musi jeszcze stać w kolejce po pieczątkę, tak: pieczątkę (pomijam już tutaj fakt wszystkich innych dodatkow, z listem do dziecka włącznie); - ciągłe pytania o datę slubu i poczęcia skierowaną ku WSZYSTKIM MŁODYM RODZICOM, tym grzesznym i tym, którzy nie zgrzeszyli przed ślubem. Tyle tylko, że takie rzeczy (czyt.: pouczenie) powinno się załatwiać na plebanii, w trakcie rozmowy z księdzem w cztery oczy, a nie wałkować temat non stop publicznie w sali pełnej ludzi, gdzie małomiasteczkowa ludność z lubością będzie się delektowała uzyskanymi tą drogą informacjami; jest czas i miejsce, jak również granice przyswoitości na załatwianie takich spraw; Są ludzie i ludziska, są księża i księżyska, są kościoły i kościoły. Czasami nie ma innej możliwości, tylko uczęszcz.. do tego jednego, gdzie msze są kiepskie, gdzie ksiądz arogancki, gdzie... Już dawno stwierdzono, że kośiół robi niewiele, aby podnieść jakość swojej "pracy" w sensie merytorycznym, dydaktycznym. Może o to chodzi? Że kadra jest przestarzała, ksiĘża szkoleni wg starych metod, niewielu z nich ma też dar bycia dobrym pedagogiem? A przecież do seminarium nie zawsze idą ci z powołaniem... To tak, jak z nauczycielami: są dobrzy i źli. Tyle tylko, że nowa reforma szkolnictwa nieźle sie teraz za nas wzięła, dała w kość i nakazała podniesienie jakości pracy. A w kościele chyba zastój... A przecież ksieżą uczą w szkołach młode pokolenie - i często są to zajęcia naprawdę kiepskie. Nie muszą robić dziesiątków szkoleń, a kasę spokojnie biorą... Może od tego należy zacząć? Od nauki od podstaw? Kończę tę wypowiedź krótko: DOPÓKI KSIĘŻA NIE OKAZĄ SIĘ BYĆ NAWET W KONFESJONALE LEPSZYMI PSYCHOLOGAMI, DOPÓTY TEGO TYPU WĄTKI BĘDĄ WCIĄŻ ŻYWE. Pozdrawiam z Nowym Rokiem Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: poszłam do spowiedzi - mam dosyć 11.01.05, 10:48 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,42163,2487081.html Odpowiedz Link Zgłoś